Irena Kuczyńska
Pleszewianie

Gitara pochłonęła Adriana bez reszty

nawet wypoczywać bez niej nie potrafi

Ma 25 lat, jest wirtuozem gitary,  studiuje kameralistykę na Królewskiej Akademii Muzycznej w Kopenhadze, jest absolwentem Akademii Muzycznej w Poznaniu, Państwowej Szkoły Muzycznej 1 st. w Pleszewie, liceum przy Zespole Szkół Muzycznych im. K. Komedy w Ostrowie Wlkp. Adrian Furmankiewicz z  Erlendis Quartet występuje w kraju i za granicą.

Tradycji muzycznych w rodzinie Furmankiewiczów nie było. Tata Adriana grał trochę na klawiszach, lecz był samoukiem. Ale Adriana nie ciągnęło do klawiszy, tylko do strun. Kiedy miał 7 lat i zamarzyła mu się gitara,  mama zaprowadziła go do Państwowej Szkoły Muzycznej przy ul. Wojska Polskiego http://irenakuczynska.pl/tajemnice-willi-przy-ul-wojska-polskiego-7-ktorej-miesci-sie-szkola-muzyczna/, żeby fachowcy sprawdzili, czy chłopczyk  ma szanse.

Potem były egzaminy wstępne, przez które przeszedł pomyślnie i zaczęła się nauka. I pierwszy instrument i pierwszy nauczyciel Waldemar Hartwig, któremu dużo zawdzięcza. Rano nauka w Dwójce, po południu szkoła muzyczna.

Z  pierwszym nauczycielem muzyki – Waldemarem Hartwigiem i jego żoną Iwoną po koncercie w Poznaniu

Mama mówiła: dbaj o ręce, kiedy syn wybiegał do kolegów grać w piłkę.  A on chciał się bawić z kolegami w wolnych chwilach. – Jeszcze wtedy nie wiązałem swojej przyszłości z muzyką – zdradził mi Adrian.

Na rozmowę umówiliśmy się w restauracji Frascati. To tam opowiedział mi o swojej drodze do muzycznych sukcesów, a ma ich niemało.

W oczekiwaniu na dobrą włoską kawę

Adrian jest absolwentem Akademii Muzycznej im. I. Paderewskiego w Poznaniu, robi studia podyplomowe z kameralistyki na Królewskiej Akademii w Kopenhadze, a  w ubiegłym roku wraz z Erlendis Quartet zdobył główną nagrodę na prestiżowym konkursie Guitar Foundation of America w Fullerton, Kalifornia.

Można o tym przeczytać  w tym linku.http://irenakuczynska.pl/miedzynarodowy-sukces-kwartetu-gitarowego-ktorym-gra-adrian-furmankiewicz/.

Ale my wracamy w rozmowie do czasu nauki w pleszewskiej szkole muzycznej. Klasy gitary w pleszewskiej szkole muzycznej  były liczne i już wtedy udało się stworzyć pierwszy kwartet z Maciejem Berlińskim, Michałem Szymańskim i Adamem Kelerem.

Koncert przyjaźni polsko – niemieckiej w Gołuchowie

Zaczęły się pierwsze koncerty, konkursy w Chodzieży, w Kole, w Słupcy, w Sanoku. Ale Adrian jeszcze nie był pewien, czy chce swoje życie związać z muzyką. Wiedział tylko, że chce grać.

Po gimnazjum wybrał naukę w II Liceum Ogólnokształcącym przy Zespole Szkół Technicznych na Zielonej oraz średnią szkołę muzyczną w Zespole Szkół Muzycznych im. K. Komedy w Ostrowie Wlkp.

Koncert na Zielonej – Maciej Wojtysiak. Ks. Mariusz Drzymała, Adrian Furmankiewicz

Do Ostrowa poszedł za nauczycielem. Jarosława Koconia poznał już wcześniej na konkursach, jego uczniowie zdobywali sukcesy, dlatego pleszewianin postanowił dojeżdżać do szkoły do Ostrowa Wlkp.

Z Jarosławem Koconiem w Ostrowie Wlkp

I zaczęło się. Do 14.30  lekcje  na Zielonej, potem dojazd do domu w Dobrej Nadziei, obiad i jazda do Ostrowa. Wieczorem powrót i  odrabianie lekcji. Niektóre zajęcia z muzyki były też w sobotę, kiedy było więcej czasu.

Spotkanie u starosty ostrowskiego z dyrektorem szkoły

Okres  nauki na Zielonej, Adrian wspomina z sentymentem. – Nauczyciele byli bardzo życzliwi, wiedzieli, że ciągnę dwie szkoły. Często występowałem z akordeonistą Pawłem Osuchem – wspomina muzyk. A ja przypominam sobie koncert na schodach pałacu w Dobrzycy, kiedy po raz pierwszy słuchałam Adriana i jego kolegi.

Adrian Furmankiewicz i Paweł Osuch

Potem dwie matury, jedna w Pleszewie, druga w Ostrowie Wlkp i skok na głęboką wodę.  Predyspozycje do gry na gitarze odkrył we mnie Waldemar Hartwig, a Jarosław Kocoń wyczuł mój potencjał i wiedział, jak dalej rozwijać moje zdolności. Stąd decyzja o kontynuacji nauki w Akademii Muzycznej – mówi pleszewianin.

Koncert na rzecz Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci w Zamku Królewskim w Warszawie

Składał też dokumenty na matematykę na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza, bo na Akademię Muzyczną dostać się niełatwo, a nie chciał zostać na lodzie .

Ale kiedy przyjęto go na obie uczelnie, wybrał muzykę. Także tu poszedł za nauczycielem Łukaszem Kuropaczewskim.  Wcześniej o nim słyszał i jego koncertów słuchał.  – Środowisko nie jest duże, a ja czytałem czasopismo „Świat  gitary”, słuchałem nagrań  i wiedziałem, kim jest pan Łukasz – mówi Adrian.

Wręczenia stypendiów Młoda Polska – w środku  Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego  Bogdan Zdrojewski

I tam zaczęła się prawdziwa fascynacja gitarą. Pytam Adriana o jego gitary. Pierwsza to była Alhambra, kupiona w Ostrowie jeszcze w czasach pleszewskiej szkoły.  – Dobry instrument, dobrze rozwija wrażliwość na dźwięki – mówi muzyk.

Potem kolejna gitara z pracowni słowackiego lutnika  za prawie 10 000 zł. Następna z Niemiec, przysłana na próbę, przetestowana i kupiona z pracowni lutnika, którą Adrian zwiedzał podczas konkursu.

Gitara jest najważniejsza

Od 2012 roku gra na gitarze,  na zakup której otrzymał stypendium Młoda Polska – 30 000 zł, za całokształt swojej pracy. – Jest to świetny instrument – podkreśla muzyk.

Stypendysta fundacji  Młoda Polska

Łukasz Kuropczewski,  pod którego okiem kształcił się Adrian w Akademii Muzycznej w Poznaniu, studiował w Baltimore u wybitnego gitarzysty Manuela Barrueco.

Zaproponował swoim studentom inny sposób nauki. Przez pierwsze dwa lata intensywne ćwiczenia po 8 godzin dziennie. Powrót do wprawek, co – jak mówi Adrian, bardzo męczyło, ale było doskonałą szkołą techniki.

Na każdy dzień rozpisywałem sobie ćwiczenia z metronomem z wolnym tempie i z maksymalną kontrolą ruchów. Dopiero po kilku miesiącach  pojawiły się pierwsze etiudy kubańskiego gitarzysty Leo Brouvwera – wspomina muzyk. Chciał, żebym nauczył się ćwiczyć, a to mi uświadomiło, że ćwiczenia a granie to dwie różne sprawy.

Ćwiczenia to bardzo ciężka praca, robię to z przerwami. Teraz już „coś mam w palcach wgrane”, co było ciężko przepracowane.  Ale trzeba było ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć – podkreśla  muzyk.

Na  studiach magisterskich miał też zajęcia z prof. Piotrem Zaleskim. Łukasz Kuropaczewski to jego wychowanek. A mi bardzo zależało na tym, żeby skorzystać z wiedzy i umiejętności profesora. Uczyłem się więc u nich obu – mówi Adrian.

To Łukasz Kuropaczewski wpadł na pomysł utworzenia kwartetu. W październiku 2013 roku czworo gitarzystów : Anna Chorążyczewska, Karol Mruk, Wojciech Jurkiewicz i Adrian Furmankiewicz, zaczęło grać. Próby odbywały się 3,4 razy w tygodniu.

Erlendis Quartet – I Miejsce w Konkursie Muzyki Kameralnej Aschaffenburg w Niemczech

Wzorowali się na kwartecie gitarowym Guitar Quartet z Los Angeles i kwartetach smyczkowych. Pierwszy koncert już na Boże Narodzenie w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu. Potem przyszły kolejne koncerty i decyzja o studiach w Kopenhadze, gdzie były studia z kameralistyki.

Wojtek i Karol byli już po studiach, Ania kończyła licencjat, a przede mną był ostatni rok studiów magisterskich w Poznaniu. Wahałem się, ale kiedy usłyszałem występ duńskiego kwartetu Danish String Quartet, postanowiłem jechać do Danii na studia – wspomina Adrian swoją decyzję sprzed dwóch lat.

Co mógł, to pozaliczał wcześniej a na seminarium magisterskie postanowił do  Poznania przylatywać samolotem.  Obcokrajowiec studiujący w Danii, może liczyć na stypendium tylko wtedy, kiedy pracuje. Trzeba więc było pracować i to nie na czarno.

Praca, studia i latanie do Polski na zajęcia na magisterce i  do tego granie. Prawdziwe wyzwanie, ale udało się. W 2016 roku  skończył studia magisterskie w Polsce. W listopadzie tego roku koncert egzaminacyjny w Kopenhadze.

Nie było łatwo, bo duńskiego dopiero się uczyli, Adrian zaliczył nawet pierwszy moduł. Porozumiewali się w języku angielskim, który w Danii wszyscy znają, ale wokół było słuchać tylko duński.

Do studiów i pracy dochodzą jeszcze próby oraz koncerty. Wszak Erlendis Quartet musi występować. Wysyłają więc zapytania na udział w konkursach, które wyszukują w internecie.

W Kerkrade

Takim sposobem w 2016 roku zaakceptowano ich ofertę udziału w Międzynarodowym Konkursie Muzyki Kameralnej Orlando w Kerkrade w Holandii. Tam poznali muzyków kwartetu smyczkowego Lafayette String Quartet, który gra od 30 lat.

Panie zaprosiły ich do Kanady na koncerty a oni znaleźli  w internecie prestiżowy konkurs muzyki kameralnej, który organizowała Guitar Foundation America w Los Angeles.  Zdobyli tam pierwszą nagrodę w kategorii zespołów kameralnych. I to daje im szansę na kolejne koncerty w tym kraju.  O tym było w linku wyżej.

Ponieważ panie z kwartetu pożyczyły im samochód, pojeździli sobie po Kanadzie, a mieszkająca w Toronto ciocia Ani, zabrała ich nad wodospad Niagara. W Kanadzie sprzedawali swoją pierwszą płytę, którą zresztą też dostałam. I słucham…

Avi Avital z Izraela – warsztaty z wybitnym mandolinistą

Adrian jest magistrem sztuki, w rubryce zawód, wpisuje sobie muzyk. Z recitali solowych zrezygnował – Nie byłbym szczęśliwy, gdybym jeździł sam z gitarą – podkreśla.

Od września  rozpocznie pracę nauczyciela w Państwowej Szkole Muzycznej 1 st. w mieście na południu Polski.  Kiedyś może poświęci się tylko muzyce? Na razie szuka swojej drogi.

Na pewno nie odpuści Erlendis Quartet, bo muzyka kameralna go fascynuje. Z błyskiem w oku tłumaczy mi, jak muzycy w kwartecie siadają, żeby „grać do środka”, żeby dźwięki nie rozpraszały się.

W 2015 roku w Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy podczas Akademii Gitary

A ja mam w oczach i w uszach koncert w Dobrzycy w ramach Akademii Gitary sprzed dwóch lat, kiedy młodzi muzycy wybierali się do Danii.http://pleszew.naszemiasto.pl/artykul/akademia-gitary-koncert-w-muzeum-ziemianstwa-w-dobrzycy,3487716,artgal,t,id,tm.html

Kalendarz na najbliższe miesiące jest wypełniony: w sierpniu w ramach Akademii Gitary Erlendis Quartet zagra w Kołobrzegu w katedrze (24 VIII), w Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu (25 VIII) i dzień później w Mikorzynie.

6 września 6 września – koncert w Gironie w Hiszpanii, potem udział w słynnym kursie muzyki kameralnej w Weikersheim w Niemczech, w październiku występy w Danii, w listopadzie prestiżowy konkurs organizowany przez duńskie radio i koncert dyplomowy w Kopenhadze.

Gitara  pochłonęła Adriana całkowicie, nawet wypoczywać bez gitary nie potrafi. Jego marzeniem jest zagranie koncertu przed pleszewianami. Słuchano go w Kanadzie, w Ameryce, w Dobrzycy, w Żegocinie, gdzie grał razem z Marią Rutkowską, o której pisałam w tym linku  http://irenakuczynska.pl/dzien-bez-grania-mi-sie-zdarza-mowi-pianistka-maria-rutkowska-wizytowka-pleszewa/. ale w rodzinnym Pleszewie jeszcze nie grał.

Z Marią Rutkowską na koncercie w Ośrodku Kultury w Żegocinie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku