Irena Kuczyńska
Pleszewianie Region Pleszewski

Wędrówka po mieście od szyldu do szyldu

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

157 szyldów pleszewskich ulic sfotografował i umieścił na jednym wspólnym zdjęciu pleszewianin Wiesław Pera. Przemierzał miasto pieszo, rowerem i samochodem.

Alfabetyczny spis ulic pan Wiesław znalazł w internecie i postanowił je wszystkie przejechać i to udokumentować zdjęciami szyldów. Zajęło mu to jeden dzień. Rozpoczął od swojego osiedla przy ulicy Mieszka I. Jednak szyldu z nazwą ulicy nie znalazł. Na tym osiedlu każdy blok ma nie tylko numer ulicy ale też jej nazwę na bocznej ścianie.
Podobnie jest na ulicy Reja gdzie są bloki z numerami i nazwą patrona ulicy.
Tu jednak szyld ul. Mikołaja Reja umieściło miasto na przystanku autobusowym.

Ale wracamy z panem Wiesławem na ulicę Mieszka I. Na swoim  osiedlu  Piastowskim chciał on swoje fotografowanie szyldów zakończyć. Jednak zaczęło go to wciągać. Zaczął  przemieszczać się po pleszewskich ulicach  zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Z osiedla Tysiąclecia skierował się w Lipową, Wierzbową, potem Zieloną i dalej Prusa, Fredry… I pstrykał, pstrykał, pstrykał zdjęcia szyldów.
Rozpoczął to objeżdżanie miasta samochodem w towarzystwie żony. Potem przesiadł się na rower, który można w dowolnym miejscu postawić, można wszędzie nim dojechać.
Część trasy śladem szyldów z nazwami ulic pokonał pieszo. W zasadzie 99 procent trasy przebył w jeden dzień. Na drugi dzień została mu tylko ulica, której szyldu nie znalazł.
Ale o tym za moment.Teraz wędrujemy z panem Wiesławem po Pleszewie w poszukiwaniu szyldów. Na ulicy Bałtyckiej  pomogli mu przechodnie, wskazując: o, tam jest szyld! Na ulicy Nowej długo szyldu szukał, jeździł w tę i z powrotem. W końcu znalazł go na murze, był ukryty za wysokimi krzewami żywopłotu.

Najczęściej szyldy znajdował na murach kamienic, zwłaszcza w starej części miasta w zwartej zabudowie. Na jednej kamienicy były nawet dwa szyldy obok siebie.
W takiej kolejności jak układają się ulice: Wodna i Piaski. Zdarzały się szyldy na płotach prywatnych nieruchomości albo nawet na balkonach, wtedy taki szyld jest lepiej widoczny dla listonosza, kuriera czy karetki pogotowia. Są też szyldy wolnostojące osadzone na słupach. Jak ten na ulicy Podgórnej ale też na ulicy Polnej, gdzie  jest on jednocześnie drogowskazem. Tu na  szyldzie widnieje też  herb miasta Pleszewa. Herby miasta lub  powiatu wypatrzeć można też na innych szyldach. Wracając do ulicy Polnej, pan Wiesław  był zdumiony, bo myślał, że jest to niedługa uliczka a okazało się, że Polna jest całkiem spora i kończy się prawie pod Brzeziem.
Mimo długich poszukiwań nie udało mu  się odnaleźć szyldu z nazwą ulicy ks. Kazimierza Niesiołowskiego. Sfotografował więc tabliczkę z numerem domu, na którym właściciel dopisał nazwę ulicy.
Na ulicy Zielonej też pan Wiesław nie znalazł szyldu. Być może ktoś wymienił stary płot na nowszy i nie umieścił  na nim starego szyldu a  może  iglaki wyrosły i zasłoniły szyld na kamienicy?
Najlepiej – zdaniem pana Wiesława – są oznakowane ulice osiedla Wokół Wieży.  Tymczasem jemu  najbardziej spodobała się uliczka Tyniec w śródmieściu, z szyldem który swoją stylistyką nawiązuje do Muzeum Piekarstwa. No i Rynek z szyldami, które wpisują się w historyczne klimaty pleszewskiego śródmieścia. Podobny szyld znajduje się na ulicy Zamkowej, umieszczony jest na Galerii Zamkowa.Zupełnie przypadkowo  odnalazł on ul. Michałowskiego tuż przed Wieżą Ciśnień, oczywiście z szyldem. Nie znalazł natomiast szyldu jednej ulicy – Strumykowej, która została wytyczona w dwudziestoleciu międzywojennym i biegnie wzdłuż koryta Neru, a po zakryciu rzeczki, wzdłuż deptaka. Szyldu nie ma, ale kiedyś był, bo ja go pamiętam.Wiesław Pera jest jednym z pleszewskich fotografów. Z zawodu jest handlowcem, czas wolny spędza na fotografowaniu. Jak mówi, zaczynał od fotek rodzinnych, potem przeszedł do fotografowania obiektów. Ostatnio zaczął eksperymentować. Zrobione „na leżąco” zdjęcie z dworca kolejowego w Pleszewie z kolejką zabawką na torach zmyliło niejednego obserwatora profilu pana Wiesława na Facebooku.

Złożone z 157 fotek zdjęcie – kolaż szyldów pleszewskich ulic, zaciekawiło  mnie.  Dopiero na tym zdjęciu widać, jak niesamowity chaos  panuje na szyldach z nazwami ulic. Brakuje konsekwencji w nazewnictwie ulic z patronami.  Zdarzają się same nazwiska, imiona i nazwiska lub nazwisko i pierwsza litera imienia. Przykłady? Oto kilka z nich: ulice  malarzy : Juliusza Kossaka, J. Matejki i już tylko Gierymskiego czy Grottgera. Albo  pleszewskich lekarzy : Tomasza Drobnika ale dr. T. Kubackiego, pleszewskich artystów: Józefa Szpunta ale M. Bogusza i W. Jacorzyńskiego, pisarzy: Ignacego Kraszewskiego (którego pierwsze imię brzmi  Józef), Kraszewskiego i Reymonta, którym zabrakło imion.
Za to  poetów na szyldach mamy  z imionami: Adama Asnyka, Juliusza Słowackiego, Jana Kochanowskiego.
Bohaterowie naszej pleszewskiej historii wcale nie mają imion na szyldach: jest ulica Szenica – pierwszego starosty po 1918 roku, który miał na imię Artur. Jest ulica Karczewskiego – pierwszego pleszewskiego burmistrza po 1918 roku, który miał na imię Stefan. Jest ulica powstańca K (azimierza) Sopałowicza…
Jakie refleksje Wam się nasuwają po dokładnym obejrzeniu tej ciekawej fotki?

O historii najstarszych pleszewskich ulic już na blogu pisałam TUTAJ

Skomentuj na Facebooku