Irena Kuczyńska
Z historii

38 lat temu Matka Boska do Pleszewa przyjechała

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

W maju 1979 roku Pleszew żył Nawiedzeniem Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Było to siedem miesięcy po wyborze Karola Wojtyły na papieża i  trzy tygodnie przed pierwszą pielgrzymką Jana Pawła II do Polski.  Obraz dotarł do Pleszewa w 22. roku swojej peregrynacji po polskich parafiach.

Wszystko się zaczęło w roku 1956.  Stalinowski terror zelżał.  Do władzy doszedł towarzysz Władysław Gomułka. Kościół wciąż był przeciwnikiem politycznym. Zgromadzeni na Jasnogórskich Wałach na maryjnym odpuście pielgrzymi prosili: „Matko, przyjdź do nas”.

Kustosz sanktuarium ojciec Teofil Krauze, przekazał te błagania  uwięzionemu Prymasowi Polski Stefanowi Wyszyńskiemu, który „wymyślił” peregrynację  Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, oczywiście nie tej Jasnogórskiej, ale jej kopii do wszystkich parafii w całej Polsce. I to był przysłowiowy strzał w dziesiątkę.

11 kwietnia 1957 roku, już po zwolnieniu z internowania, kardynał przekonał Episkopat, że  pielgrzymka obrazu, może w zgnębionych biedą i ideologią polskich katolikach, obudzić wiarę i nadzieję. Namalowany przez artystę duplikat Jasnogórskiej Panienki, pojechał do Watykanu po błogosławieństwo papieża Piusa XII.

26 sierpnia 1957 roku w święto Matki Boskiej Częstochowskiej, kopia obrazu ruszyła w Polskę. 4 września 1966 roku obraz został zatrzymany przez komunistyczne władze w drodze z Warszawy do Katowic. Interweniował biskup krakowski Karol Wojtyła. Obraz puszczono dalej.

13 maja 1979 roku, w 22. roku peregrynacji, trafił do parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Pleszewie. Ks. kanonik Julian Badziński zadbał o to, żeby parafia godnie obraz przyjęła. W latach 70. pleszewskie parafie leżały w granicach Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Dobrzyca była w Archidiecezji Poznańskiej, którą Matka Boska Częstochowska nawiedzała już w roku 1977.

W Dobrzycy przygotowano na powitanie sceny z obrony Częstochowy z „Potopu” Henryka Sienkiewicza. Wypożyczono stroje z teatru w Kaliszu. Pleszewianie jechali kolejką do Dobrzycy, żeby na własne oczy to wszystko zobaczyć.

W pleszewskiej farze 13 maja 1979 roku, też obraz Matki Boskiej  prowadzili jeźdźcy na koniach w historycznych strojach, co widać na zdjęciach. Siostry służebniczki miały jeszcze duże kornety, ministranci długie alby z nowymi kołnierzami. Panie z feretronem miały równe żakiety. Na rynek pleszewski wyległy tłumy.

Biskup Jan Michalski i proboszcz ks. kanonik Julian Badziński na pleszewskim rynku czekają na samochód – kaplicę. Nadjechał o 17.45

Adam Staszak, który był uczniem klasy III pleszewskiego liceum, pamięta, że procesja z obrazem szła przez rynek. Nieśli go strażacy. Obraz witał proboszcz parafii ale przede wszystkim biskup, który zawsze był na powitaniu obecny. 13 maja gościł w farze biskup gnieźnieński Jan Michalski, który potrafił mówić i potrafił budzić ducha oraz odwagę w ludziach.

Ale wróćmy do przygotowań do przyjęcia obrazu Matki Boskiej.  Mało było domów i okien bez dekoracji. A zdobycie czegoś do udekorowania domu, nie było w końcówce lat 70. takie proste. Bibuła i szmatki, które zębatymi nożyczkami cięto na proporczyki, które wieszano przy drogach na trasie przejazdu samochodu – kaplicy – to były podstawowe materiały do dekoracji.

Budowano też bramy wjazdowe przy ulicach, które oplatano girlandami. W okna wystawiano święte obrazy, które oświetlano choinkowymi lampkami. Nie zawsze były to wizerunki Madonny z Jasnej Góry. Nie każdy miał  w domu Matkę Boską Częstochowską.  Masowo kupowano obrazki właśnie w czasie Nawiedzenia. Sprzedawali je handlarze, którzy, podobnie jak fotografowie, podążali za „obrazem”.

Dwa takie zdjęcia znalezione w albumie, zainspirowały mnie do opisania uroczystości. Trochę mi w tym pomogliście. Danuta Konieczna przyniosła zdjęcie z pięknie udekorowanego kościoła oraz zdjęcie chóru z Józefem Szpuntem na czele, który śpiewał podczas maryjnej pasterki. Takie msze św. sprawowane przez kapłanów – synów parafii, były stałym punktem Nawiedzenia.

To zdjęcie stało się inspiracją do wspomnień

Danuta Konieczna pamięta atmosferę przed uroczystością.  Dekorowano okna w domach obrazami NMP, wokół były choinkowe lampki, kwiaty, girlandki.  Moja mamusia szyła flagi biało – niebieskiei biało – żółte, bo przecież w takich barwach wtedy nie można było kupić. Dodatkowo całą rodziną wycinaliśmy proporczyki, które poszczególne rodziny zanosiły w jedno miejsce – pisze mieszkanka ulicy Krzyżowej.

Dodaje, że potem wszyscy się przechadzali po mieście, podziwiając „dzieła” innych. Ze względu na kolorowe światełka w oknach, szczególnie urokliwie było wieczorem. No i oczywiście okazja do pogaduszek ze znajomymi. Główna uroczystość to już przeżycie indywidualne – mówi pleszewianka.

Bo nie tylko domy i ulice dekorowano. Nawiedzenie było okazją do odnowy ducha. Poprzedzały je misje święte z naukami dla  parafian w różnym wieku. Była też spowiedź święta. Ojcowie redemptoryści, którzy misje prowadzili, podkreślali liczne nawrócenia, zawieranie sakramentalnych związków małżeńskich.

o Aleksander Drogoś i o Tadeusz Mojszyk – głosili nauki misyjne przed Nawiedzeniem

Misjonarze głosili nauki, uczyli nowych pieśni maryjnych m.in. „Była cicha i piękna jak wiosna, żyła prosto, zwyczajnie jak my…”, czy „Jasnogórska Pani tyś naszą Hetmanką, Polski tyś królową i najlepszą matką”. W wydanym podczas II Nawiedzenia w 2011 roku „Orędowniku Pleszewskim” ojcowie podkreślają, że wtedy 13 maja 1979 roku, widzieli w Pleszewie rozmodlonych ludzi, którzy w tygodniu poprzedzającym Nawiedzenie, wszystko podporządkowywali naukom misyjnym.

Matki z Obrazem

Młodzież męska z Obrazem – to m.in. oni przynieśli z Jasnej Góry ogień do pleszewskiej fary

Strażacy z Obrazem

Krakowianki

Krakowianki z siostrą

Siostry Służebniczki Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. W 1979 roku w Pleszewie był Dom Macierzysty i Matka Generalna

Matki z feretronem

Matki ze sztandarem

Ministranci

Ministranci

Wierni

Mieliśmy już wtedy „naszego papieża” w Watykanie. Ludzie byli odważniejsi, a system powoli pękał w szwach.  Jan Masztalerz został poproszony przez ks. Badzińskiego o pożegnanie obrazu w imieniu stanu ojców. Zgodził się, chociaż poprosił proboszcza o tekst, którego nauczył się na pamięć.  Chociaż – jak wspomina – karteczkę dyskretnie trzymał.

Wierni

Wierni

Najmłodsi

W tamtym czasie miałem stanowisko kierownicze. Byłem w partii i kiedy wróciłem do pracy, wszyscy mówili, że stracę stanowisko, ale tak się nie stało. Nauki misyjne pamiętam do dziś. Szczególnie tę, jak matka brzemienna usłyszała od lekarzy, że dziecko może być chore, ale zawierzyła Maryi, została wysłuchana, a dziecko urodziło się zdrowe – wyznał pan Jan w „Orędowniku Pleszewskim”.

Orędownik Pleszewski wydany przez Akcję Katolicką w 2011 roku z okazji II Nawiedzenia

Ks. Zenon Rutkowski był wtedy wikariuszem i katechetą młodzieży licealnej. Lekcje odbywały się w salce katechetycznej. Ksiądz rzucił pomysł przyniesienia do Pleszewa ognia z Jasnej Góry. Dziewięciu licealistów podchwyciło go. W czwartek przed niedzielą  13 maja pojechali na Jasną Górę, gdzie przed Cudownym Obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej ks. Rutkowski odprawił wieczorem mszę św.

Orędownik Pleszewski wydany w 2011 roku z okazji II Nawiedzenia

Po Apelu Jasnogórskim paulin odpalił ogień od świec i czterech licealistów z lampkami ruszyło pieszo w kierunku Pleszewa. Wśród nich był Adam Staszak i jego  koledzy: Grzegorz Klonowski, Krzysztof Klonowski, Edmund Klonowski, Zbigniew Wasiewicz, Paweł Kunert, Bogumił Koliński i jego brat oraz Roman Biliński.

Chodziło o to, aby donieść ogień do Pleszewa. Czterech szło do 6 rano, a potem jechali do domu spać, podczas gdy pięciu pozostałych (dowiezionych do tego miejsca) szło. I tak na zmianę, jedni spali, drudzy szli. Dwa dni i dwie noce. Ojcowie podwozili. W sobotę na wieczorną mszę przyszliśmy. Od „karawiki” na ul. Kaliskiej szliśmy z pochodniami do kościoła – wspomina dyrektor Muzeum Regionalnego. Po tej mszy parafianie odpalali swoje świeczki od tego ognia z Jasnej Góry i szli do domu czuwać przed przyjazdem Obrazu MBCz.

Okładka Orędownika Pleszewskiego wydanego w 2011 roku, w rocznicę I Nawiedzenia MBCz

O tym ogniu ks. Zenon Rutkowski opowiedział biskupowi Janowi Michalskiemu podczas kolacji na plebanii. Biskup, który razem z proboszczem witał Matkę Boską w granicach parafii,  pomysł podchwycił i zapytał,  „czy by tego ognia nie przynieśli w czerwcu do Gniezna, gdzie miało się odbyć spotkanie z Janem Pawłem II, który miał tam spotkać się z młodzieżą podczas I Pielgrzymki do Ojczyzny”.

Oczywiście, się zgodzili. Dzień przed wyjazdem do Gniezna, ks. Rutkowski przywiózł ogień z Jasnej Góry, który młodzi pleszewianie zanieśli do Gniezna. Z balkonu z Pałacu Biskupiego w Gnieźnie Jan Paweł II „dziękował młodzieży z Pleszewa za przyniesiony ogień”.

W Gnieźnie Jan Paweł II wspomniał o młodzieży z Pleszewa. Zdjęcie udostępnił Andrzej Jędruszek, który uczestniczył w spotkaniu  Ojca Świętego z młodzieżą

Kiedy po pielgrzymce wychowawca prof. Zdzisław Łukaszewicz pytał swoich wychowanków, dlaczego ich nie było w szkole, odpowiedzieli, że „nieśli ogień do Ojca Świętego”. Usłyszeli” Wolna Europa o tym mówiła, macie usprawiedliwione”.

Wracamy do Nawiedzenia Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Jarosław Osuch w „Orędowniku Pleszewskim” wspominał pewną panią, której ks. Rutkowski musiał tłumaczyć, że  „Matka Boska nie opuściła Jasnej Góry, a do Pleszewa przyjdzie tylko kopia obrazu”.

Romuald Szpunt  wspomina, że ojciec jego kolegi  Edka Glapińskiego z Kaliskiej miał niebieską nysę. Załatwiliśmy niebieskie koguty i sygnały. Prowadziliśmy kolumnę. Jak sobie dobrze przypominam,  to od strony Ostrowa Wlkp. Jeszcze podczas prób, jak zaparkowaliśmy w garażu na Garncarskiej,  to milicja patrolowała teren i nas poszukiwała. Po nawiedzeniu obrazu nie było żadnych problemów – mówi pan Romuald – emerytowany policjant.

Chór Lutnia śpiewał w czasie Nawiedzenia (p. Grudziak, p. Maliński, p. Sobczyk, p. Pietrzak, p. Łyskawka, p. Łyskawka, p. Grudziak, Józef Szpunt, Danuta Łyskawka, p. Chatliński, p. Kasprzak, Stefania Sikorska, Łucja Wrzeszczyńska, p. Stasiakowa. Nie wszystkie osoby rozpoznałyśmy z Danutą Konieczną, która zdjęcie udostępniła

Maria Dąbkiewicz pamięta, że na te uroczystości przyjechał ks. Zbyszko Hanelt. Kiedyś był wikariuszem w parafii św. Floriana,  a później misjonarzem w Papui Nowej Gwinei, tam też zmarł. Od czasu tych uroczystości miałam z nim kontakt. Wspaniały człowiek!! – pisze pleszewianka.

Arleta Matuszczak przypomniała sobie Nawiedzenie w parafii w Grodzisku, gdzie mieszka. To była piękna uroczystość. Do Grodziska przyjechało bardzo dużo osób. Kościół zapełniony był parafianami i gośćmi. Główna ulica, która prowadzi w stronę kościoła, była przystrojona św. obrazami, aniołami …Dzieci witały obraz wierszami, chór śpiewał wcześniej przygotowane pieśni Maryjne. Grała także orkiestra. Do dziś pamiętam Dzień Nawiedzenia Matki Bożej.

Gizela Sołtysiak pamięta gęsty tłum na rynku i mężczyznę, przeciskającego się pomiędzy ludźmi, który rozdawał  albo sprzedawał obrazki z wizerunkiem Matki Boskiej. Ma go do dziś. Julia Kokocińska pisze: na jednym ze zdjęć jest moja kochana mama i kochana siostra Kasia.

Helena Wasiewicz, która  niosła 13 maja 1979 roku obraz Matki Boskiej, tak w „Orędowniku Pleszewskim” wspominała to wydarzenie. Było to niezwykłe wyróżnienie. Tyle wspaniałych kobiet jest w parafii, a wybrana zostałam ja, by być blisko obrazu i by nieść go na swoich barkach. Do dziś się cieszę, bo spotkał mnie wielki zaszczyt.  Mimo tylu prac związanych z dekorowaniem miasta, mieliśmy czas na uczestniczenie w misjach i w modlitwie.

Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej był pod pod ochroną i pod obstrzałem. Chronili go nie tylko strażacy – ochotnicy ale też panowie z służby bezpieczeństwa. Bez mundurów, wmieszani w tłum,  ci z pleszewskiej komendy, ale i obcy milicjanci niemundurowi, byli obecni w kościele, pod kościołem, na ulicach, pod oknami.  Sprawdzali, czy towarzysze ubrali okna.  Jeśli ubrali, to zrzucali to zwykle na żonę lub teściową.

W maju 1979 roku  Polacy, w tym pleszewianie, już się nie bali ani swoich komunistów ani Wielkiego Brata. Za kilkanaście dni na Placu Zwycięstwa w Warszawie Jan Paweł II miał wygłosić słowa:  „niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.

31 maja 1979 roku przeżywała Nawiedzenie Parafia św. Floriana w Pleszewie. Andrzejowi Jędruszkowi zawdzięczamy zdjęcie! Na  jednym z nich wspomniana przez Romualda Szpunta ”nyska z kogutam”.

A oto zdjęcie ze zbiorów Marcina Marciniaka

Zdjęcia ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Pleszewie

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku