Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

Od Anny do Zuzanny – pleszewski alfabet kobiet z okazji Dnia Kobiet

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

Dziś czas na pleszewianki od A do Z. Jest to mój subiektywny alfabet, wsparty sugestiami  fanów mojego bloga.

Ale jest to alfabet otwarty. Stworzony w 2017 roku, jest aktualizowany. Także dzięki Waszym sugestiom. I zasada – nigdy nie usuwamy nazwiska pani, która tu zaistniała i miała swoje „pięć minut”.

Skoro ma być jak kiedyś w ,,Filipince” (to taki tygodnik dla dziewcząt, który wychodził w latach 60. i 70.) od Anny do Zuzanny, to musimy zacząć od Anny…

A – jak Anna Bogacz – od 1 marca 2019 roku kierownik Biura Prasowego w UMiG Pleszew.  Ale nie tylko. Ania prowadzi wszystkie imprezy nie tylko w mieście, ale też w powiecie. Elegancka, elokwentna, profesjonalistka w każdym calu. Mama Krystiana. Nie tak dawno  uczyłam Anię rosyjskiego w liceum pleszewskim. Teraz współpracujemy.

A – jak Adela – Grala – Kałużna – kiedyś dyrektorka szpitala, potem prezes Pleszewskiego Centrum Medycznego, teraz lekarz rodzinny, Przewodnicząca Rady Miejskiej aktualnej kadencji, liderka  kilku Stowarzyszeń, w tym Stowarzyszenia Pleszewski Uniwersytet Trzeciego Wieku.  Do tego żona, matka, babcia, koleżanka, przyjaciółka, na której można polegać.

A – jak Agnieszka Kownacka – Nowicka – kierowca autobusu Pleszewskich Linii Autobusowych. Pierwsza w historii pleszewskiej komunikacji kobieta przewożąca pasażerów w autobusach liniowych.

A – jak Agnieszka Kusiak – od 2018 roku dyrektorka Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gołuchowie. Wcześniej była dyrektorką Miejsko – Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pleszewie.  To przez jej ręce przechodzą znaczne kwoty na pomoc społeczną, zwłaszcza z programu 500+.

A – jak Adrianna Wołowicz – właścicielka kultowego zieleniaka ,,U Ady” przy ulicy Reja. Adę znam z czasów, kiedy próbowała swoich sił w dziennikarstwie. Jednak prawdziwą furorę robi swoim sklepem. I za te owoce i warzywa  kocha ją wielu mieszkańców Pleszewa, którzy mają z bloków blisko po świeże owoce i warzywa.

A – jak Aldona Jańczak – twórczyni zespołu Teatr Prawie Wielki w Kowalewie. Wymyśla, reżyseruje, gra główne role w spektaklach. Potrafiła zaangażować do grania nie tylko nauczycieli ale też rodziców dzieci uczęszczających do szkoły, wreszcie samych uczniów. Aldona jest zastępcą dyrektora Zespołu Szkół Publicznych w Kowalewie.

B – jak Bernadeta Gawrońska – pleszewska radna, ale też szefowa Osiedla nr 7, które teraz nazywa się Zachodnie. Pani Benia organizuje bale, ogniska, witanie Nowego Roku, zabawy na śniegu, festyny.  Jest obecna wszędzie, gdzie się coś dzieje. Do tego żona, matka, teściowa, babcia.

B – jak Barbara Śliwińska – Knast – lekarka, specjalista diabetolog. To ona skupiła wokół siebie osoby z cukrzycą, leczy je, wspiera, edukuje, pomaga, uczestniczy w spotkaniach Pleszewskiego Koła Diabetyków.

C – jak Celina Krawczyk – córka pleszewskiej lekarki – specjalistki chorób dziecięcych, lekarki rodzinnej. Celinkę podpowiedziały mi jej koleżanki.

D – jak Dominikanki z Broniszewic, które w krótkim czasie, bez pieniędzy, zdobyły miliony na budowę i wyposażenie Domu Chłopaków. I nadal je zdobywają i placówkę upiększają, doposażają, budząc w ludziach same dobre emocje. Pozyskują  kolejnych przyjaciół i sponsorów. A aktywności w mediach społecznościowych można im pozazdrościć.

D – jak Daniela Szkopek – liderka Pleszewskiego Klubu Amazonki, którą podziwiam, odkąd się spotkałyśmy kilkanaście lat temu na otwarciu siedziby Klubu.  Jestem pod wrażeniem tego, co robi Daniela dla innych kobiet i dla promowania badań profilaktycznych.

D -jak Danuta Andrzejewska – kiedyś ekspedientka w kultowym sklepie z materiałami na pleszewskim rynku, gdzie pracowały we dwie z siostrą  (śp. Stefanią). Potem spotkałyśmy się w klubie Wrzos, który zrzesza absolwentki jednej klasy pleszewskiej Dwójki. Dziś spotykam panią Danusię, uśmiechniętą i pełną werwy. Lubię usłyszeć od niej: i co tam słychać, pani Irenko?

D – jak siostra Daniela – zakonnica ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Wspaniała kobieta, prawdziwa służebniczka chorych i biednych ludzi. Najpierw pracowała na oddziale noworodków w starym szpitalu, gdzie witała na świecie m.in. mojego syna (notabene Daniela), potem przez wiele lat robiła zastrzyki, stawiała bańki, pocieszała, wspierała potrzebujących mieszkańców miasta.

D – jak Dorota Żarnowska – kobieta, która żadnej pracy ani żadnych wyzwań się nie boi. Asystentka stomatologa, sprzedawczyni, strażnik miejski, szefowa osiedla Wokół Wieży, organizatorka festynów i osiedlowych imprez, w tej kadencji członek Rady Miejskiej w Pleszewie.  Żona, matka, babcia. Aktywna na portalach społecznościowych.

E – jak Elżbieta Mielcarek – dyrektorka biblioteki miejskiej, która pełni zadania biblioteki powiatowej. Elżbieta ma głowę pełną pomysłów, dzięki czemu biblioteka, teraz w przebudowanej siedzibie dworca kolejowego,  żyje i  wciąż oferuje pleszewianom jakieś nowości. Elżbieta jest też mocnym ogniwem Stowarzyszenia Pleszewski Uniwersytet Trzeciego Wieku. Jest też szczęśliwą babcią parki wnucząt.

E – jak Emilia Golińska – animatorka w Centrum Wspierania Inicjatyw Obywatelskich w Pleszewie w dawnej „szkole na Nowej Wsi”. To ona, w ramach Fundacji Animacja organizuje warsztaty, wycieczki, zajęcia przede wszystkim dla osób w trzecim wieku.

E – jak Ewa Świątek – Sekretarz Miasta i Gminy Pleszew, pierwsza rzeczniczka pleszewskiego magistratu, mistrzyni świata w kręglarstwie. Moja znajomość z panią sekretarz sięga jej i moich licealnych lat. I są to jedynie dobre wspomnienia.

E – jak Elżbieta Hyla – wybrana po raz kolejny do Rady Miejskiej w Pleszewie,  szefowa Osiedla Jordanowskiego, współorganizatorka koncertów, festynów. W 2016 roku walczyła jak lwica o głosy popierające projekt doposażenia placu zabaw w ramach Budżetu Obywatelskiego. To ona ożywiła stworzony przez ks. Kazimierza Niesiołowskiego, Ogródek im. Dzieciątka Jezus w Pleszewie. Matka trojga dzieci, w tym dwojga maluchów.

E – jak Ewa Andersz – Wanat – przez wiele lat redaktor naczelna ,,Życia Pleszewa” – konkurencyjnego tygodnika. Matka dwóch córek, jednej dorosłej, drugiej dużo młodszej. Ewa jest w wieku mojej córki, co nie przeszkadza nam przyjaźnić się.

E – jak Ewa Siekierska – emerytowana dyrektorka Domu Dziecka w Pleszewie. Na emeryturze zajęła się organizowaniem Senioriady – powiatowych zawodów sportowych dla drużyn z całego powiatu. Zaangażowana w działalność Pleszewskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Została uhonorowana tytułem  Pleszewianina Roku 2018.

F – jak Franciszka Cierniak  – aktywistka w Związku Emerytów, członkini chóru ,,Lutnia” oraz chóru kościelnego  przy św. Florianie, honorowa członkini Pleszewskiego Klubu Amazonki, działkowiczka. Dla pani Frani nie ma rzeczy niemożliwych.

G – jak Gabriela Rębiasz – z zawodu fizykoterapeutka w Pleszewskim Centrum Medycznym, zapalona rowerzystka, uczestniczka wielu pleszewskich rajdów. Mój podziw wzbudziła jej wędrówka szlakiem Jakubowym do Santiago de Compostella. Nasza znajomość została zadzierzgnięta jeszcze w liceum ogólnokształcącym.

G – jak Grażyna Borkowska – dyrektorka Zespołu Szkół Przyrodniczo – Politechnicznych w Marszewie. Poznałyśmy się jeszcze w liceum, kiedy Grażyna była uczennicą ostatniej klasy, potem razem pracowałyśmy na Poznańskiej 38.  Teraz obie jesteśmy babciami. Trudno w to uwierzyć.

G – jak Grażyna Walczak – mama Eweliny – dorosłej niepełnosprawnej dziewczyny. Zwykle widzi się ją z wózkiem, w którym wiezie nie tylko córkę, ale często też białego pudelka. Nasza znajomość sięga lat 80. Walczakowie mają działkę niedaleko mojej działki. Syn Grażyny był w jednej klasie z moją córką. Wieli szacunek pani Grażyno, kobieto wbrew wszystkim przeciwnościom, zawsze uśmiechnięta,  ładnie ubrana i uczesana.

H – jak Hanna Suchocka – najbardziej rozpoznawalna pleszewianka. Absolwentka pleszewskiego liceum, premier rządu RP w latach 1992 – 1993, ambasador RP w Watykanie, członek Komisji Weneckiej, profesor Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Dodam, e Hanna jest wnuczką Stanisława Suchockiego – właściciela pierwszej polskiej apteki w mieście.

H – jak Hanna Majewska – szefowa nauczycielskiej ,,Solidarności” – emerytowana nauczycielka w pleszewskiej Jedynce. Hania ma odwagę występować w interesie nauczycieli. Nasza znajomość sięga czasów liceum, potem były wspólne wyjazdy na rekolekcje dla nauczycieli na Jasnej Górze.

H – jak Helena Wasiewicz – przez kilka lat prowadziła sklep z bielizną damską przy ulicy  Sienkiewicza. Potrafiła doskonale dopasować stanik. Była braffiterką. Teraz wychowuje małą córeczkę.

I – jak Iwona Kałużna – dyrektorka Zespołu Szkół Usługowo – Gospodarczych w Pleszewie. Pamiętam Iwonę jako uczennicę liceum, śpiewającą w zespole na szkolnych akademiach. Teraz jest szanowaną panią dyrektor, zasłużoną  dla pleszewskiego rzemiosła i pleszewskiej oświaty. Inspiruje uczniów i nauczycieli do udziału w konkursach i olimpiadach.

I – jak siostra Immaculata  – zakonnica ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NP NMP w Pleszewie. To  jej zawdzięczamy Muzeum im. Edmunda Bojanowskiego w Pleszewie. To ona  zna historię każdego eksponatu. Siostra Immaculata jest znana absolwentom ZST na Zielonej, gdzie przez wiele lat uczyła.

I – jak Izabela Świątek – od 1 grudnia 2018 roku zastępca burmistrza Miasta i Gminy Pleszew. Z zawodu nauczycielka. W urzędzie ma się zajmować edukacją i opieką społeczną, czyli dwoma bardzo trudnymi dziedzinami życia.

J – jak Jolanta Molska – po raz kolejny zdobyła mandat i została członkiem Rady Miejskiej. Jest też   właścicielką dużego salonu meblowego w Pleszewie. Znam panią Jolę od dawna i podziwiam za to, że nie poddaje się.

J – jak Jolanta Korzeniewska – właścicielka m.in. firmy Kraftbox z Kowalewa. Jolanta była przez jedną kadencję radną w mieście, ale zrezygnowała z polityki na rzecz biznesu. I dobrze jej to wychodzi. A ja ją podziwiam i trzymam kciuki, bo kobiet w biznesie jest niewiele. Pamiętam ją jeszcze z liceum… Jak ten czas leci.

J – jak Jadwiga Janczewska – razem z Marią Mikołajczak stworzyła przy parafii Najświętszego Zbawiciela Bibliotekę Parafialną, która aktualnie liczy prawie 6000 woluminów. Jadzia – to emerytowana nauczycielka, wicedyrektorka w pleszewskiej Jedynce, w latach 80. aktywna członkini duszpasterstwa nauczycieli. Matka czworga szczęśliwych osób, babcia trojaczków oraz ich starszego brata  Jakuba.

J – jak Julia Piotrowska – twórczyni Scholi Lenartowickiej oraz zespołu Sound&Haeven w Lenartowicach. Przeprowadza próby, organizuje koncerty, inspiruje członków zespołu do śpiewu i grania. Osoba niezwykle pracowita, energetyczna i charyzmatyczna. Grają i śpiewają nie tylko kolędy. Koncertują też w Boże Ciało.

J – jak Jolanta Pankowiak – od listopada 2018 roku – radna Powiatu Pleszewskiego, jedna z liderek Forum Kobiet Powiatu Pleszewskiego, kierownik Powiatowego  Biura KRUS w Pleszewie.

J – jak Justyna Zawieja – nowa dyrektor Miejsko – Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pleszewie. To przez jej ręce przechodzą miliony złotych na zasiłki ale też na programy rządowe. Justyna jest też w zarządzie Fundacji Animacja, która prowadzi Centrum Wspierania Inicjatyw Obywatelskich.

K – jak Krystyna Horoszkiewicz – lekarz stomatolog, która od 45 lat leczy zęby pleszewianom. I nadal jest aktywna zawodowo. To ona kilkanaście lat temu skrzyknęła pleszewskie Krystyny, które promowały i nadal promują miasto Pleszew na ogólnopolskich zjazdach. Nasze Krystyny zawsze na zjazdach są widoczne.

K – jak Krystyna Rorot – emerytowana nauczycielka najmłodszych klas w pleszewskiej Dwójce. Ponad 40 lat pracowała w szkole, przez jej ręce przeszły setki pleszewskich dzieciaków, w tym jedno z moich dzieci. Krystyna wszystkich pamięta z imienia i nazwiska. A dla mnie jest bardzo bliską osobą, dlatego ma swoje miejsce w moim abecadle pleszewianek.

K – jak Karolina Domagalska – nauczycielka w Zespole Szkół Publicznych nr 3.  Dużo czasu poświęca swoim uczniom także po lekcjach. Promuje zdrowy styl życia. Dla mnie jest też wzorem matki dziecka niepełnosprawnego.

K – jak Karolina Pyszkowska – Stróżyk – pleszewianka poruszająca się na inwalidzkim wózku, która nie zrezygnowała z macierzyństwa. Stworzyła szczęśliwą rodzinę, w której nie brakuje uśmiechu i miłości.

L – jak Ludmiła Kozłowa – lekarka w Pleszewskim Centrum Medycznym. W końcu lat 90. przyjechała do Pleszewa z Kazachstanu, dokąd jej matka z rodzicami, jako małe dziecko, została wywieziona z dawnych ziem należących do Polski.  Dr Ludmiła pokonała wiele trudności. W domowym hospicjum śpieszy z pomocą osobom najbardziej potrzebującym. Pleszewianie to bardzo szanują.

L – jak Lucyna Roszak. Mimo iż, mieszka w Choczu, jej życie zawodowe dotyczy przede wszystkim Pleszewa. I to tu otrzymała tytuł Pleszewianina Roku. LucyRo stworzyła w Pleszewie Centrum Wolontariatu a ostatnio Fundację ANIMACJA, która prowadzi Centrum Wspierania Inicjatyw Obywatelskich. Lucynę pamiętam z liceum, podziwiam jej zapał i kreatywność.

L – jak Liliana Rak – Urbaniak – członek zarządu Fabryki Spomasz S. A, dyrektor finansowy i prokurent w jednej osobie. Od 2016 roku roku jest też dyrektorem Pleszewskiej Izby Gospodarczej.  Liliana Rak – Urbaniak jest też żoną oraz matką dwojga  dzieci. To także osoba, z którą zetknęłam się w pleszewskiej Alma Mater.

L – jak Lilla Deleszkiewicz – dyrektorka pleszewskiego liceum. Cztery lata temu przeprowadziła wielkie logistyczne przedsięwzięcie – wyprowadzkę całej szkoły na czas modernizacji budynku w ramach projektu Jessica. Zabiega o kontakty szkoły z wyższymi uczelniami. To moja szkoła i jej dobro zawsze mi będzie leżeć na sercu, dlatego Lilli kibicuję.

Ł – jak Łucja Banaś – Kasperska – zastępca dyrektora Gimnazjum i Liceum im. St. Staszica w Pleszewie. Dla mnie Łucja to najpierw uczennica, potem koleżanka z pracy, członek Komitetu Obywatelskiego ,,Solidarność”, twórczyni wielu programów artystycznych, przedstawień. Teraz to osoba, która szkołą dowodzi.

M – jak Maria Korzeniewska – poetka, autorka wielu tomików wierszy, artykułów z historii pleszewskich rodzin wysiedlonych w czasach okupacji, współpracownica  redakcji ,,Gazety Pleszewskiej”, matka, babcia, prababcia, kobieta bardzo aktywna, mimo  upływu czasu.

M – jak Maria Rutkowska – pianistka, wykładowca Akademii Muzycznej im. Ignacego Paderewskiego w Poznaniu, uczestniczka konkursów, koncertów, która chętnie występuje w swoim rodzinnym mieście.  I znów trochę prywaty. Pamiętam rodziców Marii jeszcze z liceum. Podziwiam, że takie córki (cztery) wychowali. Ale w alfabecie tym razem jest jedna.

M – jak Magdalena Nawrocka – właścicielka pierwszego w Pleszewie klubu Fitness i klubu Pleszewskie Włóczykije. Jestem pod wrażeniem tego, co Magda robi. Cała rodzina biega z kijkami, a Magda prowadzi marsze z kijkami w całym powiecie. Ma też wspaniałą rodzinę, męża i troje dzieci. To także moja znajomość ze szkoły. Sympatyczna, jak zresztą wszystkie.

M – jak Marta Vogt – Jabłońska – wraz z mężem Piotrem prowadzi Karczmę Stara Stajnia w Zawidowicach, która jest nie tylko miejscem, gdzie można zjeść czy przenocować. Organizowane są tu koncerty, pokazy mody ale też imprezy sportowe. Marta (i mąż) otrzymali tytuł Mecenasów Pleszewskiej Kultury.

M – jak Monika Falk – Filipowicz – prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko – Własnościowej w Pleszewie. Pracę ma niełatwą, bo gospodarować majątkiem 1600 członków spółdzielni, to nie lada wyzwanie, ale jakoś sobie radzi. Pani Monika jest też żoną i matką trzech dziewczynek.

M – jak Małgorzata Wysocka – Balcerek – właścicielka sklepu z bielizną, czyli bizneswomen z jednej strony i lokalny polityk z drugiej strony. Małgorzata jest liderką partii Nowoczesna w Pleszewie. w Listopadzie zdobyła mandat radnej miejskiej. Pewnie nie uwierzycie, ale Gośkę pamiętam ze szkoły, chociaż jej rosyjskiego nie uczyłam.

M – jak Małgorzata Stempniak – Giezek – właścicielka Galerii Sztuki Użytkowej ,,Art. M” w Pleszewie. Od 28 lat kreuje gusty estetyczne pleszewian ale zaprasza też do galerii twórców rodzimych albo obcych, którym raz w roku organizuje wystawy. W 2016 roku otrzymała nawet tytuł Mecenasa Pleszewskiej Sztuki.

M – jak Monika Kołaska – rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Pleszewie. To pani aspirant  przekazuje mediom informacje o wypadkach, kradzieżach, włamaniach, pobiciach. Ale ona też opowiada dzieciom w szkole czy przedszkolu o tym, jak bezpiecznie zachowywać się na drodze i nie tylko. Jestem dumna, że i Monikę miałam wśród swoich uczniów. Wiem, że jest wspaniała matką dla swojej córeczki.

M – jak Małgorzata Matysik oraz Magdalena Kondracka – znane w mieście jako ,,Stokrotki”. Małgorzata, wspierana przez męża, stworzyła kultową pleszewską kwiaciarnię, a córka ją wspiera i powoli matczyny biznes przejmuje. Robią piękne wiązanki, dekorują sale weselne, kościoły. Uśmiechnięte i radosne, są najlepszą reklamą swojej kwiatowej poczty. Małgosia jest babcią dla dwójki dzieci Magdaleny.

N – jak Natalia Małgorzata Kosińska – właścicielka konika Gaja, z którym odwiedza wszystkie możliwe festyny oraz imprezy charytatywne. Dzięki niej, dzieciaki mogą bliżej poznać konia, przejechać się na nim. Natalia jest osobą aktywną i rozpoznawalną. Podziwiam ją za tę miłość do koni. Pani Natalia ma dwóch synów.

O – jak Olga Hajdasz –  córka Ewy i Witolda Hajdaszów, studentka (a może już absolwentka) farmacji, wnuczka Marii i Bernarda Dąbrowskich, prawnuczka prof. Stanisława Bródki – nauczyciela historii w pleszewskim liceum.

P – jak Paula Cholewa – funkcjonariuszka w pleszewskiej Komendzie Policji. Podczas Rajdu Rowerowego ,,25 km na 25 – lecie ,,Gazety Pleszewskiej” miałam okazję ją poznać, bo ochraniała rajd. Dwa lata temu pojawiła się na łamach prasy, jako policjantka, którą za zniesławienie musieli przeprosić hejterzy.

P – jak Paulina Vogt – Wawrzyniak – szefowa oddziału Muzeum Narodowego – Zamku Czartoryskich w Gołuchowie. Paulinkę znam prawie od dziecka a dokładnie od czasów jej edukacji w pleszewskim liceum. Cieszę się, że to ona przejęła schedę po śp. Danucie Marek i kontynuuje jej badania nad historią Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej i jej spuścizny. W 2018 roku zorganizowała liczne imprezy związane ze 125 – leciem Ordynacji Familii Czartoryskich, w tym wystawę kolekcji Czartoryskich w Muzeum Narodowym w Poznaniu.

P – jak Patrycja Walerowicz – Wojtkowiak – szefowa Gołuchowskiego Centrum Kultury „Zamek”. Ponieważ organizuje wiele imprez, na których zaprasza też   pleszewian, postanowiłam umieścić tę bardzo aktywną i charyzmatyczną dziewczynę w pleszewskim zbiorze kobiet aktywnych.

R – jak Renata Reszel – radna powiatowa, nauczycielka plastyki w Zespole Szkół Publicznych nr 3 w Pleszewie, działaczka  Prawa i Sprawiedliwości w Pleszewie, członkini Pleszewskiego Stowarzyszenia Upamiętniania Powstania Wielkopolskiego. Renata Reszel, już w czasach nauki w liceum, kipiała energią. Wszędzie jej pełno. Ma dorosłe dzieci oraz męża.

R – jak Renata Garsztka – radna miejska kolejnej kadencji. Renata, co prawda,  nie jest szefem Osiedla nr 4, ale jest tam aktywistką. W 2016 roku walczyła jak lwica o głosy poparcia na budowę wigwamu na osiedlu w ramach Budżetu Obywatelskiego. Ma męża, syna, synową i wnuczkę. Pracuje w Starostwie Powiatowym w Pleszewie, gdzie jest szefową wydziału komunikacji.

R – jak Romana Kaczmarek – dyrektorka pleszewskiej Dwójki. Trudno pewnie uwierzyć, ale pamiętam panią dyrektor z lekcji języka rosyjskiego. Z podziwem patrzę, jak sobie radzi z prowadzeniem dużej  szkoły. Wierzyć się nie chce, że jest babcią.

S – jak Sławomira Madalińska – komendantka pleszewskiego Hufca ZHP, która od pół wieku jest związana z pleszewskim harcerstwem. Sławę można spotkać nie tylko na harcerskich imprezach ale też na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, przy Szlachetnej Paczce, Betlejemskim Światełku Pokoju. Czasem towarzyszy jej wnuczek mały Leonek. A ja pamiętam druhnę z ławy szkolnej. Teraz jest moją koleżanką.

T – jak Teresa Vogt – współwłaścicielka rodzinnej firmy. Można ją spotkać zarówno w Cafe Vogt w Pleszewie jak i w Karczmie Stara Stajnia w Zawidowicach. Matka czworga dzieci, babcia dziesięciu wnuków  i dwóch wnuczek, od ponad pół wieku żona Bronisława, ma czas na kultywowanie życia rodzinnego. Można ją spotkać wszędzie tam, gdzie coś ważnego się dzieje.

T – jak Teresa Wolniak – pierwsza w Pleszewie kobieta – farmaceutka z tytułem magistra. Przepracowała w zawodzie prawie pół wieku, m.in. w Aptece „Pod Orłem” – najstarszej w Pleszewie, która należała przed wojną do rodziny Suchockich. Pani Teresa jeszcze dyżuruje w aptece, jeśli ,,jest potrzebny na dyżurze magister”.

U – jak Urszula Olińska – nauczycielka najmłodszych klas w pleszewskiej Trójce. Co prawda, nie miałam zaszczytu poznać Pani Urszuli osobiście, ale o niej krążą w Pleszewie legendy. Same pozytywne. Dlatego umieściłam panią Urszulę w moim subiektywnym abecadle pleszewianek.

U – jak Urszula Balicka – przez rok pełniła funkcję Wicestarosty Powiatu Pleszewskiego. Pracuje w powiecie od jego reaktywacji na wielu odpowiedzialnych stanowiskach, od kilku tygodni jest Sekretarzem Powiatu. A ja panią Ulę pamiętam jeszcze z czasów nauki w pleszewskim liceum, kiedy ja byłam młodą nauczycielką, a ona uczennicą najstarszej klasy.

W – jak Weronika Stenclik – kasjerka w pleszewskim kinie ,,Hel”. Panią Werkę znają wszyscy kinomani. Sprzedaje bilety na seanse, już nawet nie pamięta, od kiedy. Pani Werka opowiedziała  mi opowie o swojej pracy, o filmach na które ustawiały się kolejki za biletami… A ja opisałam to na blogu.

V- jak Violetta Kuchta – posiadaczka najpiękniejszego w Pleszewie głosu. Nauczycielka wokalu w szkole muzycznej w Kaliszu, nauczycielka w Zespole Placówek Specjalnych, dyrygentka chóru ,,Lutnia”. Do tego żona i matka syna oraz córek bliźniaczek. Kiedy śpiewa Violetta, człowiek ,,myśli, że już jest w niebie”. Pamiętam jej pierwsze występy jeszcze w liceum. Już wtedy jej głos robił wrażenie.

W – jak Wanda Rorot – studentka Pleszewskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, która prowadzi bloga uniwersyteckiego. Pisze też okolicznościowe wiersze. Jeden, poświęcony mamie, wzruszył mnie do łez. Wanda, ma w Rodzinnym Ogrodzie Działkowym im. K. Niesiołowskiego, bardzo zadbaną działkę.

Z – jak Zuzanna Musielak – Rybak – redaktor naczelna ,,Gazety Pleszewskiej”. Kiedy 8 lat temu poznałam wnuczkę mojego kolegi Zbyszka Jachnika, od razu poczułam, że dziewczyna ma ,,to coś” . I rzeczywiście ma. W grudniu 2016 roku mogłam spokojnie przekazać jej gazetę. I teraz z daleka,  z pewnym dystansem,  obserwować z przyjemnością to, co robi. I nie żałować swojej decyzji o emeryturze.

Taka jest moja propozycja alfabetu pleszewianek.  Zawiera on przede wszystkim imiona ale też  nazwiska pań mieszkających w Pleszewie, albo pracujących w Pleszewie.  Są to też osoby, które osobiście, lub ze słyszenia znam. Przepraszam panie, których nie zamieściłam w alfabecie. Za rok kolejna szansa…

Kolaż wykonał Andrzej Cichy

 

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku