Irena Kuczyńska
Region Pleszewski Z historii

Stare dzieje Starego Targowiska, które będzie parkingiem

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

Rozpoczyna się rewitalizacja Starego Targowiska. Historia tego kultowego pleszewskiego placu  jest bardzo ciekawa. Sięga końca XIX wieku…

Jeszcze 60 lat  temu tu rosła trawa i chłopacy grali w piłkę i toczyli bitwy TARGOVIA z JORDANOVIĄ i PARKOVIĄ

Najstarsze domy na Starym Targowisku

Pierwsze domy przy Viechmarkt (Targowisko bydlęce) zbudowano jeszcze za czasów pruskich. Danuta Kloetzel odziedziczyła po swoim chrzestnym Marianie Ogrodowiczu dom pod numerem 2.  Został zbudowany przez Rudolfa Puschera w roku 1898. Z tego roku pochodzi plan domku narysowany przez architekta. Jest też Księga wieczysta, oczywiście po niemiecku, która sięga roku 1864. Dom  stoi w ogrodzie, co wynika z planu i przylega do nieruchomości Kwiecińskich. W odziedziczonych razem z domem papierach,  jest też dokument niemieckojęzyczny z 5 kwietnia 1919 roku z którego wynika, że Herr Adolf Puscher sprzedał dom Herr Josef Laskowski z Pleszewa.  Można domniemywać, że dom pod ,,dwójką” jest najstarszy. Jego rówieśnikiem może być przylegająca do niego nieruchomość Kwiecińskich na rogu ul. Wodnej i Stare Targowisko, gdzie są dwa domy i jest gospodarstwo rolne. Pani Danuta wspomina, że kiedy 10 lat temu remontowała stary domek po chrzestnym Ogrodowiczu, wtedy okazało się, że był on ,,lepiony z gliny i obkładany kamieniami”. W suficie były belki i trzcina.

Maria Ogrodowicz – właścicielka domku, który odziedziczyła Danuta Kloetzel . Z siostrą przed domkiem w latach 50.

Najstarszy domek od ogrodu. Kiedyś między ogrodami były ,,uliczki”

Danuta Kloetzel  pod dwójką mieszka 9 lat, ale urodziła się i wychowała naprzeciwko w domu, który stał na rogu Wodnej i Starego Targowiska. Znakomicie więc czuje ,,genius loci’‚ czyli ducha tego miejsca. Z Danką oraz z Teresą Szymczak zd. Kwiecińską z domku stojącego obok,  rozmawiamy o przeszłości tego miejsca, które w czasach pruskich nazywało się Targowisko bydlęce, w dwudziestoleciu międzywojennym Targowisko, w czasie II wojny światowej Lindenplatz (plac z lipami). Po wojnie nazwano go Stare Targowisko. I tak już jest. Plac w zasadzie się nie zmienia. Moje rozmówczynie, jak przez mgłę przypominają sobie, że kiedyś starsi ludzie  lokalizowali te tereny  ,,na ziemi Puschera”. Być może Adolf Puscher był właścicielem tych wszystkich gruntów aż do Neru i do Sienkiewicza a Polacy od niego ziemię kupowali i się budowali? A może Puscher handlował bydłem i do tego był mu potrzebny duży pusty plac? Wszak pierwsza nazwa Starego Targowiska, widoczna na planie budowy domu, który z Laskowskich przeszedł na Ogrodowiczów, brzmiała Targowisko bydlęce.

Fragment starego dokumentu z nazwą ulicy i nazwiskiem Adolfa Puschera z roku 1898

Dziadkowie Teresy z Kwiecińskich Szymczakowej sprowadzili się na gospodarstwo przy Wodnej z wjazdem od Starego Targowiska 1 po swoim ślubie w roku 1911. Stary dom w podwórzu już stał. Babcia pani Teresy – Franciszka Straburzyńska mieszkała przy ul. Kaliskiej w domu naprzeciwko cmentarza. Tam poznała swojego przyszłego męża Leona Kwiecińskiego, który z zawodu był miernikiem czyli geodetą.  A mieszkał w kamienicy obok. Rodzice Leona – pradziadkowie  pani Teresy  – Magdalena i Wojciech Kwiecińscy dom przy ulicy Wodnej wybudowali dla syna i jego żony.  Franciszka i Leon mieli duże gospodarstwo, pola dochodziły do samego Neru, gdzie była łąka (ulicy Wyspiańskiego nie było). Przed wojną w domku przy Targowisku (nazwa przedwojenna) wychowali czworo dzieci: Władysława (był księdzem, jest absolwentem pleszewskiego liceum), Heliodora (nauczyciel w pleszewskim liceum – ojciec Jerzego i Juliusza), Eleonorę, która po wojnie krótko uczyła języka polskiego w pleszewskim liceum oraz  Tadeusza (ojca mojej rozmówczyni), który odziedziczył po rodzicach gospodarstwo.

W czasie wojny Kwiecińscy zostali wysiedleni ze swojego gospodarstwa do Rudy koło Chełma Lubelskiego. Przy Lindenplatz 1 zamieszkali Niemcy. Kiedy w 1945 roku Kwiecińscy wrócili, gospodarstwo było zrujnowane. W 1951 roku Tadeusz  Kwieciński ożenił się z Ireną Skowrońską  z Krzywosądowa i  w ten sposób dom i gospodarstwo przejęło kolejne pokolenie. W domu przy Starym Targowisku 1 wychowało się czworo dzieci: Mariana, Teresę, Janusza i Henryka. I to na niego przeszło rodzinne gospodarstwo.  Kiedy młodzi Kwiecińscy byli dziećmi, Stare Targowisko było miejscem zabaw dzieciaków z całej okolicy. Teresa Szymczak wspomina czasy dzieciństwa, kiedy rodzice mieli duże gospodarstwo a mleko od Kwiecińskich ze Starego Targowiska piło ,,pół Pleszewa”.

Widok na Stare Targowisko od ulicy Wodnej

W latach 50. i 60. Stare Targowisko to był duży plac zarośnięty trawą, ale kiedy dzieciaki zaczynały wiosną kopać piłkę i biegać, trawa znikała. Pamięta to Danuta Kloetzel z domu Sawada,  wychowana w domku, (którego już nie ma) przy ul. Wodnej 6 z wyjściem na Stare Targowisko.  Wokół  Starego Targowiska stało tylko kilka domów: ten z brzegu od Stolarskiej, gdzie teraz mieszkają Kujawińscy, naprzeciwko na narożniku dom, w którym mieszkało kilka rodzin, na tej samej stronie duży dom Biernackich, gdzie też mieszkało kilka rodzin. Pozostałe domy pobudowano wiele lat później. W latach 60. były ogrody, plac z trawą i lipy. Drzewa musiały być posadzone w wojnę albo krótko przed wojną, bo w czasie okupacji  obowiązywała nazwa Lindenplatz czyli Plac Lipowy.  Najstarszy brat pani Danuty wspomina, że jak  w latach 50. bawili się na placu, to lipy były jeszcze giętkie. Ona pamięta,  że  w latach 60. , tam gdzie teraz jest hala ABC,  stały ,,tanie jatki”. Były to kramy, gdzie można było sprzedać rąbankę, czyli mięso z własnego uboju, oczywiście zbadane.

Sawadowie mieli czterech synów: Ryszarda, Jerzego, Mirosława, Władysława i córkę Danutę. Wszyscy cały wolny czas spędzali na Starym Targowisku. Były zabawy, były też bójki, bo każda dzielnica Pleszewa miała swoją ekipę. Ci z Targowiska to była TARGOWIA. Do tego jeszcze wrócę przy okazji wspomnień Wiesława Wężyka, który był kumplem Władysława Sawady. Obie moje rozmówczynie wspominają, że tam, gdzie w latach 80. XX w. zbudowano gołębnik dla gołębi pocztowych, w latach 60. był kiosk pani Hildebrandowej. W sklepiku były podstawowe produkty żywnościowe, a za złotówkę dostawało się 5 cukierków. Mały Mirek Sawada często przesiadywał  w kiosku, kiedy rodzice byli w pracy. Siostra się śmieje, że mówili o nim ,,dziecko krawężnika”.

W latach 60. kiedy zlikwidowano targowisko na rynku przy ratuszu, a potem też targ bydlęcy na Nowym Rynku czyli Placu Powstańców Wielkopolskich, gdzie powstał dworzec autobusowy, handlujący przenieśli się na Stare Targowisko.  O historii Placu Powstańców Wielkopolskich przeczytasz w tym linku. http://irenakuczynska.pl/konie-dworcu-autobusowym/.
Dwa razy  w tygodniu, w poniedziałek i czwartek plac się ożywiał. Moje rozmówczynie pamiętają, że największy ruch był przed Wielkanocą a jeszcze większy przed Wszystkimi Świętymi. Handlujący przyjeżdżali dzień wcześniej i płacili nawet mieszkańcom Starego Targowiska za zajęcie dobrego miejsca pod handelek. A w dzień targowy zachodzili do kibelków, które w podwórzach mieli mieszkańcy posesji. Pani Danuta mówi, że przed 1 listopada cały plac był zastawiony wieńcami nagrobnymi.

Stare Targowisko w latach 80.

Obie panie wspominają czasy swoim mam, kiedy pomiędzy domami były ogrody a z jednego do drugiego była ,,uliczka” czyli furtka tak, żeby gospodynie mogły przebiegać do sąsiadki na ploteczki bez wychodzenia na plac. I jeszcze lipy, których żal teraz, kiedy je wycinają.  Ale mieszkańcy Starego Targowiska wreszcie przestaną grzęznąć w błocie a ich posesje będą oświetlone. Do czerwca potrwa rewitalizacja placu. Będzie nowa nawierzchnia asfaltowa, będzie deptak.  Pojawią się  nowe drzewa. Zostanie kilka miejsc targowych dla tych, którzy nie wyobrażają sobie tego miejsca bez handelku. Głównymi bohaterami placu będą samochody. Projekt przewiduje  70 miejsc parkingowych. Jesienią Przedsiębiorstwo Komunalne  wymieniło rury doprowadzające wodę, doprowadziło sieć kanalizacyjną do wszystkich posesji. Wkrótce ruszą roboty drogowe.

Tak będzie wyglądało Stare Targowisko po rewitalizacji

Lipy to główne bohaterki Starego Targowiska

Zabudowania na Starym Targowisku

Zabudowania

Detal

Gołębnik

Unia Europejska dołożyła do kanalizacji

Z lewej stały ,,tanie jatki”

Na portalu społecznościowym poprosiłam pleszewian o wspomnienia, jakie mają ze Starym Targowiskiem. I był odzew. Oto co napisaliście:

Irena Owczarek W dzieciństwie uczyłam się w tym miejscu jeździć na rowerze. Pod czujnym okiem taty. W dni targowe lubiłam oglądać wszystko, co było na straganach. Ale najbardziej utkwiły mi w pamięci panie sprzedające latem masło owinięte starannie w liście kapusty.

Ewa Kowalik Pamiętam jak w poniedziałek i czwartek chodziło się na targ. Można było kupić wszystko począwszy od żywego drobiu, warzyw, owoców oraz tzw różności (gliniane kogutki, drewniane zabawki

Renata Reszel A ja pamiętam, że tam byli pasjonaci gołębi – hodowcy tych pięknych ptaków.

Sławomir Kruszewski A ja pamiętam jak się szło na targ i po drodze na ulicach mijało się kobiety stojące z masłem i jajkami

Danuta Konieczna Ja do dzisiaj korzystam z tego targowiska, kwiaty , warzywa, nabiał, owoce, drób……..lubię tam kupować, to takie fajne miejsce ,, sami swoi z targowiska”

Wieslaw Wezyk Wychowałem się w okolicy, najlepsza zabawa była, jak były karuzele.  Grało się w palanta, w tej części gdzie jest Żychlewicz była stolarnia p. Wysockiego. Tu gdzie jest Wielobranżówka, nauczyłem się jeździć na motorze mając 6 lat. Na tym boisku grało się w piłkę młodzi kontra starzy. Mieliśmy drużynę TARGOWIA grało się JORDANIA i PARKOWIA,  co tu gadać, to były czasy.

Anna Baranska Ja w tym miejscu pamiętam stolarnię p.Golińskiego. Wchodziło się z Garncarskiej, na tyłach budynku (chyba). Tak, i przejście było do Kaliskiej tak pamiętam.

Natalia Małgorzata Kosińska Ja z babcia  chodziłam często po zakupy, od kwiatków po drób-tak jak już wyżej wspomniano… do dziś pamiętam maleńkie kurczaczki, kaczuszki tam sprzedawane. To były czasy gdy pod sandałami nosiło się kolanówki w różnych kolorach do krótkich spodni… gdzie z słodkich owoców czereśni robiłam kolczyki, które długo na uchu nie wisiały, tak to wspominam. Pani Irenko, miło cofnąć się w czasie i powspominać piękne czasy dzieciństwa.

Barbara Głowacka  Na Starym Targowisku mieszkała moja babcia Michalina a ja mieszkałam na Wyspiańskiego, więc wiosną i w lecie często bywałam u mojej babci. Z dzieciństwa pamiętam, ze był to plac zabaw dla wszystkich, którzy zamieszkiwali w domach w pobliżu tej ulicy. Chłopacy grali w piłkę i w palanta, jeździli na rowerach, dziewczyny grały w skakanki. W maju kiedy było ciepło i słonecznie wieczorami latało mnóstwo chrabąszczy, które łapaliśmy a chłopacy wrzucali dziewczynom za kołnierze. Plac był porośnięty lipami i kiedy kwitły unosił się piękny miodowy zapach i latało wokół nich mnóstwo pszczół. Pamiętam też te tak zwane ” Tanie jatki”z mięsem, które wcześniej już wspomniano .

Zimą przychodziło się też jeździć na sankach zwłaszcza koło domu P. .Żychlewicza ponieważ tam było trochę z górki i robiło się  ślizgawki. Prawie każda pora roku była na tym placu przez dzieciaki zagospodarowana do zabawy. Na targ, który w lecie jeszcze dotąd bywa, chodzę do dziś chociaż nieco rzadziej. Są to miłe wspomnienia z dzieciństwa, nie było wówczas komórek ani internetu a były to bardziej fizyczne i koleżeńskie spotkania na świeżym powietrzu. Wielu sąsiadów ze starszego pokolenia z owych czasów, których pamiętam już nie żyje a ich dzieci z mojego pokolenia całkowicie stamtąd wywędrowały w inne tereny Pleszewa lub poza Pleszew.

Ja mieszkałam przy ul. Wyspiańskiego 6 w tym domu na przeciwko bloku za którym w głębi mieści się przychodnia P.Horoszkiewiczów. Babcia mieszkała przy ul ST. Targowisko 7 to jest pierwszy budynek na rogu po prawej stronie idąc od ul. Wyspiańskiego. Przy ul Wyspiańskiego zaraz za moim domem też,kiedy byłam dzieckiem znajdowały się pola na dzisiejszej posesji Sobczaków i Sękowskich. Sadzono między innymi najpierw zboże, potem kalafiory i ziemniaki. Teraz mi się jeszcze przypomniało,że w miejscu, gzie stoi blok a za nim Przychodnia to kiedyś były ogródki działkowe pracowników Zakładów Zbożowo-Młynarskich w Pleszewie. W następnym budynku za blokiem była Łaźnia Miejska,gdzie przychodzili kąpać się mieszkańcy Pleszewa,którzy nie mieli łazienek w mieszkaniach.

Dziękuję bardzo za Wasze wspomnienia. Zostaną dla dzieci i wnuków, które może kiedyś zainteresują się tym, jak wyglądało ich miasto przed laty.

O tradycjach jarmarków i handlu, które sięgają wieku XV, jeszcze kiedyś napiszę.  Król Jan Olbracht w 1493 roku zezwalał miastu Pleszewowi organizować dwa jarmarki – 4 maja na św. Floriana i 29 sierpnia na św. Jana Chrzciciela.

Skomentuj na Facebooku