Irena Kuczyńska
Pleszewianie Region Pleszewski

To był naprawdę dobry rocznik!

50 lat po maturze spotkali się absolwenci Technikum Mechanicznego w Pleszewie. Byli pierwszym rocznikiem, który we wrześniu 1963 roku rozpoczynał edukację w nowo utworzonej szkole.

Impreza tak jak i poprzednie odbyła się w Willi Jana. Spotkanie zorganizował Leszek Spalony z VA. To Leszek mnie zaprosił, a ja z wielką przyjemnością do Willi Jana w sobotę poszłam.

Liczyłam na ciekawe wspomnienia, wszak obecni na zjeździe byli pierwszym rocznikiem w 55 – letniej historii szkoły, w której też miałam swój epizod zawodowy w latach 1972 – 1975.

Ale wracajmy do sentymentalnej imprezy, na którą przybyły 22 osoby. Jednemu z kolegów towarzyszyła małżonka. Leszek wszystkich powitał. Ze szczególną atencją witał jedynego przedstawiciela Grona Pedagogicznego – prof. Zbigniewa Jachnika – historyka, który prawie całe życie zawodowe związał z szkołą na Zielonej.

Na początku wspomniano zmarłych profesorów oraz kolegów z ławy szkolnej.Warto przypomnieć ich nazwiska, żeby chociaż przez chwilę  zaistnieli znów: Jan Łucki, Marian Łokietek, Wojciech Korzeniewski, Grzegorz Rogowski, Kazimierz Krychowicz, Andrzej Stachowicz, Jerzy Walerowicz, Jerzy Glinkowski, Mieczysław Forycki, Tadeusz Florczyk, Piotr Sobczak.

Zmarli profesorowie też pozostaną we wdzięcznej pamięci uczniów: Jarosław Szczotkiewicz, Aldona Cieślewicz, Czesław Michlik, Antoni Raszewski, Marian Radomski, Wiesław Puchalski...

Był też czas  na zbiorowe zdjęcie na schodach klimatycznej Willi Jana. Ustawiano się, przekomarzano. W końcu jakoś udało się wszystkich ustawić tak, żeby byli widoczni.

22 uczestników spotkania jubileuszowego: klasa VA: Elżbieta Wosicka, Mariola Hotiuk, Anna Mikołajczak, Irena Gabryelczyk, Halina Sieradzka, Magdalena Zasieczna, Henryk Mechliński, Czesław Musielak, Włodzimierz Szarszewski z żoną, Leszek Spalony, Jerzy Brzeziński, Ryszard Szablewski, Jan Rorot, VB: Marek Kasprzak, Marian Sokół, Stanisław Kościelak, Ryszard Rutkowski, Tadeusz Ratajczyk, Józef Nawrocki, Jerzy Straburzyński. Ze swoimi uczniami zapozował do zdjęcia prof. Zbigniew Jachnik – nauczyciel historii.
Na tle Willi Jana

Po sesji zdjęciowej wspomnienia. Najwcześniejsze z wiosny roku 1963, kiedy  szkoły podstawowe odwiedzał  pierwszy dyrektor technikum Stefan Komorski  i zachęcał do nauki w nowej szkole – było to technikum mechaniczne.

Budynek dopiero stawiano przy ul. Zielonej. Na 1 września nie był gotowy. Egzamin wstępny w salach zasadniczej szkoły zawodowej pisało w czerwcu ponad 160 osób. Przyjęto do dwóch klas 84 osoby.

Lekcje odbywały się w gmachu pleszewskiego liceum, gdzie technikum wynajmowało jedną salę. Na pierwszej zmianie uczyli się uczniowie dojeżdżający z Jarocina, Krotoszyna (ciuchcią) i okolicznych miejscowości. Po południu przychodzili do szkoły pleszewianie.

Dlaczego wybrałyście technikum mechaniczne ze specjalnością obróbka skrawaniem – pytam Mariolę Hotiuk, Teresę Jasiak i Elę Wosicką. Mówią, że chciały mieć zawód, praca w Aparaturze i Obrabiarkach czekała już na nie. A Ela w tajemnicy mi zdradziła, że „uwielbiała spawanie i umiała spawać”.

W pierwszym roku w technikum uczyło wielu nauczycieli z liceum oraz zasadniczej szkoły zawodowej, która mieściła się nieopodal i jej dyrektor  był dyrektorem nowego technikum.

Prof. Józef Beker uczył przysposobienia obronnego, prof. Stanisław  Bródka historii, fizyki uczył prof. Mirosław Matyjaszczyk z ZSZ. Ale byli też nowi: prof. Czesław Michlik od przedmiotów zawodowych, prof. Aldona Cieślewicz – polonistka, prof. Mirosława Sobczyńska – chemiczka. Matematyki w klasie I uczył prof. Ochotny,  był też wychowawcą jednej klasy. Pani Kiszkowska w klasie I uczyła języka rosyjskiego, potem pani Dąbrowska – wylicza Leszek Spalony.

Z zakamarków pamięci uczestnicy spotkania wydobywają nazwiska, wydarzenia, sytuacje m.in. granatowe fartuszki z białymi kołnierzykami, obowiązkowe tarcze na rękawie.

W styczniu 1964 roku po feriach świątecznych rozpoczęła się nauka w nowej szkole. „Najpierw trzeba było posprzątać po malarzach, wszędzie było pełno kurzu” – śmiały się dziewczyny.

 Technikum Mechaniczne w latach 60. XX wieku

Ale  wszyscy byli szczęśliwi, szkoła była duża, miała ładne sale lekcyjne, gabinety fizyczny, chemiczny, części maszyn. A za szkołą były tylko działki i pola. W 1964 roku naprzeciwko szkoły stał tylko jeden blok na Zielonej. Nie było jeszcze internatu na Osiedlowej (teraz jest tam Zespół Placówek Opiekuńczo – Wychowawczych).

Kiedy szkoła przeniosła się  na Zieloną – dyrektorem szkoły został  Jarosław Szczotkiewicz. Zastępcą  Tadeusz But. Na warsztaty szkolne uczniowie chodzili na ul. Wojska Polskiego, gdzie kierownikiem był Henryk Chomicki a uczył ich zawodu Kazimierz Stolarek i Marian Radomski.

Na warsztatach szkolnych dziewczyny w kombinezonach i beretach podchodziły kolejno do wiertarki stołowej i wierciły otwory pod okiem  Mariana Radomskiego, którego – jak mówią – uwielbiały. Jego syn Kazimierz chodził z nimi do szkoły, ale w zjeździe nie uczestniczył, „wydawał wnuczkę za mąż” – zdradzili koledzy.

Dziewczyny na warsztatach

Przez rok byli w szkole sami – dwie klasy technikum i zasadnicza szkoła zawodowa. Po roku było już tłoczniej, do dwóch kolejnych klas technikum doszły dwie klasy technikum ekonomicznego.

Po trzeciej klasie mechanikom zmieniono trochę składy klas. Trzy dziewczyny z klasy B trafiły do klasy A, a 9 chłopaków z klasy A przeniesiono do Klasy B. Podobno był straszny odsiew. Rzeczywiście, w latach 60. raczej nie przejmowano się samopoczuciem ucznia, któremu z różnych powodów „nauka nie szła”. Powtarzał klasę albo przenosił się do szkoły dla pracujących, która już też na Zielonej funkcjonowała.

Od klasy II wychowawcą klasy A  był  prof. Teodor Krawczyk.  „Zawsze we wszystkim nasza klasa A musiała być najlepsza, we frekwencji – nawet chory musiał się pokazać w szkole, w czytelnictwie – profesor radził, żeby chociaż książkę z biblioteki szkolnej pożyczyć, przejrzeć i oddać” – Mariola Hotiuk z rozrzewnieniem wspominała „Krawata”.

W maturalnej klasie VA przejął matematyk prof. Zygmunt Zwierz. Fizyki, której uczył prof. Krawczyk, już nie było.

 VA z prof. Zygmuntem Zwierzem

I tak do matury dotarły w 1968 roku 52 osoby. Z klasy VA maturę zdało 28 osób, z VB – gdzie były same chłopaki – 24 osoby.

VB w styczniu 1968 roku
Studniówka w lutym 1968 roku - oczywiście w szkole w  świetlicy

Kiedy w maju 1968 roku zdawali maturę, mieli  w sumie 421 lat. Na spotkaniu 50 lat po maturze – mieli razem 1521 lat a  było ich tylko 22.

Po maturze  na pierwszych absolwentów nowego techniku czekała praca.  Mariola Hotiuk, Teresa Jasiak, Ela Wosicka, Jurek Brzeziński już 1 lipca 1968 roku z dyplomami techników – mechaników,  podjęli pracę w Aparaturze. „Obiecali nam „13”, dlatego od razu poszliśmy do pracy” – wspominały dziewczyny.

Ela i Mariola przepracowały w Aparaturze wiele lat, Teresa po urodzeniu najmłodszej córki poszła do Wielobranżowki. Genia  Borkowska, po uzupełnieniu wykształcenia pedagogicznego,  wróciła do szkoły na Zieloną jako nauczycielka przedmiotów zawodowych.

Leszek Spalony poszedł na studia na Politechnice Poznańskiej razem z Marianem Łokietkiem, z którym – jak mówi – chodził razem do przedszkola, do podstawówki, do technikum, na studia i jeszcze na rok do pracy w Aparaturze.

„To był dobry rocznik –  mówił 10 lat temu o pierwszych mechanikach wykształconych na Zielonej prof. Teodor Krawczyk. Dobrze, że macie Lecha, gdyby nie było Lecha, kto by Wam robił te imprezy?”

I miał rację. Leszek Spalony nie tylko to spotkanie zorganizował. Pomyślał też o przyszłości. Każdego roku pierwsi absolwenci technikum na Zielonej, mają się spotykać w restauracji Baks w pierwszy piątek września.

Kiedy o zmrok, po angielsku, opuszczałam Willę Jana, rozpoczynały się tańce i opowieści o 50 latach, które minęły od ukończenia szkoły na Zielonej. O życiu, które raz niesie słońce, innym razem podaje chustkę do ocierania łez.

Wszak o niektórych sprawach tylko z kumplami ze szkoły można pogadać, z tymi od pierwszego wina, pierwszego papierosa, wspólnych wagarów, przekładanych sprawdzianów, ściąg chowanych w rękawie  i rozmów o pierwszej miłości. I tego nikt nie powinien podsłuchiwać…

O nauczycielach, o szkole...http://irenakuczynska.pl/chwila-refleksji-nad-starym-zdjeciem-nauczycieli-technikum-zielonej/

Wspomnienie o śp. Janie Wiesławie Puchalskim – nauczycielu geografii z TM na Zielonejhttp://irenakuczynska.pl/wspomnienie-o-janie-wieslawie-puchalskim-nauczycielu-wujku-koledze-pleszewianinie-znanym-lubianym/

Zdjęcia Przemysław Naleziński, Irena Kuczyńska
Zdjęcia archiwalne Teresa Jasiak
Skomentuj na Facebooku