
Na etacie
Marcin Madalski był prawdopodobnie jedynym organistą w okolicy zatrudnionym na pełen etat. Grał podczas mszy i nabożeństw, zajmował się także rejestrowaniem intencji mszalnych, a gdy cmentarz w Choczu został udostępniony w internecie, prowadził portal grobonet. Nowy proboszcz, o. Dyzma Marcin Gul, zaproponował mu zmianę umowy na pół etatu.

Za mało pracy
Wyliczył, że „granie na czterech mszach św. w niedziele, jednej od wtorku do piątku wieczorem oraz dwóch w sobotę zajmuje organiście około 10 godzin tygodniowo”. Tymczasem pełen etat to 40 godzin pracy. Zdaniem proboszcza – szefa Rady Parafialnej – zakres obowiązków pana Marcina był niewspółmierny do otrzymywanego wynagrodzenia, zwłaszcza że „za śluby i pogrzeby pojawiały się dodatkowe dochody”.
Wypowiedzenie
Marcin Madalski zaprzecza tym twierdzeniom. Podkreśla, że te ofiary „proboszcz przeznaczał na ZUS-y i inne opłaty”. Proboszcz utrzymuje, że organista nie zgodził się na nowe warunki zatrudnienia, dlatego kolejnym krokiem było wypowiedzenie umowy o pracę z dniem 30 kwietnia.
Tego samego dnia w Sądzie Pracy w Kaliszu odbyła się rozprawa z powództwa organisty, a następna została wyznaczona na 8 września.
Pożegnanie
Na swoim profilu na Facebooku Marcin Madalski TUTAJ żegna się z parafianami, dziękując za lata współpracy, relacje, życzliwość i wsparcie. Pod jego wpisem pojawiają się różne komentarze.

Teraz przed proboszczem stoją dwa zadania – znalezienie organisty przynajmniej na niedziele oraz ponowne zjednoczenie wspólnoty parafialnej, która kolejny raz uległa podziałowi
Choczanie uratowali swoją kolegiatę, będą mieli bliżej do nieba WIDEO
Na cmentarzu parafialnym w Choczu powstało pierwsze w powiecie kolumbarium

