Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

Wystąpili i zachwycili

Koncert Muzyki Kameralnej "Pleszewskie korzenie"

Nie ustają zachwyty nad Koncertem Muzyki Kameralnej „Pleszewskie korzenie”, który się odbył 3 maja w kościele Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Pleszewie.

Przygotowania trwały wiele tygodni. Zaczęło się od rozmów zastępcy burmistrza Arkadiusza Ptaka z pianistką Marią Rutkowską, która została kierownikiem artystycznym wydarzenia.

To Maria zintegrowała wokół siebie pozostałych artystów, prowadziła rozmowy z organizatorami czyli burmistrzem Arkadiuszem Ptakiem, UMiG Pleszew, Domem Kultury w Pleszewie oraz proboszczem parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela ks. prałatem Henrykiem Szymcem.

Relację z przygotowań oraz biogramy Marii Rutkowskiej, Katarzyny Zawady, Dagmary Winnowicz, Adriana Furmankiewocza i Jakuba Pankowiaka zamieściłam na blogu w tym linku: http://irenakuczynska.pl/fara-pelna-muzyki-kameralnej/.

Dzisiaj o koncercie, jakiego jeszcze w Pleszewie nie  było. Miasto zafundowało pleszewskim melomanom prawdziwą ucztę duchową. Muzyka kameralna w wykonaniu artystów i to wywodzących się z Pleszewa, do tego w kościele, którego akustyka, nie ma sobie równych w mieście – to było to.

Na dwa dni przed koncertem zjechał do kościoła fortepian. Próba generalna odbywała się przy zamkniętych drzwiach. A pleszewianie czekali na koncert.

W czwartek 3 maja publiczność zaczęła się schodzić do fary pół godziny przed koncertem. Na ławkach leżały foldery z programem i z biogramami młodych artystów. Zastępca burmistrza Arkadiusz Ptak napisał: Jestem przekonany, że koncert dostarczy Państwu niezapomnianych wrażeń oraz wzbogaci duchowo i intelektualnie. Jestem dumny z tego przedsięwzięcia, bo jakże nie docenić faktu, że Pleszew ma tak utalentowanych muzyków. Wierzę, że to pierwsze ale nie ostatnie takie spotkanie.

Ławki powoli się zapełniały. Dostawiano krzesła, żeby każdy mógł wygodnie usiąść i zasłuchać się. Takiej muzyki nie da się słuchać na stojąco.

Przed ołtarzem głównym stał fortepian, pozytyw, pulpity pod nuty i krzesła dla gitarzysty i oboistki. Punktualnie o godzinie 16.00 zabrzmiał z chóru jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów organowych w historii muzyki „Toccata d-moll” Jana Sebastiana Bacha. To Jakub Pankowiak grał. A słuchaczom po raz pierwszy przeszły ciarki po plecach.

To Jakub Pankowiak grał...

I pierwsze brawa. I wyjście Anny Bogacz, która prowadziła koncert zapowiadając kolejno artystów i przybliżając słuchaczom utwory.

Anna Bogacz - konferansjerka - rzecznik prasowy UMiG Pleszew

Kolejnym był, wykonany na chórze,  krótki hymn pochodzący z przełomu XIII i XIV wieku w aranżacji brytyjskiego kompozytora  Karla Jenkinsa – „Ave verum corpus”. Katarzyna Zawada – wykonała partię sopranu, zaś partię barytonu zastąpił obój, na którym zagrała Dagmara Winnowicz. Na organach grał Jakub Pankowiak.

 
 Dagmara Winnowicz, Katarzyna Zawada i Jakub Pankowiak - organy

A potem już sprzed ołtarza zabrzmiała „Fantazja dla szlachcica” – Joaquin Rodrigo (1901-1999) w wykonaniu Marii Rutkowskiej na fortepianie i gitarzysty Adriana Furmankiewicza. -Rodrigo sięgnął do tradycji Hiszpanii, połączył język muzyczny okresu baroku i starohiszpańskich tańców z nowymi środkami wyrazuDanza de las Hachas – to szybki, skoczny taniec, oparty na ciągłej wymianie krótkich myśli melodycznych między gitarą, a grupami instrumentów smyczkowych i dętych (tu fortepian)
Canario – zamyka cały koncert, popularny ruchliwy taniec, pełen temperamentu – Anna Bogacz wprowadzała słuchaczy w tajniki utwory, który mieli za chwilę usłyszeć.

Maria Rutkowska i Adrian Furmankiewicz

A potem Maria Rutkowska i Fryderyk Chopin  oraz „Walc Des-dur op. 64 nr 1”. „Arystokratyczność od pierwszej do ostatniej nuty” – tak o walcach  Chopina mówił Robert Schumann.Walce należą do najbardziej znanych i ulubionych dzieł Chopina.

Maria Rutkowska

Kompozytor napisał około 25 utworów w konwencji walca, z których zachowało się 18. W dedykowanym Delfinie Potockiej Walcu Des–dur wrócił Fryderyk Chopin stylem, a może i wspomnieniem, do wczesnych lat trzydziestych – do stylu brillant – przekonywała Anna Bogacz.

Kolejny utwór J. F. Händela – „Meine Seele hört im Sehen”  – treść tej jednej z 9. arii koncertowych Handela  była pochwałą dla Boga. Wyrazem oddania duszy i życia Stwórcy. Świadectwem radości płynącej z miłości Boga do ludzi. Zaśpiewała ją Katarzyna Zawada z towarzyszeniem Dagmary Win nowicz na oboju i Jakuba Pankowiaka na pozytywie.

 Katarzyna Zawada, Dagmara Winnowicz i Jakub Pankowiak - pozytyw

„Koncert d-moll” Johanna Sigismunda Weissa (1690 – 1737)- jedno z najważniejszych dzieł niermieckiego kompozytora i lutnisty napisane na lutnię i smyczki wykonali dwaj artyści: Adrian Furmankiewicz na gitarze i Jakub Pankowiak na pozytywie.

   Jakub Pankowiak i Adrian Furmankiewicz

Potem przyszedł czas na  panie: Katarzyna Zawada i Maria Rutkowska wykonały pieśń Francis Poulenca skomponowaną w roku 1940 F. Poulenc – „Les chemins de l’amour” do słów francuskiego dramatopisarza – Jean’a Anouilh’a. Utwór powstał do sztuki Leocadia i utrzymany jest w formie walca, ze słowami w refrenie:„Ścieżki mojej miłości, wciąż was szukam, ścieżki pierwszego dnia, boskie ścieżki miłości.”

Katarzyna Zawada i jej śpiew https://www.facebook.com/jola.obacz/videos/1211557358984166/ nagranie Jolanty Obacz

A potem był obój i pozytyw czyli Dagmara i Jakub w utworze George Philipa Telemanna – „Allegro z Sonaty e-moll” z epoki baroku, wyróżniającą się wysokim i śpiewnym stylem cantabile. Sonata składa się z czterech części, usłyszeliśmy część drugą Allegro.

Dagmara Winnowicz

I w tym samym wykonaniu „Obój Gabriela” z filmu „Misja” Roland’a Joffe’a. Obraz został zapamiętany głównie za sprawą świetnego aktorstwa i wciągającej, niebanalnej historii. Było w nim jednak jeszcze coś. Coś czego nie da się pokazać ani opisać w dwóch słowach – wspaniała ścieżka dźwiękowa. Któż by nie znał obojowego motywu właśnie z tego filmu.

Katarzyna i Adrian zabrali słuchaczy do Hiszpanii, gdzie Federico Garcia Lorca (1898 – 1936) tworzył „Stare pieśni hiszpańskie”.  Wykonali dwie pieśni „Las morillas de Jaén” i „Sevillanas del siglo”

Adrian Furmankiewicz

Kiedy ucichły oklaski, którymi publiczność nagradzała młodych artystów bardzo chętnie i hojnie, zabrzmiała napisana w 1986 roku przez Astora Piazzolla –  „Historia Tanga” . Historia Tanga to jedna z najbardziej znanych kompozycji argentyńskiego twórcy, jedyna jego kompozycja o charakterze tanga na duet flet – gitara, może być również z powodzeniem wykonywana w nieco innym składzie , np. duet gitara-skrzypce, czy gitara-obój. Piazolla mówił: „Jestem człowiekiem tanga. Moja muzyka zmusza do myślenia: tych, którzy kochają tango i tych, którzy kochają dobrą muzykę.”

I ten utwór brawurowo wykonał duet:  Dagmara na oboju i Adrian na gitarze. Tango chyba po raz pierwszy wybrzmiało w pleszewskiej farze. Zasłuchały się barokowe aniołki i święci spoglądający z obrazów i figur…

 Maria Rutkowska i Adrian Furmankiewicz

I znów obój czyli Dagmara Winnowicz tym razem z fortepianem czyli Marią Rutkowską  i dwa utwory: Najpierw był Antonio Pasculli – koncert z epoki romantyzmu na temat z opery Gaetano Donizettiego „La Favorita”, który wymaga niezwykłej wirtuozerii na instrumencie. Wszak Antonio Pasculli był włoskim kompozytorem i oboistą okrzykniętym ,, Paganinim oboju”. Zadanie więc nasze artystki miały niełatwe. Ale dały radę.  Zagrały po mistrzowsku.

Wykonały też kolejny utwór skomponowany w 2005 roku przez Sławomira Pankowiaka – ojca Jakuba – długoletniego organisty w pleszewskiej farze. Zasłuchaliśmy się w „Melodię”, bo taki jest tytuł utworu.  A mistrz Sławomir siedział w jednej z pierwszych ławek. Słuchał jak gra syn na organach a potem na pozytywie. A teraz słuchał własnego utworu.

Obecna na koncercie była też Mama Jakuba Pankowiaka, mama Katarzyny Zawady, rodzice i siostry Marii Rutkowskiej. Byli przyjaciele Adriana Furmankiewicza z Erlendis Quartet. Siedzieli w pierwszej ławce, zapatrzeni i zasłuchani.

Emocje na koncercie rosły, nawet dzieci siedziały zasłuchane. A za chwilę znów poczuliśmy ciarki na plecach. To Maria Rutkowska zagrała „Etiuda c-moll op. 10 nr 12” Fryderyka Szopena. Znajoma melodia wywołała emocje i wycisnęła łzy z niejednego oka. Chwytała za serce.

Czym są etiudy Chopina wiedzą ci, którzy je grają: wymagają one zarówno największej biegłości i wszechstronności technicznej, jak i dojrzałości artystycznej w kreowaniu ich ekspresji. Były wykonywane w salonach i salach koncertowych już od czasów Chopina, nie tylko przez ich autora.

Etiuda uderzająca siłą i pasją, nazywanej powszechnie, od czasów Liszta, „rewolucyjną”. Pierwszy jej akord odzywa się jak wystrzał. Logika muzyczna kazała Chopinowi również i tej minorowej etiudzie dać majorowe zakończenie.

Można jednak sądzić, iż pojawienie się na końcu cyklu brzmienia zwycięskiego – owego jasnego i zdecydowanego C–dur – ma zarazem swój głęboki sens pozamuzyczny. Etiudę rewolucyjną pisał przecież Chopin w czasie, kiedy Polski nie było na mapie. Etiuda zwana rewolucyjną w Święto Narodowe zabrzmiała symbolicznie.

Na finał wystąpili wszyscy artyści. Wykonali  pieśń „Ave Maria” – William’a Gomez’a – hiszpańskiego kompozytora. W miesiącu maryjnym w tej pięknej świątyni, przed obrazem Matki Bożej  zabrzmiało  opracowane specjalnie na pleszewski koncert „Zdrowaś Mario”.

Maria Rutkowska, Katarzyna zawada, Dagmara Winnowicz, Adrian Furmankiewicz, Jakub Pankowiak i "Ave Maria" na finał

Modlitwa zyskała upodobanie takich kompozytorów jak Charles Gounod, Franz Schubert, Cesar Franc, Wladimir Wawiłow, Camile Saint-Saens, Franciszek Liszt, Stanisław Moniuszko czy Marian Sawa. Pleszewian też zachwyciła. Katarzyna Zawada – sopran, Dagmara Winnowicz – obój, Adrian Furmankiewicz – gitara, Maria Rutkowska – fortepian, Jakub Pankowiak  – pozytyw – uszczęśliwili pleszewskich melomanów. A było ich około 450.

Oklaskom nie  było końca. Publiczność zgotowała młodym artystom owacje na stojąco. Były podziękowania od burmistrza Arkadiusza Ptaka i piękne bukiety kwiatów wręczone przez niego oraz drugiego zastępcę Andrzeja Jędruszka. Były ciepłe słowa od ks. prałata Henryka Szymca.

Z kwiatami Maria Rutkowska, Katarzyna Zawada, Adrian Furmankiewicz - zdjęcie z profilu Jolanty Obacz

Nie obyło się bez bisu. Wystąpiła cała piątka. Po koncercie pleszewianie podchodzili do młodych wykonawców z gratulacjami i podziękowaniami.

Maria Rutkowska - fortepian, Katarzyna Zawada - śpiew - sopran, Adrian Furmankiewicz - gitara, Jakub Pankowiak - organy, pozytyw, Dagmara Winnowicz - obój

Obecność tylu osób na koncercie muzyki z wyższej półki, świadczy o gustach artystycznych mieszkańców miasta Pleszewa. I o zapotrzebowaniu na kulturę przez duże „K”.

Zdjęcia dzięki życzliwości portalu www.pleszew.naszemiasto.pl oraz Zuzanny Musielak – Rybak, zdjęcia Adventure

Skomentuj na Facebooku