Irena Kuczyńska
Region szamotulski Rodzinnie

Żołnierz Września z Ostroroga

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

Mój Tata – st. strzelec Michał Leśny z Ostroroga  był żołnierzem Września. 29 sierpnia został zmobilizowany do 69 Pułku Piechoty w Gnieźnie. Do domu wrócił w 1946 roku.

O długim i pracowitym życiu mojego Taty Michała Leśnego (1911 – 2008) pisałam już na blogu. TUTAJ

Dzisiaj przypomnę wojenne losy, które Tata zostawił na pożółkłych kartkach wyrwanych ze szkolnego zeszytu.

W sierpniu 1939 roku, był po raz kolejny na ćwiczeniach w Biedrusku pod Poznaniem. 24 sierpnia wrócił do domu w Bininie koło Ostroroga, gdzie z ojcem ojciec prowadził wymianę mąki.

29 sierpnia został zmobilizowany do 69 Pułku Piechoty w Gnieźnie.

Tu nas ubrali i ruszyliśmy pieszo do Konina. To był pierwszy chrzest bojowy. Przeszliśmy do Piątku, Łowicza i  Łęczycy – pisze Michał Leśny w swoich wspomnieniach.

19 września, przechodziliśmy Bzurę po pas w wodzie na drugą stronę w Lasy Kampinoskie.  Wszystko skończyło się nad torem kolejowym w Szymanowie – czytamy we wspomnieniach.

Potem tata opowiadał, że w Szymanowie w lesie, kiedy już czuli klęskę, wykopał łopatką dołek i zakopał dokumenty. Był ranny, miał ślad po kuli w plecach, ale o tym nie mówił.

Spod Szymanowa zostali zabrani przez Niemców jako jeńcy wojenni i zaprowadzeni do warsztatów kolejowych w Pruszkowie.  Nazajutrz maszerowali do Żyrardowa, gdzie na ogrodzonym placu, pod gołym niebem, żyli do 29 września. Za dach służyła brona – pisze tata we wspomnieniach.

29 września w św. Michała, zapakowali jeńców do wagonów kolejowych i powieźli pod Kolonię na zachodzie Niemiec. W halach wystawowych spali kilka dni, po czym ,,30 niewolników pojechało do Herren do cukrowni albo do bambrów”.

W styczniu 1940 roku polskich jeńców przewieziono do lagru w pobliżu granicy z Holandią, ”gdzie nam zabrali trzewiki, wojskowe ubrania, gdzie nas odwszawili, ubrali w holenderskie dyby” .  Stąd dziewięciu mężczyzn garbaty Franz Braun zabrał do gospodarstwa Fritza w Kauswailer – Esshweiler.

Tak szczegółowo opisuję ten czas młodości mojego ojca, bo zostawił zapiski. Wiem, że życie na 600 – hektarowym gospodarstwie u Fritza i Guduli było znośne. Właściciel ich nie prześladował, chociaż pracowali ciężko. Potem po wojnie trwała korespondencja pomiędzy tatą a synem bauera, u którego w wojnę  pracował. W latach 80. nawet Franz tatę odwiedził w Ostrorogu.

Kiedy w grudniu 1941 roku brat taty Edmund zmarł  (po operacji wyrostka robaczkowego)  w Jędrzejowie, dokąd  6 grudnia 1939 roku wysiedlono dziadków, prawdopodobnie za to, że ojciec taty, należał do ,,Sokoła” , Michał  jechał na pogrzeb brata. Nie zdążył. Ale mógł potem pocieszyć swoją mamę, dla której stał się  całym światem.

W 1946 roku, po pobycie w obozie przejściowym na terenie Niemiec, Michał wrócił do Ostroroga, gdzie jego rodzice a moi dziadkowie, już zdążyli założyć niewielką restaurację.

Na grobie rodzinnym na cmentarzu w Ostrorogu, przy imieniu Taty Michała jest dopisek: Żołnierz Września.

Skomentuj na Facebooku