Irena Kuczyńska
Pleszewianie Z historii

Wspomnienie o prof. Krystynie Czaplewskiej

Pleszew miała w sercu

23 listopada 2017 roku w Czarnkowie odeszła Krystyna Czaplewska zd. Szlachta. Urodzona w Pleszewie, większą część dorosłego życia spędziła z dala od rodzinnego miasta, do którego chętnie wracała i za którym bardzo tęskniła. Przez 7 lat uczyła języka polskiego w Liceum Ogólnokształcącym im. St. Staszica. Pozostała we wdzięcznej pamięci licealistów.

Krystyna Czaplewska w roku 1980

Kiedy 24 listopada w Pleszewie pojawił się nekrolog z informacją o śmierci Krystyny Czaplewskiej, postanowiłam dotrzeć do  jej dzieci i razem namalować portret tej niezwykłej kobiety.

I udało się, to czego nie wiedziałam, dopowiedziała mi Małgorzata Czaplewska – Pacała – prokurator w Prokuraturze Powiatowej w Strzelcach Krajeńskich, wyszukana przeze mnie w internecie.

Krystyna przyszła na świat w Pleszewie 24 czerwca 1942 roku. Mieszkała z rodzicami i rodzeństwem w kamienicy „u Maciejewskich” przy ul. Poznańskiej. Tata Roman Szlachta prowadził biuro pisania podań.

Krystyna była uczennicą pleszewskiej Dwójki a potem „Staszka”. W tym czasie – jak mi podpowiada Małgorzata – mama należała do zespołu teatralnego, który prowadził Włodzimierz Jacorzyński, a w którym grał też jej ojciec Roman, który był dla Krystyny wielkim autorytetem.

Po maturze zaczęła studiować polonistykę w Studium Nauczycielskim w Poznaniu, gdzie poznała przyszłego męża Antoniego – też nauczyciela.

Osiedlili się w Czarnkowie, żeby mieć mniej więcej tak samo daleko do Pleszewa, gdzie mieszkali jedni rodzice i do Rytla w Borach Tucholskich, gdzie mieszkali drudzy.

Krystyna  otrzymała pracę w liceum w Czarnkowie i natychmiast podjęła zaoczne studia w zakresie filologii polskiej na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu.

W Czarnkowie przyszły na świat dzieci Antoniego i Krystyny: Małgorzata i  Piotr. Ale Mamę – co podkreśla Małgorzata – zawsze bardzo ciągnęło do Pleszewa.

I przyjechali tu w 1976 roku. Zamieszkali z rodzicami Krystyny. Otrzymali jedną kondygnację w jednorodzinnym domu przy ul. Łąkowej. Wtedy poznałam Krystynę, która zaczęła uczyć języka polskiego w naszym pleszewskim liceum.

Od razu przypadłyśmy sobie do gustu. Krystyna była bardziej doświadczona, ja byłam dopiero na początku swojej nauczycielskiej drogi.  Kiedy do liceum zdała jej córka Małgorzata, uczyłam ją języka rosyjskiego.

Było to w roku 1979. Pracowałyśmy razem w klasach młodzieżowych a po południu w Średnim Studium Zawodowym. Spędzałyśmy z sobą dużo czasu. Krystyna była bardzo ambitna i bardzo pracowita.

Z tego okresu pochodzi nasze wspólne zdjęcie z jakiejś imprezy szkolnej. Wtedy – czyli w latach 70. i jeszcze 80.  życie towarzyskie  nauczycieli kręciło się wokół szkoły.

W moim archiwum znalazło się  zdjęcie grona pedagogicznego Liceum Ogólnokształcącego im. St. Staszica w Pleszewie z 1979 roku, kiedy to trwały przygotowania do Zjazdu Absolwentów. Krystyna siedzi na drugim krześle od prawej.

Pierwszy rząd stojących: Ryszard Maciaszek – wych. fizyczne, Irena Kuczyńska – język rosyjski, Urszula Wieruszewska – wych. plastyczne i technika, Maria Piasecka – kierownik biblioteki, Marta Borkowska – Pływaczyk – sekretarka, Teresa Belak – historia, śp. Dorota Trzęsicka – fizyka, śp. Alicja Rataj – język polski, Ewa Gawrońska – fizyka, Aleksander Kula – technika, Maria Szymańska – język polski, śp. Tadeusz Kończak – biologia, Zdzisław Łukaszewicz – fizyka, Stanisław Janiak – matematyka, śp. Franciszek Szczepański – przysposobienie obronne, śp. Antoni Jabczyński – matematyka.  Siedzą od lewej: Wojciech Szymański – geografia, śp. Lidia Kulig – biologia, Wiktor Biliński – język francuski, Danuta Chorodeńska – język rosyjski, śp. Stanisław Bródka – historia, język łaciński, śp. Andrzej Kulig – dyrektor – historia, Andrzej Szymański – wicedyrektor – historia, śp. Helena Praga – matematyka, śp. Waltraud Regulska – język niemiecki, śp. Krystyna Czaplewska – język polski, Małgorzata Maciaszek – wychowanie fizyczne.

W archiwum szkolnym wicedyrektor liceum Łucja Banaś – Kasperska znalazła wniosek o nagrodę inspektora oświaty, z którego wynika, że Krystyna Czaplewska w ciągu jednego roku przygotowała z uczniami kilka  akademii i to nie tylko dla środowiska szkolnego ale i dla miasta.

Miała tę rzadką umiejętność  wyszukiwania uczniów uzdolnionych artystycznie i szlifowania ich talentów. Podkreślali to jej uczniowie w komentarzach pod nekrologiem zamieszczonym przeze mnie na portalu społecznościowym.

Sama była doskonałą recytatorką a talent i umiejętności aktorskie, przekazał córce w genach Ojciec – Roman Szlachta. Do dziś pamiętam  starszego pana, który z błyskiem w oku recytuje wiersz rozpoczynający się od słów „…stocznia gdańska zamarła…” podczas mitingu przed wyborami w 1989 roku.

Z czasów pracy Krystyny Czaplewskiej w Pleszewie pamiętam fantastyczny bal absolwentów liceum z okazji zjazdu w czerwcu 1979 roku. Bawiliśmy się do białego rana. Oprócz Czaplewskich przy naszym stoliku siedział nieżyjący już ks. Nawrocki z jej klasy oraz nieżyjąca już przyjaciółka Krysi Zdzisława Hartwig – farmaceutka.

W 1983 roku, kiedy Małgorzata zdała maturę – Krystyna zdecydowała się na wyjazd z Pleszewa w Bory Tucholskie, gdzie mieszkał teść, któremu trzeba było pomóc.

Z 1983 roku pochodzi tablo, które zamieścił na FB wychowanek Krystyny Andrzej Jędruszek – zastępca burmistrza Pleszewa – absolwent 4B z takim komentarzem:

Tablo kl. IV B, której Prof. Czaplewska była wychowawczynią. Prof. Czaplewska drugi rząd, pierwsze zdjęcie. Pierwszy rząd uczniów czwarte zdjęcie – Małgorzata Czaplewska. Wychowawczyni polonistka a klasa mat.-fiz. Wśród wychowanków pełen przekrój polonistka, prawnik, lekarz, farmaceuta,bankier, fizycy, matematycy, pedagodzy, technicy, żołnierze, mechanicy. Wspaniałe czasy. Łza się w oku kręci

Przez dwa lata, po wyjeździe z Pleszewa, Krystyna  uczyła języka polskiego w Szkole Podstawowej w małej wiosce Rytel. Nie mogła się przyzwyczaić, ale dzieci ją pokochały. Jedna z dziewczynek wyznała, że chciałaby, żeby pani od polskiego była jej mamą – mówi córka.

Tymczasem Antoni Czaplewski kupił do wykończenia dom w Czarnkowie, do którego sprowadziła się rodzina. Krystyna dostała pracę w liceum, gdzie pracowała do emerytury, na którą przeszła w wieku 53 lat.

Mieszkała w Czarnkowie, ale jej myśli krążyły wokół Pleszewa – mówi córka. Przyjeżdżała tu na zjazdy, które organizowała Janina Wnuk czy Teresa Mąkoszowa.

W Gołuchowie w Domu Pracy Twórczej

Przyjeżdżała na groby rodziców i siostry.  Odwiedzała stare kąty i znajomych. Nawet kiedy dwa lata temu zachorowała, była przywożona przez Małgorzatę  do Pleszewa i do Gołuchowa. Chętnie sięgała po pleszewskie gazety i zerkała na pleszewskie portale internetowe.

Kiedy w tym roku latem po raz ostatni była w Pleszewie, mówiła córce, że lata spędzone w Pleszewie, to był najlepszy czas w jej życiu. Tu czuła się spełniona i szczęśliwa, mimo iż w Czarnkowie też nie brakowało znajomych. I uczniowie ją kochali.

Przez ostatni miesiąc dzieci czuwały przy Krystynie na zmianę. Była coraz słabsza. Chcieliśmy, żeby odeszła w domu i tak się stało. Ponieważ nie chcieliśmy pochować Mamy w Pleszewie, to przynajmniej trumnę Piotr przywiózł z Pleszewa od Państwa Golińskich, jak obiecał Mamie – podkreśla Małgorzata.

Pogrzeb śp. Krystyny Czaplewskiej odbył się w sobotę 25 listopada w Czarnkowie. Po mszy św. w kościele św. Marii Magdaleny, odprowadzono Zmarłą na cmentarz komunalny.

Mamę pożegnał syn Piotr, podkreślając wszystkie walory serca oraz osobowości, przypominając kolejne etapy Jej życia. Na pożegnanie przeczytał wiersz…

Mamo !

Pożegnam Ciebie wierszem, który ułożyłem specjalnie dla Ciebie.
Włożyłem go Tobie do kieszeni!
Nie rozstawaj się z nim!
Czytaj kiedy zechcesz !

„ Ostatnia nasza chwila ”

A kiedy już podążysz , w ostatnią z Twoich dróg       

Zapatrzę się samotnie na odchodzący cień

Zrozumiem w jednej chwili, że już – utracę Cię 

Mamo !

Zostaniesz w moich myślach

Powrócisz w nocnych snach

Wypełnisz przeznaczenie

Gdy ja , zostanę tu !

 Przerażający smutek,

Pustka,  bezszelestna  cisza

Niemoc , bezsens , żal

Dlaczego ?  –   wciąż się pytam

Dlaczego ?  –   ciągle nie wiem

Dlaczego nic nie mogę ?               

Dlaczego ?

Jutro dotknę Twojego grobu

Ułożę zasychające kwiaty

Zapalę białą świecę        

Pogrążony w samotności     

A może dobry Bóg, da nam drugie życie ?              

Gdzieś tam, na krańcach świata

I zrozumiemy jednak sens

Sens Tego pożegnania 

 Mamo!

Pójdę tam za Tobą !                                                    

Odnajdę Twój ślad !   

Nie zostanę tu !

Bez Ciebie, nie ma już mnie.    

  

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku