Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

Pociąg do kultury

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

O kulturze w Pleszewie i gminie dyskutowano w  Bibliotece Publicznej  Miasta i Gminy Pleszew.

Na spotkanie mógł przyjść każdy, komu kultura w mieście leży na sercu. Głównym  bohaterem konsultacji poświęconych kulturze, był nowy dyrektor Przemysław Marciniak.

Stanowisko obejmie 1 marca. Na razie będzie pracować w starej siedzibie Domu Kultury przy ul. Bogusza. Otwarcie nowej siedziby w dawnej parowozowni na dworcu kolejowym, przewidziano na jesień tego roku. Ten czas w Pleszewie ma upłynąć na debatach, jakiej kultury pleszewianom potrzeba.

Obecny na konsultacjach burmistrz Arkadiusz Ptak, zapewnił przybyłych, że w debacie nie chodzi o „szukanie oszczędności na kulturze”, bo zaplanowane w budżecie 3 miliony złotych, pozostają.

Mówił o współpracy wszystkich miejskich instytucji kultury czyli Muzeum Regionalnego, Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Pleszew, która pełni obowiązki biblioteki powiatowej oraz  Domu Kultury.

Ale  nie tylko. Dodał, że do współdziałania zostały  zaproszone inne instytucje m.in.  Państwowa Szkoła Muzyczna 1 st. im. Wojciecha Kilara w Pleszewie, stowarzyszenia, organizacje pozarządowe.

Poszukujemy ciekawych rozwiązań w zakresie kultury. Chcemy, żeby każdy znalazł coś dla siebie – zachęcał do dyskusji Arkadiusz Ptak.

Jako pierwszy wystąpił Przemysław Marciniak. Jego zdaniem, należy postawić na świadomego odbiorcę kultury. Jedni będą szukać kultury, do udziału w której niezbędny jest intelekt. Dla innych kultura to rozrywka, czyli emocje.

To co jest w sferze emocji, nie powinno być fundowane z budżetu miasta i gminy – przekonywał Przemysław Marciniak.  Chodziło mu o koncerty organizowane z okazji Dni Pleszewa, na które miasto wydaje 300 000 złotych.

W przeliczeniu, 1 minuta koncertu gwiazdy wieczoru, kosztuje 1000 złotych.  Czy miasto może sobie na to pozwolić? Po drugie, ilu osobom taki koncert się podoba? – głośno zastanawiał się dyrektor.

Arkadiusz Ptak, nawiązując do Dni Pleszewa, których już raczej w dotychczasowej formie nie będzie, posłużył się metaforą. Kiedy wycina się stare drzewo, robi się więcej miejsca i światła dla nowych nasadzeń – przekonywał.

Wśród obecnych na sali było wielu przeciwników organizowania Dni Pleszewa w dotychczasowej formule.

Tymczasem Przemysław Marciniak zaprosił do dyskusji, uwzględniającej trzy główne zagadnienia:
1. Czy warto myśleć holistycznie o kulturze ? ( koncepcja holistyczna  zakłada, że środowisko  stanowi całość hierarchicznie złożoną z powiązanych ze sobą i wzajemnie na siebie oddziałujących elementów. W tym przypadku domu kultury, biblioteki, muzeum regionalnego, CWIO, organizacji pozarządowych).
2. Czy oddzielić kulturę od rozrywki?
3. Czy z publicznych pieniędzy należy finansować rozrywkę?

Lucyna Roszak – prezes Fundacji Animacja, która prowadzi Centrum Wspierania Inicjatyw Obywatelskich, uważa, że zadaniem Domu Kultury jest łączenie i koordynowanie działań wszystkich instytucji kultury. W żadnym wypadku nie mogą one ze sobą rywalizować. Każdy w swoim obszarze powinien działać.

Ewa Kowalik – podpowiada, że terminy imprez organizowanych przez instytucje kultury, nie powinny się nakładać. Jej zdaniem, bardziej powinno się wykorzystywać lokalnych artystów m.in. Teatr Prawie Wielki, który wystawia tylko jeden spektakl u siebie w Kowalewie, a mógłby w DK w Pleszewie też wystąpić.

Przemysław Marciniak zapewnił, że nowo budowany Dom Kultury będzie wypełniony treścią.  W nowej siedzibie będzie studio nagrań, miejsca na próby zespołów muzycznych, pracownie zajęć plastycznych…

Adam Staszak – dyrektor Muzeum Regionalnego mówił o Dniach Pleszewa, organizowanych  od lat 90. Byłem przy narodzinach Dni Pleszewa, takie imprezy w latach 90. były na topie, wszystkie  miasta je organizowały. I to samorządy, organizując darmowe koncerty, zepsuły rynek muzyczny. Teraz ta formuła się wyczerpała – przekonywał dyrektor MR, który w latach 90.  był szefem wydziału kultury w magistracie.

Paulina Vogt – Wawrzyniak – kustosz Muzeum Narodowego – Zamek Czartoryskich w Gołuchowie uważa, że nie należy oddzielać kultury od życia.

Jej zdaniem, pozytywna dla młodych jest rewitalizacja i dawanie drugiej szansy obiektom, który stały się niepotrzebne np. przerobienie dworca na bibliotekę czy teraz parowozowni na dom kultury.

Otoczenie kształtuje wrażliwość. To dobrze, że miasto tworzy ładne przestrzenie, bo nie tylko wydarzenia kształtują kulturę. Dobrze by  było, żeby nowy dom kultury był dla wszystkich, żeby przyciągał grupy pokoleniowe – podkreślała pani kustosz.

Jej zdaniem Dni Pleszewa powinny przejść do historii. Formuła konsumpcji, najważniejsza w latach 90., dawno się wypaliła.

Marcin Konieczny – gitarzysta z zespołu Monroe – ubolewał, że nie ma w Pleszewie zespołów muzycznych, w których grają ludzie młodzi. Sugerował, że trzeba kupić instrumenty, na których młodzi by grali. Chodzi o to, żeby  dzieci chciały uczestniczyć w kulturze – podpowiadał Marcin.

Piotr Wawrzyniak odniósł się do Dni Pleszewa. One nie mają nic wspólnego z kulturą, ale  były sukcesem frekwencyjnym. Trzeba znaleźć balans między kulturą przez „K” a imprezami masowymi. Chodzi o to, żeby kultura była zapraszająca, wciągająca -podpowiadał. Jego zdaniem, wielu pleszewianom będzie Dni Pleszewa brakowało.

Zbigniew Nowaczyk – prezes chóru „Lutnia” prosił,  aby Dom Kultury bardziej wykorzystywał chór, który istnieje w Pleszewie ponad 120 lat. I warto zapraszać go do udziału w uroczystościach w mieście, chociaż 2,3 razy w roku.

Wracając do Dni Pleszewa, Arkadiusz Ptak, powołał się na sondę, którą zamieściło „Życie Pleszewa”. Na 300 uczestników sondy 26 % było „za”. To znaczy, że coś trzeba pozostawić.

Przemysław Marciniak powiedział, że w Dni Pleszewa, na koncerty przychodzi około 5000 osób, z tego na koncert gwiazdy –  ok. 4000 osób.  70% uczestniczy w koncertach dwa dni, 10% chodzi tylko na koncert wybrany.

Powrócił temat płacenia za udział w koncertach. I przykład, że pleszewianie zapłacą. Na koncert grupy „Dżem” kupiono już 800 biletów w cenie 75 złotych.  To znaczy, że ludzie zapłacą. A artyści, występując w biletowanym koncercie, mają komfort.

Arkadiusz Ptak wyjaśnił, że do wszystkich biletowanych koncertów organizowanych w mieście, trzeba dopłacać. Żaden nie spinał się finansowo. Nawet do Artura Andrusa trzeba było dołożyć. Tylko jeden koncert się w 2018 roku samofinansował. Był to koncert Sinfonietty Polonii. Po likwidacji wielkich koncertów na Dni Pleszewa, zostaną pieniądze na dofinansowanie innych koncertów – zapewniał.

Burmistrz wyjaśnił, że biletowanie koncertów jest korzystne także  z punktu widzenia biznesowego. Można sobie odliczyć podatek VAT. Przy koncercie bezpłatnym, cały VAT trzeba odprowadzić.

Marek Szymoniak uważa, że Dni Pleszewa tak zupełnie zaprzepaścić nie wolno, bo dzięki nim powstała tradycja wychodzenia z domu i napędzało to koniunkturę handlowcom. Jego zdaniem, jakąś niewielką formę warto zostawić.

Paulina Vogt – Wawrzyniak sugerowała, aby ewentualną imprezę związaną z świętem miasta, przenieść do Plant, zorganizować jakiś koncert, projekcję filmów, spotkania…

Sławomira Madalińska – komendantka pleszewskiego hufca ZHP, nauczycielka  – podpowiada, że trzeba zapytać samych zainteresowanych, czyli dzieci, jakie sekcje powinny działać w Domu Kultury. Starsi sami sobie drogę do kultury znajdą. Młodych trzeba edukować.  Trzeba stworzyć modę na kulturę – mówiła druhna.

Nawiązując do wypowiedzi Sławy Madalińskiej, Przemysław Marciniak powiedział, że dzieci sobie radzą, o czym świadczy SMS, którego otrzymał  po wygranym konkursie:

Panie Przemku, dzień dobry. Nie znamy się, ale pytam, czy w Domu Kultury będą zajęcia teatralne dla dzieci?”

Zuzanna Musielak – Rybak – szefowa „Gazety Pleszewskiej” też wypowiedziała się w kwestii Dni Pleszewa. Przytoczyła przykład Krotoszyna, która pozostawił Święto Miasta  w formie lokalnej, organizując koncerty lokalnych zespołów.  Zuzanna aasugerowała połączenie Dnia Pleszewa z Olimpiadą PPL. Jej zdaniem, w tej formule znalazłoby zadowolenie wielu pleszewian.

Artur Kowalski – animator kultury, przyszedł na spotkanie z synem i kolegą syna. Mówił, że „młodzi przyszli z pomysłem”, chociaż  … nic nie mówili. I trudno się dziwić, młodzi teraz mało mówią. W szkole piszą testy, z kolegami porozumiewają się za pomocą portali społecznościowych… Ale dobrze, że przyszli.

Paweł Michaliszyn – dziennikarz muzyczny, muzyk uważa, że nie wolno dawać ludziom sztuki za darmo. A koncert musi  być biletowany. Artysta nie zagra dobrego koncertu, jeśli on nie jest biletowany – mówił Paweł Michaliszyn.

Paweł uważa, że jeśli chodzi o młodych pleszewian, to tylko młodzi potrafią do nich dotrzeć. Zaś edukacja artystyczna musi  być prowadzona przez ludzi z pasją „musi kosztować i boleć”. Także on zauważył, że w Pleszewie nie ma kontynuacji umiejętności nabytych w szkole muzycznej. Młodzi artyści, nie mają gdzie się wykazać – mówił.

Przemysław Marciniak zapewnił, że dla niego najważniejszy zawsze będzie człowiek i jego oczekiwania. Trzeba rozpalić ogień kultury – zapowiedział.

Były pytania o nowe sekcje dla dzieci (Ewa Kowalik), o sprzęt muzyczny i instruktorów muzyki (Marcin Konieczny), o pomieszczenia, jakimi będzie dysponować nowy obiekt po parowozowni (Irena Kuczyńska). Temu będą poświęcone (chyba) kolejne spotkania.

Agnieszka Kowalska – wychowawca w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Marszewie,  mówiła że dla podopiecznych jej placówki nie ma w Pleszewie oferty kulturalnej oprócz Muzeum Regionalnego i Biblioteki Publicznej.

Przemysław Marciniak zapowiedział, że na początku chce być  dyrektorem pielgrzymem, który chodzi, słucha, rozpoznaje, spotyka się i z tego stworzy pomysł na kulturę. Zasugerował powołanie  grupy intelektualistów. Marzy mu się Pleszew, który kulturą stoi.

Było to pierwsze spotkanie poświęcone pomysłom na kulturę. Jego największą wartością było to, że tyle osób przyszło słuchać i mówić o swoich pomysłach, wątpliwościach. Byli na widowni ludzie bardzo młodzi. Co prawda, nie mówili, ale byli obecni, znaczy to, że są zainteresowani.

Trzeba ich dopuszczać do głosu, żeby wyrosły nowe elity. Nie mogą seniorzy organizować życia w mieście młodym ludziom. Wybrzmiewało to na sali kilkakrotnie. I trzeba młodym pozwolić na popełnianie błędów.

 

Skomentuj na Facebooku