Irena Kuczyńska
z radia centrum

Aptekarze piszą list otwarty do starosty i radnych powiatowych

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

Właściciele 16 prywatnych aptek w powiecie pleszewskim napisali list do pleszewskiego starosty i do Rady Powiatu Pleszewskiego, który kończą słowami: Powtarzamy ostatni raz: we wszystkich sprawach dotyczących naszych aptek, zadecydujemy tylko my”.

Od kilku lat toczy się w Pleszewie spór pomiędzy właścicielami aptek a władzami powiatu, dotyczący nocnych dyżurów, które radni próbują wprowadzić, a farmaceuci uchwały zaskarżają u wojewody.

W liście, przypominają, że apteki nie korzystają z dotacji czy składek zdrowotnych, są firmami prywatnymi, które nie podlegają prawu stanowionemu przez radnych. I dyżurów nocnych nie będą pełnić, bo nie są w stanie zatrudnić magistrów na nocne dyżury, a sami – jako właściciele, przez 24 godziny na dobę pracować nie mogą.

Jako przykład bezsensowności uchwały, podają szpitalną aptekę, która podlega powiatowi a i tam nie udało się wprowadzić uchwały o nocnym dyżurze.

Farmaceuci twierdzą, że w sytuacji zagrożenia życia, nikt nie biegnie w nocy do apteki, tylko korzysta z pogotowia ratunkowego.

Właściciele aptek ostrzegają radnych: im bardziej próbujecie jako radni ingerować, tym mocniej będziemy się przeciwstawiać. Żaden z Was (radnych) nie jest i nie będzie farmaceutą, więc nigdy nie będziecie na nas wpływać”.

List farmaceutów:

 

Aptekarze powiatu pleszewskiego                                                                       Pleszew, 2019-01-1

List otwarty

Starosta Pleszewski

Pan Maciej Wasielewski

Rada Powiatu Pleszewskiego

  1. Poznańska 79  63-300 Pleszew

 

   Szanowny Panie Starosto, Szanowni Państwo Radni!

Nieco ponad cztery lata temu, tuż po wyborach samorządowych, grupka radnych skupionych w powiatowej Komisji ds. Zdrowia, rozpoczęła konflikt z aptekarzami powiatu pleszewskiego. W sposób czasem dalece odbiegający od zasad publicznej debaty, radni wielokrotnie wyrażali pogląd, że aptekarze mają pracować dniami i nocami, gdyż oni tak uważają. Wszelkie profesjonalne opinie farmaceutów były przez nich ignorowane, lekceważone, a czasem prostacko komentowane („Podejmiemy decyzje dla naszych mieszkańców: 24 godziny. I nie ma żadnych kłótni i polemiki” – ówczesny radny Zbigniew Serbiak, Życie Pleszewa, nr 12/2016).

Nie godziliśmy się, nie godzimy i nie będziemy się godzić na takie traktowanie.

W listach do poprzedniej Rady Powiatu (w obecnej jest wielu radnych z poprzedniego składu) prezentowaliśmy własne stanowisko. Podnosiliśmy, że z oczywistych powodów, a więc braku wykwalifikowanego personelu, czyli magistrów farmacji, nie jest możliwa bezpieczna praca przez 24 h na dobę, a tym bardziej 7 dni pod rząd, jak w pleszewskich uchwałach. Wg niekwestionowanych danych Ministerstwa Zdrowia, w statystycznej polskiej aptece, w tym także w powiecie pleszewskim, pracuje zaledwie 1,78 magistra farmacji, czyli farmaceuty.

Tylko farmaceuta ma uprawnienia do samodzielnej pracy w aptece.

Apteki nie są służbami państwowymi jak policja, wojsko, straż pożarna lub pogotowie ratunkowe. Służby są utrzymywane z podatków lub składek, np. zdrowotnych. Apteki nie. Są firmami prywatnymi, które nie otrzymują dotacji, ani nie są finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, Ministerstwo Zdrowia, burmistrzów lub starostów. Dlatego całkowity koszt dyżurowania spadałby na apteki i aptekarzy, gdyż nikt im nie płaci za dodatkową pracę ponad siły.

Wszyscy rozumieją, że policjant za własne pieniądze nie kupuje kajdanek, żołnierz broni i amunicji, strażak wozu gaśniczego, a lekarz wyposażenia szpitala lub karetki pogotowia.

W jednym ze swoich przekazów do radnych użyliśmy przykładu, który nam wydawał się  być najbardziej dla nich zrozumiały. Porównaliśmy ich oczekiwania wobec aptek, do finansowania remontowanego wtedy budynku pleszewskiego liceum, przez zatrudnionych w nim nauczycieli, z ich własnych zarabianych tam pieniędzy. Nic nie zrozumieli…

O skali nieznajomości przez radnych najprostszych reguł prowadzenia apteki, świadczy również fakt, że w 2015 r. nawet spotkanie z nami zaplanowali we wczesnych godzinach popołudniowych. Gdybyśmy przystali na ich nie uzgadnianą z nami propozycję, w większości musielibyśmy wtedy zamknąć apteki. Byłby to głośny paradoks, że rozmowy o wydłużeniu godzin pracy aptek, spowodowałyby ich… zamknięcie. Od początku sugerowaliśmy inny termin, który nie kolidowałby z naszymi obowiązkami zawodowymi.

Do spotkania doszło 22. czerwca 2015 r. o świcie, by wszystkie apteki mogły być później otwarte o godzinach ustalonych przez ich właścicieli. Warto przypomnieć wypowiedziane wtedy do nas  powitalne słowa radnego Leopolda Lisa. Zaprosiliśmy was tu nie po to, aby cokolwiek wam narzucać, tylko po to, aby osiągnąć kompromis. Ma on polegać na tym, że sami podacie, od kiedy zaczniecie dyżury całonocne.

Zapewne nikogo nie dziwi, że tak prowokacyjne i konfliktogenne słowa powitania nie polepszyły atmosfery spotkania. Zaprezentowany przez radnych poziom niewiedzy o regułach pracy aptek, wśród farmaceutów wzbudzał szeroką gamę odczuć, od zażenowania, po gorzki śmiech. Zarówno wtedy na spotkaniu, jak i wielokrotnie w późniejszej korespondencji ze starostwem, prowadzonej przez Kaliską Okręgową Izbę Aptekarską, pojawiały się oficjalne opinie z resortu zdrowia, że zgodnie z Prawem farmaceutycznym, apteki nie mają obowiązku przestrzegania „dyżurowych” uchwał Rady Powiatu, ani nie poniosą żadnych sankcji za brak zgody na dyżury.

Kolejny raz przekonaliśmy się wtedy, że jakiekolwiek merytoryczne argumenty z naszej strony, nie trafiają do niefarmaceutycznych radnych. W odpowiedzi słyszeliśmy tylko tani populizm i roszczeniowość, nie poparte profesjonalizmem.

Oczywistym jest, że nie da się pracować 24/7 bez uszczerbku na zdrowiu. Pomyłka farmaceuty wynikająca z przepracowania byłaby nieuchronna. Nie zgadzaliśmy się i nie zgodzimy na traktowanie nas jak niewolników. Cała odpowiedzialność za naszą pracę spada tylko na nas, a nie na niefarmaceutycznych i bezrefleksyjnych radnych powiatowych lub starostę. Dlatego tylko my decydujemy o dniach i godzinach pracy naszych aptek.

Kierownik nieistniejącej już pleszewskiej apteki, 3 lutego 2016 r. napisał do starosty, że w obliczu jego dyktatury dotyczącej niepotrzebnych i kosztownych dyżurów, woli aptekę zlikwidować, niż pracować w Pleszewie. Tak też się stało.

Pomimo zgodnych negatywnych opinii Kaliskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej oraz nas indywidualnie, w 2016 r. Rada Powiatu podjęła niemożliwą do wykonania uchwałę. Apteki ją oprotestowały.

Na skutek wniosków trojga oddelegowanych pleszewskich farmaceutów, 7 grudnia 2016 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, prawomocnym wyrokiem (sygnatura akt IV SA/Po 412/16) stwierdził nieważność powyższej uchwały Rady Powiatu Pleszewskiego, ustalającej niemożliwe do realizacji dni i godziny pracy aptek. Niezawisły sąd przyznał rację farmaceutom. Powiat pleszewski został obciążony wysokimi kosztami przegranego postępowania. Powiat, czyli wszyscy jego mieszkańcy.

Radni i starostowie dostają pieniądze za debatowanie, ale aptekarzy chcieli obciążyć niemożliwą do wykonania darmową pracą i wysokimi kosztami. To nie aptekarze przyszli do radnych po słusznie należną zapłatę za dodatkową i trudną pracę. To radni żądali i żądają darmowych usług.

Pomiędzy aptekami, a Radą Powiatu nie ma żadnego stosunku zależności lub podległości. Jednakże tylko Rada jest odpowiedzialna za ochronę zdrowia na terenie powiatu, a nie właściciele lub pracownicy aptek. W rozumieniu treści art. 94 Prawa farmaceutycznego, Rada nie przeprowadziła żadnych wiarygodnych badań zapotrzebowania na dyżury.

Bezprawny „pilotaż” przeprowadzony od 12. do 25. września 2015 r. ośmieszył poprzednią Radę, bo nie wykazał takowego zapotrzebowania. W tej sprawie ówczesny wicestarosta, upoważniony przez starostę, w istocie pisemnie nakłaniał do łamania uchwalonej przez Radę uchwały, gdyż nie przewidywała ona godzin pracy określonych w „pilotażu”.

Dodatkowo na skutek rażących błędów w „dyżurowych” uchwałach pleszewskiej Rady Powiatu, Wojewoda Wielkopolski w 2018 r. dwukrotnie stwierdzał ich nieważność. Skutkiem tego aż do początku września 2018 r. w naszym powiecie nie istniało powyższe prawo miejscowe. Pomimo braku profesjonalizmu starostwa, apteki były czynne. Oznacza to, że nieprofesjonalne działania radnych nie są potrzebne, by apteki pracowały. Potrzebna jest suwerenna decyzja właścicieli, uwzględniająca ich możliwości kadrowe i finansowe.

Przed tegorocznymi wyborami samorządowymi pleszewscy aptekarze opublikowali w internecie swe stanowisko, w którym przypomnieli, iż mając codzienny kontakt z pacjentami-wyborcami, przypomną im o niechlubnym postępowaniu grupki radnych powiatowych. Wyborcy pokazali żółte i czerwone kartki kłótliwym lub nieprofesjonalnym radnym.

Niniejszym listem otwartym zmuszeni zostaliśmy do przypomnienia konfliktu z aptekarzami, który został wygenerowany i nadal jest podsycany przez niektórych działaczy powiatowych.

Można by sądzić, że w takim stanie rzeczy samorząd powiatowy dogłębnie przemyśli swe dotychczasowe porażki. Nic z tego.

Pismem starosty OR.8012.12.2018 z dnia 20 listopada 2018 r., powiat znów zaognił konflikt. Starosta dał aptekom zaledwie 72 godziny na odpowiedź, w jakich dniach i godzinach planują pracować w 2019 roku. Pomimo tego afrontu, apteki podały grafik i wyraźnie zaznaczyły, że nie będą pracować w żadnych innych dniach i godzinach. Wyraziły też swe oburzenie tak krótkim terminem.

Arogancko krótki czas na odpowiedź byłby w pewien sposób zrozumiały, gdyby sprawa rzeczywiście była nagląca. Jednakże projekt nowej „dyżurowej” uchwały Rady Powiatu wpłynął do Kaliskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej dopiero 27 grudnia 2018 r.,

a więc aż ponad miesiąc później.

Panie Starosto!

Po tak prowokacyjnym piśmie spodziewa się Pan jeszcze jakichkolwiek kontaktów z aptekarzami?

To, niestety, był dopiero początek.

7 grudnia 2018 r. odbyła się sesja Rady Powiatu,

http://hdsystem.pl/fms/video/index.php?streamName=pleszewspsesja

na której przy milczącej postawie pozostałych, radny Zbigniew Rodek (od ok. 8 minuty) dał wyraz swej frustracji, że nie można wyciągnąć sankcji wobec niedyżurujących aptek. Tak jak w 2015 r. radny L. Lis, uznał, że kompromis z aptekami miałby polegać na tym, aby wykonywały uchwałę Rady. Jednocześnie był zbulwersowany, że Samorząd Aptekarski (istniejący dzięki Konstytucji RP i ustawie o izbach aptekarskich) broni swoich członków. Niniejszym informujemy nie tylko radnego Z. Rodka, że Samorząd Aptekarski w całej Polsce broni i będzie bronił farmaceutów m.in. przed nieroztropnymi działaniami radnych, którzy z definicji nie mają pojęcia o aptekach, a chcieliby dokładać im nieuzasadnionej pracy i jeszcze za to nie płacić.

Od 11. minuty części nagrania można usłyszeć, że starosta Maciej Wasielewski najbardziej martwi się nie tyle faktycznym brakiem dyżurów, co jedynie formalną stroną przygotowania uchwały, by w bolesny dla starostwa sposób wojewoda znowu nie rozstrzygnął o jej nieważności. Mamy nadzieję, że Przewodniczący Rady, Marian Adamek, który (14. minuta) w wyważony sposób poprzestał tylko na stwierdzeniu pragnienia istnienia dyżurów, w przyszłości nie dopuści, by konfliktogenne słowa przeważyły nad swobodą wypowiedzi radnych.

Zadziwia nas, iż radny Z. Rodek jeszcze nie zrozumiał, że aptekarze zawsze będą się opierać przed bezsensownym i pełnym amatorszczyzny wpływem kogokolwiek – w tym jego – na pracę apteki. Im bardziej próbujecie ingerować, tym mocniej się temu przeciwwstawimy. Żaden z Was nie jest i nie będzie farmaceutą, więc nigdy nie będziecie mogli na nas wpływać.

Nikt z mówców oraz pozostałych radnych nie powiedział nic, co można by zrozumieć jako poszukiwanie zachęt dla aptek, by zechciały podjąć dodatkową pracę. Wspominali tylko o braku sankcji, potrzebie bezbłędnego przygotowania strony formalnej i obawie przed reakcją wojewody, ale żaden nie bił się w piersi, że zepsuli dobrze wcześniej działający system. Nie ma do niego powrotu. Dyżurów nie będzie.

Nikt z zebranych nie powiedział tego, co rozumieją nawet dzieci, że nie da się przymusowo pracować 24/7, na dodatek bez wynagrodzenia.

Naprawdę uważacie, że zmusicie nas do niewykonalnej pracy?

Wg najnowszego projektu, uchwała powinna obowiązywać dopiero od 2 lutego 2019 r. I to pomimo kolejnego wyraźnego, ale zignorowanego przez Radę, sprzeciwu aptekarzy. Czyli Rada sama wykazuje, że jej uchwała nie jest potrzebna przez ponad miesiąc. Jeśli tak,  logicznym jest, że i później też nie. Przemyślcie te nasze słowa.

Od 3. lat. Rada albo nie tworzy – niewykonalnego – prawa miejscowego, albo je tworzy z rażącymi błędami, albo tworzy prawo martwe, które ją ośmiesza przed wyborcami oraz wojewodą. Równocześnie Rada nie protestuje przed obrażającymi nas stwierdzeniami, których silnymi przykładami są cytowane wypowiedzi radnego Z. Rodka. Dzięki brakowi powściągliwości w jego słowach, kontakty z Radą uznajemy za niemożliwe.

Szanowni Radni i Starosto!

Przez wszystkie lata sporu większość z Was publicznie nas lekceważyła oraz ignorowała nasze uzasadnione uwagi. Wykazywaliście absolutny brak zrozumienia. Nie wyciągnęliście wniosków z Waszych głośnych w Polsce porażek. Nawet w najnowszym projekcie uchwały trwacie w błędnym przekonaniu, że papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie. Nie macie poczucia wstydu za swą amatorszczyznę. Dyskusję z Wami uważamy za bezcelową.

Oczekujemy natomiast, że przedstawicie mieszkańcom naszego powiatu, dlaczego od lat mając aptekę ogólnodostępną w budynku podległego sobie szpitala, nie doprowadziliście, by pracowała 24/7/365? Dlaczego dwojga tam zatrudnionych farmaceutów (z którymi się solidaryzujemy i ich niezwykle cenimy) nie zmusiliście, by bez cienia sprzeciwu pracowali nonstop? Czyżby przyczyny były identyczne, jak w naszych pismach? Dlaczego tam nie pracuje dodatkowych kilku lub kilkunastu farmaceutów, a Wy nie zapewniliście pieniędzy na ich wynagrodzenia? Czego Wam jeszcze trzeba, by zrozumieć faktyczną niewykonalność i brak realnych powodów dyżurowania? Przecież każdy wie, że w stanach zagrożenia zdrowia lub życia korzysta się z usług pogotowia ratunkowego lub szpitala, a nie chodzi lub jeździ do apteki.

Jeśli do tej pory apteka w szpitalu nie pracuje 24/7/365, jest to tylko i wyłącznie konsekwencją Waszego zaniechania. Tylko Wy jesteście odpowiedzialni za organizację ochrony zdrowia na terenie powiatu. Tymczasem wolicie pobierać wysokie diety za bezproduktywne rozmowy we własnym gronie i zrzucać odpowiedzialność na innych, zamiast rzetelnie rozwiązywać problemy.

Jeśli nadal ignorujecie i lekceważycie nasze zdanie, tym samym ignorujecie i lekceważycie dotychczasowe decyzje dyrektora pleszewskiego szpitala, dotyczące wspomnianej apteki, która także ignoruje Wasze uchwały. Świadczy to o Waszym braku wiedzy, niechęci do jej uzupełnienia oraz braku kompetencji do choćby hipotetycznego decydowania o pracy aptek.

Powtarzamy ostatni raz: we wszystkich sprawach dotyczących naszych aptek, zadecydujemy tylko my.

Do wiadomości: media lokalne i ogólnopolskie.

Z poważaniem

Mariusz Politowicz Apteka pod Wagą.
Pod tym podpisy i pieczątki 16 aptek w powiecie pleszewskim

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku