Irena Kuczyńska
Z historii

Jeden kościół na dołku, drugi kościół na górce – ciekawa historia wsi Broniszewice

Jak to możliwe, że w jednej wsi są dwa kościoły i dwie parafie. Podczas gdy kilka kilometrów dalej, jest jedna parafia dla  kilkunastu wsi. Ta wieś z dwoma kościołami to Broniszewice nad Prosną, największa wioska w gminie Czermin.

Kościół św. Michała Archanioła ,,na dołku”

Kościół ,,na dołku” z cmentarzem

Kościół ,,na górce”

Do Broniszewic prowadzi z Pleszewa kilka dróg.  Jeśli pojedziemy drogą na Chocz – dojedziemy do Broniszewic Starych, gdzie znajduje się kościół św. Michała Archanioła. Jeśli pojedziemy przez Czermin, dojedziemy do  Broniszewic Nowych, gdzie znajduje się kościół św. Apostołów Piotra i Pawła.  Wieś jest bardzo rozproszona i ma swoje dzielnice. Już Oskar Kolberg w II połowie XIX wieku, kiedy był we wsi tylko jeden kościół  na tzw. ,,dołku” (św. Michała), rozróżniał kilka dzielnic: Mazury – przy drodze do Grodziska, gdzie pierwszy dom wybudował Mazur. Paździory od strony Żbik, też od nazwiska pierwszego mieszkańca. Rogatkę przy drodze z Żegocina do Grodziska, gdzie mieszkali strażnicy graniczni oraz karczmę Ostatni Grosz – czyli samotne zabudowania przy trakcie do Pleszewa.

Na Broniszewicach kończyły się Prusy
Dodać trzeba, że na Kongresie Wiedeńskim (1814 – 1815) roku, międzynarodowa konferencja przedstawicieli 16 państw europejskich ,,wypracowała nowy ład kontynentalny”.  Utworzono Królestwo Polskie w Unii Personalnej z Rosją, Wielkie Księstwo Poznańskie znalazło się pod panowaniem Prus. I tak rzeka Prosna stała się granicą. Po roku 1815  na Broniszewicach kończyły się Prusy. Widoczny za Prosną Chocz był już w Królestwie Polskim.  Most na Prośnie  i przejście graniczne było w Grodzisku za kościołem (most w Choczu ten, który znamy, zbudowano dopiero w latach 70. XX wieku) .  Stąd odwachy czy domy strażników granicznych i komory celne po obu stronach Prosny, w tym także w Broniszewicach przy drodze do Grodziska. A także w Choczu za Prosną.

Broniszewice książęce, zakonne, biskupie
My wracamy do Broniszewic. Historycy uważają, że okoliczne dobra już w XII wieku należały do księcia Mieszka Starego. Dał je swojej drugiej żonie Ewdoksji, a ta pobożna niewiasta przekazała je 12 zakonnikom z zakonu Bożogrobowców, którzy w 1160 roku do Polski zostali sprowadzeni. Gospodarowanie braciszkom za bardzo nie szło, więc majątek zmieniał właścicieli. Na terenie dzisiejszych Broniszewic miał powstać gródek rycerski – własność biskupów gnieźnieńskich, który pełnił rolę zajazdu przed przeprawą przez Prosnę. Jan Długosz wspomina nazwisko ostatniego dowódcy owego gródka. Miał nim być dzielny i zacny rycerz Grzegorz.  Jan Długosz wspomina też o małym okrągłym kościółku.

Pierwszy kościół konsekrował prymas
Biskupi gródek oraz dobra Bożogrobowców miał kupić na początku XV wieku niejaki Bronisz i stworzyć tu gniazdo rodowe. Wcześniej mógł ziemie dzierżawić, bo nazwa wsi pojawia się  w roku 1393. Wiadomo na pewno, że kościół na terenie dzisiejszych Broniszewic Starych  (,,na dołku”) zbudowany na początku XV wieku, konsekrował pierwszy prymas Polski Mikołaj Trąba w 1422 roku.

Majątek sprzedano Niemcom
Do początku XX wieku wieś przechodziła z rąk do rąk. W 1877 roku wdowa po hrabim Duninie  sprzedała majątek niemieckim Żydom z Pleszewa Moritzowi i Issakowi Brandtom. 15 lat później Brandt wzniósł pałac i założył wokół park krajobrazowy. W 1903 roku majątek kupiła od Brandtów niemiecka Komisja Kolonizacyjna. Cztery lata później poddała go parcelacji.  Wtedy podzielono Broniszewice na ,,dołek”  – aktualnie to Broniszewice Stare oraz ,,górkę” czyli Broniszewice Nowe (Górka i Polskie Nowe).

Kościół św. Apostołów Piotra i Pawła ,,na górce”

,,Na górce” zbudowali nową wieś z kościołem
W 1907 roku na powstałe po parcelacji gospodarstwa, zaczęli przyjeżdżać niemieccy osadnicy. I nie byli to ewangelicy, tylko katolicy. To oni w 1914 roku zbudowali kościół, obok postawili szkołę, plebanię, naprzeciwko oberżę, pocztę i organistówkę. Za kościołem był cmentarz. Wszystko, co im było potrzebne do życia  –  opowiadał proboszcz ks. Kazimierz Klósak przed uroczystością 100 – lecia kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła. Pierwsze gospodarstwa powstały w południowej części majątku już w roku 1870 nazwanej Marienborn czyli Marianin, od imienia Marii Baranowskiej, która przejęła ,,jakimś cudem” majątek swojej siostry Anny.

Zginął, bo  sprzyjał Polakom
Wracamy do niemieckich osadników, którzy 100 lat temu zasnuli swoje życie w Broniszewicach ,,na górce”. Ks. Klósak przechowuje na plebanii Liber Baptisatorum, czyli księgę chrztów. Pierwsze zapisy pochodzą z roku 1909, czyli z czasów, kiedy kościół budowano. Ostatnie w języku niemieckim pochodzą z roku 1941. Wtedy hitlerowcy aresztowali proboszcza ks. Franciszka Shirmera. Wkrótce został stracony, prawdopodobnie za to, że sprzyjał z Polakami – mówił  proboszcz.  Po wojnie, Polacy sprowadzili jego zwłoki i pochowali na miejscowym cmentarzu. Grób jest zadbany. Kiedy  byłam w Broniszewicach, ks. Klósak mi go pokazywał.

W 1945 roku Niemcy uciekli
Księga chrztów dowodzi, że Niemcy w Broniszewicach bardzo szybko zżyli się z miejscową ludnością. Podczas gdy na początku na chrzestnych brali tylko swoich, wkrótce zapraszali też w kumy Polaków. Niemcy żenili się z Polkami, broniszewiczanki wychodziły za Niemców. Kiedy kilka lat temu byłam w Broniszewicach, rozmawiałam ze starszymi  paniami na cmentarzu. Pamiętały przedwojenny czas. U nas nie było złych Niemców, to byli nasi sąsiedzi. My mówiliśmy po niemiecku, oni po polsku – podkreślała mieszkanka Broniszewic. W styczniu 1945 roku, w jedną noc wszyscy uciekli.

Przyjechali przesiedleńcy z Trościańca
Na opuszczone przez nich gospodarstwa przyjechali Polacy z Kresów, którzy uciekali przed banderowcami, albo nie chcieli przyjąć obywatelstwa radzieckiego. http://irenakuczynska.pl/sosnicy-mieszkaja-ci-ktorzy-ocaleli-pogromu-podolu/Najwięcej rodzin przyjechało z Trościańca.  Mieszkają tu ponad 70 lat.  Proboszcz podkreśla, że jego parafianie są hojni, dzięki temu udało się wyremontować kościół i plebanię. Kiedy do Broniszewic przyjeżdżają potomkowie Niemców, którzy Broniszewice Nowe budowali, chwalą, że ,,kościół jest dobrze utrzymany”.

Dawni mieszkańcy przyjeżdżają do Broniszewic
Urodzona przed wojną  Marianinie Anneliese Betserman – Binnewies ma kontakt z mieszkańcami Broniszewic. Napisała też książkę o osadnikach z Westfalii i okolic Oldenburga, którzy w I połowie XX wieku mieszkali w powiecie pleszewskim i jarocińskim. Goście z Niemiec uczestniczyli nawet w uroczystości 100 – lecia kościoła. Wg ,,Monografii Diecezji Kaliskiej” autorstwa ks. Michała Kielinga i ks. Sławomira Kęszki wynika, że do parafii należy ok. 700 osób z Broniszewic Nowych, Marianina, Polskich Nowych i Psienia Ostrów.

Losy kościoła ,,na dołku”
Tymczasem wracamy ,,na dołek”, czyli do starszego kościoła i starszej parafii. Drewniany kościół konsekrowany przez prymasa Mikołaja Trąbę, spłonął w połowie XVIII wieku razem z obrazem cudownym  Matki Boskiej. Uratowano barokowy krucyfiks z XVIII wieku. Przeniesiono go do kolejnego kościoła, który w końcu XIX wieku zaczął się rozpadać. W 1896 roku wystawiono na jego miejscu nowy, ceglany w stylu neogotyckim. W parafii są przechowywane księgi chrztów od 1878 roku,  a małżeństw od 1908 roku. Ta parafia liczy zaledwie 445 wiernych i to z Broniszewic zwanych Starymi.  Proboszcz pełni też funkcję kapelana sióstr dominikanek, które prowadzą w pałacu Dom Pomocy Społecznej.

Lubię kościół ..na dołku”
Mam szczególny sentyment do tego kościółka. W latach 80. XX wieku proboszczem był ks. Woźniak, który w stanie wojennym chętnie odprawiał msze św. w intencji Ojczyzny, plebania była zawsze otwarta. Potem przez wiele lat ks. Janusz Kulbarsch tu pracował. To dzięki niemu na kościele umieszczono tablice Stanisława Mikołajczyka i ks. J. Kledzika. Był przyjacielem mojej rodziny. Czasem nawiedzam jego grób.http://pleszew.naszemiasto.pl/artykul/wspomnienie-o-zmarlym-kaplanie-ks-januszu-kulbarschu,2026790,art,t,id,tm.html. Spoczywa tam też Stefan Pawlak – profesor pleszewskiego liceum.http://irenakuczynska.pl/zaduma-nad-starym-szkolnym-zdjeciem/

Z wszystkich stron widać wieże
Ot i cała tajemnica jednej wsi z dwoma kościołami. Na dodatek, jak się człowiek dobrze rozejrzy to z Broniszewic ,,na dołku” widać wieżę kościoła w Grodzisku oraz dwóch kościołów w Choczu. Z Broniszewic ,,na górce” są tylko 3 km do Czermina, gdzie też jest kościół i niewiele dalej do Żegocina, gdzie jest Sanktuarium Matki Bożej i gdzie modliła się wielka aktorka dwóch kontynentów Helena Modrzejewska. Ale to jest temat na kolejną opowieść.

Zdjęcia użyczone przez Romana Kazimierza Urbaniaka i Marcina Marciniaka

Skomentuj na Facebooku