Irena Kuczyńska
Pleszewianie Region Pleszewski

Dziesięć twarzy Adama

Dzisiaj gości na moim blogu Adam Błaszczak – uczeń klasy I Niepublicznego Liceum Ogólnokształcącego w Pleszewie – finalista Ogólnopolskiego Konkursu Retorycznego w Warszawie.

Na świadectwie ukończenia Gimnazjum nr 3 miał  oceny celujące, czyli same szóstki,  od góry do dołu. W lokalnych gazetach jego nazwisko wielokrotnie się pojawiało – Adam Błaszczak wygrywał olimpiady, konkursy, jego filmiki zdobywały nagrody.

Postanowiłam go poznać bliżej. Adam dał się zaprosić na herbatkę do kawiarni City Cafe, gdzie opowiedział mi o swoich pasjach, zainteresowaniach, planach na przyszłość.

W City Cafe

Te najbliższe, to udział we wspomnianym już konkursie retorycznym, ale to zostawię na koniec naszej rozmowy. A potoczyła się ona wartko.

Adam mi zdradził, że wybrał Niepubliczne Liceum Ogólnokształcące m.in. dlatego, że szkoła jest blisko (w budynku Trójki). Gdyby wybrał np. kaliskiego „Kopca”, musiałby poświęcać dwie lub trzy godziny dziennie na dojazdy.

A tak, może ten czas poświęcić na  „fajne rzeczy”  m.in. na treningi piłki ręcznej z Piotrem Chatlińskim, które uwielbia.  Czy na czytanie książek  takich, z których „człowiek  coś wynosi”, np. książki popularno- naukowe: Radka Kotarskiego, czy Pauliny Mikuły oraz na trochę poważniejsze tematy – księdza Kaczkowskiego. Również i swego rodzaju poradniki, np. zdobytą w konkursie książkę „Jak dobrze przemawiać”, która pewnie przyda mu się w przygotowaniach do konkursu retorycznego.

 Na sportowo

Jeśli chodzi o te szóstki na świadectwie gimnazjalnym, to Adam podkreśla, że miał w swoim życiu wielkie szczęście do nauczycieli, którzy umieli go zafascynować nauką.

Zaczęło się od Marii Przybylskiej – nauczycielki w klasach młodszych 1 – 3. „Tak mnie prowadziła, że szedłem do klasy IV z wielką chęcią do dalszej nauki – mówi Adam.

 Spotkanie po latach z panią Marią Przybylską - z Zuzanną Madalińską i Miłoszem Mańkowskim

W podstawówce trafił na polonistkę Beatę Bandosz, która później, w gimnazjum, była też jego wychowawczynią. „To ona mnie inspirowała swoim optymistycznym usposobieniem. Była energiczna,  ciekawie prowadziła lekcje. Zawsze miała czas na rozmowę czy dyskusję.” – wspomina Adam. „Ale chyba nie mamy tyle czasu, żebym Pani dzisiaj tu o wszystkim opowiedział” – dodając, uśmiecha się.

Adam Błaszczak z  panią Beatą Bandosz

I świetna matematyczka – Anna Skrzypek. To ona umiała zachęcić swojego ucznia do powalczenia o szóstkę w trzeciej klasie gimnazjum. Warunkiem postawionym przez matematyczkę, było zdobycie tytułu laureata w konkursie matematycznym ALBUS.  Kiedy przyszły wyniki, pojechał do Anny  Skrzypek do domu z tą wiadomością. I celującą ocenę dostał.

Pytam Adama, czy zawsze wszystkie zadania z matematyki rozwiązuje?  Odpowiada, że zawsze starał się  wszystkie zadania rozwiązywać. Chociaż, nie zawsze, od razu wiedział jak. Ale pytał, albo panią na kółku matematycznym, albo starszego brata Piotra, który jest uczniem III klasy Zespołu Szkół Technicznych ZAP  w Ostrowie Wielkopolskim.  „Fajnie mieć starszego brata, on szedł pierwszy, a ja za nim. Dużo różnych rzeczy mi pokazywał i podpowiadał. Wiele się od niego nauczyłem” – mówi mój rozmówca.

Kiedy Piotrek się uczył tabliczki mnożenia, mały Adaś siedział i słuchał. Teraz kiedy Piotrek robił prawo jazdy, Adaś też się uczył. I umie jeździć.

Adam i Piotr
Adam i Piotr na stadionie Energa Gdańsk w sali konferencyjnej

I  dalej opowiada mi o nauczycielach, którzy inspirowali go do udziału w różnych konkursach. I tak dzięki fizykowi Rafałowi Kolanowskiemu został laureatem ALBUSA z fizyki.

Pani Dorota Cichy pomogła mu przygotować się do Wojewódzkiego Konkursu Biologicznego. Znalazł się w gronie laureatów, co dało mu wolny wstęp do wszystkich renomowanych liceów. Na testy gimnazjalne szedł bez nerwów.

Adam Błaszczak z panią Dorotą Cichy na finale Wojewódzkiego Konkursu Biologicznego

Była też przygoda z Wojewódzkim Konkursem Polonistycznym, ale Adam „nie doczytał wszystkich lektur” i zabrakło mu 10 punktów do przejścia do kolejnego etapu.. Twierdzi, że gdyby do wszystkich konkursów się przykładał z takim samym zaangażowaniem, nie miałby życia.  Bo jeszcze w Miejski Festiwal Filmów Obcojęzycznych w Kaliszu Adam się angażował.  I – jak mówi – sporo się wtedy nauczył pod okiem Agaty Załęskiej – germanistki.

Z jednej strony  rodzice doradzali, żeby sobie wybrał jeden lub dwa konkursy. Z drugiej strony, nauczyciele go zachęcali i mobilizowali do udziału w konkursach. „Uważali mnie w szkole za osobę zdolną i więcej ode mnie wymagano” – podkreśla Adam.

Pytam go, czy zna inne stopnie niż piątki i szóstki? A on się śmieje i mówi, że tak. Zdarzały mu się nawet trójki, czwórki a także jedynki, z których jego znajomi razem z nim bardzo się śmiali.

W pielgrzymce na Jasną Górę w grupie różanej z Błaszek z Jędrkiem Borowczykiem - kolegą z klasy w gimnazjum i w NLO
Z kolegami z ławy szkolnej Michałem Bursztynowiczem, Kamilem Królakiem i Gabrielem Sołtysiakiem

Ale też przyjaciele są w jego życiu bardzo ważni. Kiedy kończył Szkołę Podstawową nr 3, wybrał w gimnazjum klasę humanistyczną, bo „tam miał najlepszych kolegów i koleżanki” no i panią Bandosz od polskiego. I nie żałował.

Wyboru  szkoły ponadgimnazjalnej też nie żałuje. Mówi, że nie potrzebuje renomowanej szkoły, a gdyby w NLO coś mu się nie podobało, to bez wahania by szkołę zmienił. Uważa, że i tak najważniejsze w procesie edukacji jest jego zaangażowanie.

I się stara. Postawił na biologię, chemię i matematykę, bo – jak mówi – z tyłu głowy ma medycynę. A w liceum już nie warto wszystkiego uczyć się na szóstkę, dlatego stopnie ma różne.  Ale jest zadowolony. Znów … ma szczęście do nauczycieli.

Ulubionej biologii uczy go nadal Dorota Cichy. Adam ma nadzieję, że ta pani  doskonale przygotuje go do egzaminu  maturalnego, bo jak mówi „bardzo dużo czasu i zaangażowania poświęciła podczas przygotowań mnie do Wojewódzkiego Konkursu Biologicznego.”

Pytam o korepetycje, w końcu „z tyłu głowy ma medycynę”. Nigdy nie brał żadnych korków. „Nawet je dawałem” – śmieje się.

Swoją szkołę lubi też za lekcje historii  Dominika Wabińskiego. „Już wcześniej słyszałem, że jest świetnym nauczycielem, ale nie wiedziałem, że aż tak. Pan Wabiński ma pomysł na każdą lekcję. Potrafi tak zafascynować tym co mówi, że człowiek traci poczucie czasu. Jest to prawdziwy pasjonat, ktoś, kto rzeczywiście robi to, co kocha, a w dodatku zaraża tym jeszcze innych. Rzadko można spotkać takich ludzi” – mówi Adam.

Historyk uczy wiedzy o społeczeństwie. „Opowiada nam o zjawiskach dziejących się na świecie. Nie ma tak, że dzieci przeczytajcie sobie podręcznik, a ja was odpytam. Jego lekcje bardzo często skłaniają mnie do refleksji” – podkreśla mój rozmówca.

I uśmiecha się na samą myśl o lekcjach z panem Wabińskim. Nazywa je „truskawką na NLO-wskim torcie”.

Adam Błaszczak, Remigiusz Krawczyk i Piotr Wlekliński  w mundurach podczas sesji zdjęciowej do kalendarza, który wydawany jest w Zespole Szkół Publicznych nr 3. Szkoła nosi imię Powstańców Wielkopolskich. Zdjęcie z czasów gimnazjalnych

Nie mogę się powstrzymać przed pytaniem, ile godzin dziennie Adam poświęca na naukę i czy ciągle siedzi nad książkami. Okazuje się, że nie, bo ma też przyjaciół oraz inne zajęcia, ale potrafi zarządzać swoim czasem. Lubi planować, co i kiedy trzeba zrobić.

Nie wszystko jest do zrobienia na jutro. Przy dobrym rozplanowaniu wystarcza mu godzina na zrobienie zadań. Czasem to się wydłuża do dwóch godzin, jeśli „zadania z matematyki go wciągną” albo  z kimś rozmawia, pisze albo „brzdęka na gitarze”.

Na gitarze? Tak, nie przesłyszałam się. Adam też gra, nauczył się od Piotrka, który pierwszy grał na gitarze i pokazał  bratu kilka podstawowych chwytów. A potem Adam uczył się przez blogi i wideoporadniki. I tak sobie gra…

Jak mówi – życie nie może się kręcić tylko wokół szkoły. Według niego życie bez ludzi byłoby po prostu nudne, dlatego stara się utrzymywać kontakty ze znajomymi z różnych środowisk. Od wielu lat jest też ministrantem w parafii Najświętszego Zbawiciela.

Adam Błaszczak w kościele

Chodzi na  mecze KS Kosz, gdzie razem ze szkolnymi kolegami Kacprem i Krzysztofem, są w ekipie technicznej. Jest babcia i dziadek, których trzeba odwiedzić, trzeba z rodzicami pogadać, coś w domu zrobić.

Albo nakręcić film. Gdyby nie tata Krzysztof, który od lat kręci filmy i dzięki temu synowie są obyci z kamerą, Adam by pewnie filmików nie kręcił.  ‚Tata dał mi podstawy i narzędzia, dzięki którym mogłem realizować moje szalone pomysły” – mówi Adam.

Praca nad filmem

A wszystko zaczęło się w II klasie gimnazjum, kiedy nauczycielka geografii  Edyta Brania zachęciła go do nakręcenia reportażu z wyjazdu do teatru w Kaliszu. Potem kolejny reportaż z wycieczki do Wrocławia i wideorelacja z koncertu pieśni patriotycznych na pleszewskim rynku.

Kiedy pani Agata Załęska zobaczyła, że Adam ma smykałkę do kręcenia filmów, zachęciła go do zorganizowania ekipy i zrobienia filmu w języku niemieckim, o którym już wspominałam.

I tak oto pleszewska Trójka zadebiutowała na Miejskim Festiwalu Filmów Obcojęzycznych w Kaliszu, zdobywając pierwszą nagrodę festiwalu –  Złotą Kamerę. A Adam otrzymał również nagrodę za najlepszą reżyserię, za film „Der Schein trügt”.

W kolejnym roku trójkowi filmowcy  wzięli udział w następnej edycji festiwalu. I również go wygrali, tym razem otrzymując Złotą Kamerę za film „Nur nicht Morgen”.

Razem z nimi do Kaliskiego Centrum Kultury i Sztuki pojechali ich nieco młodsi koledzy, którzy zachęceni poprzednim sukcesem starszych kolegów również wzięli udział w festiwalu. I zdobyli Srebrną Kamerę.

„Cieszę się, że tym naszym filmowaniem zachęciliśmy innych uczniów naszej szkoły do brania udziału w takich projektach. Chciałbym, aby ta filmowa „tradycja” była w Trójce kontynuowana.”- mówi Adam.

Jesienią, już w liceum, była kolejna przygoda z kamerą. Zachęcony przez nauczycielkę religii Agnieszkę Witkowską, razem z kolegami (Jakubem Owczarzem, Karoliną Bolek, Michałem Bursztynowiczem) Adam nakręcił film o nauczycielce z gimnazjum Patrycji Kamińskiej Wieruszewskiej.

I film o nauczycielce – wolontariuszce znalazł się wśród nagrodzonych przez ministra edukacji. Jak podkreśla Adam  „film filmem, ale gdyby nie to, że pani Patrycja bardzo angażuje się w działania wolontariackie – sukcesu by nie było.

To właśnie od wychowanków p. Kamińskiej – Wieruszewskiej, Karoliny, Michała i Kuby, dowiedziałem się, że pani Patrycja robi naprawdę dobrą robotę i że rzeczywiście zasługuje na tytuł „Nauczyciela – Wolontariusza Roku”.   I Adam razem z Karoliną, Michałem, Kubą,  towarzyszył nauczycielce na uroczystości wręczenia nagród w Warszawie.

Teraz przed Adamem kolejne wyzwanie. Wspomniany na początku artykułu Ogólnopolski Konkurs Retoryczny w Warszawie organizowany przez Akademię Retoryczną Igora Zalewskiego. Do udziału w nim zachęciła Adama polonistka Helena Wojtysiak.

W I etapie trzeba było nakręcić dwuminutowy film ze swojego wystąpienia na dowolny temat. Adam mówił o potrzebie dbania o język polski. Adama wspomagała Anna Bogacz – rzecznik prasowy UMiG Pleszew.

Film pleszewianina znalazł się w dziesiątce najlepszych filmów i przeszedł do kolejnego etapu, który odbędzie się w Warszawie w kwietniu.

Tam Adam dostanie temat i 15 minut na przygotowanie 5 – minutowego wystąpienia. Komisja wybierze 3 najlepsze. Walka o I miejsce i 10 000 zł nagrody odbędzie się podczas debaty.

Adam  mi zdradził, że się przygotowuje. Wymyślił sobie kilka tematów, układa mowy i ćwiczy. Zapamiętuje schematy, utrwala. A wszystko to pod bacznym okiem Anny Bogacz. „Czeka nas trochę pracy, ale niezależnie od ostatecznego wyniku, cieszę się, że mogę w ogóle jechać w kwietniu do Warszawy, a też na pewno zdobyte przy okazji konkursu umiejętności jeszcze nie raz przydadzą mi się w życiu.”- mówi.

Podczas gali X Miejskiego Festiwalu Filmow Obcojęzycznych w Kaliszu. Adam odpowiada na pytania organizatorów, obok stoją koledzy, którzy grali w filmie

Każdy z uczestników konkursu musi przygotować też 2 -minutowy film o sobie. A że Adam ma smykałkę do filmów, to myśli i nagrywa, choć na razie nie chce zdradzić szczegółów. „Opowiem w nim trochę o swoim świecie. Wstawię go na Facebooka i oznaczę Akademię Retoryki” – mówi pleszewianin.

I jest szczęśliwy, bo rodzice Ewa i Krzysztof nie wywierają na niego żadnej presji.  Nie mówią, musisz  być lekarzem czy prawnikiem. Kiedy rozmawiamy o rodzicach Adama, mówi: „Powiem Pani, że kiedyś, kiedy byłem młodszy, trochę się wstydziłem, że mama pracuje jako sprzątaczka. Ale dzisiaj, kiedy widzę jej zaangażowanie i poświęcenie jestem z niej bardzo dumny. Doskonale też wiem, że moi rodzice nie mieli w życiu lekko”.

„Jestem im wdzięczny za wszystko. To im się po prostu należy ” – podkreśla. I na wspomnienie o rodzicach szeroko się uśmiecha.

.Zdjęcie czołowe Edyta Brania

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku