Irena Kuczyńska

Technikum na Zielonej

Moja przygoda z Technikum na Zielonej rozpoczęła się w 1972 roku. Ale więzi zadzierzgnięte przed laty w szkole, przetrwały do dziś

Będąc młodą nauczycielką języka rosyjskiego, podjęłam pracę w dwóch szkołach, przed południem w Liceum Ogólnokształcącym im. St. Staszica w Pleszewie, po południu w Zespole szkól Zawodowych przy ul. Zielonej. Pierwsze zetknięcie z Alma Mater Pleseviensis już było. http://irenakuczynska.pl/zaduma-nad-starym-szkolnym-zdjeciem/ Teraz czas na ,,Zieloną”. Byłam z tą szkołą połączona podwójnie, przez pracę w klasach dla pracujących i przez mieszkanie – pokój w internacie przy ul. Osiedlowej 4, który potem był bursą, a teraz budynek jest siedzibą Zespołu Placówek Opiekuńczo – Wychowawczych.

Młodzi nauczyciele zamieszkiwali tu na jednym piętrze z uczniami. Zdarzało się, że w nocy w toalecie się spotykaliśmy, gdzie chłopcy wyskakiwali na papierosa. W internacie były obiady, można  było wziąć dyżury. Przede wszystkim kwitło tu życie towarzyskie nauczycieli, odbywały się studniówki, wieczorki, a nawet bal sylwestrowy pamiętam.

Ale wejdźmy do szkoły. Cztery razy w tygodniu, w poniedziałki, wtorki, czwartki i piątki, po godzinie 15.00 rozpoczynały się lekcje w klasach dla pracujących. Było trzyletnie technikum mechaniczne dla absolwentów zasadniczej szkoły zawodowej oraz pięcioletnie technikum ekonomiczne dla absolwentów podstawówek siedmioklasowych i ośmioklasowych. Niektórzy absolwenci liceum, którzy chcieli być technikami ekonomistami, chodzili tylko na przedmioty zawodowe.

 

Skomentuj na Facebooku