Irena Kuczyńska
Region Pleszewski Region szamotulski Z historii

Kochał Marię, ożenił się z Izabellą

Historia miłosna sprzed 160 lat… Gdyby Tytus Działyński pozwolił synowi Janowi na małżeństwo z miłości, prawdopodobnie nie byłoby Ordynacji Książąt Czartoryskich w Gołuchowie.

Jana Działyńskiego – syna właściciela dóbr kórnickich Tytusa Działyńskiego, kojarzymy z Gołuchowem i  z Izabellą Czartoryską – urodzoną w Paryżu i tam wychowaną, córką księcia Adama Czartoryskiego.

O jego młodzieńczej miłości do Marii Nepomuceny Mańkowskiej – wnuczki generała Jana Henryka Dąbrowskiego – twórcy Legionów Polskich we Włoszech – raczej wiemy bardzo mało.

A przecież gdyby Jan Działyński przeciwstawił się woli ojca i  poszedł za głosem serca, inaczej zapewne potoczyłyby się losy nie tylko jego, Marii i Izabelli ale też Gołuchowa, który Tytus Działyński  kupił jedynemu synowi przed ślubem z księżniczką Izabellą Czartoryską.

Izabella z Czartoryskich Działyńska portret

W 1857 roku zamek w Gołuchowie wyglądał zupełnie inaczej niż teraz. Po ślubie, który został zawarty z woli rodziców  w Paryżu,  Jan przywiózł żonę do Gołuchowa.  Prawdopodobnie do Gołuchowa jechali karetą przez Pleszew. Dróg nie było. Nietrudno sobie wyobrazić, co czuła wychowana w Paryżu panienka. Dlatego Działyńscy nie zamieszkali na stałe w Gołuchowie. Szczególnie Izabela chętnie wracała do Hotel Lambert.

Zamek przez przebudową foto strona internetowa Zamku

Po przedwczesnej śmierci ojca Tytusa Jan odziedziczył majątek w Kórniku i pałac w Poznaniu. Zaangażował się w życie społeczno – polityczne i gospodarcze Wielkiego Księstwa Poznańskiego.

Kiedy w zaborze rosyjskim wybuchło powstanie styczniowe w 1863 roku zaangażował się finansowo w pomoc powstańcom, a potem aktywnie walczył w oddziale Taczanowskiego.

Po upadku powstania schronił się w Paryżu. W procesie berlińskim został zaocznie skazany na karę śmierci i konfiskatę majątku. 5 lat spędził na emigracji.

W 1872 roku, dla zabezpieczenia Gołuchowa przed konfiskatą, Izabella formalnie odkupiła zamek z rąk Działyńskich (de facto zamek stanowił zastaw pożyczek udzielonych Działyńskiemu przez Czartoryskich) i w latach 1875-1885 przeprowadziła gruntowną odbudowę połączoną z remontem. Pierwowzorem  realizacji architektonicznej, stały się dla niej słynne zamki królewskie nad Loarą.

Z czasem pokochała Gołuchów. Wokół Zamku, w którego przebudowę emocjonalnie się angażowała,  powstał wielohektarowy park, który zaprojektował znakomity ogrodnik Stanisław Kubaszewski. Sale zamkowe wypełniały się eksponatami.

Jan, po powrocie z emigracji, zajmował się też odziedziczonym po rodzicach, majątkiem w Kórniku. Zaangażował się także w tworzenie Banku Włościańskiego w Poznaniu. Zmarł w 1880 roku w Kórniku. Spoczął w podziemiach kórnickiego kościoła obok swoich rodziców.

Izabella przeżyła swojego męża o 19 lat. Odeszła w Mentonie we Francji, ale „wróciła do Gołuchowa”. Została pochowana w kaplicy – mauzoleum zbudowanej na terenie parku.

Izabella z Czartoryskich Działyńska w Gołuchowie pod koniec życia

Izabella i Jan Działyńscy nie doczekali się potomstwa. Czy małżeństwo skojarzone przez głowy dwóch znaczących rodów, było  szczęśliwe? Tego  nie wiemy, ale nawet po śmierci nie chcieli być razem.

Jan Kanty Działyński (foto Region Wielkopolski)

Każdy też przed śmiercią rozporządził swoim majątkiem tak, żeby przede wszystkim interesy własnej rodziny były zabezpieczone.

W książce „Wielkopolskie rody ziemiańskie” Andrzej Kwilecki podkreśla, że Jan Działyński w testamencie przekazał dobra kórnickie i pałac w Poznaniu – swojemu siostrzeńcowi Władysławowi Zamoyskiemu. Żonie zabezpieczył coś na kształt dożywotniej renty ze swojego majątku.

Izabella w 1893 roku utworzyła Ordynację Książąt Czartoryskich w Gołuchowie,  zapisując wszystko swojej rodzinie. Pierwszym ordynatem był bratanek Adam Ludwik Czartoryski.

W 2018 roku obchodzimy 125 – lecie utworzenia Ordynacji, która przechodziła różne koleje losu. Opisała to Danuta Marek – długoletnia kustosz Zamku w Gołuchowie, który od 1951 roku jest częścią Muzeum Narodowego w Poznaniu.

Ostatecznie w 2016 roku spadkobiercy Czartoryskich otrzymali od polskiego rządu 20 000 000 złotych odszkodowania za zabrany rodzinie  w 1945 roku majątek w Gołuchowie.http://irenakuczynska.pl/minister-odkupil-czartoryskich-goluchow/

Tymczasem wracamy do głównego wątku czyli nieszczęśliwej młodzieńczej, niespełnionej miłości Jana Działyńskiego  do Marii Mańkowskiej – córki Teodora i Bogusławy Mańkowskich z Rudek koło Ostroroga w pow. szamotulskim.

O Marii z Mańkowskich Kwileckiej – ukochanej Jana Działyńskiego – pisałam już na blogu dwukrotnie.  Jej  dziadkiem był Jan Henryk Dąbrowski – twórca Legionów Polskich. http://irenakuczynska.pl/wielkich-ludzi-przywiodly-do-malych-rudek-kobiety/

Jan Działyński spotkał Marię w 1854 roku w Winnej Górze – majątku, który jej dziadek generał Jan Henryk Dąbrowski otrzymał w 1807 roku od Napoleona. Po nim odziedziczył go syn Bronisław,  zapisał go córce Bogusławie, która wyszła za mąż za Teodora Mańkowskiego – ojca Marii.

To tam w Źrenicy koło Środy Wielkopolskiej, kiedy Jan kupował majątek od ojca Marii Teodora Mańkowskiego –   amor wypuścił strzałę. Odnotował to biograf Jana Działyńskiego A. Mężyński („Jan Działyński 1829 – 1880″) a powołał się na to Andrzej Kwilecki w książce ” Z Kwilcza rodem”

„Z kupnem Źrenicy wiąże się jedno z najboleśniejszych przeżyć Jana. (-) Przy tej okazji prawdopodobnie poznał Marię. (-) Między młodymi nawiązała się nić uczucia. Państwo Mańkowscy zaczęli bywać w pałacu Działyńskich w Poznaniu”.

Dalej czytamy, że „żeńska część rodziny  Działyńskich  oceniała pannę Mańkowską bardzo życzliwie, ale Tytus Działyński był zapatrzony w mitrę książęcą Czartoryskich i takie małżeństwo syna, mogło mu nie odpowiadać”. Sprzeciwił się więc jemu zdecydowanie i … znajomość została raptownie przerwana.

W zamyśle właściciela Kórnika, małżeństwo jedynego syna Jana, powinno połączyć dwie fortuny: Działyńskich i przyszłej małżonki a takiej fortuny nie mogli zapewnić swojej córce Mańkowscy. Fakt, że jej dziadkiem był twórca Legionów Polskich, nie miała żadnego znaczenia.

Jan porzucił więc zamiar małżeństwa z panną Marią Mańkowską. W 1857 roku ożenił się z wychowaną w środowisku paryskiego Hotelu Lambert, jedyną córką  księcia Adama Czartoryskiego – zwanego „niekoronowanym królem Polski”.

W tym samym roku Maria Mańkowska wyszła za mąż za Mieczysława Kwileckiego z Oporowa koło Ostroroga – właściciela wielkiego majątku – jednego z najwybitniejszych  Wielkopolan II połowy XIX wieku i początku XX wieku – prezesa Rady Nadzorczej Hotelu Bazar w Poznaniu przez 30 lat.

Ale rana w sercu Marii pozostała na długo. Po latach opowiadała o swojej niespełnionej młodzieńczej miłości  córce Marii zwanej „Mimisią”.  A ta wspomnienie spisała.

„Mama kochała się w Działyńskim a on podobno w niej.  Z Kórnika do Winnogóry konno dojeżdżał, a to kawał drogi. Czytali Słowackiego, Beniowskiego, Nieboską, psalmy. Do końca była wielka przyjaźń Mamy z jego siostrami panią Anną Potocką z Rymanowa, generałową Zamoyską i panną Cecylią” – pisze w swoich pamiętnikach „Mimisia” czyli Maria z Kwileckich Żółtowska. Rękopisy przechowywane są w bibliotece kórnickiej – podkreśla Andrzej Kwilecki w książce „Z Kwilcza rodem”.

Dwa lata po ślubie Maria Kwilecka spotkała Jana Działyńskiego na balu, który organizowali Działyńscy w pałacu przy poznańskim starym Rynku. Była tam ze swoim mężem  Mieczysławem Kwileckim.

Córka Maria opisała to tak: „Gdy wychodziła z Papą, pan domu (Jan Działyński – dop. IK) chciał ich zatrzymać dłużej. Ale Mama odpowiedziała, że nie może,  bo syn – pierworodny Hektor – czeka w domu na posiłek. Pan Działyński ręce rozłożył i rzekł: force majeure (siła wyższa).  Miał też łezkę z oka zetrzeć. Sam dzieci nie miał. Był ostatnim z rodu” – odnotowała w pamiętniku córka Marii.

Maria z Mańkowskich - Kwilecka - ukochana Jana Działyńskiego w wieku około 20 lat

Po dwóch latach, kiedy pałac w Oporowie był gotowy, Kwileccy z Poznania wyjechali na wieś. Przyjeżdżali czasem do miasta, nocowali w Bazarze, bywali  na spektaklach w Teatrze Polskim, którego budowę sponsorowali, ale Jan i Maria raczej się już nigdy nie spotkali. Żyli w dwóch różnych światach.

Maria realizowała się jako żona, matka, pani domu otwartego na świat. Kwileccy gościli w swoim Oporowie wybitne osobistości m.in. Ignacego Jana Paderewskiego, który się u nich zatrzymał w 1890 roku na 3 dni.

Małżeństwo Marii z Mieczysławem  trwało ponad 50 lat. Wychowali sześcioro dzieci. Maria doczekała wolnej Polski. Odeszła w 1924 roku. Przeżyła Jana o 34 lata, a męża o 6 lat.

Maria Kwilecka z mężem Mieczysławem 50 lat po ślubie

O Marii z Mańkowskich Kwileckiej i jej mężu Mieczysławie pisałam na blogu: http://irenakuczynska.pl/mieczyslaw-kwilecki-zasluzony-wielkopolanin-oporowa/.

Ciekawe, jak wyglądałby Gołuchów, gdyby despotyczny Tytus Działyński pozwolił synowi na małżeństwo z miłości?  Pewnie nie wygasłby ród Działyńskich. Ale czy mielibyśmy  Zamek pełen cennych eksponatów bez fortuny, którą wniosła Izabella Czartoryska? Coś za coś!

Współpraca Michał Dachtera - moderator profilu Ostroróg na kartach historii na Facebooku, pasjonat historii Ostroroga i okolicy, regionalista. To Michał nawiązuje kontakty z potomkami rodziny Kwileckich, Mańkowskich, Madalińskich, kupuje książki poświęcone wielkopolskim rodzinom ziemiańskim. Czasem dzieli się ze mną swoją wiedzą. Tak było i tym razem. 

Zdjęcia Andrzej Kwilecki

 

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku