Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

Pleszewianin niósł krzyż w rzymskim Koloseum

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

Spełniło się marzenie Jakuba Śniecia. Podczas Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum niósł krzyż od stacji VII do stacji VIII.

Informację o tym, że pleszewianin  poniesie w Wielki Piątek krzyż podczas Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum, otrzymałam godzinę przed rozpoczęciem uroczystości. Zweryfikowałam  ją na profilu Deon.pl i zamieściłam wiadomość na Facebooku.

Pleszewianie zareagowali i błyskawicznie pośpieszyli z wyrazami podziwu i gratulacji. Jeszcze nie wiedzieliśmy, która stacja przypadła Jakubowi Śnieciowi.

Od pierwszej stacji Drogi Krzyżowej transmitowanej przez TVP, śledziliśmy, kiedy pojawi się pleszewianin. Krzyż otrzymał  przy stacji VII. Jakubowi Śnieciowi towarzyszyła Polka Róża Mika.

Odcinek od stacji VII, gdzie Jezus po raz drugi upada pod krzyżem,  do stacji VIII, gdzie pociesza płaczące niewiasty, był krótki. Podczas, kiedy pan Jakub postępował z krzyżem, odmawiano w języku łacińskim Pater noster czyli Ojcze nasz.

Potem było widać pleszewianina po raz drugi, kiedy z płonącą świecą, szedł z innymi Drogą Krzyżową.

W Wielką Sobotę Jakub Śnieć był już w Pleszewie w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej. Podczas ceremonii wielkosobotnich śpiewał Litanię do Wszystkich Świętych. I ludzie go rozpoznawali.

A ja poprosiłam o podzielenie się wrażeniami i przeżyciami z udziału w wydarzeniu oglądanym przez katolików na całym świecie.  I pytanie najważniejsze, jak się tam znalazł?

Ale zanim dojdziemy do odpowiedzi na to pytanie, należy przedstawić  Jakuba Śniecia, który od 6 lat działa w Duszpasterstwie Akademickim Morasko  przy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Poznaniu.

Studentem już nie jest, działa w grupie postakademickiej 25+, śpiewa w zespole Miłosierdzie podczas mszy św. akademickich w niedziele o godzinie 20.00, ma wielu znajomych wśród studentów, bo jak mówi – grupy nawzajem się przenikają.

Z zawodu jest genetykiem sądowym (wykonuje testy na ojcostwo, na pokrewieństwo, badania kryminalistyczne), ukończył biologię molekularną na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Mówi, że wyjazd do Rzymu na Wielki Czwartek i Wielki Piątek zaplanował już wcześniej. Dwa miesiące wcześniej  kupił bilety. Chciał wziąć udział w uroczystościach Wielkiego Tygodnia, zwłaszcza w Drodze Krzyżowej w Rzymskim Koloseum.

W rozmowie z duszpasterzem akademickim ks. Arkadiuszem Szady wspomniał, że jego marzeniem byłoby niesienie krzyża.

Nawet przez myśl mu nie przeszło, że marzenie się spełni. O tym, że krzyż poniesie, dowiedział się w Wielki Poniedziałek, dwa dni przed wylotem z Poznania do Rzymu.

Mówi, że nie zna szczegółów wyboru właśnie jego osoby, nie wie kto o tym zadecydował. W duszpasterstwie akademickim otrzymał informację, że jest możliwość niesienia krzyża. Dowiedział się też, gdzie ma odebrać przepustkę czyli oficjalny bilet wstępu na Drogę Krzyżową.

Różę Mikę, która miała mu towarzyszyć, poznał na miejscu. Jest ona świecką osobą konsekrowaną, która pracuje w Rzymie w polskiej parafii. Biegle mówi po włosku, co ułatwiło komunikację z papieskim ceremoniarzem.

Wspomnianą wejściówkę Jakub Śnieć odebrał w Wielki Czwartek w Watykanie. Wydawano je tylko osobom  niosącym krzyż, pozostali weszli bez nich na teren Koloseum.

W Wielki Piątek  spacerował po Campo di Fiori i myślał, jak to będzie wieczorem. Włączył internet i tam odnalazł informację, że przydzielono mu stację VII.

Odebrał też meila od Polskiej Agencji Prasowej z pytaniem, jak się czuje. Mówił o wielkim wzruszeniu i wielkim stresie a także o tym, że takie wyróżnienie zobowiązuje.

Polacy  byli przed wejściem do Koloseum już o godzinie 18.30, gdzie poddano ich  kontroli, przeszli przez 3 bramki i czekali na ceremoniarza papieskiego Vincenco Peroni, który odpowiada za to, aby Droga Krzyżowa odbyła się zgodnie z ceremoniałem i bez przeszkód.

Mons. V. Peroni odczytał nazwiska wszystkich osób, sprawdził obecność, przydzielił stacje, a potem ustawiał nas na trasie – mówi Jakub Śnieć.  O godzinie 20.00 odbyła się próba z ceremoniarzem, oczywiście bez krzyża.

A potem rozpoczęła się uroczystość. Stacja VII znajdowała się przy wyjściu z Koloseum, na wprost tronu papieskiego. Kiedy uczestnicy Drogi Krzyżowej dotarli do nas, odwróciliśmy się do krzyża, a ceremoniarz nas poinstruował, że mamy się ukłonić. Ja podszedłem, wziąłem krzyż, odwróciłem się przodem do papieża i ruszyliśmy w drogę – wspomina pleszewianin.

Kiedy krzyż oddali na stacji VIII,  otrzymali świeczki i podążali ze wszystkimi pod tron papieski. Na końcu Franciszek wszystkim pobłogosławił i wsiadł do auta, które po niego podjechało. Był bardzo zmęczony – podkreśla Jakub Śnieć.

Potem jeszcze życzenia świąteczne i powoli wszyscy się rozchodzili. Rozświetlone Koloseum pozostało za nimi.

Jakub Śnieć wracał do hotelu. Rano miał lot do Poznania. Byłem szczęśliwy. Marzyłem o Drodze Krzyżowej w Koloseum a niesienie krzyża było dla mnie ogromnym zaszczytem – mówi pleszewianin.

Zdjęcia zrobione podczas  relacji telewizyjnej

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku