Irena Kuczyńska
Region Pleszewski Z historii

Obraz Matki Bożej przypłynął Prosną do Żegocina

W żegocińskim kościele znajduje się łaskami słynący obraz Matki Bożej Śnieżnej. Miał przypłynąć Prosną z kościółka w Łęgu, który zniszczyła powódź. 240 lat temu uznano obraz za łaskami słynący. To przed nim  modliła się aktorka  Helena Modrzejewska. Ofiarowała też Matce Bożej naszyjnik.

Santa Maria Maggiore z Żegocina z repliką naszyjnika podarowanego przez aktorkę Helenę Modrzejewską w 1895 roku

Mamy w powiecie pleszewskim trzy sanktuaria i trzy łaskami słynące wizerunki Matki Boskiej.  O Matce Bożej Miłościwej z Lutyni pisałam w sierpniuhttp://irenakuczynska.pl/cud-wskrzeszenia-trzeci-dzien-smierci-sprawa-matki-bozej-lutyni/.

O Matce Bożej Łaskawej z Turska pisałam przed  głównym odpustem z okazji Zielonych Świątek. http://irenakuczynska.pl/wiatr-przyniosl-obraz-lenartowic-turska-zielone-swiatki-roku-panskiego-1764/.

W przededniu odpustu Zaśnięcia Matki Bożej  w Żegocinie, postanowiłam przypomnieć  historię Żegocińskiego Sanktuarium, gdzie znajduje się obraz, którego pierwowzorem jest wizerunek Matki Bożej Śnieżnej z kościoła Santa Maria Maggiore w Rzymie.

Podczas uroczystości 300 – lecia budowy kościoła  (rok 2014)

Koncert w 300 – setną rocznicę fundacji kościoła – Zespół Salonowy

Z informacji, które znalazłam w książce „Diecezja Kaliska – parafie, kościoły, kaplice” autorstwa ks. Michała Kielinga i ks. Sławomira Kęszki oraz w książce Magdaleny Kłakulak „Żegocin w tyglu historii i codzienności” wynika, że cudowny obraz dotarł do Żegocina w niezwykłych okolicznościach w I połowie XVII wieku.

Długoletni proboszcz ks. prałat Czesław Wojciechowski  w „Przyczynkach do dziejów kościoła parafialnego w Żegocinie”, na które powołuje się autorka żegocińskiej monografii, twierdził, że w 1639 roku obraz już w Żegocinie był.

Został uratowany z wielkiego pożaru, który wybuchł w Żegocinie w I dekadzie XVIII wieku. Na szczęście, ówczesny dziedzic Żegocina Mikołaj z Wybranowa Swinarski herbu Poraj w 1715 roku, nową okazałą, drewnianą świątynię kazał postawić. Obraz Matki Boskiej do niego przeniesiono.

Stare zdjęcie kościoła w Żegocinie ze strony Ośrodka Kultury w Żegocinie

Ale powróćmy do ciekawej historii przybycia obrazu do Żegocina. Podczas gdy do Turska, drzeworyt będący repliką obrazu Matki Boskiej z austriackiego Mariazzel „,przyfrunął przy bezwietrznej pogodzie w wigilię Zielonych Świątek z Lenartowic, do Żegocina obraz miał przypłynąć.

Kościółek w pobliskim Łęgu zniszczyła powódź, a powodziowej fali miał się, wg legendy, oprzeć tylko „średniowieczny obraz, który na srebrnej łodzi dopłynął do podnóży Żegocina, obierając tutejszą świątynię, na swą nową siedzibę”.

Podobno za „dryfującym płótnem płynęła drewniana dzwonnica, która głośnym biciem dzwonów zwiastowała żegocinianom przybycie obrazu”.

Legenda mówi, że dzwony biły tak długo, dopóki obraz nie osiadł na stałym lądzie. Wtedy „potężny wir zagrzebał ją na przedpolach Żegocina”.

Sceptycznie do legendy podchodzi Stanisław Małyszko http://irenakuczynska.pl/stanislaw-malyszko-zna-wszystkie-dwory-wiatraki-kapliczki-cmentarze-nawet-ktorych-juz/ W artykule „Sanktuarium Maryjne w Tursku” zamieszczonym w „Kronice Wielkopolski” nr 3/2008 pisze, że kościoła w Łęgu raczej nie było, a namalowany na drewnie i płótnie obraz Matki Bożej Śnieżnej z kościoła w Żegocinie, jest jednym z wielu, jakie się pokazały na ziemiach polskich po zwycięskiej bitwie pod Chocimiem w roku 1620.

Przyjrzyjmy się zatem bliżej obrazowi, który już  w 1719 roku nazwano „Łaskawym”. Wszczęto też postępowanie zmierzające do uznania go przez władze duchowne za cudowny.

Obraz przedstawia Matkę Bożą z Dzieciątkiem na lewej ręce oraz dwa aniołki z palmami w dłoniach, które podtrzymują koronę Maryi. U dołu znajduje się napis: Sancta Dei Genitris ora pro nobis co na polski się tłumaczy: Święta Boża Rodzicielko, módl się za nami.

Na polecenie arcybiskupa gnieźnieńskiego, kanonik łowicki ks. Józef Filip Rybiński, dekretem z dnia 8 września 1777 roku, wyznaczył komisję, która miała „przeprowadzić dochodzenie na miejscu” i stwierdzić, czy rzeczywiście obraz ma cudowną moc.

Komisji przewodniczył jako sędzia kanonik kaliski i proboszcz z Opatówka ks. Mateusz Chylewski. 16 lutego 1778 roku przed komisją stanęło 80 osób, którzy albo sami doświadczyli cudu, albo byli świadkami.

W książce Magdaleny Kłakulak czytamy, że „po przyjęciu sakramentów św. składali oni zeznania, które spisano w języku polskim. Oto niektóre z nich.

Niejaki Wojciech Pudnicki zeznał, że pewnej nocy jego córka zaniemogła i przestała dawać jakiekolwiek znaki życia. Wtedy matka poleciła ją opiece Matki Boskiej Żegocińskiej, posłała na mszę św. do Żegocina. Po godzinie córka wyzdrowiała.

Szlachcic Jan Szarzyński zachorował na wrzód w gardle. Cierpiał przez cały tydzień. Wyzdrowiał po tym, jak polecił się Matce Boskiej Żegocińskiej  i złożył ślub odbycia pielgrzymki.

Włościanka Marianna Ciesielska zachorowała na prawą nogę tak bardzo, że chodzić na rok przestała. Zawieziono ją do Żegocina i wniesiono do kościoła. Po wysłuchaniu mszy św. przed obrazem Matki Boskiej, wstała i na własnych nogach poszła do domu.

Zeznania wiernych zaopiniowali dwaj teolodzy. Na tej podstawie arcybiskup potwierdził wiarygodność łask  i w tym samym roku ogłosił obraz Matki Bożej z kościoła w Żegocinie jako łaskami słynący.

Wtedy też, jak pisze Stanisław Małyszko, pojawiła się w Żegocinie uproszczona kopia obrazu, którą mogli do swoich domów zabrać pobożni czciciele Matki Bożej Żegocińskiej.

Dwa lata później  odbyła się koronacja obrazu, a kościół w Żegocinie otrzymał liczne przywileje. 28 kwietnia 1789 roku papież Pius VI zezwolił na uzyskiwanie odpustu zupełnego we wszystkie dni w roku, pod warunkiem przyjęcia Komunii Świętej. I tak jest do dzisiaj.

W 1815 roku, po Kongresie Wiedeńskim,  Żegocin wraz z całą Wielkopolską został włączony w granice państwa pruskiego. Kilka kilometrów od Żegocina, na Prośnie, przebiegała granica dwóch imperiów: pruskiego i rosyjskiego. Wtedy nazwę wsi pisano przez „rz” czyli dzisiejszy Żegocin był Rzegocinem.

Wiele się zmieniło. Wieś Obory, która należała do parafii w Żegocinie, została za Prosną w zaborze rosyjskim i przyłączono ją do parafii w Szymanowicach. Nie mogli też przyjeżdżać do pomocy przy obsłudze pielgrzymów ojcowie reformaci z Chocza.

Za czasów pruskich, to wokół Kościoła koncentrowało się życie Polaków. To tu mówić można było po polsku. Tak było też w Żegocinie o czym świadczą liczne bractwa.

Najstarsze, sięgające roku 1779, to Bractwo św. Anny, które miało zwalczać wady o charakterze społecznym i bronić przed innowiercami. Miało w kościele swój ołtarz.

Także Żywy Różaniec założono w żegocińskiej parafii w latach 30. XIX wieku. Funkcjonowało m.in. Apostolstwo Modlitwy, Bractwo Matek Chrześcijańskich, Stowarzyszenie Pań św. Wincentego a Paulo, Caritas, Towarzystwo Misyjne.

Przed obrazem Matki Bożej Żegocińskiej modlili się nie tylko parafianie oraz pielgrzymi nawiedzający sanktuarium z okazji odpustów.

Bywała tu Helena Modrzejewska (1840 – 1909) –  odtwórczyni największych ról szekspirowskich, nazywana aktorką dwóch kontynentów Europy i Ameryki. Grała na scenach krakowskich, warszawskich, ale też w Stanach Zjednoczonych, gdzie też zrobiła wielką karierę.

Modrzejewska przyjeżdżała do Żegocina ze swoim mężem Karolem Chłapowskim, który był bratem Józefa Chłapowskiego – właściciela tamtejszego majątku.

Żegocin czci pamięć wielkiej aktorki

W tym czasie proboszczem był ks. Kazimierz Głowiński, który otwarcie wypowiadał się przeciwko dyskryminowaniu Polaków przez Niemców. Był prezesem Kółka Rolniczego, które stworzył dziedzic Józef Chłapowski, patronował Kółku Włościanek, które założyła żona Józefa – Teofila Chłapowska.  Ksiądz był też członkiem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk.

Helena Modrzejewska bardzo go szanowała. W 1903 roku ze Stanów Zjednoczonych napisała do „Wielebnego księdza Głowińskiego list”. A kiedy zmarła, mąż aktorki Karol,  przywiózł do Żegocina jej suknie, z których ks. Głowiński miał potem uszyte ornaty. Co się z nimi stało? Prawdopodobnie trafiły wraz z innymi pamiątkami do Archidiecezjalnego Muzeum w Gnieźnie.

Wielka aktorka  w roku 1895 pozostawiła przy obrazie naszyjnik jako wotum za otrzymane łaski. Niestety, zginął w niewyjaśnionych bliżej okolicznościach po odejściu z parafii ks. prałata Czesława Wojciechowskiego, o czym pisała Martyna Mizerkiewicz w Gazecie Pleszewskiej z 27 lipca 2015 roku: http://wielkopolskie.naszemiasto.pl/artykul/helena-modrzejewska-wraca-do-zegocina-czasem-straszy,3463861,artgal,t,id,tm.html

Cztery lata temu, za sprawą Zofii Zawady, kierowniczki Ośrodka Kultury, która kultywuje pamięć o pobycie Modrzejewskiej w Żegocinie oraz członków rodziny Chłapowskich, przy obrazie pojawiła się replika zaginionego naszyjnika.

Katarzyna Zawada często wciela się w postać Heleny Modrzejewskiej podczas uroczystości związanych z upamiętnieniem pobytów wielkiej aktorki w Żegocinie. Obok aktor Teatru im. W. Bogusławskiego w Kaliszu, który wciela się w postać Karola Chłapowskiego - męża Modrzejewskiej

Ks. kanonik Marek Kozica – proboszcz parafii w Żegocinie, dekoruje obraz naszyjnikiem

Ale dzisiejszy post nie jest o wielkiej aktorce, która przyjeżdżała do małego Żegocina w powiecie pleszewskim, tylko o obrazie Matki Boskiej Żegocińskiej, który jest otoczony kultem od 300 prawie lat.

foto ze zbiorów Zbigniewa Jana Haina

W czasie II wojny światowej okupanci zamknęli żegociński kościół. Parafianom udało się przechować w domach niektóre przedmioty kultu m.in. monstrancję.

Po wojnie kult Matki Bożej się odrodził. Stanisław Małyszko pisze, że w 1959 roku na październikowy odpust przybyło do Sanktuarium 5500 wiernych  z Broniszewic, Czermina, Grodziska, Pleszewa, Żerkowa, Sławoszewa i Witaszyc.

W Żegocinie pobudowano cztery ołtarze, a uczestnicy procesji szli, śpiewając tajemnice Różańca Świętego ze „zdrowaśkami”. Trasa procesji była udekorowana.

5 września  1965 roku – za proboszcza ks. prałata Czesława Wojciechowskiego, odbyła się w Żegocinie wielka uroczystość. Na koronację obrazu  papieskimi koronami przybyło do tutejszego Sanktuarium około 35 000 wiernych „pieszo, autobusami, rowerami, motorami, furmankami”. Przyjechało  200 księży w tym prymas Polski ks. kardynał Stefan Wyszyński, który korony papieskie Matce Boskiej i Dzieciątku  nałożył.

Z Poznania przyjechał metropolita poznański ks. abp Antoni Baraniak, biskup pomocniczy Archidiecezji Poznańskiej ks. Franciszek Jedwabski. Archidiecezję Gnieźnieńską reprezentował bp Jan Czerniak i bp Jan Zaremba.

Były to czasy Władysława Gomułki, wzmożonej walki z Kościołem, krzewienia kultury świeckiej, dlatego – jak wspomina w swojej książce Magdalena Kłakulak – Milicja Obywatelska karała uczestników uroczystości mandatami a ośmiodniowym aresztem motocyklistów, którzy wyjechali po księdza prymasa i go poprowadzili ku Żegocinowi.

Scany z książki Magdaleny Kłakulak

Urzędników – członków Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, którzy przyczynili się do uświetnienia uroczystości kościelnej,wyrzucono z partii.

Ale Żegocin pokazał swoje przywiązanie do Matki Bożej. W czasach, kiedy w sklepach były wyłącznie towary reglamentowane z rozdzielnika, ludzie zdobyli materiały na wielki  ołtarz z krzyżem 32 – metrowej wysokości. Jedno ramię miało prawie 10 metrów.

Lata mijają, a kult Matki Boskiej Żegocińskiej trwa. Na odpusty, a są trzy: 15 sierpnia Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej – Matki Kościoła, 8 września – Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i w drugą niedzielę października – Matki Boskiej Różańcowej, przybywają nie tylko parafianie ale czciciele Matki Bożej z całej okolicy.

W Sanktuarium Maryjnym w Żegocinie wciąż się coś dzieje. Podczas prac konserwatorskich w roku 1998, już za czasów aktualnego proboszcza ks. kanonika Marka Kozicy, odsłonięto portal z herbem  i inicjałami fundatora kościoła Mikołaja Swinarskiego.

W 2002 roku odsłonięto XVIII – wieczną polichromię w prezbiterium. Małgorzata Jankowska przywróciła kościołowi i obrazowi pierwotną kolorystykę.

Wnętrze kościoła

Chodziłam i ja do Żegocina na odpust z pielgrzymką pieszą z parafii św. Floriana na 8 września w końcówce lat 80. Wędrowało się bocznymi drogami wzdłuż pól a przed kościołem w Żegocinie czekał na pleszewian ks. prałat Czesław Wojciechowski z rozbrajającym uśmiechem.

Po uroczystości zwykle rozdawał nam obrazki, częstował herbatą i kawą oraz plackiem w starym domu parafialnym. Potem wracał na plebanię do zaproszonych księży. A my wracaliśmy tymi samymi ścieżkami do Pleszewa.

W pierwszą niedzielę października  przez Żegocin przejdzie procesja różańcowa, jedyna taka w całym powiecie pleszewskim. Będą rozważane Tajemnice Różańcowe, będą odmawiane albo śpiewane  „zdrowaśki”.

Na pewno na odsłonięcie i na zasłonięcie obrazu będzie śpiewana stara pieśń, która zaczyna się od słów:

Najświętsza Panno w Żegockim Obrazie
Ratuj nas, ratuj w niebezpiecznym razie
W Tobie nadzieję wszyscy pokładamy
Wspomóż nas Matko, gdy już zginąć mamy

Matko przeczysta, Matko miłościwa
Ludowi twemu, racz być litościwa
Z płaczem pod Twoją padamy obronę
Oddal Maryjo, choroby na stronę…

Na co dzień obraz jest zasłaniany płótnem przedstawiającym Zwiastowanie Najświętszej Maryi Panny z pierwszej ćwierci XVIII wieku.

Żegociński kościół na zdjęciach Romana Kazimierza Urbaniaka i Zbigniewa Jana Haina

 

 

 

.

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku