Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

Burmistrz i wójt tylko na dwie kadencje. Czy uważacie, że to jest dobry pomysł?

Prawo i Sprawiedliwość chce wprowadzić limit dwóch kadencji dla wójtów i burmistrzów. I to już od 2018 roku. Gdyby udało się zmienić konstytucję, w powiecie pleszewskim za rok wszyscy musieliby odejść

Włodarze gmin powiatu pleszewskiego na dożynkach powiatowych od lewej: Marek Zdunek, Marian Wielgosik, Sławomir Spychaj, Marian Adamek, Jarosław Pietrzak, brakuje Roberta Łozy

Są zakusy liderów partii, żeby zasada dwóch kadencji mogła obowiązywać już w 2018 roku i żeby tym, którzy już przez dwie kadencje rządzili, odebrać możliwość kandydowania na kolejną. W świetle aktualnie obowiązującego prawa, jest to niemożliwe. Nie można odbierać prawa startu w wyborach osobom, które nie są pozbawione biernego prawa wyborczego. Trzeba by zmienić konstytucję…

Jeżeli rządzącej partii uda się przeforsować swoje pomysły, wtedy za rok będziemy mieli w powiecie pleszewskim prawdziwą rewolucję. Dodajmy, że wszyscy wójtowie i burmistrzowie, z wyjątkiem burmistrza Pleszewa, są członkami albo sympatykami Polskiego Stronnictwa Ludowego, które jest w opozycji do rządu. Żaden wójt ani burmistrz nie jest związany z partią rządzącą.

Burmistrz Pleszewa Marian Adamek jest popierany przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Pleszewskiej. Stanowisko piastuje od 1997 roku. Wtedy burmistrz nie był wybierany w wyborach powszechnych, tylko wybierali go radni.  Pierwsze wybory powszechne odbyły się w 2002 roku, Marian Adamek wystartował, wygrał i tak było co cztery lata. Znaczy to, że rządzi czwartą kadencję z wyboru plus jedną, kiedy był wybrany przez radnych.

Burmistrz Chocza Marian Wielgosik jest członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego. Rządzi gminą od 2002 roku. Wygrał pierwsze powszechne wybory na stanowisko jeszcze wtedy wójta. Rządzi zatem czwartą kadencję.

Burmistrz Dobrzycy Jarosław Pietrzak jest członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jest to trzecia kadencja kiedyś wójta, od dwóch lat burmistrza miasta i gminy Dobrzyca. Wygrał wybory w 2006 roku.

Wójt Gołuchowa Marek Zdunek – na stanowisku pozostaje od 1990 roku czyli 27 lat. Także on jest członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Wójt Czermina Sławomir Spychaj – wygrał wybory na wójta w 2006 roku, wcześniej przez jedną kadencję był wicewójtem. Spychaj jest najważniejszym ludowcem w powiecie – prezesem Zarządu Powiatowego PSL.

Wójt Gizałek Robert Łoza jest członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego. Funkcję wójta pełni drugą kadencję, czyli wg filozofii liderów PiS, na tym powinien zakończyć karierę wójta.

A teraz komentarze, o które poprosiłam liderów partii politycznych oraz  radnych. Nie wszyscy odpowiedzieli…

Sławomir Spychaj uważa, że Prawo i Sprawiedliwość chce w skali kraju wszystko zawłaszczyć. Jego zdaniem ,,długofalowy wójt” myśli perspektywicznie o wszystkich mieszkańcach swojej gminy, także tych, którzy mieszkają w najmniejszych miejscowościach. Ograniczenie pracy do dwóch kadencji spowoduje, że w pierwszej wójt będzie bardzo aktywny, chociaż skierowany raczej na robienie dużych rzeczy, natomiast druga to będzie przeczekiwanie i rozglądanie się za dobrą pracą, kiedy wójtem przestanie być.  Spychaj  nie ukrywa, że chciałby  jeszcze wójtem być, chociaż jako urlopowany nauczyciel, zawsze do szkoły w Broniszewicach może wrócić.  Dam sobie radę, nic  nie jest wieczne – dodaje. Spychaj zwraca uwagę na fakt, że teraz wójta czy burmistrza, nawet złego,  nie można odwołać. Jest to możliwe tylko podczas referendum, ale rzadko się udaje, bo wyborcy nie przychodzą.  I to ustawodawca powinien zmienić. Spychaj obawia się, że nie będzie zainteresowania stanowiskiem wójta na dwie kadencje, ludzie będą się bali, że wypadną z rynku pracy.

Łukasz Marciniak – szef miejsko – gminnych struktur Platformy Obywatelskiej  jest zwolennikiem ograniczenia kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Uważam, że jeśli dwukadencyjność miałaby zostać wprowadzona, to tylko w przypadku jeżeli zacznie obowiązywać od 2018 roku i nie będzie dotyczyła poprzednich kadencji. Prawo bowiem nie może działać wstecz uważa Łukasz Marciniak Jego zdaniem władza w gminie czy mieście skupia się głównie wokół wójta, burmistrza czy prezydenta miasta, dlatego nie widzi pilnej potrzeby wprowadzenia kadencyjności w wyborach do rad gmin. Warto również zastanowić się nad ograniczeniem liczby kadencji posłów i senatorów. Wielu parlamentarzystów zasiada w Sejmie kilka kadencji. Z pewnością ogranicza to dopływ nowych, ciekawych pomysłów i koncepcji – uważa działacz PO.

Arkadiusz Ptak – zastępca burmistrza Pleszewa  ideę ograniczenia kadencyjności popiera. Jestem za takim rozwiązaniem, choć samo uzasadnienie i wskazywanie na serial „Ranczo” przez rządzących, jest niepoważne – mówi Arkadiusz Ptak.  Jego zdaniem, pozostaje jednak kilka wątpliwości. Po pierwsze – zasada ta nie powinna dotyczyć obecnie sprawujących władzę wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, nawet jeżeli rządzą od kilku kadencji. Oni przecież pochodzą z demokratycznych wyborów i byli wybierani przez radę gminy (do 2002 roku), albo bezpośrednio przez mieszkańców, gdzie nie było w ogóle mowy o jakichkolwiek ograniczeniach w sprawowaniu funkcji. Po wtóre, ma wątpliwości co do długości dwóch kadencji – z doświadczenia wiem, że jest to okres bardzo krótki na realizację wielu zadań. Proszę zauważyć, że np. samo przejmowanie gruntów przy ul. Kolejowej od PKP trwało około 10 lat, a gdzie jeszcze zagospodarowanie tego terenu, które rozpoczyna się w tym roku – dodaje samorządowiec.  I wreszcie trzecia kwestia – ograniczenie kadencyjności to sprawa ustrojowa i winien panować wokół tej sprawy konsensus polityczny wszystkich sił politycznych oraz korporacji samorządowych tak by rozwiązanie to było trwałe.

Renata Reszel – radna Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Powiatowej mówi, że pomysł jest interesujący i pewnie dość  rewolucyjny. Warto mu się przyjrzeć. Zobaczymy, jak się rozwinie. Nic nie jest dane człowiekowi na stałe – mówi radna PiS.

Błażej Kaczmarek – szef powiatowego zarządu PO jest za kadencyjnością, ale rozpoczynając od 2018 roku, kiedy wszyscy mogliby startować na kolejne dwie kadencje. Po prostu byłby reset.

Jarosław Pietrzak – burmistrz Dobrzycy uważa, że jest to kolejny pomysł do zaskarżenia. Jeśli ustawę przegłosują, wtedy się wypowiem i podejmę w tej sprawie kroki. Prawo nie może działać wstecz i pozbawiać mnie zagwarantowanych praw konstytucyjnych – zapowiada burmistrz.

Eryk Kowcuń – radny miejski – kandydat na burmistrza Pleszewa w najbliższych wyborach twierdzi, że pomysł dwukadencyjności jest słuszny, mówiło się o tym już wcześniej. Ale musi to być określone wcześniej i jasno.  Wtedy ludzie wiedzą, że idą z konkretną misją i że bycie burmistrzem czy wójtem nie jest sposobem na życie – mówi Eryk Kowcuń. Nie podoba mu się to, że prawo ma działać wstecz. Wracając do kadencyjności, to zastanawia się, czy po VI czy VII kadencjach można mieć jeszcze pomysł na gminę? Czy to nie jest ,,okopanie się”? Jest przecież coś takiego jak wypalenie zawodowe – zastanawia się kandydat na burmistrza.  – Nikt przecież nie urodził się prezydentem czy wójtem, można odejść potem do pracy, z której się przyszło – twierdzi Kowcuń. Jeśli chodzi o radnych, jego zdaniem też powinni być dwie kadencje. Bycie radnym nie może być sposobem na życie- uważa radny Kowcuń.

Mirosław Kuberka – Przewodniczący Rady Powiatu Pleszewskiego, lider Stowarzyszenia Razem dla Ziemi Pleszewskiej uważa, że wójtowie burmistrzowie i prezydenci pochodzą z bezpośrednich demokratycznych wyborów i tą drogę należy wykorzystać jeśli chce się zmian. A nie odgórną regulacją. Jeśli chodzi o wybór władzy wykonawczej, temat nie jest nowy i wielokrotnie wraca. Pytanie, czy ograniczając kadencję do dwóch,  nie wydłużyć okresu ich trwania np do 6 lat? Drugie pytanie, jak zagospodarować tych ludzi po zakończeniu pracy w samorządzie? Brak kompleksowych rozwiązań systemowych i pozostawienie ich bez jakiegokolwiek zabezpieczenia jest błędem i wstydem samorządowej demokracji. Warto wykorzystać ich wiedzę i doświadczenie. Zdobyte kontakty zawsze są wartością. Nie każdy odnajdzie się na wolnym rynku pracy – mówi Mirosław Kuberka.
 Jeśli chodzi o wybór władzy uchwałodawczej, jego zdaniem, nakaz kadencyjności narusza prawa demokracji (patrz wolne wybory)  i przez to narzędzie weryfikacja pracy radnych i posłów. Historia pokazuje,  że rotacja w tym zakresie jest całkiem spora. Osobnym tematem jest bezpośredni wybór starosty, ale to jest temat na następną rozmowę.

Z sondażu przeprowadzonego w ostatnich dniach na zlecenie „Rzeczpospolitej” wynika, że  co drugi Polak (46 proc.) popiera ograniczenie kadencji burmistrza i wójta do dwóch (częściej starsi mężczyźni), ale co trzeci jest przeciwny (32 proc.) a aż co piąty nie potrafi odpowiedzieć (22 proc., częściej młode kobiety). – Wynikać to może z faktu, iż osoby sprawujące władzę na tym szczeblu są znacznie lepiej i bliżej znane lokalnym społecznościom a efekty ich pracy bardzo bezpośrednio przekładają się na życie codzienne zwykłych ludzi. Tak więc ryzyko ograniczenia dostępu do władzy osobom, które dobrze wykonują swoje obowiązki jest duże i wiele osób je dostrzega i nie do końca pochwala – zwraca uwagę Marta Rybicka z IQS

zdjęcie z portalu pleszew.naszemiasto.pl

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku