
Likwidacja grobu zasłużonego pleszewianina i zastąpienie go tablicą pamiątkową wywołały dyskusję o tym, jak miasto powinno dbać o swoją historię. Sprawa pokazuje szerszy problem: czy ważniejsze jest zachowanie autentycznych miejsc pochówku, czy praktyczne zarządzanie przestrzenią cmentarza.
O likwidacji grobowca Stanisława Broekere i jego małżonki pisałam już na blogu po tym, jak prof. Andrzej Gulczyński zamieścił o tym informację w mediach społecznościowych. ” Szkoda, że Stanisław Broekere dołączył do Bendlewiczów i Pomorskich, których nazwiska już wcześniej wymazano z pleszewskich nagrobków. Tym razem to swoista deweloperka” – zauważył pleszewianin – współtwórca powstającej monografii Pleszewa.
Był grobowiec…


Będzie 6 grobów
Burmistrz Pleszewa Arkadiusz Ptak zaproponował żeby jedną z sześciu kwater powstałych po likwidacji grobowca przeznaczyć na nowy grób Stanisława Broekere, zaoferował pokrycie połowy kosztów, drugą połowę miał wyłożyć zarządca cmentarza. Proboszcz fary – jednocześnie zarządca cmentarza ks. Dariusz Brylak nie był przeciwny temu ale miał inny pomysł i go zrealizował w tym tygodniu. Grobu dyrektora pierwszego banku w Pleszewie nie będzie – zaś Stanisław Broekere został upamiętniony tablicą na murze pamięci przy pleszewskiej farze.
Szczegóły znajdziecie w linku:
Z pleszewskiego cmentarza zniknął grobowiec zasłużonego pleszewianina. Sprawa budzi emocje



Grób
I informacja – na cmentarzu przy ul. Kaliskiej znajduje się zupełnie nowy nagrobek – pierwszego burmistrza Pleszewa w 1918 roku Stefana Karczewskiego i jego rodziny – sfinansowano go ze środków Miasta i Gminy Pleszew.


Stefan Karczewski – pierwszy burmistrz Pleszewa po odzyskaniu niepodległości
Rzecz w tym, że tablica to nie to samo co grób, który ma wymiar symboliczny, fizyczny, „zakorzeniony” w przestrzeni. Tablica jest raczej formą zbiorowej pamięci, bardziej anonimową. W praktyce sprowadza się to do pytania: czy ważniejsze jest zachowanie autentycznych miejsc pochówku zasłużonych osób, czy raczej efektywne zarządzanie cmentarzem?

