Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

Trzech punktów zabrakło nam do zwycięstwa w VI Pleszewskiej Grze Miejskiej

Pięć pań, które razem mają 310 lat, zrobiło prawie 62 000 kroków, spaliło  ponad 1325 kalorii, wykonało 9 zadań podstawowych oraz kilka bonusowych w VI Pleszewskiej Grze Miejskiej, zdobywając II miejsce. Do I miejsca zabrakło im tylko  3 punktów. Drużyn było 10.

A zaczęło się niewinnie od pytania szefowej Centrum Wolontariatu Lucyny Roszak, która zapytała, czy nie zebrałybyśmy pięcioosobowej grupy, która by uczestniczyła w VI Pleszewskiej Grze Miejskiej, inaugurującej Dni Pleszewa 2017.

Pierwsza zgodziła się Ewa Andersz – Wanat z Życia Pleszewa. Potem poszło gładko: Czesława Haak, Krystyna Jagiołka i Barbara Fengier z Pleszewskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku od razu się zgodziły. Bożena Giezek obiecała, że może być w rezerwie.

Dwa dni przed startem wypełniłyśmy kartę zgłoszeniową. Wpisuję nr PESEL i liczę, ile mamy lat. Wyszło 310. Ewa Andersz – Wanat znacznie obniżyła naszą średnią.

We wtorek Emilka Golińska i Lucyna Roszak wgrały na mojego smartfona dwie aplikacje, niezbędne do Barcode Scaner i Kahoot. Tę pierwszą już poznałam  podczas zwiedzania Trójmiasta i w Polska Press, kiedy robiliśmy wydania specjalne gazety. Ta druga była czarną magią.

W czwartek rano w dobrych nastrojach, cztery starsze panie i jedna dużo od nich młodsza, podekscytowane stały przed ratuszem, gdzie zbierały się nastolatki.

Barbara, Ewa, Irena, Czesława i Krystyna przed wyjściem na trasę

Potem w sali sesyjnej losowanie miejsc startowych, kilka wyjaśnień Lucyny Roszak, teczka z dokumentami do ręki, życzenia od wiceburmistrza Arkadiusza Ptaka i w drogę.

Drużyna z Trójki z Agnieszką Witkowską zaprawiona w poprzednich grach

Po drodze zdobywamy bonusy. Zostawiamy w zaprzyjaźnionych sklepach: u Patrycji Czerwińskiej,  w drogerii Revlon na Zamkowej i w sklepie Magdaleny Benuszak na Zamkowej plakaty z Pomarańczową Krainą. Robimy sobie fotki na dowód, że plakaty wiszą. Po drodze fotografujemy się przy pojemnikach do segregowania odpadów. Za to też są punkty.

Zadania mamy podzielone. Trzeba zbierać punkty, pilnować trasy, żeby się nie nachodzić.  Trzeba scanować zadania, zapamiętywać, co się wysłuchało czy przeczytało, bo to się może przydać na mecie, gdzie było konkurowanie z inną drużyną o kolejne bonusy.

Czesia i Basia czytają mapę

Pierwsze zadanie w parku miejskim, gdzie degustowałyśmy miody, a Basia Fengier robiła ul. Zarobiłyśmy dużo punktów, ale zapomniałyśmy, że trzeba szukać zadania do zeskanowania. W parku trzeba było wrzucić na Facebooka nasze zdjęcie z imionami wolontariuszek.Degustowanie miodów i rozpoznawanie ziół oraz wrzucenia na FB zdjęcia, żeby Lucyna Roszak wiedziała, że dotarłyśmy do  wyznaczonego miejsca

Zagapienie się kosztowało. Z Domu Kultury, gdzie  z butelki po wodzie robiliśmy filtr do wody (10 punktów)  musiałyśmy wrócić do parku i znaleźć zadanie do scanowania. My z  Czesławą się wracamy, a trzy dziewczyny idą na Plac Powstańców, gdzie zadanie było proste, ale nie byłyśmy wszystkie. Tu straciłyśmy 9 punktów.

Woda z naszego filtra jest czysta

Potem na rynek, gdzie jest chodzenie po labiryncie. Masakra ale znów się udaje. Idziemy dalej, musimy wrócić do Domu Rzemiosła. Po drodze mijamy inne grupy. W Domu Rzemiosła  ustawiamy w lodówce produkty i słuchamy piosenki, której słowa mogą się przydać na mecie.

I znów biegiem do Centrum Harmonia, gdzie układamy kolorowe wiaderka, dalej biegiem do Przedsiębiorstwa Komunalnego na Fabryczną, gdzie znów na 10 punktów segregujemy odpady. Po drodze fotografujemy się przy kolejnych kontenerach z odpadami.

Czesława Haak i Krystyna Jagiołka przy kontenerach. Zdjęcie było warunkiem uzyskania punktów

Segregowanie: gdzie wrzucić żarówkę? Oto jest pytanie! Ale znów poszło bardzo dobrze

Teraz znów biegiem do Centrum Zabawy i Nauki PAIDI, gdzie „wybijamy tych, którzy zagrażają naszej planecie”. Znów mamy dobry wynik.

W PAIDI z wolontariuszkami

I na koniec Centrum Wspierania Inicjatyw Obywatelskich, gdzie zdejmują nam buty, zawiązują chustki na oczy i prowadzą przez przeszkody, górki, doliny, wodę, po kamieniach i innych podejrzanych trawach, kijach i żelkach.  Potem, mamy odgadnąć, po czym deptałyśmy. Jest dobrze.

Zakładamy buty i biegniemy do Parku Wodnego Planty, bo  to miejsce wyszło nam z rozsypanki literek, które zbierałyśmy na poprzednich  punktach.

Na kręgielni czekamy na „przepytywankę” z wiedzy zdobytej na odkodowywaniu kodów.

Na kręgielni  za pomocą aplikacji Kahoot, odpowiadamy na pytania. Rywalizujemy z inną drużyną. Na jedno pytanie odpowiadamy źle, bo nadusiłam nie ten kolor na smartfonie. Przegrywamy tego bonusa.

Ale na tym  nie koniec,  jeszcze „podchody” w Plantach, gdzie szukamy babki lancetowatej, pokrzywy, liczymy kaczki w stawie. Pytania ukryte są w kodach, też ukrytych na drzewach, altankach.

Fotografujemy się jeszcze z pniem drzewa i biegniemy na metę w amfiteatrze

Dobijamy do METY!

Tam się okazuje, że mamy drugie miejsce, a od zwycięskiej drużyny Parku Wodnego Planty dzielą nas tylko 3 punkty. Lucyna nam gratuluje. My się cieszymy, że dałyśmy radę z młodzieżą.

Liczymy zrobione kroki, mierzymy odległość, spalone kalorie. Odbieramy nagrody – bidony z logo VI Pleszewskiej Gry Miejskiej. Jest super. Za rok idziemy znów. I będziemy namawiać innych.

A to migawki z finału w amfiteatrze. Nagrody wręcza Przemysław Marciniak

Migawki z wręczenia nagród

Skomentuj na Facebooku