Irena Kuczyńska
Pleszewianie

Kolejki wąskotorowe nie mają dla niego tajemnic. Poznajcie Adama Zaczka

 Adam Zaczek od dziecka uwielbiał jeżdżenie kolejką. I tak mu zostało. Teraz pracuje w firmie SKPL, która prowadzi przewozy w Pleszewie. Ale każdą wolną chwilę poświęca na zwiedzanie miejsc, w których są kolejki wąskotorowe.

Moja znajomość z Adamem – pasjonatem pleszewskiej kolei wąskotorowej, rozpoczęła się na pleszewskim dworcu, gdzie robiłam zdjęcia do postu poświęconego historii ciuchci. http://irenakuczynska.pl/historia-pleszewskiej-ciuchci-ktorej-pozostaly-dworce-piekne-wspomnienia/

Jak spod ziemi wyrósł przede mną sympatyczny młody mężczyzna, który powiedział, że może wejść ze mną do kolejki i pokazać, jak wygląda kabina maszynisty.

Od tego zdjęcia się zaczęła nasza znajomość

Kilkanaście dni później Adam napisał mi, że przy sprzątaniu chodnika przed starą parowozownią, odsłonił płyty, które mogą pochodzić z cmentarza. Tata – Norbert Zaczek, któremu wysłał zdjęcie, potwierdził, że to mogą być macewy z żydowskiego cmentarza. I tak było w istocie.http://irenakuczynska.pl/pomiedzy-blokami-mieszka-cmentarz-juz-zawsze-bedzie/

Adam Zaczek z resztkami macew wykopanych przy starej parowozowni

Macewy zostały zabezpieczone, a ja postanowiłam opisać na blogu Adama Zaczka – młodego pleszewianina,  dla którego praca jest pasją a pasja jest pracą. Nawet swoją narzeczoną Joasię zaraził miłością do kolei. Jeździ z Adamem i poznaje kolejne wąskotorówki.

Joasia w Rogowie

Mały Adaś, odkąd pamięta, zawsze kochał pociągi.   Kiedy miał 4 lata, brał dziadka Józefa Kostuja za rękę i prosił, żeby ten go prowadził na kolejkę. Wsiadaliśmy w wagonik i jechaliśmy do Kowalewa, wracaliśmy i jeszcze raz jechaliśmy. Wagony ciągnęła lokomotywa spalinowa typu LYD1 czyli „Lidka”. Wydawała specyficzne dźwięki   – wspomina Adam Zaczek.

Czteroletni Adaś Zaczek w pociągu

Malec nie tylko jechał ale i podglądał. Lokomotywa dojeżdżała do Kowalewa, pasażerowie wysiadali, potem ją odczepiano, dojeżdżała do koziołka oporowego, kierownik pociągu przerzucał zwrotnicę, lokomotywa objeżdżała i zawracała do wagonu od drugiej strony – opowiada Adam. Pamięta, że maszynista chciał go wziąć do kabiny, ale on się bał, bo silnik diesla robił straszny hałas.

Potem LYD1 już nie było. Pojawiła się MBXD2, która jeździ do tej pory.  Adam z dziadkiem Józefem znów jeździł, ale objazdu już w Kowalewie nie było, bo   lokomotywa miała kabinę z tyłu i z przodu.

Wtedy kierownikiem pociągu była pani Regina z Dobrzycy – Adam dobrze pamięta kto pracował na kolei w latach jego dzieciństwa.

Także z drugim dziadkiem Andrzejem Zaczkiem z Bochni ma wspomnienia „kolejkowe”. Dziadek wyjeżdżał z Pleszewa ciuchcią do Kowalewa, a wnuk go odprowadzał.

Mały Adaś z dziadkiem w pociągu

Ale nie tylko chodzenie na dworzec i jeżdżenie ciuchcią do Kowalewa było. Dziadkowie mieli działkę przy Nerze i zza płotu było widać przejeżdżającą ciuchcię. Adam zawsze wtedy biegł do płotu i patrzył. A w latach 90. przejeżdżało tych pociągów kilkanaście w ciągu dnia.

Z działki widział też, jak przewożono do Pleszewa z Gniezna lokomotywę parową i wagon pocztowy, które stoją teraz przed dworcem na torach.

Razem z tatą Adam jeździł do Psienia Ostrów, gdzie „na prywatnym polu stały lokomotywy LYD1, z wąskotorówek przemysłowych ze Śląska”.

Przy starych lokomotywach w Psieniu Ostrów

Jeździł też do Robakowa, gdzie na moście na Prośnie do dzisiaj są tory kolejowe po zlikwidowanej linii z Witaszyc do Zagórowa.  Patrzyliśmy na rzekę i oglądaliśmy most – wspomina Adam.

Jeździli  do dziadka Bochni, gdzie stoją wagoniki z kopalni soli we wszystkich tych miejscach w mieście gdzie były szyby. Teraz już w Bochni kolejka wozi turystów po ziemię – mówi Adam.

Likwidacji kursów kolejki z Pleszewa do Kowalewa  dokładnie nie pamięta.  Jako dziesięciolatek chodził z kolegami na dworzec i zaglądali do porzuconych wagonów.

Kiedy w 2006 roku kolejka znów zaczęła jeździć, bo przejęło przewozy SKPL, Adam zaczął przychodzić na dworzec. Wszystko – jak mówi, go interesowało. Panowie Antoni Moch i Paweł Piórek byli bardzo życzliwi i pozwalali czternastolatkowi kręcić się po dworcu.  A on – jak mówi – wszystko podglądał.  A czasem nawet „jeździł razem z panem Markiem”.

Niestety, kolejka jeździła tylko pół roku, bo „stara motorówka jeszcze po PKP się zepsuła”. Na końcu LYD – ka ciągnęła motorówkę do Kowalewa, a z Kowalewa ją pchała – wspomina pasjonat pleszewskiej kolejki.

Przewozy pasażerskie zawieszono, ale SKPL przejęło ruch szerokotorowy, w tym przewozy towarowe. Adam Zaczek znów zaczął się kręcić przy kolei. Pamięta, że przed 2006 rokiem do elewatorów przychodziło dziennie nawet 40 wagonów zboża – całe wahadło od Sienkiewicza do Piaskowej. „Kaczka” SM03 wciągała je do elewatora, a ja stałem i patrzyłem, wagonów było coraz mniej i mniej – wspomina Adam.

A potem tata kupił synowi motorower. „Komarkiem”  Adam pojechał  trasą kolejki wąskotorowej przez Dobrzycę, do Krotoszyna, gdzie jeszcze stał semafor i domek zawiadowcy stacji. Wszystko to dokładnie obejrzał.

Następny wyjazd był do Zbierska, kolejny do Milicza, gdzie stoją „kolejowe pomniki” czyli wagon motorowy MBXD1, wagon pocztowy i wagon 1AW. W Miliczu Adam szukał resztek toru kolejowego pod mostem. Kiedyś przez Milicz przechodziła Wrocławska Kolej Dojazdowa do Sulmierzyc.

Kiedy miał 18 lat pojechał pociągiem do Rogowa koło Łodzi, gdzie kursowała kolejka z Rogowa do Rawy Mazowieckiej. Jechał tam nawet w lokomotywie i od tej pory raz w roku do Rogowa się wybiera. Teraz do Rogowa jeździ samochodem.

W  2014 roku SKPL uruchomiło przewozy pasażerskie z Pleszewa do Kowalewa i Adam znów  zaczął chodzić na stację. Zapytał, czy nie byłoby dla niego pracy „na kolejce”. I został przyjęty. I odtąd „robi tu wszystko, co jest do zrobienia”. Czasem siedzi na stacji  od rana do wieczora. I jest szczęśliwy, że jest przy kolejce.

Nadal zwiedza wszystkie miejsca w Polsce, gdzie jeszcze funkcjonują kolejki wąskotorowe.  Jest to Gniezno, są Krośnice, jest Śmigiel, gdzie kursuje Śmigielska Kolej Wąskotorowa  do Starego Bojanowa, jest Środa Wielkopolska.

W Koszalinie spotkał „maniaka, który zdobył dotację, z taboru po Stargardzkiej Kolei Wąskotorowej w pustej hali, z ruiny, zrobił Koszalińską Kolej Wąskotorową, którą wozi turystów nad jezioro do Rosnowa”.

W Węgorzewie poznał kolej, której trasa prowadzi  do jeziora Mamry, potem przy bunkrach, po bagnach, po polach, koło Mazurlandii dociera do Gierłoży, gdzie jest Kwatera Hitlera i dalej do Kętrzyna. Zachowały się tam nawet semafory z lat 70.

W tej chwili Adam z narzeczoną Joasią są na południowo – wschodnim krańcu Polski, gdzie kursuje kolej z Zagórza przez Sanok do Łupkowa w ramach Karpackiej Kolei Euroregionalnej „Bieszczady to nie zadupie”.

Kolejka Sanok Zagórz Komańcza Łupków – duża grupa rowerzystów, którzy skorzystali z kolejki – zdjęcie przysłane wczoraj przez Adama

Z Joanną w kolejce

W czasie remontu linii głównej przez 3 lata na tej trasie mają jeździć pociągi SKPL. Tego lata trwają przejazdy testowe i tam jest Adam. – Tor tam biegnie na łuku rzeki, piękne widoki, zadbana infrastruktura – wymarzone miejsce na wypoczynek – powiedział mi przed wyjazdem Adam.  Są to częściowo pracowite wakacje, bo kolejka nie ma dla pleszewianina  tajemnic.

I wciąż go gdzieś nosi. Za tymi kolejkami. Nad morze, w góry, na Mazury, a nawet na Słowację.  A Joanna musiała się przyzwyczaić do podróżowania. Na szczęście lubi jeździć samochodem i czasem to ona wiezie pasjonata kolejek na drugi koniec Polski.

Ze zbiorów Adama Zaczka

Adam Zaczek z tatą Norbertem, którego poznałam w innych okolicznościach, ale to jest temat na kolejny post…

To zdjęcie Adama lubię najbardziej – po prostu Adam i kolejka

 

 

 

Skomentuj na Facebooku