Irena Kuczyńska
Podróże Region Pleszewski

Odjazdowy pomarańczowy rajd rowerowy

Ponad 70 osób uczestniczyło w rajdzie rowerowym „Odjazdowy Bibliotekarz”, zorganizowanym przez Bibliotekę Publiczną Miasta i Gminy Pleszewie.

Zdjęcia ze startu na portalu http://pleszew.naszemiasto.pl/artykul/wskoczyli-na-rowery-z-odjazdowymi-bibliotekarzami-zdjecia,4663337,artgal,t,id,tm.html

Trasa rajdu wiodła przez tereny ciekawe z punktu widzenia przyrodniczego. Opowiadał o nich przyrodnik Przemysław Żurawlew.

W rajdzie uczestniczyły całe rodziny. Najmłodsze dzieci podróżowały w siodełkach, nieco starsze jechały na swoich rowerach. Każdy rowerzysta miał pomarańczową koszulkę albo kamizelkę i chorągiewkę rajdową.

W samo południe wystartowali rowerzyści spod biblioteki przy ul. Słowackiego. Grupy prowadziły pracownice biblioteki, wszystkie na pomarańczowo. Jechała też na swoim jednośladzie dyrektorka Elżbieta Mielcarek.

Agnieszka, Julka i Aleks Kołascy na starcie Łucja Matusia, autorka bloga, Grażyna Kuś na starcie

Najpierw skręt w Targową, potem w Kazimierza Wielkiego i pod górkę w Mieszka I do krajowej „11”. Po przecięciu szosy zjazd w Nową Wieś.

Pierwszy postój był przy cennej przyrodniczo gliniance w Nowej Wsi. Przemysław Żurawlew, który od 23 lat z aparatem i kamerą wędruje po powiecie pleszewskim, podkreślił, że jest to miejsce życia wielu gatunków zwierząt, w 30 gatunków ważek, które w wyniku ocieplenia klimatu nadleciały tu znad Morza Śródziemnego i dobrze się mają.  Jedna z nich, jak gdyby na życzenie, przelatywała i zaznaczała swoją obecność.

  Przy gliniance w Nowej Wsi

Bobrów i wydr nie było widać, ale o ich obecności świadczyły suche gałęzie drzew wystające znad powierzchni wody, która była czysta i niebo się w niej odbijało.

Dalej droga wiodła przez Łaszew, Taczanów Drugi, Lubomierz w kierunku położonego za torami Lasu Taczanowskiego. Na postoju przy wigwamie Przemysław Żurawlew snuł kolejną opowieść o lasach dębowych, które wchodzą w skład obszaru Natura 2000 Dąbrowy Krotoszyńskie, a żyje w nich suwa, puchacz, nietoperze a nawet bocian czarny i jedyny jadowity gad – żmija zygzakowata.

  Przy wigwamie w Lasach Taczanowskich - Przemysław Żurawlew opowiada

Taka ciekawostka o czarnym bocianie. Jedna para potrafi budować kilka gniazd, wprowadzając w błąd początkujących przyrodników, którzy z każdym gniazdem kojarzą jedną parę.

Powrót na drogę, która jest w bardzo złym stanie, trzeba było zgrabnie omijać dziury. Ale za to ruch na niej niewielki, samochodów w to upalne sobotnie majowe przedpołudnie niewiele. A po obu stronach szumią dęby i pochylają swoje gałęzie nad drogą, co sprawia, że nawet dziury nie takie straszne.

Za lasem widać Karmin, ale przed wsią pola  i skojarzenie – równina wielkopolska. Równo jak na przysłowiowym stole. Do wsi nie wjeżdżamy, skręcamy w prawo na Czarnuszkę. I znów droga wije się wśród pól, na rowach maki, piękne, czerwone.

Po kilku kilometrach wyłania się Czarnuszka – wioska z piękną nazwą. Zatrzymujemy się na rozstaju dróg – wolę to określenie niż skrzyżowanie. Na rozstaju – kapliczka. Jedna data odnotowuje rok 1864. Za kapliczką wśród krzewów ukryty jest plac zabaw sfinansowany częściowo przez Unię Europejską.

Z jednej strony drogi na Kowalew stoją  czworaki  szczytem do drogi. Po drugiej stronie za murem z czerwonej cegły – podworski park z II połowy XIX wieku, w którym  rosną jesiony o obwodzie ponad 320 cm.  Przez 50 lat (1886 – 1936) majątek Czarnuszka należał do Jouanne’ów z Malinia, którzy często goszczą na moim blogu.

     W Czarnuszce

Na tym postoju Przemysław Żurawlew mówił o wielkiej wartości parków podworskich, które tworzyli ziemianie,  sprowadzając drzewa i krzewy z całego świata. W powiecie pleszewskim parków podworskich jest dużo. Najczęściej są zapuszczone i zaniedbane. Tylko kilka jest zadbanych m.in. w Gołuchowie i w Dobrzycy.

Przyrodnik wyraził nadzieję, że parki w powiecie pleszewskim doczekają się inwentaryzacji i pojawią się nowe pomniki przyrody, których nie wolno ścinać bezkarnie.

Czarnuszka to gmina Dobrzyca, która jest najmniej zalesiona w powiecie pleszewskim, dlatego o każde drzewo trzeba dbać. Przemysław Żurawlew mówił też o pasach śródpolnych, które zaczęto sadzić w Wielkopolsce 200 lat temu. A ideę wprowadził w swoim majątku w Turwi generał Dezydery Chłapowski.

Takie pasy przetrwały i są odtwarzane i pielęgnowane w Fabianowie a właściwie pomiędzy Fabianowem i Dobrzycą.

Bogatsi o wiedzę przyrodniczą wskakujemy na rowery, opuszczamy Czarnuszkę. Bokiem mijamy malowniczo nad Lutynią położoną Sośnicę. Kierujemy się na Kowalew. Najpierw mijamy Kowalewiec ze starym budynkiem Szkoły Powszechnej, gdzie jeszcze zachował się napis.

I już za chwilę skrzyżowanie dróg przy kościele św. Bartłomieja. Nie nazwiemy go rozstajem, bo nie ma tu ani kapliczki ani starych drzew.

Jeszcze dwa zakręty i jest boisko Zespołu Szkół Publicznych w Kowalewie.  Czeka tu grill rozpalony przez panie z biblioteki, smakowity placek, kawa, herbata, sałatki…

…ale najpierw w szkole występy dzieci z klas czwartych. Recytują i śpiewają piosenki o przyrodzie, którą trzeba chronić, segregując odpady, nie wyrzucając  śmieci do lasu, nie wrzucając do pieca byle czego.

 Zapatrzeni i zasłuchani Elżbieta Mielcarek - dyrektor Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Pleszew wręcza dyplomy nauczycielom, którzy przygotowali z dziećmi program o ochronie przyrody, który wpisywał się w rajd "Odjazdowy bibliotekarz"

Elżbieta Mielcarek dziękuje nauczycielom za to, że przyszli w sobotę z dziećmi do szkoły, żeby uatrakcyjnić rajd rowerowy „Odjazdowy Bibliotekarz”.

Podczas gdy rowery „odpoczywały” pod drzewami, uczestnicy rajdu biesiadowali, rozmawiali, najmłodsi uczestniczyli w pokazie ratownictwa medycznego przygotowanym przez strażaków z OSP.

Konkurs na najbardziej pomarańczową rodzinkę wygrała Agnieszka Kołaska z Julką i Aleksem. Byli na pomarańczowo „od stóp do głów”. To im wręczono pomarańczowy leżak.

Były losy w loterii fantowej, były książki do wzięcia w prezencie. Był konkurs z wiedzy zdobytej podczas rajdu. Przeprowadził go Przemysław Żurawlew. I był zadowolony, bo uczestnicy rajdu dużo zapamiętali.

Odjazdowa impreza przeszła do historii. Rajdowicze opuszczali  boisko uszczęśliwieni. Rajd to ukłon w stronę Czytelników, którzy coraz chętniej i coraz więcej czytają.

Skomentuj na Facebooku