Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

Odeszła Danuta Marek – długoletnia kustosz Zamku Czartoryskich

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

Danuta Marek – emerytowana kustosz Zamku Czartoryskich w Gołuchowie odeszła.  Mieszkała w Gołuchowie 42 lata.


Przez 37 lat dbała o spuściznę po rodzinie Czartoryskich. W gołuchowskim Zamku przyjmowała polityków i artystów. W filmie „Królowa Bona” grała dwórkę królowej.

Kiedy wczoraj pisałam ten tekst, nie przypuszczałam, że dzisiaj otrzymam smutną wiadomość z Gołuchowa o śmierci Danusi. Rozmawiałyśmy przez telefon. Tak się cieszyła, że w marcu zostanie powtórnie babcią.

Umówiłyśmy się na rozmowę, w bliżej nieokreślonym terminie.  Chciałam o Niej napisać w związku z przyznaniem Danucie Marek tytułu Zasłużonej dla Gminy Gołuchów.

Ten post jest w znacznej  części relacją z naszego spotkania, do którego doszło w Gołuchowie jesienią 2014 roku, po przejściu  Danusi na emeryturę.

Wtedy „Gazeta Pleszewska” umieściła panią kustosz na powiatowej liście „25 osobistości na 25 lat wolności”.

Poznałyśmy się w  latach 90., kiedy jako redaktorka „Gazety Pleszewskiej”, zaczęłam częściej bywać w Gołuchowie i obserwować to, co się dzieje na Zamku i nie tylko, za sprawą Danuty.

Przy kawie i przy lampce dobrego wina, popłynęła opowieść pani kustosz o 37 latach spędzonych w Gołuchowie.

Przyjechała tu w czerwcu 1977 roku z dyplomem magistra historii sztuki Uniwersytetu im. Adama  Mickiewicza w Poznaniu. Na początku myślała, że spędzi w Gołuchowie tylko wakacje.

Zamieszkała z koleżanką w pokoju gościnnym w Zamku na drugim piętrze, dokąd wiedzie piękna klatka schodowa wyrzeźbiona przez samego mistrza Ouradu w końcu XIX wieku.

W tych pokojach na poddaszu lubiła nocować Izabela z Czartoryskich Działyńska, kiedy przyjeżdżała z Paryża do Gołuchowa na lato.

W latach 70. Zamek był w dobrym stanie. Zadbał o to Józef Szyszka – prezes Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Gołuchowie, który nie dopuścił do dewastacji obiektu.

Ale brakowało centralnego ogrzewania i wodociągu. Komnaty zamkowe świeciły pustkami. Np. waz greckich zgromadzonych przez Jana Działyńskiego było zaledwie 25. Dodam, że kiedy pani kustosz odchodziła na emeryturę, waz było 57.

Na szczęście zachowały się zdjęcia wszystkich komnat zamkowych wykonane w 1905 roku oraz spis wszystkich eksponatów sporządzony przez Izabellę a zamieszczony w Przewodniku  Nikodema Pajzderskiego z 1913 roku” – podkreślała Danuta Marek. Wiedziała więc, jakich mebli i jakich eksponatów z kolekcji brakuje.

Jeśli chodzi o otoczenie Zamku, to w 1977 roku, nie było jeszcze Ośrodka Kultury Leśnej, który z takim pietyzmem dba o park i zabudowania dworskie.

W dawnym domu rządcy majątku Czartoryskich (teraz Dom Pracy Twórczej) w latach 70. mieściła się szkoła podstawowa a uczniowie skracali sobie drogę, korzystając z licznych dziur w murze  biegnącym wokół parku.

Sam park należał do Nadleśnictwa Taczanów a Obora i Powozownia do Gminnej Spółdzielni, która miała tam magazyny.

W latach  70. w Gołuchowie mieszkali jeszcze ludzie, którzy dobrze wspominali rodzinę Czartoryskich, mieszkającą w Gołuchowie  do 1939 roku. I chętnie opowiadali. A pani kustosz słuchała.

Danutę zaczęła fascynować historia rodziny Czartoryskich, zwłaszcza Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej – urodzonej w Paryżu córki księcia Adama Czartoryskiego, która po wyjściu za mąż za Jana Działyńskiego, przyjechała  do Gołuchowa, przebudowała dawną siedzibę rodu Leszczyńskich na Zamek przypominający francuskie zamki nad Loarą, zgromadziła kolekcję dzieł sztuki, liczącą się w Europie II połowy XIX wieku, wreszcie stworzyła ordynację – ostatnią dopuszczoną przez władze pruskie.

Odtąd Gołuchów już zawsze miał być w rękach polskich, a ordynatami mieli być mężczyźni o nazwisku Czartoryscy – przypomniała Danuta.

W 2018 roku obchodzono uroczyście 125 – lecie Ordynacji Książąt Czartoryskich. Następczyni Danuty Marek – pleszewianka Paulina Vogt – Wawrzyniak  była współtwórczynią okolicznościowej wystawy w Muzeum Narodowym w Poznaniu.

Danuta Marek napisała broszurę o Czartoryskich i ich kolekcji oraz Ordynacji. Uczestniczyła też w otwarciu poznańskiej wystawy.

Ale ja wracam do naszej rozmowy. Danka nie ukrywała, że  w Gołuchowie  odnalazła swoje miejsce na ziemi. Z jednej strony pasjonująca praca, zgodna z zainteresowaniami, z drugiej strony przyszły mąż, którego poznała w drugim roku swojego pobytu w Gołuchowie.

Andrzej  Marek hodował swoje konie w Oborze. Zakochał się w urodziwej czarnookiej i czarnowłosej dziewczynie z Zamku.

Po ślubie zamieszkali w zakładowym bloku. A kiedy przyszli na świat synowie: Aleksander i Maksymilian Danuta już wiedziała, że z Gołuchowa nie wyjedzie. Zwłaszcza, że po latach zbudowali dom prawie w cieniu gołuchowskiego Zamku.

Jako kustosz zabiegała o fundusze na remonty Zamku, wyszukiwała rozproszone zbiory z kolekcji Izabeli i Jana,  gromadziła literaturę poświęconą Czartoryskim, jeździła po Europie śladami Izabeli.

Była nie tylko w Paryżu, gdzie księżniczka przyszła na świat w Hotelu Lambert, ale też w Hiszpanii, w Egipcie, w Ziemi Świętej. Przyjmowała na Zamku w Gołuchowie potomków rodziny Czartoryskich.

Uczestniczyłam w wielu imprezach odbywających się  na Zamku, w Sali Gobelinowej, na dziedzińcu zamkowym. Kiedy powstał Ośrodek Kultury Leśnej,  wiele imprez organizowano wspólnie, czasem też z Romualdem Bartosikiem, dzierżawcą „Muzealnej”.

Nie zapomnę pierwszej „Nocy  Muzeów” w Gołuchowie, Festiwali „Chanterelle”  Jadwigi Jankielewicz z Ostrowa Wlkp. czy też koncertów na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

O Danucie Marek i osobach, z którymi współpracowała w Gołuchowie, pisałam w ciągu tych 37 lat wielokrotnie na łamach  „Gazecie Pleszewskiej”,  „Ziemi Kaliskiej”,  „Głosu Wielkopolskiego”, na portalach internetowych, mówiłam w Radiu Centrum. Czułam się zaszczycona jej przyjaźnią.

Podczas naszej wspominkowej  rozmowy, pytałam Danutę o gości, którzy odwiedzali Zamek. A było ich wielu, m.in. wspomniani już potomkowie rodziny Czartoryskich,  Prezydent RP Ryszard Kaczorowski, który zginął w katastrofie smoleńskiej,  emerytowany Prezydent RP Wojciech Jaruzelski z rodziną, premierzy: Marek Kołodko, Mieczysław Rakowski, Tadeusz Mazowiecki, który nawet nocował w Zamku, a przede wszystkim pleszewianka Hanna Suchocka, która dobrze znała Gołuchów, bo bywała w Oficynie z rodzicami.

Z wielkim sentymentem Danuta Marek mówiła o wizytach polityków: Bronisława Geremka, Leszka Balcerowicza. Zdarzało się, że goście siedzieli wieczorem przy dużym stole pod gołym niebem przy kawiarni „Muzealna”, pili kawę, sączyli wino a siedzący przy innych stolikach bywalcy „Muzealnej”, z zainteresowaniem zerkali na osoby znane z ekranów telewizyjnych.

Wizyty polityków, aktorów, artystów przeszły do historii tego niezwykłego miejsca, tak jak do historii przejdzie 37 lat pracy Danuty Marek w Gołuchowie.

Pytałam Danutę o filmy, które kręcono w Gołuchowie. A  było ich kilka. I  było to wielkim wyzwaniem dla muzealników.  Trzeba było pilnować, żeby podczas pracy ekipy filmowej, nie ucierpiały zamkowe wnętrza i eksponaty.
Najbardziej pani kustosz  zapamiętała film ,,Królowa Bona’’ kręcony w latach 70. i wielką aktorkę Aleksandrę Śląską.

Kto oglądał serial, ten pamięta, że dziedziniec gołuchowskiego Zamku pojawił się w pierwszym odcinku,  kiedy młoda Bona Sforza opuszczała rodzinne Bari we Włoszech oraz w ostatnim, kiedy Bona umierała, też w Bari.

W komnatach kręcono scenę ostatniego spotkania Bony z synem – królem Zygmuntem Augustem, kiedy ten powiedział matce, że nie rezygnuje z małżeństwa z Barbarą Radziwiłłówną, co było skandalem w Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Pani kustosz zdradziła, że w ,,Królowej Bonie’’ pojawiła się jako dama dworu w renesansowym stroju. Było ją widać,  tylko strój tak dalece Danutę  odmienił, że trudno było ją rozpoznać.

Ale nie tylko Zamek i Izabela. W 1994 roku Danuta Marek została radną Gminy Gołuchów. Dwukrotnie prowadziła dożynki. Wiele osób zapamiętało Powiatowe Dożynki w Gołuchowie z udziałem Zespołu Pieśni i Tańca Mazowsze, które prowadziła Danuta Marek w długiej spódnicy, bluzce haftowanej, serdaku i czepcu wraz z Marianem Walczakiem przebranym za włościanina.

Podczas rozmowy pani kustosz podkreślała, że Gołuchów to magiczne miejsce i cudowni ludzie: m.in. wojewoda kaliski Eugeniusz Małecki, wójt Marek Zdunek, dyrektor OKL Benedykt  Roźmiarek, Romuald Bartosik – mecenas sztuki – właściciel kawiarni ,,Muzealnej’’. – Świetnie się dogadywaliśmy – mówiła Danuta Marek.

I to prawda, na plenery, koncerty w Zamku i dziedzińcu zjeżdżali do Gołuchowa ludzie z Pleszewa, Kalisza, Ostrowa. – Praca dawała mi ogromną satysfakcję. Zamek przyciągał. Kiedy szłam coś załatwić i mówiłam, że jestem z gołuchowskiego Zamku, otwierały się wszystkie drzwi – wspominała Danuta Marek.

I panią kustosz, zwaną „Czarną damą” w odróżnieniu od Izabeli zwanej „Białą damą”  doceniają mieszkańcy Gołuchowa oraz wszyscy, którzy bywali i bywają w Zamku, gdzie pozostawiła tyle swoich śladów.

W czerwcu 1977 roku została mieszkanką Gołuchowa.  W 2018 roku została Honorową Obywatelką Gminy Gołuchów. Nie zdążyła odebrać odznaczenia.

AKTUALIZACJA 6 II 2019
Wczoraj rozmawiałam z Danutą po raz ostatni. Cieszyła się, że w marcu znów zostanie babcią. Dzisiaj jest po drugiej stronie tęczy. Żegnaj moja droga koleżanko.

Marzec 2018 – przy Mauzoleum Izabeli Czartoryskiej – druga od lewej Danuta Marek – obok Paulina Vogt Wawrzyniak

AKTUALIZACJA 30 marzec 2019
Synowie Danuty Aleksander i Maksymilian odbierają z rąk wójta Marka Zdunka i przewodniczącego Rady Gminy Gołuchów dyplom Zasłużonej dla Gminy Gołuchów, którego Ich Mama nie zdążyła odebrać.

Radio CentrumPani z Zamku

Skomentuj na Facebooku