Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

Upamiętnią ks. Edwarda Skowrońskiego

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

W kościele Najświętszego Zbawiciela w Pleszewie zostanie  odsłonięta i poświęcona tablica upamiętniająca ks. Edwarda Skowrońskiego – pierwszego administratora parafii utworzonej w 1966 roku.

Inicjatorem upamiętnienia księdza Edwarda Skowrońskiego był ks. Wojciech Erenc - aktualny administrator parafii Najświętszego Zbawiciela

Przez 100 z górą lat,  kościół Najświętszego Zbawiciela w Pleszewie należał do ewangelików, którzy w końcówce  XVIII  wieku zaczęli licznie do Pleszewa przybywać i „na przedmieściu Malinie” zbudowali kościół i urządzili cmentarz.

Do budowy tego kościółka, który służył wiernym także z Ludwiny, Dobrej Nadziei, Zielonej Łąki, dołożył z budżetu państwa król pruski Fryderyk Wilhelm II.

Kościółek Najświętszego Zbawiciela w Pleszewie foto Jan Zbigniew Hain

Ciekawa historia ewangelików, którzy mieszkali w Pleszewie prawie 150 lat oraz historia kościoła Najświętszego Zbawiciela, w tym linku: http://irenakuczynska.pl/plac-wolnosci-czyli-dawne-pruskie-centrum-pleszewa/

Ostatnim pastorem parafii ewangelickiej był Joachim Scholz. To u niego w czasie okupacji znalazła pracę pani Zofia z Foterków Borkowska. To pani Zosia przyjaźniła się z córką pastora Ingrid, którą uczyła języka polskiego. To ona była świadkiem ich ucieczki z Pleszewa w styczniu 1945 roku, kiedy do miasta wchodziła Armia Czerwona.

W tym linku wspomnienie pleszewianki o rodzinie ewangelickiego pastora, który po 1918 roku „optował za Polską”. http://irenakuczynska.pl/pani-zofia-byla-pokojowka-rodzinie-ewangelickiego-pastora/

13 sierpnia 1945 roku, kiedy niemiecka ludność miasto i okolice opuściła, Tymczasowy Zarząd Państwowy Oddział Wojewódzki w Poznaniu, oddał kościół w tymczasowe użytkowanie parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Pleszewie, ale bez pastorówki i bez cmentarza.

Dopiero 19 lat później, 15 listopada 1966 roku, utworzono przy „Zbawicielu” parafię a kardynał Stefan Wyszyński – ordynariusz diecezji gnieźnieńskiej, mianował ks. Edwarda Skowrońskiego administratorem parafii. I to ten kapłan – więzień niemieckich obozów koncentracyjnych, tworzył wspólnotę parafialną i dopasowywał ewangelicki kościół do potrzeb katolików.

 Folder przypominający parafianom Osobę ks. Edwarda Skowrońskiego

Można o tym przeczytać w kronice parafialnej, którą członkowie Akcji Katolickiej – zainspirowani przez ks. Wojciecha Erenca – aktualnego administratora parafii (zarządza nią w zastępstwie ks. kanonika Krzysztofa Grobelnego, który choruje)  – wykorzystali do wydania folderu upamiętniającego ks. Edwarda Skowrońskiego.

Kiedy 53 – letni ks. Edward Skowroński przyjechał do Pleszewa, ówczesny pleszewski dziekan – proboszcz parafii farnej ks. kanonik Julian Badziński – wskazał mu jako miejsce zamieszkania – pokoik w wikariacie  przy Placu Kościelnym, gdzie też ks. Skowroński został zameldowany.

Tego samego dnia część mebli przewiózł on do zakrystii kościoła Najświętszego Zbawiciela, gdzie urządził biuro parafialne a wieczorem odprawił pierwszą mszę świętą. „Padał śnieg, pieca nie  było” – odnotował kronikarz w pierwszym wpisie.

Potem parafianie pomogli: pan Furmankiewicz z ul. Podgórnej przekuł z kancelarii kanał do komina, pan Sobiejewski komin wyczyścił, pani Szpuntowa „załatwiła węgiel” i po dwóch tygodniach było w zakrystii cieplej.

Ale wcześniej była niedziela 18 listopada, kiedy to parafianie witali proboszcza. Hanka Jędrasiak i Basia Jędrasiak z Malińskiej 14 w strojach krakowskich recytowały okolicznościowy wierszyk.

I tak parafia rozpoczęła swoje funkcjonowanie. W latach 60. Pleszew kończył się na sześciu blokach przy ulicy Hanki Sawickiej, za którymi rozciągały się pola RKS Nowy Świat. Kiedyś to był majątek Jouanne’ów z Malinia.

Osiedle Mieszka I czyli Piastowskie oraz zabudowane domkami jednorodzinnymi Osiedle Królewskie, jeszcze się nikomu nie śniły. W blokach wojskowych przy ul. Wojska Polskiego mieszkały rodziny kadry oficerskiej i podoficerskiej.  Oni raczej w życie parafii się nie angażowali, nie mogli.

Do parafii przypisano wioski – Nowa Wieś, Dobra Nadzieja, Ludwina, Zielona Łąka, Łaszew – opuszczone przez ludność niemiecką, po 1945 roku zasiedlone zostały przez Polaków.

Były to 50 lat temu małe wioseczki. Ale do „Zbawiciela” należał duży Dom Rencistów, jak w latach 60. nazywano Dom Pomocy Społecznej założony przez niemieckiego pastora Streckera.

15 grudnia 1966 roku ks. Skowroński  dostał do pomocy wikariusza ks. Józefa Hańczaruka. Oboje mieszkają na wikarciacie „u Jana”.  Tymczasem w „Zbawicielu”  są już piecyki elektryczne a stolarz Antoni Cierniak robi  nowe drzwi do kancelarii.

Jednym z pierwszych zakupów dla parafii był Obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. W kwietniu 1967 roku –  pierwsza Wielkanoc z Grobem Pańskim zbudowanym przez stolarza pana Szymanka z Nowej Wsi.

Wiosną przed kościołem zakwitają róże –  polianty – posadzone tam jesienią przez ogrodnika pana Prałata. Podziwia je  biskup Jan Czerniak – wracający w Zielone Świątki z odpustu w Tursku przez Pleszew.

18 czerwca 1967 – pierwsza Komunia Święta dzieci połączona z poświęceniem chrzcielnicy wykonanej przez Antoniego Cierniaka. I pierwsze Boże Ciało – ale z ołtarzami przy kościele, władze miasta Pleszewa odmówiły zezwolenia na procesję poza terenem kościoła. Tłumaczyły, że już jedno zezwolenie wydały. Dotyczyło ono parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela. I tak było przez wiele lat. Dopóki władza świecka w 1978 roku utworzenia nowej parafii nie zaakceptowała.

W lipcu ’67 proboszcz postanowił zbudować salki katechetyczne w kościele. I tak zrobił, w czym go wsparli parafianie Antoni Cierniak i Jan Robaczyk. Wygospodarowali w kościelnej wieży najpierw dwie salki i pokoik dla proboszcza a potem  nawet całe mieszkanie z kuchnią, łazienką.

W pierwszym roku funkcjonowania parafii w kronice parafialnej  odnotowano 66 chrztów, 53 zgony i 16 ślubów.

W 1968 roku wymieniono stare ławy, pod którymi były jeszcze cegły. Nowe, chociaż też stare, ale w lepszym stanie, odkupiono  z kościoła protestanckiego w Nowej Rudzie. Trzeba było też pomyśleć o konfesjonałach, których nie było, bo takowych protestanci nie używają. Jest tam, jak wiemy, spowiedź powszechna.

Miejsce na konfesjonały wygospodarowano w grubych murach kościoła, gdzie wybito wnęki, w których stanęły zamykane konfesjonały, „zapewniające dyskrecję”. Wtedy też wyreperowano i zelektryfikowano „ustępy przy kościele”.

W 1968 roku ochrzczono w parafii 66 dzieci, na miejsce wiecznego spoczynku odprowadzono 35 parafian, pobłogosławiono 27 małżeństw.

Organista  – Stanisław Tarka – był „u Zbawiciela” niedzielny.  I ciekawostka. W 1970 roku odnotowano, że księża odprawiali msze świętą w Domu Dziecka  przy ul. Podgórnej (wtedy był państwowy i należał do parafii farnej), ale dzieciom nie wolno było we mszy uczestniczyć. Także obcy nie mogli na mszę wchodzić, bo  „wielkie psy odstraszały ludzi”.

Kronikarz odnotował też inną ciekawostkę. W 1970 roku kolęda czyli odwiedziny duszpasterskie,trwały przez cały rok. Parafianie  byli zdziwieni, ale proboszcz chciał wszystkich poznać. Po raz pierwszy w parafii odbyły się też rekolekcje parafialne. Kościół był pełen.

W kronice znajdujemy też zdjęcia z pielgrzymek parafialnych z proboszczem na Jasną Górę i do Turska m.in. na koronację obrazu Matki  Boskiej. W kronice jest zdjęcie wozu konnego wypełnionego pielgrzymami.

17 i 18 listopada 1970 roku biskup gnieźnieński Jan Czerniak wizytował parafię Najświętszego Zbawiciela. Był zadowolony – o czym możemy przeczytać w kronice parafialnej.

Ale to były ostatnie miesiące życia ks. Edwarda Skowrońskiego.  Pochłonięty pracą, nie dostrzegł symptomów choroby. Trafił do szpitala w Poznaniu, gdzie zmarł 31 marca 1971 roku. Miał 58 lat.

Pogrzeb odbył się 3 kwietnia w Pleszewie. Zacny kapłan spoczął na cmentarzu przy ul. Kaliskiej obok ks. prałata Kazimierza Niesiołowskiego, ks. Dominika Lewandowskiego i zbiorowej mogiły wcześniej zmarłych pleszewskich  kapłanów.

Nie był proboszczem. Był rektorem ośrodka duszpasterskiego w Pleszewie. Oficjalnie władze państwowe zatwierdziły parafię Najświętszego Zbawiciela dopiero 7 lutego 1978 roku.

W 47. rocznicę śmierci ks. Edwarda Skowrońskiego, w kościele Najświętszego Zbawiciela pojawi się tablica, która ma go upamiętnić.  Bo w sercach i w pamięci starszych parafian pozostał. Chodzi o to, żeby i młodzi wiedzieli, kto w trudnych latach 60. w  „epoce Gomułki” parafię im tworzył.

Akcja Katolicka przy parafii Najświętszego Zbawiciela zaczęła gromadzić pamiątki po kapłanie. Najmłodsi parafianie wykonali prace plastyczne.  Wszystko to znalazło się na okolicznościowej wystawie.

W drugą niedzielę stycznia, kiedy w Polsce grała WOŚP,  w „Zbawicielu” kwestowano  na tablicę.  Zebrano  5000 zł.  Wystarczy jeszcze na odnowienie nagrobka.

W Poniedziałek Wielkanocny,po mszy św. o godzinie 9.30, zostanie tablica odsłonięta i poświęcona. A potem w sali Domu Parafialnego zostanie otwarta okolicznościowa wystawa.

Już wcześniej do rąk parafian trafił folder poświęcony ks. Edwardowi Skowrońskiemu. Pochodził z Trzemeszna, gdzie w 1913 roku przyszedł na świat i gdzie chodził do szkoły podstawowej i średniej.

Dwadzieścia lat później wstąpił do Wyższego Prymasowskiego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Święcenia kapłańskie otrzymał 3 czerwca 1939 roku, tuż przed wybuchem II wojny światowej. Zaledwie 3 miesiące cieszył się swoim kapłaństwem jako wikariusz w parafii św. Małgorzaty w Kościelcu Kujawskim koło Żnina.

Jesienią został aresztowany razem z proboszczem ks. Zygmuntem Wierzbickim. Przebywał w areszcie w Inowrocławiu, potem kolejno w obozach koncentracyjnych w Stutthofie, Grenzdorfie, Sachsenhausen i w Dachau, gdzie doczekał wyzwolenia 29 kwietnia 1945 roku.

Do kraju wrócił w roku 1947. Objął parafię św. Marii Magdaleny w Wąwelnie pow. Sępolno (woj. kujawsko – pomorskie) . Z mowy pożegnalnej wygłoszonej na pogrzebie przez ks. prałata Dobromira Ziarniaka, wynikało, że ks. Skowroński był szykanowany za „obronę kościelnego majątku przed zagarnięciem przez państwo” i za to, że odmawiał składania sprawozdań z prowadzonego przy parafii punktu katechetycznego. Nakładano na niego nawet kary finansowe, a „nieznani sprawy” podpalili budynek gospodarczy należący do parafii.

Z Wąwelna ks. Edward Skowroński przyjechał w 1966 roku do Pleszewa, organizować nową parafię. W zakrystii wisi jego portret obok papieża i biskupa. Bo jest on dla parafian tak samo ważny.

W tym linku zdjęcia z odsłonięcia tablicy i otwarcia wystawyhttps://www.facebook.com/irena.kuczynska.3/posts/1866985996678925

Źródło:http://www.rc.fm/news/pleszew-tablica-ks-edwarda-skowronskiego.html

Skomentuj na Facebooku