Irena Kuczyńska
Życie 60+

Miłość wyznana po 50 latach

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

Ja cię tak kochałem, ale nigdy nie wykorzystałem – takie wyznanie usłyszała jedna z uczestniczek spotkania koleżeńskiego 50 lat po maturze w technikum na Zielonej…

Musiało minąć pół wieku, żeby kolega z ławy szkolnej powiedział koleżance, że się w niej kochał. Gdyby nie przyszła na spotkanie, nigdy by tego nie usłyszała. A to takie miłe, dowiedzieć się, że komuś poruszyłaś serce, nawet jeśli to było tak dawno.

I po to są spotkania z kolegami z ławy szkolnej, żeby przenieść się myślami do najpiękniejszych czasów. To oni pamiętają koleżanki w szkolnych fartuszkach z białym kołnierzykiem i tarczą na rękawie a kolegów  z burzą loków na głowie.

I jest fajnie. I tak było 14 czerwca w restauracji Baks, gdzie prawie 50 absolwentów technikum na Zielonej, przybyło na spotkanie z koleżankami i kolegami. Niektórzy parami.

Kilka małżeństw się skojarzyło w szkole na Zielonej: Krystyna Jackowska i Jurek Wrzeszczyński z tego samego rocznika, Wanda Borkowska i Jan Łucki, Krystyna Gogulska i Zenon Jakubowski.

Maturzyści 1969 zaprosili świadków swoich szalonych młodzieńczych lat, swoich nauczycieli. Przyszła Teresa Dąbrowska – nauczycielka języka rosyjskiego, Zbigniew Jachnik – nauczyciel historii oraz Kazimierz Stolarek – nauczyciel zawodu.

Cieszyli się, że byli uczniowie ich pamiętają i ich rozpoznawali, co czasem było zagadką nie lada, zwłaszcza w przypadku osób, które przybyły na zjazd koleżeński pierwszy raz a mieszkają poza Pleszewem.

Wspominano wychowawców: Czesław Michalika, Mirosławę Sobczyńską (klasy mechaniczne) i Aldonę Cieślewicz – klasa ekonomiczna.

Ci, którzy na zjeździe pojawili się po raz pierwszy, zapewnili koleżeństwo, że na kolejny – za rok – w pierwszy piątek września, na pewno przyjadą. Bo i atmosfera takiego spotkania jest niepowtarzalna.

Przywoływano pamięć profesorów najbardziej charakterystycznych m.in. Teodora Krawczyka – nauczyciela fizyki i elektromechaniki. Miał on zwyczaj zadawania zadań w języku rosyjskim, co dodatkowo inspirowało uczniów do poznawania nowych słówek.

Do historii przeszło powiedzonko „zdies zaryta sobaka” czyli „tutaj jest pies pogrzebany. Przywoływano – – też ogólnie znaną historię niechęci prof. Krawczyka do mieszkańców Chocza, gdzie – podobno – jak mówił, wypchnięto mu syrenkę do Prosny, podczas gdy oddawał się łowieniu ryb. Podobno kto się przyznał, że jest z Chocza, miał przechlapane.

Ile w tym jest prawdy, tego się nie dowiemy, bo profesor Krawczyk nie żyje. Ale żyje legenda o nim. I pamięć o tym, że potrafił wyłuskiwać utalentowanych uczniów, z którymi montował np. telewizor.

Zbigniew Jachnik był bardzo przyjazny dla młodzieży a polonistka Aldona Cieślewicz była na polskim konkretna a na lekcji wychowawczej, raz w tygodniu, analizowała zachowanie i oceny, co nie wszystkim się podobało, ale „wyszło nam na dobre” – mówiły dziewczyny z dawnej klasy ekonomicznej.

Zjechali do Pleszewa na spotkanie z Gdyni, z Gdańska, z Lublina, z Jarocina. Siadali tak jak w szkole, z najbliższymi kolegami.  Były też tańce, a jakże. Muzykę przygotował kolega Zygfryd Świerkowski, dbał o nią Andrzej Kożuch. Leszek Sas grał na harmonijce.

Dziewczyny z zespołu: Danka Antczak, Teresa Kostujak, Danka Michalska, Basia Antczak (ze starszej klasy), który prowadził Włodzimierz Jacorzyński, nie zaśpiewały, ale występy wspominano.

Podobnie jak szkolny zespół Szejtany, gdzie grali też starsi koledzy: Krzysztof Hadryś, Jan Rorot, Włodek Szarszewski, Piotr Sobczak, Zygfryd Świerkowski.

Pleszewski mechanik był jedyną taką szkoła w okolicy i nawet Jarociniacy do szkoły przyjeżdżali. A poziom – jak mówią –  był wysoki, wieku z ich klas pokończyło wyższe studia. Są wojskowi i oficerowie żeglugi.

Wokół stołów krążyła kronika zjazdowa, którą prowadzi Danka Antczak – Burak i wszystko w niej jest. Zapewne i z tego jubileuszowego spotkania powstanie piękna relacja. I na kolejnym zjeździe we wrześniu 2020 roku będą ją czytać i oglądać zdjęcia.

Będą też wracać do artykułu, który napisałam o nich w maju. Dokładnie wtedy, 50 lat temu zdawali maturę. Tekst 50 lat temu wyfrunęli z technikum na Zielonej TUTAJ

Od Danki Juszczuk i Wojtka Przybylskiego dowiedziałam się, że szaleli do północy. Niektórzy mieli  tarcze na rękawach, a większość „zielono i pstro w głowie”. Na ten jeden wieczór czas się cofnął. Na pewno niejedno wspomnienie wywoływało rumieńce i szybsze bicie serca.

Skomentuj na Facebooku