Irena Kuczyńska
Pleszewianie Z historii

Wspomnienie o śp. Irenie Soroko, która w Pleszewie odkryła swoje powołanie do nauczycielstwa

Z okazji Dnia Nauczyciela przywołuję pamięć o  śp. Irenie Soroko – nauczycielce matematyki w Zespole Szkół Publicznych nr 1 w Pleszewie.  Urodzona na Warmii, po studiach w Poznaniu, trafiła do Pleszewa, gdzie odkryła swoje powołanie do pracy w szkole. Odeszła 26 maja 2003 roku…

Poznałam Irenę jesienią  1975 roku, kiedy  zamieszkałam w bloku przy ul. PPR 4 (Reja 4). Ona  już mieszkała w bloku nr 6, który oddano do użytku kilka miesięcy wcześniej.

Na początku byłyśmy znajomymi z ulicy. Ja wiedziałam, że ona pracuje w Aparaturze, ona wiedziała, że ja pracuję w liceum. Miałyśmy wspólnych znajomych.

Bliżej poznałyśmy się w  roku 1980, kiedy powstawał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” i zbliżyli się do siebie ludzie z różnych środowisk.

W staniu wojennym nasza znajomość  przerodziła się w przyjaźń. Irena Soroko zaangażowała się w tworzenie Duszpasterstwa Ludzi Pracy, które współpracowało z Duszpasterstwem Nauczycieli.

Była też w grupie osób, które spotykały się  w prywatnych mieszkaniach na wykładach z historii Polski czy z historii Kościoła, na dyskusjach na temat lektur, które wychodziły w tzw. drugim obiegu.

Zdjęcia z nieformalnych spotkań – scan z książki Edwarda Kubisza „Solidarność Ziemi Pleszewskiej 1980 – 1990”

Jej mieszkanie było pełne książek, wciąż je kupowała i czytała. Lubiłam wpadać do Ireny wieczorami, kiedy moje dzieci już spały. Toczyłyśmy wtedy długie rozmowy, a ona, jak nikt potrafiła słuchać. Umiała też opowiadać.

A ja chłonęłam opowieści Ireny o jej przodkach, którzy pochodzili z Wileńszczyzny, gdzie żyli z dziada pradziada a w 1945 roku, musieli rodzinne strony opuścić i przenieść się na Warmię, gdzie po 1945 roku była Polska.

Przywieźli do Giżycka, gdzie ona w 1947 roku przyszła na świat,  wspomnienia oraz mapy  przedwojennego majątku Soroków. Te mapy Irena mi nie raz pokazywała. Była do nich przywiązana, łączyły ją z przodkami, których groby zostały na Wileńszczyźnie.

Po maturze Irena przyjechała na studia do Poznania. Jako absolwentka wydziału mechaniki  na Politechnice Poznańskiej, po studiach w 1973 roku, przyjechała do Pleszewa, do pracy w Spomaszu. I została.

W końcówce lat 80. przez jakiś czas pracowała w Wielobranżówce. W 1989 roku Irena zaangażowała się w działalność Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, potem Ligi Miejskiej i Forum Samorządowego Ziemi Pleszewskiej.

W roku 1990 trafiła do szkoły. Mając dyplom magistra inżyniera mechanika, zaczęła w Jedynce uczyć zajęć praktyczno – technicznych. Podjęła studia pedagogiczne. Zaczęła uczyć matematyki.

I to nauczanie matematyki stało się jej pasją. Uczyła na lekcjach i po lekcjach, przygotowując swoich zdolnych uczniów do konkursów Kangura.

Nie mając własnej rodziny, potrafiła skupiać wokół siebie ludzi. Bywała w domach swoich koleżanek, bywała w naszym domu, lubiła moje dzieci.  Obdarowywała je przy różnych okazjach.

Maj 1986 –

Uczestniczyła w życiu rodzinnym  swoich przyjaciół. Zawsze pojawiała się z kwiatkiem i z życzeniami. Tak było też 17 lipca 1995 roku podczas Złotych Godów Zofii i Leona Mikołajczaków – rodziców Marysi Mikołajczak.

Kiedy rodzice poumierali,  wyjeżdżała na święta do Gdańska, gdzie mieszkał jej brat – marynarz z żoną i synem. Bratanek był jej wielką  miłością.

Irena  jak nikt znała się na grzybach. Pamiętam wspólny rowerowy wypad na grzyby do lasu w Taczanowie, gdzie zbierałyśmy też sowy oraz opieńki, których w Pleszewie raczej nikt nie zbierał.

Miłe wspomnienie mam z wycieczki zorganizowanej przez księdza Jerzego z Kowalewa, na której była też Irena. Zwiedzaliśmy Pragę, Wiedeń, Mariazel. Było pobożnie ale i wesoło.

W Pradze

W maju 2003 roku Irena też pojechała na wycieczkę, na Węgry. Wiem, że była z nią bardzo bliska koleżanka z pracy Barbara Kwiecińska.

I to ona przekazała do Pleszewa smutną wiadomość  o tym, co się stało w drodze powrotnej z wycieczki na ostatnim noclegu w Czechach, kilka kilometrów od granicy z Polską.

Nasza koleżanka odeszła, prawdopodobnie we śnie. Trzeba było przetransportować jej ciało do Pleszewa, gdzie odbyło się pożegnanie i msza św. pogrzebowa w kościele Ścięcia św. Jana Chrzciciela.

Wieczór przed pogrzebem upłynął  na wspomnieniach o śp. Irenie. W szkole spotkali się bliscy przyjaciele i rodzina. Była pełna sala.

Nazajutrz – 6 czerwca 2003 roku, społeczność szkolna, przyjaciele, znajomi, rodzice uczniów, sąsiedzi, brat z rodziną, zebrali się w farze aby modlić się za duszę śp. Ireny Soroko.

Jeszcze dzisiaj, kiedy wspominam to smutne wydarzenie,  w moich uszach rozbrzmiewa piosenka „A kiedy przyjdzie także po mnie zegarmistrz światła purpurowy, by mi zabełtać błękit w głowie, to będę jasny i gotowy..”, który na pożegnanie nauczycielki śpiewał chór szkolny.

Czy śp. Irena była gotowa na pożegnanie się z tym światem? Tego nie wiemy, ale jej refleksyjna dusza, otwartość na drugiego człowieka i dobre czyny, na pewno poszły za Nią na drugą stronę tęczy. Z ludzkiego punkt widzenia, odeszła za wcześnie. Miała dopiero 56 lat.

Po przemówieniach pożegnalnych trumna ze zwłokami śp. Ireny odjechała w kierunku Ostródy, gdzie została pochowana w grobie razem z rodzicami.

Towarzyszyli jej w tej ostatniej drodze z Pleszewa do Ostródy, gdzie upłynęło jej dzieciństwo: brat Bogdan z żoną Hanią, ukochany bratanek Michał, przyjaciele z Pleszewa oraz modlitwy pozostałych przyjaciół i znajomych.

Śp. Irena Soroko przeżyła w Pleszewie 30 lat, czyli większą część swojego życia. Pozostała we wspomnieniach kolegów i znajomych  ale też uczniów pleszewskiej Jedynki, którym ułatwiała rozumienie matematycznych zawiłości.

Zdjęcia z archiwum Marii Mikołajczak – Irena Soroko na Dniach Skupienia i wycieczkach Duszpasterstwa Nauczycieli

Dzień Skupienia w Lutyni w listopadzie 1994 roku

Wycieczka do Lubonia i Żabikowa związana z bł. Edmundem Bojanowskim – kwiecień 1995 roku

 

Skomentuj na Facebooku