Irena Kuczyńska
Najnowsze na blogu

50 lat po maturze napisali o sobie książkę

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

Klasa XIC – rocznik matury 1968 wydała książkę „Razem od 1964 roku” – pełną wspomnień o nauce w szkole i spotkaniach koleżeńskich

Książką ma ponad 60 stron. A jak doszło do jej napisania, opowiedziała mi Teresa Wojciechowska zd. Małecka, jedna z inspiratorek i organizatorek spotkań koleżeńskich XI C.  W tym roku mija 55 lat od rozpoczęcia ich naukowej przygody z pleszewskim liceum.

Kiedy wspomina młodość spędzoną w murach  Alma Mater przy Poznańskiej 38, w jej oczach zapalają się gwiazdy. A ja zazdroszczę, bo moich kolegów w Szamotułach nie udało się zebrać na zjazd z okazji 50 – lecia matury.

Trudno. Widocznie w mojej szkole, w moim roczniku,  zabrakło takich osób, jakie chodziły do XI C w Pleszewie.

Publikację przygotował zespół  w składzie: Maria Michalak – Szczurek, Mirosław Wdowczyk oraz Teresa Małecka – Wojciechowska. Ale inspiratorem do jej napisania i głównym redaktorem był Mirosław  Wdowczyk. Pisał, redagował, szły meile z Pleszewa pod Kielce, a on cierpliwie poprawiał, dopisywał, redagował – podkreśla z uznaniem Teresa.

Chociaż cenny wkład merytoryczny wniosły kolejne osoby: Andrzej Franciszek Dziuba, Edward Szablewski, Walerian Flisiński oraz Stanisław Janiak – długoletni nauczyciel matematyki i zastępca dyrektora w pleszewskim Staszku.

W komitecie organizującym zjazd z okazji 50 – lecia matury, który był okazją do ki, był też Józef Banasiak i Józef Pera. Druku publikacji podjął się Andrzej Stanek – kolega z klasy XI C – współwłaściciel Drukarni Super Print w Pleszewie, za co przyjaciele mu dziękują.

Książka jest pełna zdjęć, wspomnień, cytatów oraz osób, które – jak pisze we wstępie Edward Szablewski – „z różnych środowisk, jakby przypadkowo, zostali zebrani w VIIIC”. Ich pierwszą wychowawczynią była matematyczka Stanisława Wilczyńska.

Andrzej Dziuba – biskup łowicki – z dawnej XI C podsumowuje lata 1964 – 1968, na które przypadł czas ich edukacji.

Jest przypomniana sylwetka patrona szkoły ks. Stanisława Staszica. Jest też kalendarium szkoły od roku 1871, kiedy to przy niemieckiej szkole obywatelskiej w Pleszewie utworzono szkołę sześcioklasową, co dało początek szkolnictwu średniemu na ziemi pleszewskiej.

Kalendarium kończy się na kwietniu 2018 roku, podpisaniem porozumienia o współpracy szkoły z Wydziałem Chemii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Pleszewie.

Dalej znajdujemy na stronach biogramy dyrektorów Władysława Jachowskiego i Antoniego Szymańskiego.

A potem nauczyciele. Wielu z nich miało odwagę w tamtych politycznych okolicznościach przemycać w swoich nauczycielskich przekazach prawdę o historii Polski w ostatnich dziesięcioleciach.

Ze szczególną atencją wspominamy zajęcia z historii z prof. Stanisławem Bródką. Kto z nas uważnie wsłuchiwał się w dygresje profesora, mógł usłyszeć wiele pozaprogramowych opisów wydarzeń z najnowszej historii Polski. Oczywiście, nie wszystkim było to dane. To byli wspaniali ludzie, choć może czasem niektórzy nieco zagubieni – pisze Andrzej Dziuba.

Kiedy Stanisława Wilczyńska zmieniła miejsce pracy, wychowawcą klasy IX C został biolog Tadeusz Kończak. W książce zatytułowanej „W 50 – lecie matury klasy XIC Liceum Ogólnokształcącego im. St. Staszica w Pleszewie” opisani są wszyscy nauczyciele, którzy ich uczyli w porządku alfabetycznym.

O każdym jest coś. Teresa Belak przyszła do liceum razem z nimi.  Miała z dziewczynkami zajęcia techniczne. Józef Beker,  nazwany nestorem powojennych nauczycieli liceum, był nauczycielem przysposobienia wojskowego, pasjonatem sportu, organizatorem licznych obozów rowerowych i pieszych.

Stanisław Bródka zwany „Brutusem” uczył historii i łaciny. Zapadł w pamięć jako ten, który wchodząc do klasy witał uczniów słowami: Salvete iuvenes a oni odpowiadali Salve magister noster. Szacunek uczniów budziła nie tylko wiedza profesora ale też obozowe numery wytatuowane na przedramieniu. Umiał też uczniów rozśmieszać anegdotami z własnego życia.

Danuta Chorodeńska uczyła przez 3 lata rosyjskiego, była bardzo ostra i wymagająca, za co jesteśmy jej bardzo wdzięczni – napisali absolwenci Staszka. Fizyki uczył małżonek pani Danuty, Stanisław Chorodeński. Zajęcia techniczne z chłopcami miał na początku Zdzisław Gomółka.

Matematyki w klasach IX, X i XI uczyła Kazimiera Kaszkowiak – młoda i niezwykle oddana nauczycielskiemu powołaniu. Skutecznie wyrównywała poziom naszej wiedzy – czytamy w książce. A ja się cieszę i jestem dumna, bo Kazimiera to moja ciocia – kuzynka mamy – pierwsza w rodzinie osoba z dyplomem studiów stacjonarnych na UAM. Wyszła za mąż za Jana Lipińskiego – nauczyciela chemii i pracę w szkole w Pleszewie zakończyła razem z XIC.

Wracając do Jana Lipińskiego, na jego lekcjach  była cisza jak makiem zasiał, zwłaszcza kiedy odpytywał. W trakcie zajęć honor klasy ratował Walerian Flisiński czyli „Flisek”, który chemię uwielbiał.

Jadwiga Kowalkiewicz uczyła wychowania fizycznego, zginęła śmiercią tragiczną. Z chłopcami wychowanie fizyczne miał w VIII klasie Marian Kożuchowski.

Heliodor Kwieciński prowadził zajęcia praktyczno – techniczne – sympatyczny profesor w granatowym fartuchu, wzbudzający podziw wszechstronną znajomością urządzeń radiotechnicznych. Palił fajkę i sprawdzał tarcze na rękawach bluz i fartuszków.

Janina Łazarska przez dwa lata uczyła języka polskiego i w klasie VIII historii. Stawiała na edukację teatralną i zachęcała do oglądania Teatru Telewizji w poniedziałki. A były to czasy, kiedy nie w każdym domu był telewizor i trzeba było biegać do sąsiada albo do świetlicy.

Ks. Eugeniusz Nowak był katechetą przez całe cztery lata. Bardzo wymagający, miał autorytet i czas na rozmowy z uczniami. Pozostanie w naszych sercach jego duchowy ślad – czytam w książce.

Stefan Pawlak – nauczyciel języka rosyjskiego w klasie XI, historii i wiedzy o świecie współczesnym. Był „socjalistycznym ideowcem”, lubianym przez uczniów. Z teczki wyjmował notatki i drugie śniadanie, czasem na lekcjach czytał swoje wiersze. Przezwisko miał arystokratyczne Olivier Cromwell albo po prostu Cromwell. Na lekcjach historii wymawiał to nazwisko z wielki patosem – stąd przezwisko. Profesor Pawlak pozostał w anegdotach i często jest wspominany na zjazdach.

Jan Piasecki – Piasek – dyrektor liceum od 1968 roku, wcześniej polonista. Uczył polskiego w klasach X i XI. Młody, otwarty na nowe metody nauczania, preferujący pracę zespołową oraz styl zmuszający do kreatywnego myślenia. Czasem ironiczny i trochę złośliwy, posługujący się anegdotą, inspirujący i wywołujący ciekawość.

Marian Wolniak – Gnomon – uczył geografii i astronomii, w klasie VIII rysunku technicznego. Organizator wielu wycieczek krajoznawczych, do których był zawsze świetnie przygotowany. Opowiadał o tym, co widziano z okna autokaru. Wspaniałomyślnie udawał, że nie rozpoznaje fałszywych kamieni czy skał, które podrzucali mu uczniowie. Znany w Pleszewie regionalista.

Kolejne strony poświęcone są uczniom od klasy VIII C do XI C i zdjęciom z czasów licealnych. Na koniec te z matury. Kiedy rozpoczynali naukę w liceum, było ich w klasie aż 45, prawie wszyscy dojeżdżający.

W książce zamieścili  mapę powiatu pleszewskiego z zaznaczeniem miejscowości, z których dojeżdżali licealiści. Kursowała jeszcze wtedy kolejka do Krotoszyna przez Dobrzycę i do Broniszewic przez Lenartowice i Pacanowice.

Nie mieli na nic czasu. Teresa mówi, że po lekcjach biegli na swoje autobusy czy na ciuchcię. W przypadku autobusów mieli wykupione przejazdy w określonych godzinach, więc nie zostawali w szkole na kółka czy inne zajęcia pozalekcyjne.

W opracowaniu wyróżniono dwóch absolwentów XI C Andrzeja Dziubę – biskupa łowickiego i Stanisława Janiaka – nauczyciela matematyki w liceum i długoletniego wicedyrektora szkoły.

Absolwenci XI C uczestniczyli w kolejnych zjazdach organizowanych w szkole, ale pierwsze spotkanie klasowe odbyło się 20 lat po skończeniu szkoły. Mszę św. odprawił dla swoich uczniów ks. Eugeniusz Nowak wespół z ks. Andrzejem Dziubą. Potem było spotkanie w szkole i biesiada w restauracji.

A potem już zawsze szukali pretekstów do spotkań. Józef Banasiak miał numery telefonów i dzwonili do siebie, skrzykując się na kolejne spotkania. Wystarczy telefon i 25 do 30 osób przyjeżdża – podkreśla Teresa Wojciechowska. Przeważnie jest to Gołuchów i Dom Pracy Twórczej.

Ale i między zjazdami utrzymują kontakty. Dzwonią do siebie, pytają co słychać? A książkę wymyślił Mirosław Wdowczyk, który był rzecznikiem na Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi.

Pracowali nad nią od stycznia do maja 2018 roku. Dostali ją wszyscy z klasy i wszyscy nauczyciele.  Teresa mówi, że nie chcieli ośmieszać w niej profesorów, tym bardziej, że każdy wniósł w ich życie coś pozytywnego.

O czym rozmawiają na zjazdach? O wszystkim, kiedyś  bardziej o szkole, potem o dzieciach, teraz o wnukach. Zawsze na spotkaniu jest jakaś atrakcja, nie tylko jedzenie.

Kiedy mieli wspólną sześćdziesiątkę, śpiewał im aktor Lech Wierzbowski z Kalisza. Zwiedzali też muzea oraz katedrę w Łowiczu przy okazji odwiedzin u kolegi biskupa.

22 maja 2004 roku  XI C pojechała do Łowicza, gdzie odbywał się ingres  ks. Andrzeja Dziuby do Katedry Łowickiej. Dr Andrzej Dziuba został biskupem – ordynariuszem diecezji łowickiej.

Rok później spotkanie klasowe w Gołuchowie i okolicznościowy folder, w którym Edward Szablewski napisał:Zatrzymajmy się na chwilę, spójrzmy na siebie – kim byliśmy i kim jesteśmy. Jesteśmy sobie bliżsi, chyba bardziej niż wtedy.

Ten wyjazd był połączony ze zwiedzaniem Muzeum Czartoryskich, Zagrody Żubrów i wyjazdem bryczkami do lasku jedleckiego, gdzie spoczywa 10 000 Polaków i Żydów zamordowanych przez hitlerowców w roku 1941 i 1942.

W tym samym roku odwiedzili kolegę biskupa Andrzeja Dziubę w Łowiczu, gdzie było też zwiedzanie miasta, co odnotowano i opisano w książce, która jest tematem niniejszego posta.

7 czerwca 2008 – 40 lecie matury – i msza św. odprawiona w farze przez ks. prałata Eugeniusza Nowaka i homilia wygłoszona przez biskupa Andrzeja Dziubę. W szkole zapalili znicze pod tablicą pomordowanych uczniów i nauczycieli. Ta uroczystość zgromadziła wszystkie pięć klas, które  były w roczniku.

Na dalszych stronach książki znajdujemy zdjęcia i relację z Jubileuszu 90 – lecia szkoły, który odbył się we wrześniu 2009 roku z udziałem XIC. Sześćdziesiąte urodziny (swoje) też celebrowali razem 31 lipca 2010 roku w Sanktuarium Matki Bożej w Tursku. Celebrował mszę św. biskup Andrzej Dziuba. A potem w Domu Pracy Twórczej wspólne urodziny.

45 – lecie matury też świętowali. Spotkali się w kościele Ścięcia św. Jana Chrzciciela, potem przenieśli się do gmachu liceum, gdzie 45 lat temu pisali egzaminy maturalne z polskiego i z matematyki. Na biesiadę pojechali do Gołuchowa. Ale po drodze Kuczków i chwila zadumy przy grobie prof. Tadeusza Kończaka.

Pięć lat temu uczestniczyli w 95 – leciu szkoły, rok później byli w Łowiczu, gdzie gościł ich kolega biskup Andrzej Dziuba. Tam zwiedzili też katedrę, wjechali na wieżę widokową i podziwiali piękno ziemi łowickiej. A potem wręczyli list gratulacyjny biskupowi, którego treść zamieścili w książce.

11 czerwca 2016 roku znów „otworzyli niebo pamięci”, bo tak ich spotkania nazywa Irena Mostowska – poetka – koleżanka z klasy XIC. Spotkali się w Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej w Żegocinie, gdzie służył do mszy św. jako ministrant ich kolega z klasy bp Andrzej Dziuba.

Zwiedzili salonik Heleny Modrzejewskiej po drodze kolegiatę w Choczu, wysłuchali śpiewu Katarzyny Zawady.

Książka kończy się na roku 2018, kiedy organizują Zjazd z okazji 50 – lecia matury. Przygotowali go, jak zwykle z wielką starannością Teresa Małecka – Wojciechowska, Maria Michalak – Szczurek, Józef Banasiak, Józef Pera i Stanisław Janiak.

Spotkać się mieli w Gołuchowie…

Ale książka wspomina jeszcze zmarłych kolegów, wspominany często Witold Walerian Flisiński odszedł 23 maja 2018 roku, nie doczekawszy jubileuszu matury.

To jego tekst wspominający cztery lata w pleszewskim Staszku  jest zwieńczeniem książki, jedynej w swoim rodzaju, niepowtarzalnej, tak jak klasa XIC z roku 1968 jest jedyna i niepowtarzalna.

Niewiele klas absolwentów liceum spotyka się tak regularnie i tak często…

Zjazd z okazji 50 – lecia matury zorganizowano dla wszystkich pięciu klas. Zaczęli od mszy św. w pleszewskiej farze, po czym przeszli przez rynek i ulicę Poznańską do szkoły, gdzie powróciły wspomnienia z lat młodości.

Podczas spotkania oglądali prezentację zrobioną ze zdjęć z czasów szkolnych i potem ze zjazdów.

W sobotę na pewno rocznik matury 1968 będzie reprezentowany na 100 – leciu Liceum Ogólnokształcącego im. St. Staszica. A potem zdjęcia trafią, być może do kolejnej książki?

Czytaj też: Chwila refleksji na starym licealnym zdjęciem

Czytaj też: Wirtualny spacer po grobach zmarłych nauczycieli

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku