Irena Kuczyńska
Z historii

Angielski ogród w Dobrzycy

podobny do Królewskich Łazienek w Warszawie

Dzisiaj zapraszam do ogrodu angielskiego w Dobrzycy. Kiedy powstał, nie wiadomo. Najstarsze drzewo pochodzi z 1686 roku i pamięta wszystkich właścicieli Dobrzycy. Klon pospolity rośnie pomiędzy pałacem i oficyną. Gdyby umiał mówić…

No właśnie, co by opowiedział klon, który jeszcze Dobrzyckich pamięta? Władali oni miasteczkiem od zarania dziejów do 1717 roku. Z dokumentu polustracyjnego z roku 1717 wynika, że przed samą sprzedażą  majątku rodzinie Gorzeńskich, ogród nie wyglądał dobrze.

„był pusty, zarosły, drzewa były poschnięte (-) stodoła przy zamku jedna dobra, druga bez kozłów, tylko ściany się trzymają”.  Dwadzieścia lat później, już za Gorzeńskich, kolejna lustracja i zapis „ogród włoski  dobrze konsendowany, z którego frukta wystarczają na cały rok, (-) sady dwa, stawy trzy, dębina i buczyna kiedy obrodzi, może wyżywić kilkaset wieprzów”.

W 1808 roku ,,Gazeta Warszawska” donosiła  o „pięknej budowli  i ogrodzie”, które świadczą o dobrym guście generała Augustyna Gorzeńskiego. Jemu właśnie zawdzięczamy nowe założenie parkowe oraz pałac w obecnym kształcie. Ale dzisiejszy artykuł chcę poświęcić nie adiutantowi ostatniego króla Polski, posłowi na Sejm Czteroletni gen. Gorzeńskiemu (napiszę o nim na rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja), tylko ogrodowi angielskiemu.

Mostek pomiędzy stawami, tort w kształcie książki napisanej przez Kazimierza Balcera, Kazimierz Balcer podczas promocji książki w grudniu 2016 roku

O tym, jak wyglądał ogród w 1802 roku, można wywnioskować z planu niejakiego Stryki, przysięgłego geometry.  Zamieścił go w swojej książce „Ogród angielski gustowny i rośliny bogaty” Kazimierz Balcer – historyk, regionalista, malarz artysta, który dotarł do dokumentów nigdy wcześniej nie publikowanych.

Stryka pracował za  Augustyna Gorzeńskiego, który rozebrał stary, otoczony bagnami zamek i na jego miejscu zbudował pałac. Otoczył go pięknym angielskim ogrodem.  Pozostawił  niektóre drzewa, m.in. wspomniany już pospolity klon, który stał pomiędzy pałacem i małą południową oficyną, jednym z najstarszych budynków w dobrzyckim zespole pałacowo – parkowym.

Jest to dzieło Stanisława Zawadzkiego.  Pod wspomnianym już klonem mogły w latach 30. XIX wieku się bawić dzieci  Turnów,  którym Gorzeński zapisał majątek. Bona hrabiątek mieszkała w oficynie.

Stare zdjęcia dobrzyckiego parku: platan, widok z okna na park - 1929 rok - ślub hrabianki Zofii Czarneckiej, widok na pałac zza stawu, grota, resztki Kasztelu

Na planie z 1802  roku jest widoczna  druga oficyna – bramna, a  naprzeciwko niej platan klonolistny – największy taki w całej Europie. Ma około 200 lat. Teraz wita swoim szumem wszystkich wchodzących do parku.

Za Gorzeńskich wjazd do rezydencji był naprzeciwko osi głównej  parku, a tam gdzie teraz jest wejście do parku, stała  oficyna zwana ,,starym zamkiem”. Nie wiemy dokładnie jak wyglądała, bo zachował się tylko rysunek  Korduli Turno, siostry Augustyna Gorzeńskiego, na którym widać fragment oficyny. Miała być otoczona basztami.

Za Gorzeńskiego mieszkał tu marszałek dworu Bartłomiej Wierzbicki.  Turnowie mieli tu przenosić się na zimę z pałacu.   Rosnący naprzeciwko platan, miał „ocieniać wejście do oficyny”. W 1846 roku oficyny bramnej już nie było.

 

Może słów kilka o ogrodzie angielskim, który jest naturalny, swobodny, sentymentalny, ze sztucznymi ruinami, antycznymi budowlami, skałami, żywopłotami, rabatami, długowiecznymi roślinami. Takim angielskim ogrodem są m.in. Łazienki Królewskie w Warszawie stworzone przez Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Trudno się dziwić, że związany z królem właściciel Dobrzycy, podobny  ogród chciał mieć u siebie.  Chociaż pierwotny projekt parku dzieli go na warzywnik i na  ogród angielski. Oś widokowa pomiędzy pałacem a Panteonem dzieliła ogród na część parkową i ogrodową. Był więc w Kasztel , czyli sztuczne ruiny nad stawem wschodnim, rozebrane w latach 60. XX wieku.

Na planie z 1802 roku widać też Monopter na wyspie. Jest mała Oficyna , „przy której rozciągał się „salon ogrodowy utworzony przez lipy, otoczone tuzinem świerków”, gdzie stały ławki.  Za „salonem” warzywnik i dom ogrodnika, ananasarnia, oranżeria i Panteon. Na wschód od niego Ślimacza górka.

W sąsiedztwie Panteonu był  jeszcze „słodki ogródek”, który od reszty parku oddzielał mur. Rosły w nim figi, morele, brzoskwinie, winogrona. Teraz tam znajduje się Oranżeria  i ogród kwiatowy złożony z róż.

W połowie XIX wieku, za kolejnych właścicieli, park powiększono  o część wsi Klonów i utworzono gospodarstwo ogrodnicze. Zmieniono układ ścieżek, rozebrano wspomnianą już oficynę bramną, gdzie urządzono główny wjazd do pałacu.

W XX wieku – ostatni właściciele  – Czarneccy park powiększyli w kierunku zachodnim, lokując nowy staw. Czas wojenny i powojenny nie był dla  parku łaskawy. Dopiero z chwilą utworzenia muzeum zaczęła się rewitalizacja, która wciąż trwa.

Park odzyskuje dawną świetność, chociaż nie przywróci mu się tego, co wymyślił jego twórca Augustyn Gorzeński, bo każdy kolejny właściciel coś zmieniał, dokładał od siebie. Niezmienny jest Monopter, Panteon, Oficyna południowa oraz dwa drzewa, wspomniany już klon pospolity i platan. Chociaż 8 drzew liczy ponad 100 lat, a 33 drzewa to pomniki przyrody.

Wracając do najstarszego drzewa, to około roku 1905,  hrabia Józef Czarnecki zarządził zalepienie wielkiej dziury w klonie betonem.  Nazajutrz, jak wspominała w latach 80.  XX w. hrabianka Czarnecka Tadeuszowi Mikołajewskiemu, przyszła burza, połamała wiele drzew, ale platan pozostał nieuszkodzony.  I trwa, chociaż z plombą, już ponad 300 lat. Jest  niemym świadkiem tego, co się działo.  (O tym jeszcze kiedyś też napiszę).

Od lewej: Monopter, Oficyna, Panteon, Ślimacza górka, woliera a przy niej dobrzyckie dzieciaki


W ostatnich latach  posadzono w parku wiele drzew i krzewów. Teraz dyrekcja Muzeum Ziemiaństwa stawia na edukację.  Już wkrótce wszystkie ciekawe miejsca i obiekty w parku będą oznakowane i opisane.

Muzeum  pozyskało dotację z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na zbudowanie ścieżek edukacyjnych. Dla najmłodszych przewidziano zwiedzanie parku z książeczką. Jako pierwsi  dobrzycki ogród angielski, poznawali najmłodsi dobrzyczanie w ramach parkowych ferii.

Ponad 100 dzieciaków od przedszkolaków począwszy,  poznawało tajemnice angielskiego ogrodu.  Spacer po parku rozpoczynał się oczywiście przy platanie. Potem trasa wiodła pod  klon polny. I dalej obok  Monoptera i Panteonu do woliery z ptakami, gdzie w towarzystwie pawi,  spędzają zimę gęsi ze stawu.

Następnie  w Oranżerii  czekała na wszystkich  miseczka dworskiego  rosołku na rozgrzewkę. Po rosołku  wspólnie robiono karmniki dla ptaków, które potem rozwieszono po całym parku.  O życiu lasu i jego mieszkańców opowiadali leśnicy z Nadleśnictwa Taczanów.

Na koniec powtórka wiadomości z książeczką.  Najmłodszym dzieciom towarzyszyli rodzice. Chodzi o to, żeby park nie był dla dobrzyczan tylko skrótem z osiedla do miasta, ale też miejscem, w którym dotyka się historii.

Zdjęcia drzew platana klonolistnego i klona pospolitego czyli poklona ze strony Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy
Kilka zdjęć z parkowych ferii w Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy. Zdjęcia w poście udostępniło Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy

Przy pisaniu tekstu korzystałam między innymi z najnowszej książki Kazimierza Balcera „Ogród angielski, gustowny i w rośliny bogaty”.

Skomentuj na Facebooku