Irena Kuczyńska
Pleszewianie Region Pleszewski

Z Marcinem Czerwińskim wejdziesz na Śnieżkę i na Górę Gołębią w Baranówku

Marcina Czerwińskiego znają wszyscy, którzy interesują się turystyką. Od 12 lat jest prezesem pleszewskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego w Pleszewie. A wycieczka z nim, to radość dla duszy i ciała

Wiem, bo kilka razy uczestniczyłam w wycieczkach, które prowadził Marcin Czerwiński. Dwie jeszcze mam w pamięci. Jedna do Berlina i Poczdamu, druga do Drezna z Pleszewskim Uniwersytetem Trzeciego Wieku.

Wycieczka do Berlina w tym linku: http://pleszew.naszemiasto.pl/artykul/pleszewski-uniwersytet-trzeciego-wieku-w-berlinie-zdjecia,2251014,artgal,t,id,tm.html.


Wycieczka do Drezna w tym linku: http://pleszew.naszemiasto.pl/artykul/pleszewski-uniwersytet-trzeciego-wieku-na-wycieczce-w,3362694,gal,t,id,tm.html.

Wycieczka do Drezna

Na Rajd Noworoczny z Marcinem Czerwińskim jeszcze nigdy się nie wybrałam, ale mam nadzieję, że kiedyś jeszcze pójdę, bo podobno są to wspaniałe przeżycia.

Ostatni Rajd Noworoczny na Gołębią Górę

Na rozmowę z Marcinem Czerwińskim umówiliśmy się w Cafe Vogt. Marcin był akurat po znakowaniu czerwonego szlaku, który przebiega przez powiat pleszewski.

Po rozmowie i po kawie podeszliśmy na ulicę Poznańską, gdzie Marcin pokazał mi malowane niedawno przez pleszewskich znakarzy szlaki.

Na ul. Poznańskiej

Szlakom turystycznym, które przecinają powiat pleszewski poświęcę oddzielny post, bo jest to świetna sprawa. Teraz mało kto chodzi pieszo, ale można jechać szlakiem rowerem. A wiodą one przez ciekawe zakątki. Ten ostatnio znakowany, zaczyna się w Galewie i wiedzie przez trzy powiaty. Króciutko o tym w tym linku.http://www.rc.fm/news/pleszew-szlak-na-nowo.html

Ale ten post ma być o Marcinie Czerwińskim i jego doświadczeniach turysty, pilota wycieczek, przodownika, prezesa PTTK, którą to funkcję objął 12 lat temu.

Do wędrowania i zwiedzania zachęcił go tata, który pochodzi z Krakowa, a stamtąd w góry jest tylko przysłowiowy żabi skok.  Co roku w wakacje, zabierał syna w góry i pokazywał, jak się w nich poruszać. Oczywiście z mapą.

I z tych map powstała, jak mówi Marcin, duża kolekcja. A on tę kolekcję, liczącą ponad 500 map, powiększa. Mapy są zawsze aktualne, bo góry się nie przesuwają – mówi pleszewianin.

Samodzielnie pojechał w góry jako nastolatek.  Ale nie w Tatry, tylko w Sudety.  Jako uczeń technikum w Marszewie, przez pierwszy miesiąc pracował na czereśniach i pomidorach,  aby zarobić na wyjazd. Rodzice dołożyli i pojechali, razem z kolegą Łukaszem Nawrockim.

Decyzja o kierunku wyprawy była przypadkowa. Ot, ze stosu map wyciągnęli Góry Stołowe. Nawet dobrze nie wiedzieli, gdzie to jest. Geografię Marcin miał tylko w szkole podstawowej, w technikum tego przedmiotu nie było.

Dopatrzyli się na mapie, że Góry Stołowe to okolica Kotliny Kłodzkiej.  I postanowili pojechać. Pociągiem do Ścinawki Średniej. Plany mieliśmy ambitne. Po wyjściu z pociągu Szczeliniec, potem Błędne Skały, z plecakami przejść było trudno – wspomina pleszewianin.

Do Kudowy dotarli w strugach deszczu. Nie mieli gdzie spać. Pani sprzątaczka w OSiR zlitowała się nad nimi i pozwoliła  im zanocować w maleńkim pokoiku za świetlicą.

Takie było moje powitanie z Kotliną Kłodzką, obchodziłem ją potem kilkakrotnie, z różnych stron – mówi Marcin Czerwiński. W 2002 roku przeszedł z żoną pieszo z namiotem Jurę Krakowsko – Częstochowską, w 2003 szedł z żoną pieszo morzem od Międzyzdrojów do Kołobrzegu.

Do PTTK trafił z ogłoszenia w „Gazecie Pleszewskiej”. Stanisław Kałka zakładał właśnie Koło Zamiejscowe PTTK z Kalisza w Pleszewie i szukał chętnych do pracy.

I Marcin się zgłosił i został.  W 1999 roku reaktywowali ze Stasiem Kałką (któremu się należy oddzielny artykuł, bo to jest w pleszewskiej turystyce prawdziwy gigant) PTTK.  Uczestniczyłam w wielu wycieczkach organizowanych przez tego fantastycznego człowieka.

Stanisław Kałka został pierwszym prezesem reaktywowanego PTTK.  To on, co podkreśla Marcin Czerwiński, wciągnął młodych chłopaków do pracy. To pod okiem Stasia robiliśmy uprawnienia – dodaje z uznaniem.

Zaczęło się w 2001 roku od kursu w Szamotułach, w którym uczestniczył też Andrzej Madaliński oraz Barbara Szoser.  Był to kurs przodowników turystyki pieszej na Wielkopolskę. Potem był kurs instruktora ochrony przyrody, instruktora fotografii turystycznej.

12 lat temu, kiedy Stasiu Kałka zrezygnował ze stanowiska prezesa pleszewskiego PTTK, jego miejsce zajął Marcin. Stasiu Kałka został prezesem honorowym. Jego fantastyczne zdjęcia można oglądać na portalu społecznościowym w grupie sympatyków Gazety Pleszewskiej.

Marcin podkreśla, że  działalność w PTTK  jest na zasadach wolontariatu, nie ma z tego żadnej kasy, tylko przyjemność uczestniczenia w zjazdach, zlotach, rajdach.

Pleszewski zarząd PTTK to: prezes Marcin Czerwiński i dwóch wiceprezesów: Emilia Wałęsa i Mirek Kubiak, sekretarz Agnieszka Piasecka i skarbnik Mirek Zaradny.

Ja zabrnąłem najdalej – mówi prezes  Czerwiński. Wybrano go do Zarządu Głównego, gdzie jest wiceprzewodniczącym Komisji Turystyki Pieszej. Liczy ona 9 osób, wśród nich jest pleszewianin. Jestem rozpoznawalny – podkreśla Marcin. Znajomych ma w całej Polsce.

Na  Konferencji Oddziałów PTTK Województwa Wielkopolskiego 28 maja 2017 roku został wybrany delegatem na XIX Walny Zjazd PTTK

Kiedyś uczestniczył nawet w pięciodniowej konferencji w Stawanger w Norwegii , gdzie byli turyści z całej Europy.

Aktualnie pleszewski oddział PTTK liczy około 100 członków.Co roku tradycyjnie,  organizuje Rajd na Powitanie Wiosny dla dzieciaków, razem ze Spółką Sport Pleszew, organizuje od 20 do 30  wycieczek w roku. Niektóre razem z Klubem Fotografii Krajoznawczej „Halny”.

Krzysztof Hofman organizuje w ramach PTTK Rowerowe Rajdy Papieskie w kwietniu w rocznice odejścia papieża Jana Pawła II. Pan Krzysiu jest przodownikiem turystyki kolarskiej.

W swoich szeregach PTTK ma Przodowników Turystyki Górskiej – Marcina Czerwińskiego i Mirosława Kubiaka, którzy mogą przyznawać odznaki turystyki pieszej, górskiej, krajoznawczej.

Od 2005 roku przyznają też odznakę Turysta Ziemi Pleszewskiej, za znajomość miejsc ciekawych turystycznie, muzeów.

Marcin Czerwiński ma też uprawnienia pilota wycieczek w tym także komercyjnych. Zatrudniają go Biura Podróży. Uprawnienia dotyczą  całej  Europy.

Oprócz map pan Marcin kolekcjonuje też naparstki – takie porcelanowe gadżety z różnych miejsc w Polsce i na świecie. Przywozi je sam albo też znajomi lub krewni wzbogacają kolekcję. Wśród pół tysiąca naparstków jest naparstek z Florydy, Chicago w Stanach Zjednoczonych, z Tunezji i Egiptu w Afryce. Swoje naparstki pan Marcin pokazuje podczas Pleszewskich Spotkań Kolekcjonerskich.

Marcin i Hubert i naparstki na ostatnich spotkaniach kolekcjonerskich

W Polsce szczególnie lubi prowadzić wycieczki w góry, ale nie tylko. Bywa w Krakowie, w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej, w Gdańsku, na Dolnym śląsku, ale … ciągnie go w góry. Często pilotuje wycieczki do Niemiec, Czech, Austrii, na Węgry.

Śnieżka – moja ukochana

Pytam Marcina Czerwińskiego o jego TOP LISTĘ pleszewskich miejsc, które poleciłby tym, którzy do miasta zawitają. Oto ona:

  1. Muzeum Edmunda Bojanowskiego w klasztorze sióstr służebniczek
  2. Tablica upamiętniająca pobyt kardynała Karola Wojtyły w pleszewskim klasztorze w 1978 roku
  3. Muzeum Piekarstwa T.i G. Vogtów
  4. Resztki kultury żydowskiej – synagoga od ulicy Ogrodowej i budynek łaźni żydowskiej naprzeciwko Dwójki, miejsce po kirkucie na ul. Mieszka I.W tym linku o kirkuciehttp://irenakuczynska.pl/pomiedzy-blokami-mieszka-cmentarz-juz-zawsze-bedzie/
  5. Dworzec i kolejka. W tym linku o kolejce http://irenakuczynska.pl/historia-pleszewskiej-ciuchci-ktorej-pozostaly-dworce-piekne-wspomnienia/
  6. Kościół i cmentarz poewangelicki W tym linku http://irenakuczynska.pl/plac-wolnosci-czyli-dawne-pruskie-centrum-pleszewa/
  7. Skwer im. M. Mozdyniewicza z armatą i resztki jednostki wojskowej. W tym linkuhttp://irenakuczynska.pl/pleszew-zawdziecza-pulkownikowi-stadion-a-pulkownik-pleszewowi-zone/
  8. Cmentarz przy ul. Kaliskiej z krzyżami powstańczymi na grobach. Nikt w całej Wielkopolsce tak nie uhonorował powstańców
  9. Kościół św. Jana Chrzciciela
  10. Jedynka – najstarsza pleszewska szkoła
  11. Dom Parafialny z Ogródkiem Jordanowskim im. Dzieciątka Jezus – najstarszy w Wielkopolsce
  12. Liceum – budynek z 1910 roku
  13. Kościółek św. Floriana. W tym linku o kościele http://irenakuczynska.pl/historia-kosciolka-sw-floriana-najstarszego-budynku-pleszewie/
  14. Rynek, ratusz i rzeźby, z których jedna została przy Placu Kościelnym, św. Florian przeniesiony został na ul. Poznańską i dwie figury na wejście do kościoła Najświętszego Zbawiciela
  15. Pałac na Maliniu z jego historią.

Marcin Czerwiński zadziwił mnie jeszcze jedną pasją, mianowicie Geocachingiem czyli   zabawą w poszukiwanie skarbów za pomocą odbiornika GPS. Ideą przewodnią jest znalezienie ukrytego wcześniej w terenie pojemnika … Albo jego chowanie.

Zaprowadził mnie pod płot liceum, gdzie ukrył skrzyneczkę a kilka osób już ją znalazło i odnotowało ten fakt. Takich skrzyneczek jest mnóstwo w Gołuchowie, ale nie tylko. Na przykład w taczanowskim lesie przy krzyżu jest ukryta skrzyneczka z informacją o tragicznej śmierci leśnika.

Geocoching

Panie Marcinie, a rodzina? Przecież ma pan żonę, troje dzieci pracę informatyka w ostrowskim ZUS-ie. Jak pan to godzi?

Hubert, Martyna i Kacper (Facebook)

Połowę urlopu czyli 10 dni poświęcam na wyjazdy komercyjne, przeważnie łączą się z sobotą i niedzielą. 6 dni  z urlopu oddaję PTTK. 10 dni urlopu poświęcam tylko rodzinie.  I jakoś się to wszystko sumuje – mówi prezes pleszewskiego PTTK.

Marcin wdraża do pracy swojego najstarszego syna. Podczas znakowania młody Czerwiński trzymał tacie wiaderko z farbą.

Hubert trzyma wiaderko

I jeszcze zdjęcia. Na jego profilu facebookowym można znaleźć piękne fotki krajobrazów, detali architektonicznych, zabytków, przyrody. Na piękno świata można spojrzeć jego oczami.

Kopalnia Złoty Stok

Pajęczyna na moście w Krakowie

Na plaży w Gdańsku

Mur Pamięci Lennona w Pradze

1 czerwca Marcin Czerwiński wstawił na swój profil zdjęcie z takim opisem: Czasami mnie nachodzi myśl, że może lepiej usiąść … nigdzie nie gonić … poddać się … Czy wy się z tym zgadzacie?

Ale za chwilę było inne zdjęcie…

Za możliwość podziwiania takich właśnie widoków kocham moją pracę 🙂

 

 

Skomentuj na Facebooku