Irena Kuczyńska
Region Pleszewski Z historii

Historia budynku „Szkoły na Nowej Wsi”

który jest rówieśnikiem niepodległej Polski

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

Ciekawa jest historia budynku  przy ul. Bolesława Krzywoustego 3. Zbudowano go 99 lat temu, jeszcze za czasów pruskich.

Była w nim szkoła, biblioteka, przedszkole, dzienny dom pomocy. Teraz mieści się tu Centrum Wspierania Inicjatyw Obywatelskich. Starsi pleszewianie nazywają budynek „Szkołą na Nowej Wsi”. Ale wcześniej szkołą był budynek pod nr 1.

Z zapisów w księdze wieczystej wynika, że budowę piętrowego budynku  zakończono w roku 1918, czyli jeszcze pod zaborem pruskim.  Prawdopodobnie miała być w nim szkoła dla dzieci z Malinia, Łaszewa, Baranówka  i Nowej Wsi.

Osiem  lat wcześniej, w 1910 roku, powstał sąsiedni parterowy budynek, aktualnie  ul. Krzywoustego 1. Ze wspomnień Tadeusza Szczepańskiego wynika, że to on pierwotnie był szkołą. Po wybudowaniu nowej, mieszkali tu nauczyciele.

Dom przy ul. Krzywoustego 1 zbudowano w roku 1910. Najpierw była tu szkoła, a po wybudowaniu gmachu obok, był tu dom dla nauczycieli. W latach 50. i 60. mieszkali tu państwo Szczepańscy z trojgiem dzieci

Na starej pocztówce, która jest w zasobach Muzeum Regionalnego w Pleszewie, widać budynek „Szkoły na Nowej Wsi” z charakterystycznym dachem, za którym na górce znajduje się wiatrak i kirkut z domem grabarza i kaplicą cmentarną.http://irenakuczynska.pl/pomiedzy-blokami-mieszka-cmentarz-juz-zawsze-bedzie/

Na tym domu miasto się  kończyło. Prawdopodobnie budynek, który nas interesuje, stał przy polnej drodze, odbiegającej od ul. Podgórnej, przy której widać  Dom Dziecka, zbudowany w latach 50. XIX wieku przez hrabiego Alfonsa Taczanowskiego dla sierot.

Kiedy, dzięki zwycięskiemu Powstaniu Wielkopolskiemu, włączono w 1919 roku Wielkopolskę do tworzącego się właśnie państwa polskiego zwanego II Rzeczpospolitą, Pleszew był niewielkim powiatowym miastem.

Zbudowany przez władze pruskie gmach  szkolny, zaczął służyć polskim dzieciom. Prawdopodobnie w dwudziestoleciu międzywojennym uczyły się  tu dzieciaki z Nowej Wsi, Łaszewa, Baranówka i Malinia.

W czasie okupacji też tu była szkoła, o czym wspomina na portalu społecznościowym Teresa Mańczyńska. Danuta Andrzejewska mówi, że jej siostra Stefania Sikorska w wojnę chodziła do szkoły na Nowej Wsi, gdzie polskie dzieci uczyła Frau Schultze, „dobra kobieta, chociaż Niemka”. Więcej w tym linku. http://irenakuczynska.pl/67-temu-skonczyly-pleszewska-dwojke-nadal-sie-spotykaja/.

Po wojnie w „Szkole na Nowej Wsi”  uczyła dzieci z klas 1 – 3 pani Irena Szczepańska.  Przez trzy lata do tej szkoły biegał przez podwórko Tadeusz Szczepański, który mieszkał z rodzicami w domku pod nr 1.

Tadeusz Szczepański z rodzinnych opowiadań wie, że ów zbudowany w 1910 roku dom, był szkołą z dwoma izbami. Dopiero w 1918 roku, kiedy obok zbudowano piętrowy gmach szkoły, mniejszy budyneczek zaczął być domem dla nauczycieli.

Jeszcze w latach 50.  innych domów na tej stronie ulicy nie było.  Były pola. Naprzeciwko stał dom, w którym teraz mieszkają państwo Michalakowie.

Pan Cierniak, który sprowadził się na ul. Podgórną w 1954 roku, potwierdza, że  stał  budynek szkoły, za którym były pola, na górce żydowski cmentarz z nagrobkami  i kaplicą cmentarną.

Dopiero później powstała ulica  Hanki Sawickiej, przy której wyrosło osiedle bloków należących do fabryki Obrabiarek a w 1963 roku otwarto Szkołę Podstawową im. Janka Krasickiego.

Ale „Szkoła na Nowej Wsi” wciąż była potrzebna i pełna uczniów.  Kiedy ciasno było w Dwójce czy w Jedynce, gdzie uczył też pan Szczepański – mąż pani Ireny i ojciec Tadeusza Szczepańskiego, korzystano z pomieszczeń w „Szkole na Nowej Wsi”.

Hanka Borkowska  do szkoły uczęszczała w latach 1953 – 1956. Pamiętam drewniane ławki mocowane śrubami do naoliwionej podłogi. Pamiętam zapach tej oliwy – pisze pani Hanka.

Pamięta, że do „Szkoły na Nowej Wsi” uczęszczały nie tylko dzieci z Malinia, Baranówka i Nowej wsi ale też z Wojska Polskiego, Krótkiej, Kubackiego w Pleszewie.

Hanka Borkowska podkreśla, że wychowawczyni Irena Szczepańska – mama Tadeusza Szczepańskiego – była „człowiekiem o złotym sercu, uosobieniem spokoju i cierpliwości”.

Bywało, że do naszej pierwszej klasy przyprowadzała Tadzia, który jako sześciolatek czytał nam nasze czytanki. To nas m iało zmotywować – podkreśla pleszewianka.

Utkwiły jej w pamięci imieniny Pani Ireny, kiedy dzieci recytowały wierszyki, a pani częstowała cukierkami.  Hanka pamięta końcówkę wiersza: …Wierzaj Pani w tę imienin chwilę, ile własnym Rodzicom, Tobie życzę tyle”.

Grażyna Kostek, która w latach 50. też ma wspomnienia związane z „Szkołą na Nowej Wsi”. Jej zdaniem dom stojący naprzeciwko budynku pod nr 3 (pp. Michalaków) też był kiedyś szkołą.

Wspomina, że w latach 50.  „Szkoła na Nowej Wsi” była filią Dwójki. Chodziły tu dzieci z klas 1 – 3, potem nawet 1 – 4, a od klasy piątej szły na Ogrodową.

Tam, gdzie teraz jest Trójka były pola uprawne należące do Domu Dziecka, który w latach 50. podlegał – jak twierdzi Grażyna Kostek- Caritasowi.

Na całej ulicy, która w latach 50. należała do Nowej Wsi, nie miała jeszcze nazwy, w  dwóch domach mieszkało 5 rodzin i pan i Jamry – dyrektorka Domu Dziecka.

Wspomniany przez Hankę Borkowską Tadeusz Szczepański mieszkał z rodzicami w domku na Nowej Wsi 1.  Pamięta że za szkołą były pola, a obok szkoły górka, gdzie zjeżdżało się na sankach.

Za ogrodzeniem szkolnym, był piękny ogród, którego część należała do państwa Szczepańskich, a część do pani Jagusi – woźnej szkolnej.

Na podwórku rosły drzewa morwowe z pysznymi owocami. Na podwórku Tadzio Szczepański grał w piłkę. Twierdzi, że jako dziecko nauczycielskie nie był faworyzowany, mama traktowała go raczej surowo.

Ale wieczorem dostawał klucz od szkoły, gdzie z sąsiadem Edmundem Kęsym grał w ping ponga, oczywiście po zestawieniu stołów.

Zdjęć z tych spartańskich czasów nie mam. Rodzice, aby wykształcić trójkę dzieci, ledwo wiązali koniec z końcem – napisał Tadeusz Szczepański, który z Pleszewa wyjechał po maturze w 1965 roku.

W 1963 roku, kiedy powstała Trójka, do budynku wprowadziła się  szkoła przyzakładowa przy „Obrabiarkach” . Stanisław Podymski wspomina, że w latach 1963 – 1964 tu miał lekcje. Razem z nim chodziło z Lenartowic jeszcze trzech kolegów: Heniu Więcek, Heniu Piasecki, Marian Sołowiński.

W 1964 roku utworzono tu Oddział Przedszkolny przy SP nr 3 , który prowadziła Maria NowakIreneusz Fabisz  to pamięta,   syn wychowawczyni – Irek był jego kolegą.

W Przedszkolu im. Misia Uszatka, które przejęło przedszkolaków oraz tradycję przedszkola „w szkole na Nowej Wsi”, jest kilka starych kronik, które przechowuje  dyrektorka Magdalena  Durmenz.

Sześciolatkowie z Trójki w „Szkole na Nowej Wsi”

W latach 1965 – 1967 kierowniczką oddziału była pani Wylegałowa. Wspomina o tym Irena Parzysz oraz Anna Waliszewska, która pracę w przedszkolu rozpoczęła w roku 1967.

Na początku – jak wspomina Anna Waliszewska – przedszkole miało tylko dwie sale na piętrze. Dzieci przynosiły z domu własne śniadanka a herbatka była przynoszona ze świetlicy z Trójki. Na obiady panie – Anna Waliszewska i Barbara Fengier – zaprowadzały przedszkolaków do stołówki w Trójce.

Jeszcze wtedy nie było w budynku kanalizacji i toalet. Panie wyprowadzały dzieci do toalet, który były na podwórzu  przy budynku.

W  latach 60., jeszcze nie było ulic i chodników, za budynkiem były „resztki żydowskiego cmentarza z nagrobkami” a na spacer wyprowadzało się dzieci do Boreczku – wspomina Anna Waliszewska.

Ponieważ osiedle przy ul. Hanki Sawickiej się rozbudowywało, mieszkania otrzymywały młode małżeństwa, przybywało dzieci, powiększono przedszkole, wyprowadzając z budynku Bibliotekę Pedagogiczną na ul. Sienkiewicza.

Wtedy zorganizowano dwa oddziały: maluchy na górze, gdzie było miejsce do leżakowania i starsze dzieci na parterze. W latach 70. wydzielono miejsce na toalety ( przetrwały do dziś w tym miejscu) , szatnię a na parterze zrobiono kuchnię.

Wtedy przedszkole przejęło Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Pleszewie i otrzymało ono nazwę Przedszkole nr 2.  A w starej kronice znajdujemy taki zapis:

Zakładem opiekuńczym był oczywiście Famot – czyli Pleszewska Fabryka Obrabiarek. Do przedszkola uczęszczały głównie dzieci z osiedla przy Hanki Sawickiej, gdzie były bloki zakładowe Obrabiarek. Anna Waliszewska wspomina Arkadiusza Ptaka, Radka i Darka Niemczewskich.

Na profilu społecznościowym do przedszkola przyznają się inne byłe przedszkolaki: Paula Horoszkiewicz, Kasia Biadała, Honorata Janicka. Małgorzata Wysocka – Balcerek pamięta, że przyszła do przedszkola, ale „tylko na trochę’.

Na zdjęciach z przedszkolnej kroniki przechowywanej w Przedszkolu im. Misia Uszatka, widać uśmiechnięte buziaki dzisiejszych czterdziesto – i więcej – latków.

W czasach przedszkolnych  przy budynku zrobiono  plac zabaw dla dzieci. Ustawiono stary, wysłużony autobus, w którym organizowano dzieciom zabawy, kiedy na dworze np. padał deszcz. Wiele osób pamięta autobus, nie zachowało się, niestety, żadne zdjęcie kultowej zabawki.

Kiedy na początku lat 90. Przedszkole nr 2 wyprowadziło się z budynku „Szkoły na Nowej Wsi” do nowego budynku  na ulicy Mieszka I, w lokalu zagościli seniorzy.

Miejsko – Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej z Witoldem Ulatowskim na czele  zorganizował tu Dzienny Dom Pomocy Społecznej.  Prowadziła go Wanda Niedziela.

Do Dziennego Domu Pomocy przychodziły osoby samotne, za niewielkie pieniądze można było skorzystać z obiadu, można było się spotkać, porozmawiać, pośpiewać w Chórze „Lira”, który prowadził i nadal prowadzi pan Ryszard  Furmankiewicz.

W 1998 roku w ogrodzie za domem powstała altana, którą uroczyście otwierano 20 sierpnia 1998 roku. W kronice, która pozostała w budynku, czytamy, że tego dnia była biesiada z udziałem burmistrza Mariana Adamka, którą wsparł Olgierd Rusinek oraz Jan Bartczak – właściciel browaru „Bartek”, były występy chóru „Lira” oraz tańce.

W tej altance odbywały się pikniki członków Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Pleszewie, które organizował Adam Pyszkowski.

Po Dziennym Domu Pomocy  pozostały protokoły i dokumenty, które są świadectwem minionych czasów. Warto do nich zajrzeć.

Kiedy pani Wanda Niedziela przeszła na emeryturę, jej miejsce zajęła Joanna Jezierska. Seniorzy nadal spotykali się w swoim domu, ćwiczył śpiewy  chór „Lira”, działały kabarety z Wesołymi emerytkami na czele.

Dwa lata temu wyczerpała się formuła Dziennego Domu Pomocy Społecznej. Pojawił się nowy pomysł na zagospodarowanie prawie stuletniego budynku.

W dawnej „Szkole na Nowej Wsi” utworzono Centrum Wspierania Inicjatyw Obywatelskich. To tu znalazło swoją siedzibę Stowarzyszenie Pleszewski Uniwersytet Trzeciego Wieku. To tu, miało jak w soczewce skupiać się życie organizacji pozarządowych.

W ubiegłym roku władze miasta Pleszewa poszły dalej i po ogłoszonym przetargu powierzyły prowadzenie placówki Fundacji „Animacja” z prezeską Lucyną Roszak na czele.

Lucy Roszak nad starymi dokumentami

Do CWIO, oprócz przedstawicieli złotego wieku, zaczęli zaglądać młodzi ludzie. To tu swoje szafki mają organizacje i stowarzyszenia. W CWIO spotyka się Rada Seniorów, odbywa się Dzień Sąsiedzki, spotykają się uczestniczki  (panie są aktywniejsze od panów) warsztatów kulinarnych, florystycznych, biżuteryjnych.

Kieruje nimi Emilka Golińska, która tu jest zawsze, jak dobry duch tego niezwykłego miejsca. W sali na parterze odbywają się spotkania chóru, kabaretu emerytek. Tu można przyjść i po prostu pogadać.

Lucyna z Emilką na klatce schodowej

Ostatnio panie z CWIO w czynie społecznym urządziły ogródek przed budynkiem. Lucyna ma pomysł na zagospodarowanie ogrodu, który kiedyś był boiskiem, potem placem zabaw z „autobusem”, potem miejscem, gdzie odbywały się czwartkowe letnie pikniki.

CWIO ma stronę internetową i profil na Facebooku. Jednak ten post nie jest o integracji pokoleń w, co ma miejsce podczas zajęć i szkoleń organizowanych przez Centrum.

Ten post jest o budynku, który jest rówieśnikiem Polski odrodzonej w 1918 roku po latach pruskiego zaboru. Jest tylko trochę młodszy od budynku liceum przy ul. Poznańskiej 36.

I kiedy się obok niego przechodzi, warto sobie uzmysłowić, że jest najstarszy w tej części miasta, nie licząc oczywiście domu obok pod nr 1, który był jego integralną częścią, najpierw prawdopodobnie jako szkoła, potem jako dom nauczyciela.

Szkołę „na Nowej Wsi” wchłonęło miasto Pleszew, natomiast sama Nowa Wieś, została oddzielona od Pleszewa w latach 80. drogą krajową nr „11”. I raczej nie ma szans na włączenie do miasta.

A oto kilka zdjęć z sal na piętrze. Kto tu chodził do szkoły, lub do przedszkola, niech zajrzy do środka

A tak wygląda ogród

 

 

 

Skomentuj na Facebooku