Irena Kuczyńska
Region szamotulski

Zapomniany cmentarz w Szczepankowie

Po niemieckich osadnikach, którzy 100 lat temu mieszkali w Szczepankowie koło Ostroroga,  pozostały ślady po  cmentarzu w  lasku.

Tak naprawdę, cmentarza już nie ma. O tym, że tu chowano mieszkańców Szczepankowa, świadczy tylko roślinność cmentarna,  zwłaszcza bluszcze.

Cmentarz można odnaleźć na starych mapach, do których dotarł autor tego posta Michał Dachtera – pasjonat historii Ostroroga, twórca profilu Ostroróg na kartach historii na portalu społecznościowym.

Mapa z roku 1916

Mapa z roku 1930 z zaznaczonym na zielono cmentarzem w lesie

Cmentarz ewangelicki znajdował się w lesie,  po lewej stronie drogi prowadzącej do Ostroroga.

   Cmentarz na zdjęciach Elżbiety Drewniak 2018
Cmentarz w 2018 roku foto Michał Dachtera

Bujna roślinność na dawnym cmentarzu foto Michał Dachtera

Przed napisaniem tekstu, szukałem informacji na temat cmentarza w starej prasie, znalazłem jedynie krótką notkę w Gazecie Szamotulskiej z 14 lipca 1932 roku. „W pobliżu miejsca zbrodni, znajduje się w lesie niewielki cmentarz ewangelicki. Tablice nagrobkowe głoszą stereotypowo: „Hier ruht in Gott” – pisze Michał Dachtera.

Za czasów pruskich Szczepankowo nazywało się Stephanshofen. Osadnicy niemieccy zaczęli się tu osiedlać  na początku XX wieku.

W latach 1904 – 1908 wieś stanowiła własność Królewskiej Komisji Osadniczej Państwa Pruskiego. Po 1905 roku majątek rolny został rozparcelowany i osadzono na nim niemieckich kolonistów. W tamtym czasie w Szczepankowie była niemiecka szkoła i ewangelicki cmentarz.

Gospoda Fritza Teske 1912 rok

Do swojego kościoła ewangelicy z Szczepankowa jeździli pociągiem lub chodzili do Szamotuł.

Kościół w Szamotułach w 1915 roku na niemieckiej pocztówce. Zbudowany został stylu neogotyckim w 1865 roku  na terenie dzisiejszego placu Sienkiewicza. Po II wojnie światowej opuszczony, a następnie przekształcony w magazyn nawozów. Rozebrany w 1958 roku oficjalnie z powodu przekrzywionej wieży. Z dawnych zabudowań przykościelnych zachował się budynek dawnej pastorówki i szpitala ewangelickiego. W przeszłości za pastorówką, na terenie dzisiejszych boisk Zespołu Szkół nr 2, znajdował się cmentarz ewangelicki, który został zniszczony po II wojnie światowe. /wikipedia/

Michał Dachtera pisze: Poprosiłem o pomoc  Pawła Przewoźnego, który spisał swoje wspomnienia na temat cmentarza z przełomu lat 50. i 60.  XX wieku oraz pierwszej połowy lat 60, za co bardzo dziękuję.

„W Szczepankowie mieszkałem od 1956 roku i w tych właśnie latach jako dzieciaki często chodziliśmy do szczepankowskiego lasu […]. Na dołączonym zdjęciu czerwonym prostokątem zaznaczyłem orientacyjne położenie cmentarza.

Zaczynał się tuż za przydrożnym rowem. Nie był zbyt duży, zajmował obszar mniej więcej 50 na 50 metrów. Już w tamtych latach był opuszczony, zarośnięty i zupełnie zaniedbany. Na jego terenie znajdowało się kilkadziesiąt mogił. Trudno mi powiedzieć ile, bo nigdy nie liczyłem, ale oceniam gdzieś na około pięćdziesiąt.
Część mogił (co najmniej kilkanaście) posiadało cementowe obramowania bez poziomych płyt, typowe dla nagrobków z przełomu XIX i XX w. Niektóre obramowania były proste, niektóre lekko trapezowe z ozdobnymi ornamentami. Między mogiłami można było znaleźć leżące betonowe krzyże nagrobne i fragmenty nagrobnych betonowych nagłówków. Takich elementów było jednak niewiele. Niektóre obramowania mogił były częściowo pochyłe i zapadnięte. Reszta grobów to były jedynie zarośnięte trawą kopczyki ziemi. Rzędy mogił biegły równolegle do szosy, zwrócone do niej „nagłówkami”. Na całym tym terenie rosły wysokie drzewa i dość wysoka trawa zasłaniająca mogiły. Tak więc, jadąc szosą, trudno było dostrzec, że jest tam cmentarz. Zakrzewień na tym terenie było wtedy niewiele.

Nie przypominam sobie, by były tam jakieś krzyże czy inne elementy żelazne lub żeliwne. Były natomiast dwie studnie. Orientacyjne ich położenie zaznaczyłem na zdjęciu czerwonymi kółkami. Studnie ocembrowane do poziomu gruntu, ale bez przykrycia. Obie częściowo zasypane grubymi gałęziami, liśćmi itp. Studnia położona bliżej szosy była głęboka na około 3 – 4 metry, a na dnie, między gałęziami, nieraz prześwitywała woda. Druga studnia położona mniej więcej na tej samej wysokości, ale dalej od szosy, była zasypana bardziej i miała głębokość około 2 metrów. Ta już była sucha.

Cmentarz nie posiadał już wtedy żadnego ogrodzenia, ale po wschodniej stronie (od strony Szczepankowa) były chyba, o ile pamiętam, jakieś dłuższe fragmenty betonowej podmurówki. Wiele, wiele lat później słyszałem, że kiedyś cmentarz był ogrodzony a elementy jego metalowego ogrodzenia, wykorzystane zostały do ogrodzenia Figury Królowej Korony Polski w Szczepankowie i mostku na ul. Szamotulskiej w Ostrorogu nad rzeką Ostroroga. Być może tak było, ale przyznam, że dość sceptycznie podchodzę do tego. Figura w Szczepankowie wystawiona została (i poświęcona) w 1926 roku. Zakładając, że jej ogrodzenie powstało w tym samym czasie, cmentarz musiałby być już w tych latach opuszczony skoro zlikwidowano jego ogrodzenie. A przecież mieszkali wtedy jeszcze w Szczepankowie liczni ewangelicy pochodzenia niemieckiego. Poza tym ogrodzenie figury w Szczepankowie i elementy mostku w Ostrorogu tylko na pierwszy rzut oka są podobne. Jeśli przyjrzeć się bliżej, to wyraźnie różnią się elementami zdobienia. (Tu zakładam, że ogrodzenie cmentarza z każdej strony było jednolite. A może jednak nie było??).

Na zdjęciu zaznaczyłem też pomarańczowym owalem obszar znacznie bliżej torów kolejowych na którym w opisywanych latach była jedna lub dwie mogiły (tu mnie zawodzi pamięć, ale raczej dwie). Zakładam, że były to mogiły ponieważ były to zarośnięte małe kopczyki ziemi z niewielkimi drewnianymi, mocno spróchniałymi krzyżami. Czy miały one jakikolwiek związek z cmentarzem? Tego nie wiem.” – pisze Paweł Przewoźny.

Skomentuj na Facebooku