Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

Przemoc ma płeć

„Kiedyś facet  zawsze miał rację, baba musiała siedzieć cicho. A domowe brudy prało się w domu” – taki model życia przetrwał w wielu rodzinach, mimo iż już 100 lat temu kobiety zyskały  prawo wyborcze bierne i czynne.

Tymczasem wg statystyk jedna kobieta na pięć podlega przemocy.  Bo przemoc w Polsce ma płeć. W 95 procentach to mężczyźni pastwią się nad swoimi partnerkami. I jest na to przyzwolenie społeczne. W wielu przypadkach  maltretowana kobieta uciekać musi z domu a sprawca przemocy w nim pozostaje.

Problem jest w mentalności. Ofiara przemocy bywa stłamszona, zawstydzona, przestraszona i nie zawsze chce mówić o tym, co przeżywa w czterech ścianach swojego domu.

A przemocowiec  to często wyperfumowany, elegancki, uśmiechnięty pan, wysiadający z eleganckiej limuzyny, który w domu zmienia się w diabełka.

I nikt nie wierzy, że ktoś taki może bić, wyklinać, rzucać talerzami, gwałcić, wyliczać każdy grosz, poniżać. A potem wyprowadzać rodzinkę na przymusowy spacer, często na mszę niedzielną.

Na szczęście coraz więcej i częściej o przemocy się mówi. 16 dni trwała  kolejna już Kampania Przeciw Przemocy ze Względu na Płeć.

O wspieraniu ofiar przemocy i szeroko pojętej profilaktyce,  opowiadają mi  pracownice Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Pleszewie   Maria Przybył i Katarzyna Bąba, które realizują projekt „Porozumieć się bez przemocy”.

Maria Przybył - kierownik Powiatowego Oddziału Interwencji Kryzysowej w Pleszewie i Katarzyna Bąba - pracownik

Gdyby cztery ściany niewielkiego pokoiku w Ośrodku Interwencji Kryzysowej przy ul. Osiedlowej 1 umiały mówić, opowiedziałyby o kobietach, bo to one oraz ich dzieci, w 95 procentach podlegają przemocy ze strony mężów czy partnerów.

Maria i Katarzyna podkreślają, że pomysłowość sprawców przemocy  nie ma granic. „Jeden z mężów przywiązywał żonę do kaloryfera, bo nie życzył sobie, żeby wychodziła z domu do pracy. Inny odbierał żonie kluczyki od samochodu, bo nie chciał, żeby pracowała. Zdarzało się, że mąż wyrzucał na drodze żonę z samochodu, bo go denerwowała”

Zdarzają się rękoczyny, krzyki, zmuszanie do seksu (co też jest przemocą, jeśli kobieta nie ma na to ochoty, zwłaszcza np. po biciu czy awanturze), niepłacenie alimentów, ciągła kontrola i podporządkowanie sobie żony.

Bywa  przemoc ekonomiczna, gdzie mąż rozlicza żonę z każdego wydanego grosza, wydzielając na każdy dzień  pieniądze. Maria Przybył podkreśla, że ten rodzaj przemocy miał wejść do Kodeksu Karnego, ale ostatnio rząd się z tego wycofał.

Zachowaniom przemocowym najbardziej sprzyjają  święta, rodziny więcej czasu spędzają razem, jest więcej powodów do kłótni, pije się więcej alkoholu, dochodzi do krzyków, bójek, płaczu dzieci. Hałasy słyszą sąsiedzi, czasem wołają policję.

Przemoc w rodzinie ścigana jest w Polsce z urzędu zgodnie z artykułem 207 Kodeksu Karnego. Ale sprawa nie jest prosta. Trzeba udowodnić znęcanie się. Najłatwiej jest z przemocą fizyczną, kiedy dojdzie do pobicia i można zrobić obdukcję. Ale co z przemocą psychiczną? Jak ją udowodnić?

Przemoc psychiczna nie jest wymierna i określona, ale „jest czekaniem na tragedię”. Zdarza się, że sprawca doprowadzi kobietę do takiego stanu, że ona rzuca się na niego z nożem… i trafia do więzienia a dzieci zostają z przemocowym ojcem.

„30 procent przypadków przemocy jest nieujawnionych” – twierdzi Maria Przybył. „Jeśli kobieta całe życie słyszy od swojego partnera, że jest głupia, jak może w siebie uwierzyć. Życie w przemocowym związku odbiera siłę do działania.  A przecież przemoc żywi się milczeniem”

Pokutują też stereotypy z dawnych czasów, kiedy kobieta musiała zacisnąć zęby i znosić wszystkie fanaberie męża, picie, bicie, przemoc psychiczną i ekonomiczną.  Zaciskanie zębów i przemilczanie  nadal często doradzają matki i babki.

Zdarza się, że córki przemocowych ojców wybierają partnerów podobnych, a synowie przemocowców, postępują tak samo ze swoimi partnerkami.

Co z tym można zrobić? Przecież nie każda kobieta, nawet ta bita, obrzucana obelgami, chce odejść od męża. Jedne uważają, że sobie same nie poradzą, bardziej religijne nie chcą rozbijać rodziny. Liczą na to, że mąż się zmieni.

Moje rozmówczynie, które od czterech lat pracują w Ośrodku Interwencji Kryzysowej, uważają, że bardzo ważne jest uświadomienie osobom, wobec których stosowana jest przemoc, że mają prawo zaprotestować.

Mają prawo powiedzieć swojemu prześladowcy: od dziś nie będziesz mnie bić, nie będziesz krzyczeć, nie pozwolę się dłużej obrażać”. Bywa, że  to wystarczy, przemocowiec  zobaczy, że ma przed sobą silną osobę, a nie przestraszoną kobietę, która się go boi. Niektórzy, będą się bali, że żona nagłośni sprawę. A oni przecież chcą udawać przykładną rodzinę.

Żeby mieć taką siłę, żeby przeciwstawić się przemocowemu partnerowi, trzeba szukać wsparcia. I można je znaleźć w Ośrodku Interwencji Kryzysowej przy ul. Osiedlowej 4 od godziny 7.30 do 15.30 a w szczególnych przypadkach całą dobę. Maria albo Katarzyna mają przy sobie telefon z nr  668 473 977. Zawsze go odbiorą i coś doradzą.

Ośrodek Interwencji Kryzysowej pomaga  kobietom dotkniętym przemocą nazwać problem.  Czasem wystarczy wysłuchanie, rozmowa, ukazanie jakiejś drogi wyjścia, pokazanie kobiecie, że nie jest sama wobec sprawcy przemocy.

Bywa, że wsparcie terapeutyczne, które uzyska w OIK doda kobiecie siły, do powiedzenia: Dość! „Przestępstwo, wynikające z przemocy, ścigane jest z urzędu  i niekiedy wniosek składany jest przez Policję.

Kobiety często nie chcą wzywać policji, nie chcą być stygmatyzowane. Muszą dojrzeć do opowiedzenia komuś o  swojej sytuacji – mówi Maria Przybył.

Zdaniem moich rozmówczyń, w przeciwdziałaniu  przemocy bardzo ważna jest profilaktyka.  W pleszewskich szkołach organizują one  warsztaty, podczas których uświadamiają młodzieży,  czym jest przemoc. Nie tylko ta w rodzinach, ale też ta w szkole w grupie rówieśniczej.

Do mieszkańców powiatu pleszewskiego dotarły ulotki zawierające wiele ważnych informacji.
 

Maria Przybył i  Katarzyna Bąba  organizują też spotkania z przedstawicielkami organizacji kobiecych m.in. Kołami Gospodyń Wiejskich  oraz przewodniczącymi osiedli.

„Zdarza się, że kobiety żyją w takich przemocowych związkach i nie mają  pojęcia o tym, że to nie są normalne relacje i nie muszą się zgadzać na przemoc. Czasem pomóc może kobieta kobiecie, podpowiadając, gdzie  może szukać pomocy, albo nazywając problem po imieniu ” – podkreśla   pani Katarzyna.

Z czteroletniej praktyki moich rozmówczyń wynika, że bardzo ważne dla osób dotkniętych przemocą jest uświadomienie im, że nie są same, że w sytuacji krytycznej mogą liczyć na pomoc instytucji.

Zawsze mogą przyjść do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, gdzie uzyskają pomoc i podpowiedź, co dalej robić.

Czasem zakładana jest Niebieska Karta, czasem przemocowy partner trafia za kratki, czasem pod naciskiem kuratora uczestniczy w warsztatach terapeutycznych i naprawia swoje postępowanie.

Maria Przybył uważa, że przemocowi partnerzy to osoby, które nie radzą sobie ze swoimi emocjami i wyładowują się na bliskich.  Zdaniem psychologów zachowań przemocowych można się oduczyć, bo są one wyuczone. I to jest optymistyczne, ale sprawca przemocy musi być gotowy na zmiany.

W pomoc kobietom ulegającym przemocy angażuje się policja, zakładając Niebieskie Karty, Gminne Ośrodki Pomocy Społecznej, dzielnicowi, pedagodzy szkolni, kuratorzy sądowi.

Rocznie do OIK w Pleszewie trafia 120 do 150 rodzin dotkniętych przemocą. Maria i Katarzyna podkreślają wielką rolę profilaktyki, uświadamianie już najmłodszym osobom w szkołach, czym jest przemoc i dlaczego nie wolno się na nią godzić.

Trzeba umieć  tupnąć  nogą i powiedzieć: nie będziesz mnie więcej poniżać – takich zachowań i poczucia własnej wartości i godności trzeba uczyć dzieci od najmłodszych lat.

Należy uczyć ludzi porozumiewania się bez przemocy – to proste ale zarazem trudne – podkreślają pracownice OIK, zawsze gotowe pomóc, podpowiedzieć, wysłuchać, doradzić, wesprzeć, dodać siły do uwierzenia w siebie, skierować do instytucji, które mogą ukarać sprawcę.

Cieszą się, kiedy komuś pomogą i przychodzi on z podziękowaniem. Ale nie gniewają  się, kiedy ktoś przestaje je rozpoznawać. To znaczy, że poradził sobie i  „wygumkował przeszłość”.

Oczywiście, nie wszystko co się dzieje w rodzinach jest przemocą. Zdarza się, że Niebieska Karta jest zakładana w trakcie rozwodu. Grupa robocza (policja, kurator, GOPS, pedagog, OIK) weryfikuje, czy już jest przemoc czy jeszcze rodzinny konflikt – mówi Maria Przybył.

Ale jeszcze na inny rodzaj przemocy zwracają uwagę moje rozmówczynie. Chodzi o przemoc wobec seniorów, którzy przekazali dzieciom swoje majątki i teraz cierpią. Znana jest historia starszego pana, który zapisał gospodarstwo synowi za emeryturę i trafił … do komórki.

Takie zachowanie dzieci ścigane jest z urzędu, tylko ktoś musi złożyć doniesienie, seniorzy zwykle się wstydzą donosić na dzieci  – tłumaczy Maria Przybył.  Zdarzyło już się, że starszy pan założył Niebieską Kartę na zięcia i córkę, którzy go prześladowali.

Ale znane są i odwrotne zachowania. Rodzice zapisali synowi i synowej gospodarstwo i nadal chcą w nim rządzić. I to też jest przemoc. Trzeba uświadomić starszym państwu, że tak nie wolno postępować, młodzi mają prawo żyć po swojemu.

Chociaż to brzmi mało wiarygodnie, przymuszanie dziadków do opieki nad wnukami też jest przemocą. „Babcia nic nie musi, może chcieć pomóc dzieciom w wychowaniu młodszego pokolenia”-  tłumaczy Katarzyna Bąba.

W ramach  Kampanii Przeciw Przemocy ze Względu na Płeć, w OIK w Pleszewie organizowano warsztaty rodzicielskie empatii. Prowadziła je Zofia Schacht – Petersen. Były one zorganizowane dla rodziców i były ogólnodostępne.

Radio Centrum Przemoc ma płeć

Skomentuj na Facebooku