Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

,,Powidoki” w kinie Hel – moje pożegnanie z mistrzem Andrzejem Wajdą

Andrzej Wajda wielkim reżyserem był, dlatego na ostatni zrobiony przez mistrza film, musiałam iść. I nie żałuję, mimo iż film jest bardzo ciężki. Opowiada o tragicznym okresie naszej powojennej historii, kiedy bycie sobą, mogło oznaczać śmierć. Tak było w przypadku prof. Władysława Strzemińskiego, głównego bohatera filmu  ,,Powidoki”.

Plakat zapowiadający film ,,Powidoki”

Przejmujący scenariusz do filmu, który realizował dziewięćdziesięcioletni Andrzej Wajda, napisał Andrzej Mularczyk, twórca scenariuszy do takich filmów jak  ,,Katyń” (wespół z A. Wajdą), ,,Dom”, ,,Rodzina Połanieckich”, ,,Kochaj albo rzuć”, ,,Sami swoi”. Zarówno Mularczyk (rocznik 1930) jak i Wajda (rocznik 1926) żyli w latach 1948 – 1952, kiedy toczy się akcja filmu.

Bohaterem filmu jest prof. Władysław Strzemiński, artysta niezłomny, współzałożyciel Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi, który sprzeciwiał się doktrynie socrealizmu i spotykały go ze strony ówczesnych władz same upokorzenia. Stopniowo odzierano go ze wszystkiego. Wyrzucono  z uczelni, ze związku artystów, pozbawiając go tym samym kartek na żywność i możliwości zarobienia pieniędzy, skazując w ostateczności na śmierć głodową.

Rolę profesora zagrał Bogusław Linda. W telewizji śniadaniowej aktor zwierzał się Magdalenie Mołek, że prosił Wajdę o inną rolę.  Bałem się, że to spieprzę – mówił aktor. Jednak, zdaniem wielu, ta rola okazała się  najwybitniejszą ze wszystkich, jakie do tej pory grał.  Tak bardzo nie był sobą, tak bardzo był w tym filmie profesorem Strzemińskim. Bohater, którego grał, w I wojnie światowej stracił lewą rękę i prawą nogę. Chodzenie na kulach pachwinowych na jednej nodze i posługiwanie się jedną ręką, opanował aktor do perfekcji.  – Andrzej tak bardzo chciał zrobić ten film, a ja od niego nie mogłem uciec  – przekonywał  Linda telewidzów.

Aktor zgadza się z opinią, że film ,,Powidoki” ma przełożenie polityczne ,,jak to u Andrzeja”. A ja zgadzam się z Bogusławem Lindą, bo każdy film Andrzeja Wajdy mówi nam coś o Polsce i jej historii.  Tak było i teraz. Nie jestem znawcą kina, dlatego nie będę szukać dziury w całym. ,,Powidoki” to film tak bardzo polski, tak bardzo prawdziwy,  tak bardzo odzwierciedlający czasy, kiedy wszyscy mieli myśleć tak samo. A biada temu, kto się sprzeciwił. Ten film może być też przestrogą…

Ale nie tylko Linda. Objawieniem w filmie jest Bronka Zamachowska, która gra córkę profesora Strzemińskiego – Nikę. Jej rola też przejdzie do historii polskiego kina. Andrzej Pieczyński gra Juliana Przybosia, Szymon Bobrowski – ministra kultury Włodzimierza Sokorskiego, który przekonywał o wyższości socrealizmu nad prawdą i pięknem w sztuce.

,,Powidoki” Andrzeja Wajdy to intymny zapis ostatnich trzech lat życia wybitnego malarza, którego zniszczyła komunistyczna władza. Nie żałuję 100 minut spędzonych w kinie ,,Hel” w Pleszewie trzy dni po krajowej premierze filmu stworzonego przez Andrzeja Wajdę, reżysera, który otrzymał Oscara za całokształt swojej twórczości. A ,,Powidoki” otrzymały nominację do Oscara.

Skomentuj na Facebooku