Irena Kuczyńska
Region szamotulski Rodzinnie

Chwila zadumy nad rodzinnym zdjęciem z 1918 roku

z pradziadkami w roli głównej

Wykorzystajmy Zaduszki na  wspomnienia o przodkach, którzy w sztafecie pokoleń przekazali nam pałeczkę  oraz swoje geny.  Dla mnie inspiracją do wspomnień stało się rodzinne zdjęcie zrobione 99 lat temu u fotografa w Szamotułach.

Stoją: Kazimierz, Józefa, Marcjanna, Ignacy. Siedzą: Walentyna, Tomasz, Francuz i dzieci: Marianna i Ludwik

Na zdjęciu są moi pradziadkowie Walentyna i Tomasz Nowaccy z Ostroroga ze swoimi dziećmi. Nie wszystkimi, najstarsza – Stanisława – urodzona w roku 1893 została w domu, żeby doglądać gospodarstwa.

Najstarszy z synów  – Franciszek – urodzony trzy lata później, był na wojnie. Walczył w pruskiej armii, prawdopodobnie uczestniczył w wielkiej bitwie pod Verdun, a w 1918 roku mógł być jeszcze w niewoli francuskiej.

Na zdjęciu, oprócz rodziny jest Francuz, który w czasie wojny, pod nieobecność najstarszego syna, został przysłany aby  pomagać w gospodarstwie.  Prawdopodobnie z końcem wojny wybierał się do domu i pojechał razem z rodziną, u której pracował,  zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.

Głównymi postaciami na zdjęciu są Walentyna z Jaskułów i Tomasz Nowaccy – moi pradziadkowie. Tomasz był drugim mężem Walentyny. Kiedy pierwszy mąż Maciej zmarł, z Westfalii przyjechał jego brat Tomasz i pojął wdowę za żonę.

Miał z nią jeszcze ośmioro dzieci. Sześcioro jest na tym zdjęciu. Balbisia zmarła we wczesnym dzieciństwie. Siedmioro dożyło dorosłości lub nawet starości.

Na zdjęciu moja prababcia Walentyna może mieć około 45 lat. Jest ubrana wg ówczesnej mody w długą ciemną spódnicę z zakładkami i czarną bluzkę zwaną z niemiecka „jaczką”. Na głowie ma biały koronkowy czepek zawiązywany pod brodą.

Pradziadek Tomasz może być nieco starszy. Ubrany jest w surdut, czarne spodnie, białą koszulę z krawatem. Ma modnie podkręconego wąsa.

Pradziadkowie mieli gospodarstwo a dom rodzinny mojej babci Józefy i jej rodzeństwa był w Ostrorogu przy ulicy Poznańskiej. Tam przyszły na świat wszystkie dzieci moich pradziadków.

 Tomasz Nowacki był członkiem Rady Parafialnej, jego nazwisko znalazłam w „Gazecie Szamotulskiej” wśród sponsorów pomnika Serca Jezusowego, który stanął w Poznaniu na dzisiejszym Placu Adama Mickiewicza.

Pradziadek Zmarł w styczniu 1948 roku. Nie doczekał, niestety, narodzin swojej najstarszej prawnuczki – czyli mnie.

Najstarsza córka mojej prababci – nieobecna na zdjęciu Stanisława – chodziła do szkoły w Ostrorogu akurat wtedy, kiedy była nasilona germanizacja i nawet religii chciano uczyć polskie  dzieci w języku niemieckim.

Z rodzinnych opowiadań wiem, że ciocia Stasia za karę za odmowę modlitwy ”Ojcze nasz” po niemiecku,  pół roku dłużej musiała chodzić do szkoły.

Kiedy odrodziła się Polska, Stasia była wysłana przez hrabinę Kwilecką  z Dobrojewa do Poznania na kurs ochroniarek i potem w Domu Katolickim w Ostrorogu (po wojnie kino Grunwald, potem szwalnia) prowadziła dla dzieci ochronkę, czyli coś w rodzaju przedszkola.

Ja ją pamiętam jako bardzo ciepłą starszą panią, która zawsze wszystkim pomagała, nigdy na nikogo się nie gniewała, nie podnosiła głosu i była dobrym duchem całej rodziny. Mówili o niej w Ostrorogu „ochroniarka”.

Ale wracam do osób na zdjęciu. Najpierw dziewczyny. Pierwsza z lewej to moja babcia Józefa, która w sierpniu 1924 roku miała ślub z Wincentym Ratajczakiem – moim dziadkiem.

Wychowali trzy córki: Aleksandrę, Teresę i Irenę – moją mamę. Zbudowali dom przy ul. Wronieckiej 20. Historia tego domu w tym linku. http://irenakuczynska.pl/dzbanuszek-ktory-stal-sie-inspiracja-urodzinowych-wspomnien/

Na zdjęciu Józia ma 17 lat. Mieszka z rodzicami. Skończyła niemiecką szkołę  przy ul. Poznańskiej, ale po polsku mówi i pisze, bo w  domu moich pradziadków od 1896 roku abonowano „Przewodnik Katolicki” , dzięki czemu dzieci umiały czytać po polsku.

W 1920 roku Józia wyjedzie do Poznania na kurs poprawnej polszczyzny. W domu na ul. Wronieckiej jest zeszyt z tego kursu. Kiedyś go opiszę. Józefa była bardzo oczytana i bardzo elegancka. Dopóki reumatoidalne zapalenie stawów jej nie unieruchomiło. Ale światły umysł pozostał do końca.

Obok Józefy stoi Marcjanna – nieco starsza, chociaż niższa. Nie założyła rodziny. Całe życie pracowała w rodzinnym domu. Najpierw na gospodarstwie u rodziców, a potem u najmłodszego brata Ludwika, który przejął rodzinne gospodarstwo.

Marcysia była bardzo elegancka, nosiła płaszcze i kapelusze, ładne małe torebeczki, a ręce w zimie trzymała w mufce. Pamiętam tę kochaną osobę. Kiedy byłam dzieckiem, zawsze w niedziele do nas na Wroniecką przychodziła.

Na zdjęciu Józia i Marcysia mają równe bluzeczki z koronkowymi kołnierzykami, które na pewno same uszydełkowały. Mają też długie spódnice.  Warto pamiętać, że dopiero po I wojnie światowej kobiety skróciły spódnice i pokazały kostki i kawałek łydek.

Obok sióstr z prawej stoi młodszy brat Ignacy. Ubrany podobnie jak ojciec. Ignacy się ożeni z Marią z Kłosów, będzie miał córkę Krystynę, ale młodo umrze.

Z lewej strony stoi Kazimierz młodszy kilka lat od Ignacego. Kazimierz wyuczył się na kowala. Znalazł sobie żonę Marię koło Kaźmierza Wielkopolskiego, tam miał warsztat kowalski i tam do tej pory mieszkają jego dzieci i wnuki.

W 1939 roku Kazimierz z żoną i dziećmi został wysiedlony przez Niemców do Jędrzejowa w Generalnym Gubernatorstwie, dokąd też byli wysiedleni moi dziadkowie po mieczu Anna i Michał Leśni.

Ale wracamy do zdjęcia. Ta dziewczynka w białej sukieneczce, z kokardką na włosach i misiem w objęciach to Marysia czyli Marianna – najmłodsze dziecko Nowackich. Tu ma 5 lat.

Marysia po wojnie wyjdzie za mąż za Kazimierza Białasika z Wielonka, wychowa czterech synów i córkę. Nie doczeka śmierci najmłodszego syna Mariana, święceń kapłańskich oraz śmierci swojego wnuka Marka.http://irenakuczynska.pl/odszedl-ks-marek-pawlak-41-letni-kaplan-syn-parafii-ostrorogu/

I najmłodszy syn pradziadków  – Ludwik urodzony w roku 1911.  Na zdjęciu ma 7 lat, ubrany jest w czarny garniturek, białą koszulkę z żabotem. Kiedy w 1932  roku straci mamę, będą mu matkować starsze siostry.

Ludwik przejmie po ojcu gospodarstwo. W 1951 roku ożeni się z Heleną. Wychowają cztery córki. Jedna z bliźniaczek mieszka z rodziną  na ojcowiźnie.

I jeszcze Franciszek – nieobecny na zdjęciu, przebywający na wojnie.  Po powrocie do domu znajdzie sobie dziewczynę w Samołężu koło Wronek i tam pracuje na gospodarstwie.  Jest najbardziej podobny do swojego ojca Tomasza. Wychowa z Pelagią trzech synów.

Wszyscy bohaterowie tego zdjęcia dawno śpią snem wiecznym. Walentyna i Tomasz we wspólnym grobie z córkami Stanisławą i Marcjanną.  Obok, na prapradziadkach, spoczywają moi dziadkowie – Józefa i Wincenty.

Ignacy z żoną Marią ma grób obok. Ludwik z Heleną naprzeciwko rodziców. Tylko najmłodsza Marianna razem ze swoim Kazimierzem spoczywa w grobie rodziny Białasików na górce.

Grób Franciszka i Pelagii  jest na cmentarzu we Wronkach a Kazimierza i jego żony w Kaźmierzu.  Całe rodzeństwo mojej babci Józefy (oprócz Ignacego) dobrze znałam.

Natomiast o pradziadkach Walentynie i Tomaszu nadal opowiada mi moja Mama Irena. Dzięki temu wszyscy bohaterowie tego zdjęcia żyją w moich wspomnieniach.

A ja mogę zdjęcie, wraz ze wspomnieniami, przekazać moim dzieciom i wnukom. Dla Feliksa, Juliana, Stefana i Bianki Walentyna i Tomasz są praprapradziadkami.

 

A oto link do wspomnień o wszystkich  moich dziadkach i pradziadkach, którzy  już dawno odeszli?http://irenakuczynska.pl/dzieciom-wnukom-opowiadam-o-swoich-dziadkach-pradziadkach/

Link do wspomnienia o moim nieżyjącym tacie http://irenakuczynska.pl/dziewiec-temu-odszedl-moj-tata-tekst-powstal-okruchow-wspomnien-odruchu-serca/

 

 

Skomentuj na Facebooku