
Jesienią ukaże się jego najnowsza książka „Zatrzymane w czasie. Krzyże, kapliczki i figury przydrożne na terenie powiatu pleszewskiego”. Publikację przygotowuje Muzeum Regionalne w Pleszewie wspólnie z Miastem i Gminą Pleszew. Książka jest obecnie na etapie składu w lokalnej drukarni. Po ostatecznej korekcie trafi do czytelników, a jej promocję zaplanowano na koniec listopada.

Będzie to publikacja wyjątkowa nie tylko ze względu na rozmiar – autor opisał w niej ponad 400 przydrożnych znaków wiary, a całość uzupełnia około 240 fotografii. Za tymi liczbami kryją się jednak przede wszystkim lata pracy badawczej w terenie, setek rozmów z mieszkańcami, poszukiwań w archiwach państwowych, kościelnych i muzealnych oraz mozolnego porządkowania i nieraz wielokrotnej weryfikacji informacji. O czym opowiada mi autor podczas spotkania w jednej z pleszewskich kawiarni.
Najpierw droga, potem archiwum
Stanisław Małyszko, etnograf, dyplomowany archiwista, długoletni pracownik Biura Badań i Dokumentacji Zabytków oraz Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków i współpracownik Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie, przez lata przemierzał drogi powiatu pleszewskiego. Rozmawiał z mieszkańcami, zbierał opowieści i wspomnienia, fotografował, a później próbował odnaleźć potwierdzenie tych historii w dokumentach. Nie zawsze było to łatwe. W archiwach parafialnych informacji zachowało się niewiele. Tym cenniejsze są wyjątki.
Jednym z nich są zapiski księdza Aleksandra Szymańskiego, proboszcza parafii w Kowalewie. W latach 40. i 50. duchowny skrupulatnie spisywał i opisywał przydrożne znaki wiary znajdujące się na terenie swojej parafii. Dzięki temu po latach można odtworzyć fragment świata, który w wielu miejscach już nie istnieje.
Duchowni i świeccy
Współcześnie pomocą służyli autorowi również księża. Z atencją wspomina księdza Sławomira Kosińskiego, byłego proboszcza parafii w Kucharkach. Duchowny objechał teren całej parafii i zebrał informacje o znajdujących się tam krzyżach i kapliczkach. Życzliwość okazał także m.in. proboszcz z Karmina Mariusz Andrzejczak. W badaniach terenowych szczególnie wspierał Stanisława Małyszkę Paweł Kostuj, który bywał towarzyszem peregrynacji po drogach i bezdrożach powiatu pleszewskiego. Przy weryfikacji materiału badawczego z ochotą pomagali sołtysi, członkowie OSP oraz KGW, a także bardzo liczni mieszkańcy wsi i miasteczek – wspomina autor książki.
Wojna nie oszczędziła znaków wiary
Wyłania się z niej także dramatyczna historia przydrożnych kapliczek i krzyży z czasów okupacji. Przed 1939 rokiem na terenie dzisiejszego powiatu pleszewskiego znajdowało się około 500 takich obiektów. Wojnę przetrwało zaledwie kilka. Okupacyjne władze nakazywały ich niszczenie i rozbieranie. W Choczu do rozbierania przydrożnych znaków wiary zmuszano między innymi Żydów i przesiedlonych Polaków. Kapliczki niszczyła również młodzież z Hitlerjugend oraz ludność pochodzenia niemieckiego. Nie wszędzie jednak pozwalano je niszczyć. W Broniszewicach niektórych kapliczek bronili miejscowi Niemcy-katolicy. Kiedy ktoś próbował je zniszczyć, mieszkańcy mieli strzelać z dubeltówki w obronie obiektów. Po wojnie część kapliczek odbudowano. Nie wszystkie. Pojawiły się za to nowe, stawiane już w innych okolicznościach.
Krzyż przy drodze też ma swoją historię
Są wśród nich tak zwane krzyże powypadkowe – metalowe lub drewniane, z tabliczkami upamiętniającymi ofiary wypadków. Stają przy szosach i w innych widocznych miejscach. Ich obecność zależy od pamięci. Dopóki ktoś zapala znicz, przynosi kwiaty i wspomina zmarłego, krzyż trwa. Kiedy pamięć zaczyna zanikać, znikają także niektóre z tych znaków – mówi Stanisław Małyszko. Podobny los spotyka kapliczki umieszczane na drzewach, szczególnie w lasach. Drzewo rośnie, niszczeje, zostaje wycięte. Wraz z nim może zniknąć również mały, często anonimowy znak wiary.
Kapliczki z opowieścią
Wśród ponad 400 opisanych obiektów nie brakuje historii, które brzmią niemal jak legendy. W Polskich Olędrach znajduje się kapliczka związana z opowieścią o pastuszku, który miał mieć dziewięciokrotne objawienie krzyża. W Pleszewie, na jednej z kamienic przy ulicy Kaliskiej, znajduje się krzyż, którego historia wiąże się – według przekazu – ze snem właściciela domu. Miał się mu przyśnić Chrystus i polecić wykonanie i zawieszenie tego obiektu sakralnego. Są też krzyże stawiane w miejscach dawnych pochówków ofiar epidemii. W Wieczynie, przy drodze na Grab, znak wiary miał zostać postawiony z wdzięczności za ustanie cholery. Każdy z tych obiektów mówi coś o mieszkańcach, ich wierze, lękach, nadziei, wdzięczności i sposobie przeżywania ważnych wydarzeń.
Najstarsza i najcenniejsza?
Za najstarszą i najcenniejszą kapliczkę autor uważa figurę Matki Boskiej, dziś znajdującą się w Ogrójcu przy kościele w Tursku. Pierwotnie pełniła ona rolę przydrożnej. Jej historia wiąże się z wydarzeniem z 1764 roku. Wówczas, według tradycji, w zagrodzie Biadały w Lenartowicach miał się unieść w powietrze – mimo bezwietrznej pogody – drzeworyt z wizerunkiem Matki Bożej. Później w tym miejscu powstał kościół, a kapliczkę otoczono Ogrójcem. Inna ciekawa historia związana jest z grupą pasyjną z 1910 roku, ufundowaną przez ordynata Czartoryskiego z Gołuchowa. Figury, przeniesione w połowie lat 70. XX wieku w pobliże kościoła, pierwotnie stały na łące niedaleko drogi z Pleszewa do Kalisza i obecnego ronda. Były widoczne z okien Oficyny, gdzie mieszkali Czartoryscy. W tamtym czasie nie zasłaniały ich jeszcze drzewa.


Badania trzeba było powtórzyć
Małyszko nie jest nowicjuszem w dokumentowaniu przydrożnych znaków wiary. W 2017 roku, dzięki stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego i staraniem Gołuchowskiego Centrum Kultury „Zamek”, przygotował książkę „Przydrożne znaki wiary w gminie Gołuchów”. Wcześniej opublikował „Przydrożne kapliczki, figury i krzyże na terenie gminy Blizanów”. Pierwsze badania przeprowadził w latach 2006-2007. Po kilkunastu latach okazało się jednak, że teren znów trzeba objechać i zweryfikować poprzednie ustalenia. Niektóre obiekty zniknęły, inne zostały odnowione, pojawiły się nowe. Dlatego w latach 2023–2025 Stanisław Małyszko ponownie ruszył w teren obejmujący cały powiat pleszewski.

Z książki do ludzi
Mając tak bogaty materiał, autor początkowo zamierzał opublikować go w Pleszewie, później Kaliszu lub Poznaniu. Mimo otrzymania tam propozycji do ich realizacji ostatecznie nie doszło. W ostatnich latach zamierzał zamieścić opracowanie o charakterze popularno-naukowym w internecie. Ostatecznie pojawiła się możliwość wydania książki w Pleszewie. I Małyszko nie ukrywa, że bardzo go to cieszy. Bo dwadzieścia lat pracy ma sens wtedy, kiedy zgromadzona wiedza nie pozostaje w szufladzie, lecz trafia do ludzi, których ta historia dotyczy.
Autor szczególnie dobrze wspomina zainteresowanie młodych mieszkańców gminy Czermin. Cieszy go również życzliwość radnej Małgorzaty Grzechowiak, burmistrza Arkadiusza Ptaka i władz Pleszewa oraz dyrektora Muzeum Regionalnego w Pleszewie Adama Staszaka.
Najnowsza kapliczka już powstała
Historia przydrożnych znaków wiary wcale się jednak nie skończyła. Wręcz przeciwnie – najnowsza kapliczka opisana przez Pleszewianina zostanie poświęcona w Taczanowie Drugim, 28 sierpnia Osiedlu. Przedstawia Chrystusa Króla i stoi pod dębem, któremu – jak mówi Janek Balcer, inicjator jej powstania – brakuje zaledwie dwóch centymetrów, by stał się pomnikiem przyrody. To piękny dowód na to, że książka Małyszki nie jest wyłącznie opowieścią o przeszłości. Dokumentuje również teraźniejszość. Wracając do najnowszej kapliczki – relacja z jej poświęcenia wraz z historią jej powstania, znajdzie się na blogu. Wybieram się dzisiaj do Taczanowa Drugiego.
Dwadzieścia książek i wciąż nowe historie
„Zatrzymane w czasie” będzie osiemnastym wydawnictwem autorstwa Stanisława Małyszki. Sporo z nich miało drugie wydania. Najwięcej miejsca w jego dorobku zajmują historie miejscowości gminy Gołuchów, a także dotyczące architektury rezydencjonalnej i folwarcznej w powiatach: pleszewskim, ostrowskim, kaliskim i krotoszyńskim. Za swoją działalność i twórczość autor otrzymał m.in. tytuł Zasłużonego dla Gminy Gołuchów, „Laur kultury” Starosty Ostrowskiego, Honorową Odznakę „Za zasługi dla województwa wielkopolskiego”, trzykrotnie nagrodę Prezydenta Miasta Kalisza, nagrodę Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury za całokształt dorobku kulturalnego, Złotą Odznakę „Za opiekę nad zabytkami” Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. „Gazeta Pleszewska” nominowała go do tytułu Człowieka Roku. W Pleszewie mieszka od 40 lat. Jego wiedza i archiwistyczny warsztat zostały tu wykorzystane już po raz kolejny. Rok temu przygotował historię parafii św. Floriana.
Stanisław Małyszko odznaczony za historyczne książki o Wielkopolsce
Promocja książki Stanisława Małyszki „Z dziejów parafii św. Floriana w Pleszewie”
Dla zwykłego człowieka
Pleszew od 1989 roku, kiedy wydano „Dzieje Pleszewa”, czeka na swoją naukową monografię, przygotowywaną przez badaczy z Poznania. Ale – i w tym jesteśmy ze Stanisławem zgodni, obok takiej publikacji potrzebne są również książki pisane dla zwykłego czytelnika – o ludziach, wydarzeniach, miejscach, legendach i opowieściach, które tworzą lokalną pamięć. W ten nurt, po części, wpisuje się najnowsza popularno-naukowa książka Stanisława Małyszki.
Bo przydrożny krzyż czy kapliczka to nie tylko drewno, kamień, metal albo figura. To czyjaś modlitwa, podziękowanie, tragedia, nadzieja, obietnica. Czasem ślad epidemii, czasem pamiątka po wypadku, czasem znak niezwykłego wydarzenia. A przede wszystkim – fragment historii zapisanej w krajobrazie. „Zatrzymane w czasie” ma tę historię zatrzymać na dłużej.



Stanisław Małyszko zna wszystkie dwory, wiatraki, kapliczki, cmentarze…
Stanisław Małyszko napisał książkę „Majątki wielkopolskie – powiat krotoszyński”

