Irena Kuczyńska
Pleszewianie Region Pleszewski

Dzień bez grania jej się nie zdarza

Pianistka Maria Rutkowska jest wizytówką Pleszewa

Ma 33 lata, odznaczenie Zasłużona  dla Kultury Polskiej, Złote Pióro od   prezydenta Lecha Kaczyńskiego.  Wykłada na Akademii Muzycznej im. Ignacego Paderewskiego w Poznaniu uczy w Państwowej Szkole Muzycznej  1 st. im. Wojciecha Kilara w Pleszewie. Maria Rutkowska koncertuje w kraju i za granicą.

W Cafe Vogt

O blaskach i cieniach życia artysty, o drodze do sukcesu, rozmawiam z Marią Rutkowską  w Cafe Vogt, przy filiżance zielonej herbaty. Duże oczy Marysi błyszczą, kiedy mówi o swojej życiowej pasji, jaką jest muzyka.

W tekście będę pisać Marysia, bo pozwoliła mi na tę poufałość. Kiedyś w liceum uczyłam jej rodziców Danutę i Zenona języka rosyjskiego. A z jej dziadkiem Zdzisławem Marciniakiem pracowałam w Technikum na Zielonej w klasach dla pracujących. To nam ułatwia rozmowę.

Toczy się ona wartko, bo Marysia, mimo licznych sukcesów, jest osobą bardzo skromną. W ciągu roku akademickiego od poniedziałku do czwartku jest w Poznaniu, a  piątek i  sobotę spędza w Pleszewie, gdzie swoją wiedzę przekazuje młodym pleszewianom w szkole muzycznej, którą sama skończyła.

Ale może od początku. Na zdjęciu roczna Marysia ma paluszki prawej ręki ustawione do grania akordów, a lewej do szybkich przebiegów palcowych.

Rodzice odnotowali w pamięci sytuację, kiedy dwuletnia Marysia śpiewa trudną piosenkę o zimie. I robi to czysto. A melodia nie była łatwa.

Jak mówią rodzice, Marysia od dziecka lubiła śpiewać i garnęła się do występów.  Pierwszy raz publicznie zaśpiewała kiedy miała 5 lat i to przed dużą publicznością przy kościele Matki Boskiej Częstochowskiej. Wśród słuchaczy był sam prymas kardynał Józef Glemp. Potem często występowała z młodszą siostrą Kasią u sióstr służebniczek.

Marysinego śpiewania słucha prymas Polski

Z siostrą Kasią u sióstr służebniczek

Wcześnie też zaczęła przymierzać się do fortepianu.  Bo ten, w domu jej rodziców, a wcześniej u dziadków Marciniaków, był od zawsze. Kiedyś stał w starym domku przy samej ulicy, potem przeniósł się do nowego.

Rodzinny koncert

U Marciniaków wszyscy grali. Mama Marii Rutkowskiej Danuta oraz jej starsze rodzeństwo pobierało naukę gry na fortepianie u Świeców, najpierw u Corellego, potem u Henryka. Wszyscy skończyli Ognisko Muzyczne.

Jeden z domowych koncertów

Pierwsza melodia zagrana jednym paluszkiem przez Marysię na fortepianie  to ”Domowe przedszkole” jeszcze za czasów przedszkolnych.

Prawdziwa nauka zaczęła się, kiedy dziewczynka poszła do szkoły. Przed południem do Dwójki, po południu, trzy razy w tygodniu  do szkoły muzycznej, którą właśnie w Pleszewie otwarto.

Chociaż przez pierwsze pół roku rodzice wozili ją do Marszewa, dopiero potem szkoła dostała siedzibę przy ul. Wojska Polskiego. W tym linku historia siedziby szkoły.http://irenakuczynska.pl/tajemnice-willi-przy-ul-wojska-polskiego-7-ktorej-miesci-sie-szkola-muzyczna/.

Maria podkreśla, że już wtedy,  chociaż przez godzinę grała w domu. Musiała, powtarzała po 100 razy to samo. Lubiła grać. I lubi nadal. Teraz najchętniej „dla siebie” gra „Balladę as – dur opus 47” Fryderyka Chopina. A na bis na koncertach przeważnie gra „Etiudę as-dur opus 25”.

Dwa lata po Marysi, poszła do szkoły Kasia. bo też chciała grać. Trzy lata po Kasi – Agnieszka. A potem Joasia – młodsza od Marysi o 17 lat, też poszła do szkoły muzycznej i też na fortepian. Dla niej to było oczywiste, że będzie grać – mówi Maria. Jej nauczycielką muzyki była Danuta Bąkowska.

Z Danutą Bąkowską – pierwszą nauczycielką muzyki na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym „Chopin dla najmłodszych” w Antoninie 1995

Koncert w auli liceum dla premier Hanny Suchockiej – Marysia była wtedy  uczennicą szkoły muzycznej w Pleszewie

I tu jedna uwaga. Maria marzyła o skrzypcach, ale na początku w pleszewskiej szkole, nie było nauczyciela gry na skrzypcach, więc wybrała fortepian. I go pokochała.

Młodsze siostry Rutkowskie skończyły edukację muzyczną na szkole podstawowej. Kasia jest po studiach kulturoznawczych i pracuje w Muzeum Regionalnym, Agnieszka skończyła ekonomię i pracuje w MPK w Poznaniu. Razem mieszkają.  Asia po Dwujęzycznym Gimnazjum, wybrała naukę w Niepublicznym Liceum Ogólnokształcącym.

Z Kasią na cztery ręce

Wracamy do Marii, która postanowiła kontynuować naukę w średniej szkole muzycznej w Kaliszu. Rano chodziła do Liceum Ogólnokształcącego im. St. Staszica, po południu zmieniała torbę i jechała do Kalisza do średniej szkoły muzycznej.

Po lekcjach jeszcze ćwiczyła. W autobusie kaliskim, żeby nie marnować czasu, rozwiązywała zadania z matematyki. Uwielbiałam lekcje z prof. Zdzisławem Skrzypkiem. Nauczył mnie myślenia. I ta matematyczna wiedza przydaje mi się w pracy zarówno w szkole w Pleszewie, jak i na uczelni. Nadal lubię rozwiązywać zadania i kiedy tylko mam chwilę, to zabieram się za zadanie – mówi pianistka.

Rok 2002 Maria odbiera nagrodę Prezydenta Kalisza Janusza Pęcherza za szerzenie kultury – jest wtedy uczennicą PSM w Kaliszu

Z tego co pamiętam, bo Maria chodziła do liceum, kiedy ja uczyłam, to miała piątki ze wszystkiego.  Chociaż logistycznie zgrać obie szkoły, dojazdy, ćwiczenia i jeszcze naukę własną, nie było Marii łatwo.  Ale – jak mówi – kochała muzykę… I kocha nadal.

Żmudne godziny ćwiczenia w domu

Uczennica średniej szkoły w Kaliszu gra na 10 – leciu PSM w Pleszewie

Po maturze nie miała nadziei, że dostanie się do Akademii Muzycznej im. Ignacego Paderewskiego w Poznaniu. Na fortepian przyjmowano tylko 6 osób, a chętnych było 30.  Jej konkurentami byli poznaniacy, którzy chodzili od razu do liceum muzycznego i mieli większe szanse.

Recital dyplomowy w Państwowej Szkole Muzycznej w Kaliszu (2003)

Dlatego Marysia złożyła dokumenty na chemię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i na technologię żywności na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu (ten kierunek skończyła mama).

Maria zdała świetnie na obie uczelnie i na obie się dostała. A były to czasy, kiedy na studia nie dostawało się tak łatwo jak teraz. Ale dostała się też na wymarzone studia muzyczne, jako szósta, czyli ostatnia przyjęta.

Przyjęta jako ostatnia, szybko wybiła się na pierwszą pozycję.  Ciężko pracowała. Kiedy mówi, że ćwiczyła po 12 godzin dziennie, wierzyć się nie chce. O 5.50 była już  na uczelni, bo „trzeba było łapać salę z wolnym instrumentem”. Grała, chodziła na koncerty, aby nadrobić to, czego nie umiała. Spałam na instrumencie – zdradza pleszewianka.

Oczywiście w soboty i w niedziele też się grało po 12 godzin, raz tylko wprawki, innym razem tylko oktawy…. Organizm powoli przyzwyczajał się do regularnej pracy mięśni, bo granie można porównać z ciężkim sportem – śmieje się Marysia do wspomnień sprzed lat.

Na studiach zawsze miała najwyższe oceny z grania i z teorii. I przyszły pierwsze sukcesy. Na drugim roku studiów na konkursie pianistycznym Anemos w Rzymie zdobyła II miejsce.

Koncert w Pleszewie po zdobyciu II Nagrody na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym Anemos w Rzymie

Uczelnia wystąpiła do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o stypendium dla Marii Rutkowskiej. 12 lat temu było to 1300 zł przez okrągły rok. Naukowe wynosiło „tylko 350 zł”.

Recital dyplomowy na zakończenie studiów w Akademii Muzycznej im. I. Paderewskiego w Poznaniu w 2008 roku

Opłacało się więc walczyć. Po studiach za te pieniądze kupiła sobie autko, którym teraz przyjeżdża na weekendy do Pleszewa. Oczywiście zaproponowano jej pracę na uczelni, na IV roku już właściwie zaczęła pracować jako akompaniatorka studentów i tak już została.  Ma też swoich studentów, uczy ich grania indywidualnego oraz kameralnego. I lubi to robić.

Jak była na V roku, zaczęła pracować w swojej szkole w Pleszewie. Mówi, że robi to z sentymentu dla środowiska, które ją wykształciło.  I nadal uczy i akompaniuje. W czerwcu  akompaniowała uczniom pleszewskiej szkoły na koncercie podczas Dobrzyckich Dni z Klasyką.

Pytam, czy zdarza jej się dzień bez grania. Mówi, że raczej nie, nawet w wakacje szuka instrumentu. – Kiedy w 2000 roku byliśmy z rodzicami na EXPO w Hannowerze, dopadłam do fortepianu i grałam, a wszyscy przystawali i słuchali – śmieje się Maria.

W Hannowerze

Już teraz nie musi grać 12 godzin dziennie, bo jak mówi – potrafi grać wszystko, wie, jak wyćwiczyć dany utwór, szybko uczy się na pamięć, szybko przygotowuje się do koncertu.

Jeszcze podczas studiów  zdobyła III nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Miłosza Magira w Paryżu. I od tego konkursu zaczęły się nagrody.

Koncert w siedzibie UNESCO w Paryżu po zdobyciu III Nagrody na Międzynarodowym KonkursiePianistycznym im. M. Magina w Paryżu

W 2006 roku na Konkursie im. J. Brahmsa w Turynie zdobyła I miejsce ex equo z Japończykiem, który „przypominał maszynkę do grania”.

Każdy konkurs, nawet jeśli nie zdobędzie się nagrody, jest efektem długich przygotowań i rozwoju, rozwija predyspozycje do rywalizacji i tego Maria uczy swoich uczniów i studentów.

 W 2007 roku  znalazła się też w grupie młodych wybitnych artystów odznaczonych przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Złotym Piórem.

Wręczenie odznaczeń dla wybitnych młodych artystów w Pałacu Prezydenckim, zdjęcie wyżej z Marią Kaczyńską i tatą

 W 2012 roku otrzymała Odznakę Honorową  Zasłużona dla Kultury Polskiej.

Wręczenie Odznaki Honorowej Zasłużony dla Kultury Polskiej

Teraz gra około 60 koncertów rocznie. Niektóre są okolicznościowe, inne charytatywne i te lubi najbardziej.  W tym roku grała w kaliskiej Arenie koncert na 21 fortepianów z Orkiestrą Symfoniczną, za rok taki sam koncert w Łodzi dla kilkunastu tysięcy słuchaczy.

Koncert na 21 fortepianów w Kaliszu w 2017 roku

Kilka koncertów grała w Ośrodku Kultury w Żegocinie, były koncerty w Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy, granie w parku w Kaliszu, kolędowanie w Muzeum Regionalnym w Pleszewie.

W Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy

Siostry : Marysia, Kasia i Agnieszka Rutkowskie na rodzinnym koncercie zorganizowanym przez PSM w Pleszewie

Ale jej się marzy koncert dla pleszewskich melomanów, tym bardziej, że pleszewianie pytają, dlaczego tak rzadko gra w Pleszewie.  Dlaczego pleszewianie, żeby jej posłuchać muszą jeździć do Żegocina , Kalisza, Dobrzycy i jeszcze dalej?

Trio: wiolonczela, skrzypce i fortepian w Muzeum Regionalnym w Pleszewie

Z absolwentkami PSM w Pleszewie: Katarzyną Zawadą i Dagmarą Winnowicz po koncercie w Muzeum Regionalnym

Ostatnio spotkała się w Pleszewie z Adrianem Furmankiewiczem, który ze swoim zespołem Erlendis Quaertet gra wszędzie, tylko nie w rodzinnym Pleszewie. A przecież mogliby razem zagrać! W tym linku o Adrianie Furmankiewiczu http://irenakuczynska.pl/miedzynarodowy-sukces-kwartetu-gitarowego-ktorym-gra-adrian-furmankiewicz/

Z Adrianem Furmankiewiczem na Koncercie Barwy Jesieni w Ośrodku Kultury w Żegocinie

Koncerty bywają okazją do zwiedzania świata. Kiedy grała na Sardynii to w umowie był koncert plus 5 dni zwiedzania. Ostatnio w Puszczy Białowieskiej koncert i trzy dni zwiedzania. W Paryżu, w Rzymie – granie i zwiedzanie.

Festiwal Nadnotecki Piękny Śpiew 2017 w Lubaszu

Z komunikacją problemu nie ma. Tata, który uczy języka niemieckiego w Zespole Szkół Przyrodniczo – Politechnicznych w Marszewie, nauczył córki języka.

Od szkoły podstawowej w oznaczonym dniu i o wyznaczonej godzinie odbywały się lekcje: Kasia i Marysia oraz dwie koleżanki: Asia Borowiak i Dominika Cieślak. I trzeba było się uczyć i robić zadania. Jestem tacie wdzięczna do dziś – podkreśla Maria. Angielski zna w stopniu komunikatywnym.

Plan koncertów na najbliższy sezon już jest, można jechać za Marią, jeśli się zdobędzie bilety. 9 VIII w auli Akademii Muzycznej  w Poznaniu – Scena letnia w akademii, 21 VIII w Opolu letnie warsztaty instrumentów dętych blaszanych jako akompaniatorka, 28 – 29 VIII w Krakowie koncert z wokalistami w Dworku Białoprądnickim, 3 IX w Antoninie (koncert zamknięty), 22 X w Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu.

Sukienki Maria szyje, ma ich kilkadziesiąt, w tym 19 czerwonych. Butów ma tyle samo w różnych kolorach. Część strojów jest w Poznaniu, część w Pleszewie.  „Garderobianą” jest mama. To ona pierze, prasuje, odświeża sukienki.

W czerwonej sukience podczas koncertu trębaczy w Kaliszu koncert z Ericem Aubier

Co Maria lubi grać? Najbardziej utwory późnych romantyków np. Rachmaninowa, czy Prokofiewa, który reprezentuje neoklasycyzm.  Współczesną muzykę gra, ale eksperymentowania nie lubi. Gra sonatę na puzon i fortepian Ewy Fabiańskiej – Jelińskiej, ale to jest „zrozumiałe dla ludzi” – podkreśla.

Pianistka codziennie gra, od 2 do 5 godzin. Czyta książki psychologiczne, chodzi do kina, wędruje po górach, rozwiązuje dla relaksu zadania z matematyki. Przygotowuje się do obrony pracy doktorskiej, która jest zaplanowana na jesień.

Ponieważ pracuje palcami, musi je chronić. Nie dźwiga, nie maluje paznokci, nie „bawi się nożem”, w zimie nosi podwójne rękawiczki i ogrzewacze na ręce, nie zanurza rąk w wodzie zimnej i gorącej, ćwiczy palce i nadgarstki. Przed koncertem musi dłonie rozgrzać, a potem rozluźnić.

Jeśli ktoś na moim koncercie ma ciarki na plecach, to znaczy, że poruszyłam emocje. To jest sukces, I o to chodzi – mówi Marysia. A instrument znajdzie wszędzie, nawet taki „niegrający”, jak na zdjęciu.

Rodzina Danuty i Zenona Rutkowskich na uroczystości wręczenia prof. Bronisławowi Marciniakowi – kuzynowi Danuty Rutkowskiej tytułu Honorowego Mieszkańca Miasta i Gminy Pleszew

Z uczniami klasy fortepianu podczas warsztatów pianistycznych w PSM w Pleszewie

Z Hanną Suchocką podczas spotkania pleszewian w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk

W tym linku o pleszewiance premier Hannie Suchockiej http://irenakuczynska.pl/pleszewianka-otrzymala-misje-utworzenia-rzadu-pierwszy-historii-polski-pleszewa/

Spotkanie pleszewian w PTPN

Ze światowej sławy klarnecistami Florent Heau i Igorem Frantiszakiem w Warszawie

 

Skomentuj na Facebooku