Irena Kuczyńska
Region Pleszewski Życie 60+

Z Pleszewa przez Śmiełów i Pyzdry do dawnej granicy imperiów

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

Królewskie Pyzdry, Śmiełów pełen pamiątek o Adamie Mickiewiczu i dawne przejście graniczne pomiędzy Rosją i Niemcami  w Borzykowie – zwiedzili uczestnicy wycieczki zorganizowanej przez Fundację Animacja dla mieszkańców Pleszewa ze szczególnym uwzględnieniem seniorów.

Pomysł wycieczki zrodził się w głowie Lucyny Roszak – prezeski Fundacji Animacja, która zainspirowała mnie do wymyślenia trasy i zabawienia się w pilota.

Chodziło o to, żeby nie było daleko i żeby było ciekawie. Przejazd oraz zakup biletów wstępu do muzeów sfinansował Urząd  Miasta i Gminy Pleszew.

Wycieczka wpisała się w 100 – lecie odzyskania niepodległości. Wszak do 1914 roku Śmiełów leżał w granicach Cesarstwa Niemieckiego, natomiast położone za Prosną Pyzdry,  były najdalej wysuniętym na zachód miastem Imperium Rosyjskiego.

Zarówno Śmiełów jak i Pyzdry to perełki z punktu widzenia historii Polski. Śmiełów to miejsce pobytu Adama Mickiewicza w sierpniu 1831 roku. Pyzdry to królewskie miasto, które w wiekach średnich należało z Poznaniem, Kaliszem, Gnieznem do największych miast w Wielkopolsce.

Trasa wycieczki, w której uczestniczyło prawie 50 osób, wiodła przez Grab, Żerków (podobnie jak Pleszew po raz pierwszy w 1283 roku wspomniany w dokumencie sądowym przez króla Przemysła II) do punktu widokowego, z którego rozpościerał się widok na Pradolinę Warty i ukryty wśród zieleni lasów pałac w Śmiełowie.

Z prawej strony kościółek w Brzóstkowie. Ten widok wart jest wyjścia z autobusu i wdrapania się po schodach także na specjalnie zbudowaną platformę.

Z tego miejsca już blisko do Śmiełowa, gdzie czeka przewodniczka. Ale już w autobusie uczestnicy wycieczki mieli szansę odświeżyć sobie szkolną wiedzę o Adamie  Mickiewiczu, wieszczu, który całe dorosłe życie spędził na obczyźnie.

Osiem miesięcy w Wielkopolsce, były jedynym czasem,  jaki dane mu było spędzić na dawnym ziemiach polskich. Urodził się już pod zaborem rosyjskim w Zaosiu koło Nowogródka w 1798 roku. Stamtąd wyjechał na studia do Wilna, potem do pracy do Kowna, a potem w głąb Rosji – za karę za udział w Towarzystwie Filomatów.

Potem pędził życie emigranta, podróżując i zamieszkując głównie w Paryżu, zwłaszcza kiedy założył rodzinę i przychodziły na świat dzieci.

W sierpniu 1831 roku przyjechał do Śmiełowa położonego tuż przy granicy z Królestwem Polskim – będącym częścią Imperium Rosyjskiego. Miał zamiar wziąć udział w powstaniu, które wybuchło w listopadzie 1830 roku w Warszawie. Jednak skończyło się na planach…

W realia lat 30. XIX wieku w pałacu w Śmiełowie przeniosła wycieczkowiczów przewodniczka. Właścicielami majątku byli Antonina i Hieronim Gorzeńscy.

Pałac został zbudowany przez Antoniego Gorzeńskiego w końcówce XVIII wieku wg projektu Stanisława Zawadzkiego, tego samego, który zaprojektował pałac w Dobrzycy.

Antonina i Hieronim prowadzili wzorowe gospodarstwo i otwarty dom.  Chętnie udzielano pomocy konspiratorom, zwłaszcza po wybuchu powstania listopadowego.

Adam Mickiewicz miał tu przybyć w połowie sierpnia 1831 roku jako emisariusz z pismami od Legacji Polskiej w Paryżu dla Rządu Narodowego.

Przybył tu z paszportem wystawionym na nazwisko Adam Muhl, jako daleki krewny i nauczyciel synów Gorzeńskich.

W czasie, kiedy w Królestwie Polskim trwało powstanie, po stronie pruskiej służby policyjne wzmogły czujność, były po stronie Rosji.

Podobno Adam Mickiewicz próbował przeprawić się przez Prosnę w  Komorzu, wg niektórych źródeł, miał nawet być po drugiej stronie granicy i wrócić, bo powstanie już dogasało.

W Śmiełowie był trzy tygodnie. Miał się zauroczyć Konstancją Łubieńską – siostrą pani domu, mężatką. Romans miał przerodzić się w długoletnią przyjaźń. Poeta uczestniczył w życiu rodziny Gorzeńskich.

W utworze „Pan Tadeusz” można znaleźć opis parzenia kawy przez kawiarkę, polowania, czy karczmę Jankiela. Znawcy utworu kojarzą niektóre sceny czy opisy ze Śmiełowem i innymi wielkopolskimi dworami, na których Adam Mickiewicz  gościł podczas siedmiomiesięcznego pobytu w Wielkopolsce.

O pamięć o poecie zadbali Chełkowcy, którzy w latach 80. XIX wieku kupili zadłużony majątek Gorzeńskich.

Zapraszali też do Śmiełowa polityków – m.in. gen. Józefa Hallera, premiera i artystę Ignacego Jana Paderewskiego, malarza Wojciecha Kossaka, Henryka Sienkiewicza, który przybył tu aby w nieodległym Miłosławiu wygłosić mowę na odsłonięciu pomnika Juliusza Słowackiego, wreszcie Marię Górecką – córkę poety.

Kultywowano pamięć o Adamie Mickiewiczu, na miejscu dębu, który miał posadzić, ustawiono obelisk.

Wszystko skończyło się w 1939 roku, kiedy Chełkowskich wyrzucono z pałacu, w którym zamieszkał Niemiec. Po wojnie pałac splądrowano, okradziono z mebli i wartościowych przedmiotów. Urządzono w pałacu szkołę i mieszkania.

Dopiero w latach 70. obiekt przejęło Muzeum Narodowe i stworzyło jedyne w Polsce Muzeum im. Adama Mickiewicza.

Warto tu przyjechać  i zasłuchać się w opowieść przewodniczki o największym polskim poecie, o jego życiu i twórczości. W salach zgromadzono meble z epoki romantyzmu, przedmioty, portrety. Są perełki, m.in. przedmioty, którymi mógł posługiwać się Adam Mickiewicz. Zwraca na to uwagę przewodniczka.

Każda z sal poświęcona jest innemu etapowi twórczości poety. W sali „Pana Tadeusza” egzemplarze poematu w kilkudziesięciu językach. W sali filmu „Pan Tadeusz” czy „Dziadów” z roku 1968 – plakaty.

Są popiersia, maski pośmiertne, zdjęcia pomników Adama Mickiewicza, zdjęcia z pochówku na Wawelu w Krakowie.

Jest „róg bawoli, długi, cętkowany, kręty”, na którym grał Wojski. Są cymbały Jankiela. Jest w parku „Ogródek Zosi”.

Jest obelisk odbudowany w latach 80. XX wieku. Przy nim robimy sobie zdjęcie grupowe. Próbujemy też wspólnie recytować Inwokację z „Pana Tadeusza”.

Każdy miał to kiedyś w szkole, więc zaczynamy „Litwo, Ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie…” Z zakamarków pamięci uczestnicy wycieczki wydobywają strofy trzynastozgłoskowca i udaje się…

Potem jeszcze kilka zwrotek „Świtezianki”
Jakiż to chłopiec piękny i młody
Jakaż to obok dziewica
Brzegami sinej Świtezi wody
Idą przy świetle księżyca.

Ona mu z kosza daje maliny
A on jej kwiaty do wianka
Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny
Pewnie to jego kochanka…Czas wracać do autobusu. Jeszcze wspólna fotka na schodach głównych wiodących do pałacu. I ostatni rzut oka na piękny klomb pełen jesiennych kwiatów.

Trasa wiedzie do Pyzdr. Jeśli w lecie 1831 roku Adam Mickiewicz rzeczywiście starał się przebyć Prosnę i znaleźć się na drugiej stronie, musiał tędy w karecie z panią Gorzeńską podróżować.

Tymczasem docieramy do mostu na Prośnie w Rudzie Komorskiej, gdzie w 1914 roku była granica niemiecko – rosyjska.

Za lasem wyłaniają się wieże pyzdrskich kościołów na wysokim brzegu rzeki Warty. Zanim wjedziemy do miasteczka, podziwiamy mural z historią Pyzdr w pigułce. Jeszcze do niego wrócimy.

Wysiadamy na rynku. Czysto tu i cicho. Mały ruch. Duże auta omijają centrum Pyzdr. Nie chce się wierzyć, że jest to jedno z najstarszych miast w Polsce a jeszcze 500 lat temu tętniło tu życie, zjeżdżali tu królowie, przejeżdżali kupcy kierujący się z południa na północ i ze wschodu na zachód.

Do 1818 roku Pyzdry były siedzibą powiatu pyzdrskiego. Teraz należą do powiatu wrzesińskiego.

Ponieważ do spotkania z przewodniczką w Muzeum Regionalnym Ziemi Pyzdrskiej mamy trochę czasu, idziemy z Danusią Wojciechowską, dla której Pyzdry są rodzinnym miasteczkiem, na spacer.

I podziwiamy, najpierw czysty ryneczek z położonym nieopodal Targowiskiem Miejskim, potem kierujemy się do kościoła farnego, starszego niż samo miasto.

Starobruk czyli „kocie łby” prowadzi nas na dół w kierunku Warty, gdzie jest przystań kajaków, skwerek,  bulwar z kamiennymi ławeczkami. Chciałoby się tu siedzieć i patrzeć na rzekę, na wieże dwóch pyzdrskich kościołów.

Ale dzwoni szefowa muzeum i zaprasza nas na zwiedzanie. Pięknymi schodami wspinamy się w górę i dochodzimy do muzeum, które od lat 80. XX wieku mieści się w dawnym klasztorze franciszkanów.

Kościół należy do parafii a budynki poklasztorne do gminy. Zlokalizowano tu na parterze Muzeum Regionalne Ziemi Pyzdrskiej a na piętrze bibliotekę.

Sale muzeum są pełne pamiątek z historii miasta Pyzdry. Każdy, kto tu wejdzie, ma szansę poznać historię tę najstarszą i tę najnowszą m.in. udział pyzdrzan w II wojnie światowej.

Naszą uwagę przykuła wyeksponowana w gablocie rura drewnianego wodociągu z połowy XVI wieku, taka sama jak ta wykopana dwa lata temu w Pleszewie.

Jest makieta miasta Pyzdry, przy której przewodniczka snuje opowieść o przeszłości królewskiego miasta Pyzdry, o nazwie, o herbie.

Jest kącik poświęcony zwycięskiej bitwie pod Pyzdrami stoczonej w 1863 roku z Rosjanami przez oddział pod dowództwem Ignacego Taczanowskiego, w którym walczyli też pleszewianie a za którą Pyzdry straciły prawa miejskie.

Duża sala z ekspozycją historyczną mieści się w dawnym refektarzu. Zwiedzamy też inne pomieszczenia, w których odkryto freski z XIV i XV wieku, kiedy franciszkanie sprowadzeni przez Kazimierza Wielkiego, zbudowali tu klasztor z kościołem. Wsłuchując się w opowieść szefowej muzeum, trudno uwierzyć, że małe Pyzdry mają taką wielką historię. Najważniejsze wydarzenia można oglądać na ekranie w podziemiach budynku z 1768 roku, który znajduje się w rynku i który gmina remontuje.

W owych podziemiach znajdują się skarby wykopane z ziemi na terenie Pyzdr, monety, które bito w tutejszej mennicy za sprawą przywileju nadanego Pyzdrom w 1283 roku przez Przemysła II. Mennica pyzdrska funkcjonowała jeszcze za Kazimierza Wielkiego. A wszystkie te drobinki oryginalne, wydobyte z ziemi, umieszczono za szkłem i ze szkłem powiększającym.

No i portrety trzech polskich władców związanych z Pyzdrami: Przemysła II (tego samego, który w 1283 roku wspomniał w dokumencie sądowym civitas Plessov, Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego.

Z Przemysłem robimy sobie zdjęcia. Przydadzą się, kiedy postaram się napisać o tym królu. Sugerowali mi to pleszewianie, którzy uczestniczyli w Biegu Przemysława a nie wiedzą kto to jest (!).I kilka faktów z historii Pyzdr, które wspomniano już w roku 1257 a lokował je książę Bolesław Pobożny. On też sprowadził do miasta franciszkanów. Przemysł II uwolnił mieszczan pyzderskich od myta w obrębie księstwa wielkopolskiego.

Kiedy Władysław Łokietek rozpoczynał w Wielkopolsce jednoczenie ziem polskich, Pyzdry opowiedziały się po jego stronie. Pamiętał o tym król nadając miastu cztery wsie i młyn.

Ale najwięcej zawdzięczają Pyzdry Kazimierzowi Wielkiemu. Kiedy w 1331 roku jako następca tronu przebywał on w Pyzdrach, Krzyżacy złupili i spalili miasto. Kazimierzowi udało się uciec.

Z wdzięczności odbudował Pyzdry, otoczył je murami, zbudował zamek z kamieni i cegły, zbudował klasztor a mieszkańcom ułatwił handel z Toruniem.

Pyzdry, co podkreślała przewodniczka, zawsze już były miastem królewskim, bywali tu wszyscy polscy królowie.

Pyzdry ucierpiały mocno w najeździe szwedzkim w 1655 roku, potem przyszły epidemie, które zdziesiątkowały ludność.

A potem zabory. W 1817 roku miasto znalazło się w zaborze rosyjskim. Straciło status miasta powiatowego a po powstaniu styczniowym prawa miejskie.

W wydanej w 2007 roku z okazji 750 – lecia miasta broszurze „Pyzdry – królewskie miasto nad Warta” czytamy, że po dawnej sławie, znaczeniu, świetności i zamożności królewskiego miasta Pyzdr, pozostały wspomnienia i duma obywatelska w sercach mieszkańców. Tych ani czas ani wróg zetrzeć nie zdoła”.

Na pożegnanie jeszcze mural z historią Pyzdr, jeden z największych w Wielkopolsce, który namalował w 2016 roku,  Radosław Barka (ten sam co mural na Śródce w Poznaniu).

Jest więc zamek królewski, jest kościół farny, a także dawny drewniany ratusz. Mural w Pyzdrach to też kilka postaci i wydarzeń historycznych: legendarna ucieczka królewicza Kazimierza Wielkiego przed Krzyżakami, pierwszy odnotowany wystrzał z armaty na ziemiach polskich (tak, właśnie w Pyzdrach),wyjście oddziału Ignacego Taczanowskiego, a nawet nawiązanie do historii miejscowych czarownic.

Żegnając malownicze Pyzdry, jedziemy do Borzykowa, gdzie do 1914 roku była „sucha granica” niemiecko – rosyjska. Sesja zdjęciowa z drewnianymi strażnikami…

…i powrót do Pleszewa. W autobusie powtórka wiadomości zdobytych podczas wycieczki. I planowanie kolejnych przedsięwzięć z Fundacją Animacja.

W wycieczce uczestniczyło kilkanaście nowych osób. Znaczy to, że udało się uaktywnić kolejne osoby w wieku 60 plus. Wyszły z domu i na pewno nie żałowały.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku