
Do Gołuchowa trafiłam już po zakończeniu pleneru. Nie miałam więc okazji obserwować całego ośmiodniowego procesu twórczego, ale udało mi się „złapać” kuratorkę przedsięwzięcia Agnieszkę Lisiak „Skórkę” oraz jednego z artystów – Tomasza Matusewicza. I właśnie te dwa spotkania pozwoliły mi zajrzeć za kulisy „Synergii Natury”.
Jeden temat – wiele interpretacji
Przez osiem dni pod wiatą na Placu Podworskim pracowało jedenastu artystów związanych z Wielkopolską. Ich wspólnym punktem wyjścia była natura – las, jego różnorodność, kształty, rytmy i skojarzenia, które może uruchamiać. Ale choć temat był wspólny, każdy z twórców podszedł do niego na swój sposób. I chyba właśnie to jest w tym plenerze najciekawsze. „Synergia Natury” nie oznacza bowiem jednakowych prac i jednej artystycznej wizji. To raczej spotkanie różnych osobowości, doświadczeń i języków sztuki wokół wspólnego motywu.








Serca i Rogacze
Kuratorką pleneru jest Agnieszka Lisiak – Skórka, która nie tylko zaprosiła artystów do wspólnej pracy, ale również sama wzięła udział w przedsięwzięciu. A na plener zostali zaproszeni rzeźbiarze z dorobkiem rzeźbiarskim i ceramicznym – podkreśla Agnieszka Lisiak – Skórka. To ją zastałam w Gołuchowie w ostatnim dniu wystawy otwierającej plener. Opowiedziała mi o plenerze i o swoich pracach. Mogłam zobaczyć m.in. jej prace „Rogacze” oraz „Serca Sacrum/Profanum II” czy„Gorsetociała”. Prace jej oraz innych uczestników pleneru, wyeksponowano na wystawie otwierającej plener w Szklarni.



Na jego realizację kuratorka pozyskała dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego.
Od kawałka gliny do gotowej formy
Jednym z artystów, którego udało mi się spotkać już po zakończeniu pleneru, był Tomasz Matusewicz. Miałam okazję zobaczyć miejsce, w którym jeszcze niedawno pracowali artyści, a przede wszystkim porozmawiać z samym twórcą o jego rzeźbach. Pan Tomasz opowiedział mi o kolejnych etapach pracy – od wałkowanego na desce glinianego „placka” aż po powstającą z niego przestrzenną formę. Jedna z jego prac uruchamia bardzo ciekawe skojarzenia. W jej bryle można dostrzec zarówno rzymskie Koloseum, jak i wejście do zamku w Gołuchowie. Artysta połączył te inspiracje z motywami greckich waz z kolekcji Izabeli z Czartoryskich – Działyńskiej. To właśnie takie rozmowy pokazują, jak wiele może kryć się za pozornie prostą formą.Dlatego zachęcam do obejrzenia przygotowanej przeze mnie rolki, w której Tomasz Matusewicz opowiada o swoich pracach i procesie twórczym. Można w niej zobaczyć nie tylko efekt, ale również fragment drogi, którą artysta musi przejść, zanim kawałek gliny stanie się rzeźbą.
Tutaj glina spotkała się z ogniem
Plener miał również swój bardzo konkretny, niemal „alchemiczny” wymiar. Niektóre prace były wypalane bezpośrednio na miejscu. Na Placu Podworskim zbudowano piec z cegieł szamotowych – piec węgierski, w którym wykorzystywano koks lub węgiel oraz piec Raku na gaz. Pozostałe prace będą wypalane i szkliwione w pracowni Agnieszki Lisiak „Skórki” w Ostrowie Wielkopolskim. To ważny etap ceramicznego procesu. Prace muszą wyschnąć i dopiero można je wypalić. Wypalanie i szkliwienie zmienia materiał w trwałą formę oraz nadaje przygotowanej wcześniej pracy jej ostateczny charakter.



Rzeźby i wspomnienia
Kiedy byłam w Gołuchowie, plener był już zakończony, ale atmosfera pracy wciąż była wyczuwalna. Były jeszcze rzeźby z wystawy otwierającej plener, materiały, wspomnienie intensywnych ośmiu dni i przede wszystkim pytanie: jak te wszystkie wykonane na plenerze prace będą wyglądały po przejściu przez ogień i po zestawieniu ich ze sobą na jednej wystawie?




Natura jako inspiracja
Agnieszka Lisiak „Skórka”, zapytana przeze mnie o to, co łączy współczesnych artystów i jaki trend można dostrzec w ich twórczości, zwróciła uwagę na upraszczanie i przetwarzanie. I rzeczywiście – nie chodzi tutaj o wierne odtwarzanie lasu. Natura jest raczej punktem wyjścia. Artysta bierze jej kształty, rytmy, symbole czy skojarzenia i przetwarza je przez własną wrażliwość.
Dlatego każda praca jest inna. Każda też może zostać inaczej odczytana. Patrząc na powstałe dzieła, można szukać właśnie tej tytułowej synergii – współdziałania i współistnienia człowieka z naturą. Można zastanawiać się, co artysta chciał powiedzieć, ale też – co my sami widzimy w jego pracy. Bo przecież taka jest rola sztuki: nie zawsze dawać gotowe odpowiedzi, ale skłaniać do zadawania pytań.
Gołuchów – dobre miejsce dla sztuki
Nieprzypadkowe jest również miejsce, w którym odbył się plener. Duża przestrzeń pod wiatą na Placu Podworskim dawała artystom swobodę pracy. Był czas, przestrzeń i możliwość skupienia się na tworzeniu. Jak podkreślała kuratorka, trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce dla takiego przedsięwzięcia. Zwróciła na to uwagę również Anna Błaszczyk, rzeczniczka Ośrodka Kultury Leśnej, podkreślając, że jedną z misji OKL-u jest udostępnianie jego przestrzeni artystom.

To zresztą pięknie wpisuje się w historię Gołuchowa i tradycję Izabeli z Czartoryskich-Działyńskiej – wielkiej kolekcjonerki, znawczyni sztuki i osoby, która uczyniła z tego miejsca przestrzeń szczególnego spotkania kultury, sztuki i natury. Dziś ta tradycja nadal żyje.
Finał w październiku
Plener się zakończył, artyści wyjechali, ale ich prace pozostały. Teraz przechodzą kolejne etapy – wypalanie, szkliwienie, wykończenie. Powstało kilkadziesiąt prac, a ich wspólna prezentacja odbędzie się 3 października w Szklarni Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie. To właśnie wtedy będzie można zobaczyć pełny efekt ośmiu dni pracy jedenastu artystów, porozmawiać z twórcami i skonfrontować własny odbiór ich prac z tym, co chcieli za ich pomocą powiedzieć. Mnie udało się już zajrzeć za kulisy. Porozmawiać z kuratorką, zobaczyć jej prace, spotkać Tomasza Matusewicza i posłuchać, jak opowiada o swojej twórczości. I choć plener dobiegł końca, mam wrażenie, że „Synergia Natury” tak naprawdę dopiero się zacznie – wtedy, gdy gotowe dzieła spotkają się z publicznością. Bo dopiero wtedy powstanie jeszcze jedna synergia: artysta – dzieło – odbiorca.
Las jako pracownia. W Gołuchowie trwa plener rzeźbiarsko-ceramiczny „Synergia Natury”
Ławka dla druhny Marii. Pleszew uczcił pionierkę skautingu WIDEO


