
Nazwa Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska Kowalew-Dobrzyca może dziś być nieco myląca. Kowalew, który przez lata był ważną częścią działalności spółdzielni, praktycznie znika z tej historii. Dawny zakład został sprzedany, a jego zabudowania są obecnie rozbierane. Z dawnej firmy pozostała więc przede wszystkim mleczarnia w Dobrzycy. I właśnie ona jest dziś najważniejsza. To tutaj koncentruje się produkcja, tutaj pracuje 55 osób i tutaj rozgrywa się walka o przyszłość przedsiębiorstwa, którego historia sięga niemal 150 lat. Można więc powiedzieć, że z dawnej spółdzielni pozostał jej fragment. Ale fragment, który – jak pokazują wyniki pierwszego półrocza – dostał szansę na drugie życie.
Same straty
Kiedy Adam Rogacki obejmował stanowisko prezesa na początku tego roku, OSM Kowalew-Dobrzyca znajdowała się w bardzo trudnym położeniu. Zaległe płatności wobec kontrahentów, problemy z terminowym wypłacaniem wynagrodzeń, zaległości w składkach i konieczność wyprzedawania majątku – to rzeczywistość, z którą musiał zmierzyć się nowy zarząd. Do tego dochodziły straty. 2,5 mln zł w 2023 roku, 0,5 mln zł w 2024 roku i około 2 mln zł w 2025 roku. W ciągu trzech lat spółdzielnia wygenerowała więc około 5 mln zł strat. Nie było już czasu na odkładanie problemów na później.
Jest zysk
Na tym tle szczególnie mocno brzmi informacja z piątku 24 lipca, że pierwsze półrocze 2026 roku zakończyło się około 500 tys. zł zysku. Prezes Adam Rogacki nie mówi o tym, jak o wielkim sukcesie. Wręcz przeciwnie. Uważa, że pieniądze są potrzebne przede wszystkim po to, aby odbudować płynność i uporządkować sytuację finansową. – Na początku stycznia opłacaliśmy zaległe faktury z września, października ubiegłego roku, a najdalsze zaległości dotyczyły jeszcze drugiego kwartału 2025 roku – mówi prezes. Dla niego najważniejsze jest to, że udało się zatrzymać dalsze zadłużanie firmy. – Dłużej już tak by się nie dało funkcjonować.
55 etatów
Jeżeli mówić o ratowaniu firmy, chodzi przede wszystkim o ludzi i o miejsca pracy. W zakładzie w Dobrzycy pracuje obecnie 55 osób. Większość załogi stanowią kobiety. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku otrzymywały wynagrodzenia w ratach. Dziś pensje są wypłacane terminowo. – Pojawiła się również premia kwartalna – mówi prezes Adam Rogacki. Dodaje, że w warunkach, jakie zastał w firmie, trudno było utrzymać zatrudnienie. A tych 55 osób jest dziś jednym z najważniejszych powodów, dla których warto walczyć o przyszłość zakładu.
Dostawcy mleka
Problemy finansowe firmy, nieterminowe płatności powodowały, że dostawcy mleka zaczęli odchodzić. Jeszcze w styczniu spółdzielnię opuścił jeden duży i jeden mniejszy producent mleka. Dziś – jak mówi Rogacki, sytuacja została opanowana. Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska Kowalew-Dobrzyca współpracuje z 52 producentami mleka z terenu całego powiatu pleszewskiego i nie tylko. Poprawia się także terminowość płatności.
Mleko zostaje w Dobrzycy
Jest jeszcze jeden ważny element poprawy sytuacji OSM Kowalew-Dobrzyca. 100 procent mleka trafiającego do spółdzielni jest obecnie wykorzystywana do produkcji własnych wyrobów. Podczas gdy w poprzednich latach zdarzało się, że część surowca trzeba było odsprzedawać dalej po zdecydowanie niższej cenie – nawet za około połowę wartości. Dzisiaj sytuacja się odwróciła. Prezes mówi, że spółdzielnia wykorzystuje całe dostarczone przez hodowców mleko, a nawet je dokupuje, do produkcji.
Dawny Kowalew znika, Dobrzyca walczy o przyszłość
W rozmowie z prezesem zwracamy uwagę na nazwę firmy OSM Kowalew – Dobrzyca. Podczas gdy część firmy w Dobrzycy pozostała, Kowalew – obecny w nazwie spółdzielni – jest już właściwie historią. Nieruchomość została sprzedana a historyczne zabudowania są rozbierane. Tymczasem w Dobrzycy zachowała się część dawnej spółdzielni. I choć trudno mówić o powrocie do tego, czym OSM była przed laty, można mówić o próbie uratowania tego, co jeszcze pozostało. A nazwa firmy – historyczna – pozostanie. Jest marką – samą w sobie.
Optymalizacja zysku
Plan na przyszłość – kreślony przez Adama Rogackiego jest stosunkowo prosty: nie zwiększać produkcji za wszelką cenę, ale lepiej wykorzystywać ten potencjał, którym zakład już dysponuje.– Bardziej myślimy o optymalizacji zysku niż o zwiększeniu zdolności produkcyjnych. A te są takie, że nie możemy dużo więcej wyprodukować – tłumaczy prezes. Jego zdaniem, pieniądze powinny być wydawane rozsądnie. Nie chodzi o inwestowanie tylko dlatego, że można pozyskać dofinansowanie ze środków zewnętrznych. Chodzi o takie inwestycje, które rzeczywiście poprawią sytuację firmy. Jedną z ważnych zmian było odcięcie zakładu od instalacji amoniakalnej i przeniesienie jej na zewnątrz budynku. Teraz trzeba myśleć o wymianie starych maszyn na nowe urządzenia.
Sklep firmowy
W ciągu pół roku udało się nowemu prezesowi wydobyć firmę spod przysłowiowej kreski. Teraz szuka pomysłów na poszerzenie grupy odbiorców produktów wytwarzanych w OSM Kowalew-Dobrzyca. Jednym z nich jest uruchomienie niewielkiego sklepiku na terenie spółdzielni, gdzie mieszkańcy Dobrzycy ale też osoby przyjezdne mogłyby nabywać na miejscu sery topione, smażone, twarogi, z których dobrzycka spółdzielnia słynie. Z możliwością degustacji – podkreśla prezes. Myśli też o nowych produktach ale zanim trafią do sprzedaży, spółdzielnia chce sprawdzić zainteresowanie klientów.
Ostrożny optymizm
Czy po pół roku działania nowego Zarządu OSM Kowalew – Dobrzyca można już powiedzieć, że firma jest uratowana? Adam Rogacki jest ostrożnym optymistą – bo: udało się zatrzymać dalsze zadłużanie, utrzymać 52 dostawców mleka, wygenerować w pierwszym półroczu tego roku około 500 tys. zł zysku, wypłacać terminowo pensje pracownikom, wykorzystywać do produkcji 100 procent dostarczanego mleka. I najważniejsze – utrzymać zatrudnienie – 55 etatów, przede wszystkim dla kobiet.
I właśnie dlatego historia OSM Kowalew-Dobrzyca się nie kończy. Po zakładzie w Kowalewie zostały wspomnienia i historia. W Dobrzycy przetrwała produkcja, pracownicy, dostawcy i marka, która ma niemal 150 lat. Pół roku temu firma w Dobrzycy otrzymała kolejną szansę. Teraz musi udowodnić, że nie zostanie ona zmarnowana.

