Irena Kuczyńska
Region Pleszewski Z historii

Centrum Kultury w dawnej parowozowni

Miasto dostało pieniądze na rewitalizację budynku

 W 2019 roku będziemy mieli w Pleszewie na dworcu nie tylko bibliotekę ale też dom  kultury. Miasto otrzymało dużą dotację na rewitalizację stuletniego  budynku parowozowni.  Zostanie kanał,  stare tory,  zajezdnie, nastawnie i semafory.

To bardzo dobra wiadomość. Kiedy po prawie 10 latach negocjacji z PKP w 2012  roku udało się miastu przejąć tereny pokolejowe od ulicy Sienkiewicza w Pleszewie do dworca kolejki wąskotorowej w Kowalewie, rozpoczęły się przygotowania do zagospodarowania terenu.

Mapka przejętych terenów

Jedno było pewne – genius loci (duch miejsca) musi być zachowany. Znaczy to, że ,,na kolejce” pozostanie centrum komunikacyjne miasta Pleszewa czyli przystanek kolejki wąskotorowej, która kursuje od Pleszewa do Kowalewa, zajezdnia autobusów komunikacji miejskiej, parking, być może postój taksówek.

Zaplanowano też stworzenie na dawnym dworcu centrum pleszewskiej kultury, czyli przeniesienie do głównego budynku z dawną kasą biletową i poczekalnią Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Pleszew a do parowozowni Domu Kultury. Władze miasta podkreślały, że będą starać się o pieniądze pozabudżetowe.

Projekt budynku biblioteki  powstał na początku tego roku. Ponieważ nie udało się pozyskać na niego dotacji, miasto postanowiło wyłożyć własne pieniądze. Mówił o tym dzisiaj w ratuszu burmistrz Marian Adamek.

Przebudowa budynku pod bibliotekę zacznie się we wrześniu i ma kosztować 4 mln 200 złotych.  Projekt biblioteki jest ambitny.  Przewiduje dobudowę jeszcze jednego piętra.

Oprócz sal z księgozbiorem, czytelniami, pomieszczeniami dla administracji i instruktorów, powstaną tam sale konferencyjne i multimedialne, do których ma prowadzić oddzielne wejście, żeby można z nich korzystać także po zamknięciu biblioteki.

Ponieważ lada dzień rozpoczną się prace, postanowiłam uwiecznić stary budynek na zdjęciu. W tym linku znajdziecie Państwo historię pleszewskiej „ciuchci”, bo tak pieszczotliwie pleszewianie nazywają kolejkę.http://irenakuczynska.pl/historia-pleszewskiej-ciuchci-ktorej-pozostaly-dworce-piekne-wspomnienia/

Ulica Kolejowa  czyli jedno ze wspomnień po kolejce, tak jak Zamkowa po zamku, a Strumykowa po Nerze

A tak ma wyglądać budynek po rewitalizacji – czyli nowa siedziba Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Pleszew, która powstać ma do października 2018 roku.

Drugim obiektem do zagospodarowania jest stara parowozownia.  Tak wygląda ten budynek teraz.

W tym chodniku Adam Zaczek, podczas prac porządkowych, natknął się na resztki macew z cmentarza żydowskiego. Zostały wykopane i odwiezione do Przedsiębiorstwa Komunalnego w Pleszewie, gdzie na godne miejsce pamięci czeka ponad 200 macew wydobytych z chodników i mostków w mieście.

W tym linku o żydowskim cmentarzu, którego nie ma.http://irenakuczynska.pl/pomiedzy-blokami-mieszka-cmentarz-juz-zawsze-bedzie/

Adam Zaczek, pasjonat kolejek, zasługuje na oddzielny post. To on znalazł macewy

Do parowozowni, po rewitalizacji zostanie przeniesiony Dom Kultury. I na tę inwestycję miastu udało się pozyskać pieniądze. I to bardzo duże.

Podzielić się tą radością z pleszewianami przyjechała Marzena Wodzińska – członek zarządu Województwa Wielkopolskiego, lobbuje sprawy Wielkopolski południowej w Poznaniu.

Marian Adamek, Marzena Wodzińska i Piotr Kusiakiewicz – lider klubu Platformy Obywatelskiej w Radzie Miejskiej

Ale w przypadku tego projektu nie było trzeba. Urzędnicy z pleszewskiego magistratu stworzyli taki projekt, że znalazł się na trzecim miejscu na 40 wniosków.

Na pieniądze unijne załapało się 12 projektów. Słynny poznański Teatr Tańca  zdobył 37 punktów, Ośrodek Kultury w Kościanie 37 punktów, UMiG Pleszew  za projekt „Utworzenie nowej siedziby Domu Kultury na terenie dworca PKP Pleszew Miasto” zdobył 36 punktów i co za tym idzie 4 345 000 złotych dotacji – mówiła  Marzena Wodzińska. Koszt całej inwestycji 6 300 000 złotych.

Marzena Wodzińska chwaliła projekt, a burmistrz Marian Adamek podkreślał duże zasługi konserwatora zabytków Beaty Matusiak i jej bardzo pozytywne podejście. Wszak chodzi o zachowanie starej architektury.

Burmistrz demonstrował slajdy, tłumaczył, co i gdzie się znajdzie, a co będzie wyburzone. Przyglądając się uważnie mapkom i wizualizacjom, można sobie wyrobić ogólne zdanie o tym, co będzie „na kolejce”.

To co na mapce jest w białym prostokącie, będzie wyburzone. Chodzi m.in. o magazyny, które były zbudowane w latach  powojennych.

Wejście do Domu Kultury, przerobionego z parowozowni, będzie od ulicy Sienkiewicza, tam gdzie teraz jest plac zabaw. Budynek zyska piętro, oczywiście w cegle. Będzie jedną długą halą, podzieloną na elementy.

Pozostanie tor wiodący do budynku oraz kanał. Zaplanowano szklaną podłogę, dzięki której wszystko w kanale będzie widać. Pozostaną też szyny do małej parowozowni. Trzeba będzie poszukać i dokupić nastawnię, zwrotnicę i inne elementy, które były ale już ich nie ma. Konserwator chciał, żeby został „kawałek kolejki” – tłumaczył burmistrz.

Ukochana przez pleszewian kolejka pozostanie, chociaż może w nieco innym miejscu

Do stycznia 2019 roku będzie zainwestowane w tereny pokolejowe 10 mln 500 tys. zł. A  zostanie jeszcze do zrobienia cały plac od ul. Targowej do ulicy Sienkiewicza.

Burmistrz zapowiada, że miasto wszystko chce zagospodarować. Będą pisane kolejne projekty na kolejne pieniądze.  W planach jest parking i zajezdnia autobusów miejskich.

Marzena Wodzińska przypomniała, że wkrótce ruszy nabór wniosków na rewitalizację na kolejny kwartał. Burmistrz zapewnia, że pracownicy ratusza już pracują nad wnioskiem.

Miasto ma też planu odnowy elewacji budynku Dwójki, wtedy cały ciąg ulicy Ogrodowej (jedna strona – dop. IKA) będzie ładnie wyglądać.

Były pytania, co z SDKL, które prowadzi przewozy pasażerów i towarów. Marian Adamek mówi, że warsztaty trzeba będzie przenieść do Kowalewa, a „kolejka musi żyć z miastem w symbiozie”, bo jedni drugim są potrzebni.

A co ze starym Domem Kultury zbudowanym w latach 70. na dawnym ogrodzie kamienicy „po Sąginie” czyli Poznańskiej 35? Burmistrz nie ukrywa, że miasto rozważa wyburzenie obu budynków.

Trzeba więc spisać wspomnienia ludzi, którzy w budynku „po Sąginie” mieszkali, pracowali, urzędowali. Jeden z kolejnych postów będzie na ten temat.

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku