Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

To o Eugeniuszu Małeckim napiszą – ten wojewoda przyjmował w Kaliszu papieża

4 czerwca 1997 roku Kalisz odwiedził Ojciec Święty. Wizytę Jana Pawła II przygotował Wojewoda Kaliski Eugeniusz Małecki, mieszkaniec Gołuchowa.

I od strony tych przygotowań chcę wizytę papieską w najstarszym polskim mieście przypomnieć. Wykorzystuję informacje, których  Eugeniusz Małecki – aktualnie wicestarosta pleszewski,  udzielił mi w 2011 roku, kiedy pisałam tekst do „Gazety Pleszewskiej”.

Eugeniusz Małecki w towarzystwie biskupa Stanisława Napierały wita na lądowisku Jana Pawła II

To Eugeniusz  Małecki (który przez 2200 dni był wojewodą kaliskim) przygotowywał logistycznie całą papieską wizytę, a był w Kaliszu Jan Paweł II przez 7 godzin.

Do stutysięcznego miasta przyjechało na spotkanie z papieżem 200 000 pielgrzymów. Trzeba było ich przyjąć i zapewnić im bezpieczeństwo. Nie było to proste, bo ołtarz papieski stanął w centrum miasta.

Przygotowania trwały od jesieni roku 1996. W listopadzie wojewoda dowiedział się, że Kalisz znalazł się na trasie V papieskiej pielgrzymki do Polski.  Zaproszenie doręczył Janowi Pawłowi II  18 maja 1997r. na Placu św. Piotra super-maratończyk kaliski Andrzej Jabłoński, po przebiegnięciu 1577 km.

Przyjęcie Głowy Kościoła sporo kosztuje. Obowiązki i koszty wzięło na siebie miasto oraz województwo. Eugeniusz Małecki mówi, że były jakieś spory, kto i za co płaci, ale w końcu udało się wszystko dogadać. Specjalnych pieniędzy oczywiście nie było. Wojewoda miał pieniądze z rezerwy budżetowej przeznaczone na tzw. „sytuacje awaryjne” (np. powodzie) i to wydał na pokrycie swojej części kosztów  wizyty papieskiej.

W lipcu 1997 roku, czyli kilka tygodni po wizycie papieskiej,  przyszła powódź stulecia. Na szczęście, takich szkód jak we Wrocławiu, w województwie kaliskim nie poczyniła. Małecki pamięta, że na usuwanie skutków powodzi w Kaliskiem wystarczyły pieniądze z rezerwy z budżetu państwa.

Od grudnia 1996 roku, przygotowania w Kaliszu szły pełną parą. Powołano dwa komitety organizacyjne, jeden świecki, drugi kościelny. Były wojewoda wspomina, że po stronie kościelnej bardzo zaangażowany był bp pomocniczy Teofil Wilski. W świeckim komitecie  działał ówczesny prezydent Kalisza Wojciech Bachor i Wojewódzki Komendant Policji Tadeusz Ławniczak.

Zorganizowanie takiego przedsięwzięcia wymagało setek zezwoleń. Pozostały pękate teczki pełne protokołów i dokumentów, z których jedne były jawne, inne były tajne.

Ponieważ ołtarz papieski, zaprojektowany przez Zygmunta Baranka, miał stanąć w centrum Kalisza, blisko bazyliki  św. Józefa, trzeba było wyremontować otoczenie Urzędu Wojewódzkiego.  Trzeba  było też wypożyczyć telebimy, których 20 lat temu w Polsce nie było.

Eugeniusz Małecki pamięta, że wypożyczono je z Belgii, a że wtedy były jeszcze granice, trzeba było załatwić z Głównym Urzędem Ceł przyśpieszenie odprawy celnej, żeby dotarły do Kalisza na czas.

Trzeba było zabezpieczyć trasę przejazdu papieża i jego orszaku  z trzech lądowisk dla helikopterów, które zlokalizowano przy budynku seminarium duchownego. Trzeba było pomyśleć o dojazdach do lądowisk a także o składzie orszaku, poruszającego się 20 samochodami.

Trzeba było ustawić 5 km płotków oddzielających plac celebry od sektorów, które zajmowali uczestnicy uroczystości. Na szczęście płotków nie trzeba było kupować. Jeździły na trasie pielgrzymki z miasta do miasta.  Drewno na barierki podarowało Nadleśnictwo Kalisz. Takiej rzeszy ludzi, trzeba było zapewnić toy toye. Przywieziono ich do miasta bardzo dużo. Były ustawione pomiędzy sektorami.

Był problem z lokalizacją zarówno miejsca celebry jak i sektorów. Szczupłość miejsca na placu powodowała spory pomiędzy funkcjonariuszami Biura Ochrony Rządu a organizatorami pielgrzymki. Ci ostatni chcieli aby ludzie byli jak najbliżej ołtarza, ci pierwsi, ze względu na bezpieczeństwo, odległość powiększali.

Trzeba było też znaleźć miejsce dla 800 – osobowego chóru, w którym śpiewały też pleszewskie chóry m.in. chór pleszewskiego liceum. Miejsce musieli mieć dziennikarze. Trzeba było zlokalizować ich tak, żeby kamery telewizyjne nie zasłaniały pielgrzymom ołtarza.

Z myślą o wygodzie Ojca Świętego Jana Pawła II, w bazylice św. Józefa z lewej strony pod tryptykiem, wybudowano pokój z umywalką i toaletą, żeby 20 minut przed mszą świętą i tyle samo po mszy świętej, Ojciec Święty mógł odpocząć.

I jeszcze obiad, w którym uczestniczyło 60 osób. Niestety, menu serwowanego Gościowi, Eugeniusz Małecki  nie pamięta. Mówi, że od 4.00 rano był jak w transie i nawet nie wie, co było na talerzach.

Jeśli chodzi o działania BOR-u, to dwa dni przed wizytą papieża, stoiska w Domu Towarowym, przylegające do ściany, na której  ustawiono ołtarz, były zamknięte. Dobę poprzedzającą wizytę, cały plac był dokładnie przez BOR sprawdzony. Sprawdzano osoby, które wchodziły do domów przy placu. Także katedra św. Mikołaja, którą Jan Paweł II nawiedzić miał, też była dokładnie sprawdzona i przeszukana.

Przez cały czas trwania wizyty papieskiej w Kaliszu na wieży bazyliki św. Józefa siedział snajper i obserwował plac. A dary, które niesiono we mszy św. w procesji, były wcześniej sprawdzone przez pirotechników. Niesiono je do ołtarza, idąc po 100 – metrowym czerwonym dywanie.

Wojewoda Kaliski Eugeniusz Małecki niósł obraz Wiktora Jędrzejaka z podobizną św. Józefa z obrazu św. Rodziny. Rama była lekka, z drewna tekowego. – Współczułem prezydentowi Ostrowa Wlkp. Mirosławowi Kruszyńskiemu i przewodniczącemu rady Markowi Czemplikowi, którzy dźwigali w upale ciężką figurkę kard. Ledóchowskiego – wspomina były wojewoda.

Wszyscy uczestnicy procesji z darami otrzymali od papieża pamiątkowy medal i różaniec. – Różaniec oddałem mamie, modliła się na nim. Kiedy zmarła, włożyliśmy go do trumny – mówi Eugeniusz Małecki. Podczas mszy św. w Kaliszu,  Ojciec Święty święcić miał figurkę Matki Boskiej z kościoła w Gołuchowie.

Papież święcił  też nową siedzibę Seminarium Duchownego w Kaliszu. Witał go budowniczy seminarium ks. prałat Henryk Szymiec – proboszcz parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Pleszewie. W grupie braci kurkowych był Jan Klauza.

W listopadzie 1997 roku do Watykanu pojechała z Kalisza pielgrzymka, aby dziękować Ojcu Świętemu za wizytę. Był w tej grupie Wojewoda Kaliski Eugeniusz Małecki. Niecały rok po wizycie został odwołany. Ale to o Eugeniuszu Małeckim napiszą: przyjmował Ojca Świętego.  Dla mnie nawet bez beatyfikacji, był on człowiekiem świętym – mówi były wojewoda.

Skomentuj na Facebooku