Agnieszka Słupianek – Winkowska opisała dzieje Kajewa, Ciesiel i Wszołowa

Irena Kuczyńska11 kwietnia 202217min
Historie trzech wiosek w gminie Gołuchów spisała mieszkanka Kajewa Agnieszka Słupianek - Winkowska. Promocja wydawnictwa "Kajew, Cieśle, Wszołów - szlakiem dziejów" odbyła się w niedzielę w Kajewie.
Fajna-fotka.jpg
Uczestnicy promocji – wielu z nich to mieszkańcy Kajewa, Ciesiel i Wszołowa

“Kajew, Cieśle, Wszołów – szlakiem dziejów to siódma z kolei książka opisująca wielowiekowe dzieje wsi w gminie Gołuchów. Sześć poprzednich  “Kuchary, Macew, Popówek dawniej i dziś”, “Tursko i okolice” “Z dziejów Krzywosądowa i okolic”, “Czechel, Czerminek, Kucharki i Szkudła” Czerminek”,“Przydrożne znaki wiary na terenie gminy Gołuchów opracował i napisał Stanisław Małyszko. Z pewnością to najbardziej znany  etnograf, archiwista, badacz dziejów wsi w południowej Wielkopolsce, co przypomniał Marek Zdunek – wójt gminy Gołuchów.

Marek Zdunek
Patrycja Walerowicz Wojtkowiak, Tomasz Pawlak, Agnieszka Słupianek – Winkowska, Adam Gramala i wydawnictwa gminy Gołuchów

Zdunek podkreślił, że gmina Gołuchów jest jedyną w powiecie pleszewskim, w Wielkopolsce i pewnie jedną z nielicznych w Polsce, która tworzy kolekcję publikacji popularno – naukowych. Opisują  one wielowiekowe dzieje miejscowości wchodzących w jej skład.

Dotarła do źródeł

Najnowsza książka dotyczy trzech niewielkich miejscowości położonych blisko siebie: Kajewa, Ciesiel i Wszołowa.

Bez wątpienia, do najstarszych źródeł pisanych, dotarła historyczka, regionalistka, badaczka dziejów – Agnieszka Słupianek – Winkowska. Istotny jest fakt, że  od  niedawna mieszka ona w Kajewie. Ukończyła  historię na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu  oraz ochronę dóbr kultury na Wydziale Pedagogiczno – Artystycznym w Kaliszu.

Pierwsze  było Brzezie

Przede wszystkim nie jest to pierwsza publikacja autorki ponieważ w 2014 roku  napisała  “Dzieje miejscowości Brzezie w świetle źródeł” . Pracę wydało Pleszewskie Towarzystwo Kulturalne. Istotne jest to, że  Brzezie jest rodzinną wioską autorki. Natomiast jej książka zainspirowała mnie do napisania na blogu posta o ciekawej historii kościoła w Brzeziu.  I co istotne, jest ona powiązana z bitwą pod Grunwaldem.

Czytaj: Wielka historia małego Brzezia

Po zamążpójściu i przeprowadzce do Kajewa, Agnieszka Słupianek – Winkowska zainteresowała się historią miejscowości, w której przyszło jej żyć.

Zaczęło się od kościoła
Uczestnicy promocji książki
Uczestnicy promocji książki

Z tego zainteresowania, z tej pasji oraz ogromnej pracowitości, narodziła się książka, która z aneksem, ze zdjęciami, z licznymi przypisami, liczy ponad 250 stron. Bardzo czytelny układ z rozdziałami i podrozdziałami sprawia, że jest bardzo przejrzysta. W rezultacie losy trzech niewielkich,  sąsiadujących ze sobą wiosek, są  powiązane. Punktem wyjścia stał się Kajew – to o tej miejscowości, a dokładnie o istnieniu tu kościoła św. Katarzyny, autorka znalazła najstarsze średniowieczne źródło pisane. Istotny dla pasjonatów lokalnej historii jest fakt, że szlak historyczny wszystkich trzech miejscowości rozpoczyna się na przełomie wieku XIV i XV.

Do nich należały wioski

W rezultacie na 180 stronach Agnieszka Słupianek – Winkowska opisuje różne aspekty funkcjonowania Kajewa, Ciesiel, Wszołowa i “burzliwych losów dawnego majątku ziemskiego Ordzin”.

“Kajew, Cieśle, Wszołów szlakiem dziejów”

Przede wszystkim pisze o dawnych właścicielach wsi, wśród których byli arcybiskupi gnieźnieńscy oraz Leszczyńscy herbu Wieniawa (Kajew), o Sokolnickich, Reykowskich – ostatnich właścicielach Kajewa – wysiedlonych przez okupantów i pozbawionych majątku w 1944 roku. Istotny jest fakt, że  przywraca pamięć o właścicielach Wszołowa – Wszołowskich, Unrugach, Boguckich ale też o salezjanach Sylwestrze, Marianie i Tadeuszu Adamskich. W XIX wieku majątek we Wszołowie kupiła Izabela z Czartoryskich Działyńska, żeby go uchronić przez Komisją Kolonizacyjną.

Zwierciadło codziennych spraw

Przede wszystkim zaś  książka młodej regionalistki opowiada też o zwyczajnym życiu w dawnym folwarku kajewskim, o udziale mieszkańców w walkach o niepodległość, o wysiedleniach w pierwszych miesiącach niemieckiej okupacji, o życiu religijnym, o kulturze i edukacji. W rozdziale “W zwierciadle codziennych spraw” znajdujemy opis osady chłopskiej we Wszołowie w 1757 roku. A tam szczegółowe opisy chałup należących do kmieci, chałupników (jeszcze bez nazwisk) z informacją o tym, czy posiada woły czy ma “pociąg pański”.

Profesorski poziom badań

Zdaniem dra Macieja Kowalczyka, “autorka wszystkie pozyskane w wyn iku kwerendy informacje, wycisnęła jak cytrynę” i przelała je na karty książki. Pod wrażeniem ogromu pracy dawnej studentki Agnieszki Słupianek – Winkowskiej jest bez wątpienia także  Aneta Franc – dyplomowana archiwistka a przede wszystkim wykładowczyni dokumentacji archiwalnej  na Wydziale Artystyczno – Pedagogicznym w Kaliszu. Bezsprzecznie, pisanie o małych miejscowościach, którymi dotąd nikt się nie zajmował, jest prawdziwym wyzwaniem.  A książka młodej regionalistki “prezentuje profesorski poziom badań” – uważa  dyplomowana archiwistka.

Agnieszka po prostu dała czadu

Istotny jest fakt, że Aneta Franc, która zawodowo zajmuje się kwerendami i wie, jak wyglądają średniowieczne opasłe księgi pisane łaciną, nie szczędzi słów podziwu  młodej autorce. Bezsprzecznie szukanie informacji w Muzeum Narodowym w Krakowie i w Archiwum Diecezjalnym we Włocławku czy Archidiecezjalnym w Gnieźnie nie jest łatwym przedsięwzięciem. Tą książką Agnieszka po prostu dała czadu – uważa Aneta Franc.

W Kajewie naprawdę był kościół

Reasumując, wartością dodaną książki, są aneksy m.in. Aneks I gdzie znajduje się akt wizytacji parafii kajewskiej w 1607 roku w tłumaczeniu Roberta Sochania. W Aneksie III – który zawiera fragmenty zapisek parafialnych gołuchowskich czytamy m.in. że w 1623 roku nastąpiło złączenie parafii św. Katarzyny w Kajewie i parafii w Gołuchowie. Z pewnością ta informacja potwierdza powtarzaną od lat wiadomość o istnieniu kościele w Kajewie.  Aneks V to spis budynków folwarcznych w Kajewie, które należały w 1832 roku do probostwa w Gołuchowie.

Wnuczka nie pamięta pałacu

Godne podkreślenia jest miejsce wybrane na uroczystą promocję książki. Goście zostali zaproszeni do Kasztanowego dworu w Kajewie, tuż przy kasztanowej alei. Bardzo blisko, po drugiej stronie alei rozciąga się dworski park, w głębi którego stał niegdyś pałac.

Helena Łopińska – wnuczka Heleny Rekowskiej – ostatniej właścicielki Kajewa w rozmowie z Markiem Zdunkiem

Niestety, zostały po nim tylko wspomnienia, które przekazywali autorce  kajewianie, pracujący niegdyś w majątku Sokolnickich i Rekowskich. Można je odnaleźć na kartach książki. Pałacu swoich dziadków nie pamięta, niestety,  Helena Łopińska wnuczka Heleny Rekowskiej, córka Felicjana. Chociaż mieszka w Warszawie, na promocję książki przyjechała ponieważ  z jej rodzinnego archiwum pochodzą zdjęcia babki, ciotki, ojca i jego kuzynów. Oczywiście o losach ziemian można przeczytać w książce.

Otworzyli domy i głowy

Podczas prezentacji książki Agnieszka Słupianek – Winkowska opowiedziała o pracy nad nią. Dziękowała mieszkańcom Kajewa, Wszołowa i Ciesiel za to, że tak chętnie zapraszali ją do swoich domów i do swojego życia.

Że otwierali stare albumy, przepastne szuflady i serca oraz głowy, gdzie się przechowuje wspomnienia.  Z pewnością dlatego żartowała, że “musiała napisać książkę, żeby poznać osobiście wszystkich mieszkańców Kajewa”.

Podziękowania

Za tworzenie atmosfery sprzyjającej twórczej pracy, dziękowała teściom Jolancie i Waldemarowi, z “którego wiedzy historycznej, czerpała całymi garściami”. Przede wszystkim z wdzięcznością i atencją mówiła o mamie i teściowej. To dwie babcie zajmowały się jej  synkiem Kornelem, kiedy ona pracowała nad książką. Rodzicom Julicie i Stanisławowi wyraziła wdzięczność   m.in za atmosferę domu, sprzyjającą rozwojowi jej  zainteresowań historią. Szwagierkom Annie i Agnieszce oraz siostrze Dorocie za wsparcie psychiczne.

Mąż na okładce

Znaczące i symboliczne miejsce znalazła dla męża Mateusza. Na okładce książki umieściła fotkę małego chłopczyka stojącego na kasztanowej alei w Kajewie. Podczas gdy na okładce  zamykającej książkę, opublikowała tę samą aleję chociaż wypełnioną inną treścią. Jest tu zdjęcie rodzinki: gdzie ów chłopaczek – mąż autorki sam jest tatą zaś towarzyszy mu żona z synkiem. Bezsprzecznie mąż najwierniej mi towarzyszył podczas pracy nad książką – zapewniła Agnieszka Słupianek – Winkowska.

Czas gratulacji

Kiedy autorka skończyła prezentację, rozległy się burzliwe oklaski i nastał czas gratulacji.  Przede wszystkim złożył je wójt Marek Zdunek i sekretarz gminy Tatiana Stefaniak, sołtysi opisywanych wsi: Ewa Franek, Elżbieta Jamroszczyk i Krystian Matyjasik.

Gratulacje od wójta Marka Zdunka, sekretarza Tatiany Stefaniak i dyrektor GCK Zamek Patrycji Walerowicz – Wojtkowiak

 

Ale też od Patrycji Walerowicz – Wojtkowiak – dyrektorki  Gołuchowskiego Centrum Kultury Zamek – które wraz z gminą wydaje kolejne gołuchowskie historyczne książki.

Adrianna Zagrodnicka i Karol Pilarski i walc z “Nocy i dni” Wojciecha Kilara

Kropką nad “i” był  koncert w wykonaniu skrzypaczki Adrianny Zagrodnickiej i pianisty Karola Pilarskiego. Na scenę zaprosiła ich Dyrektor Patrycja, prowadząca uroczystość dyrektor Patrycja Walerowicz Wojtkowiak.

Patrycja Walerowicz – Wojtkowiak i Agnieszka Słupianek – Winkowska
Dobry rocznik 1989

Wśród  osób śpieszących z gratulacjami był wicestarosta pleszewski Damian Szwedziak, który reprezentował tu urząd oraz siebie.

Agnieszka Słupianek Winkowska i wicestarosta Damian Szwedziak

Zdradził, że Agnieszkę zna od lat, wszak “rośli w Brzeziu na jednym podwórku i są z dobrego rocznika 1989”. Nie zabrakło podziękowań i gratulacji od Adama Gramali – radnego powiatu z Wszołowa i dziesiątek osób, które ustawiły się w kolejce po autografy autorki.

Irena, Agnieszka Słupianek – Winkowska dr Samanta Kowalska

Dobrze, że imprezę przełożono

Promocję książki zaplanowano na grudzień. Nawet  zaproszenia zostały rozesłane. W związku z kolejną falą pandemii imprezę przełożono. Zdaniem Julity Słupianek to była dobra decyzja. Niewątpliwie, gdyby impreza odbyła się w grudniu, wtedy wielu osób by nie było, w tym babci Agnieszki. Prawdopodobnie  zostaliby w domu w obawie przed zakażeniem.

Publiczność
Hanka Wojcieszak – Blandzi znalazła w książce zdjęcia swojej rodzinki, która wywodzi się z Kajewa

 

 

 

.