Historia kamienicy po doktorze Sąginie w Pleszewie

Irena Kuczyńska31 lipca 201728min
Ciekawa jest historia kamienicy przy ul. Poznańskiej 35. Kamienica po doktorze Sąginie - tak nazywają dom starsi pleszewianie. Do opisania historii budynku, zainspirowało mnie zdjęcie, które pojawiło się  na profilu Historyczny Pleszew. Wywołało wielkie zainteresowanie pleszewian.
Kamienica-po-Saginie-w-Pleszewie-1.jpg

 

Adam Staszak, dyrektor Muzeum Regionalnego w Pleszewie uważa, że “kamienica po doktorze Sąginie” pochodzi z początku XX wieku, prawdopodobnie jeszcze z czasów pruskich. W książeczce “Od pijawki do … stacji dializ” Edward Horoszkiewicz pisze, że w 1935 roku, budynek kupił od niemieckiego banku dr Kazimierz Sągin, który wraz z rodziną w nim zamieszkał.

Kim był doktor Sągin?

Urodził się w 1897 roku we wsi Pustynia w mohylewskiej  guberni w Rosji.

Jedyne zdjęcie dr Kazimierza Sągina, jakie udało mi się zdobyć dzięki Katarzynie Rutkowskiej. Biogram dr Kazimierza Sągina pochodzi z książki doktora Edwarda Horoszkiewicza “od pijawek do stacji dializ”

Studia medyczne  rozpoczął na wydziale lekarskim w Kijowie. W 1920 roku zamieszkał we Lwowie, którego mieszkańcy wywalczyli przyłączenie miasta do II Rzeczpospolitej. Tu podjął studia medyczne na wydziale lekarskim Uniwersytetu im. Jana Kazimierza.  Ukończył je w roku 1925. Był już wtedy żonaty z Marią Dubiecką z Wołynia. Sąginowie mieli córkę i w trójkę przyjechali do Wielkopolski, z której  po powstaniu II Rzeczpospolitej, wyjechali do Niemiec urzędnicy oraz lekarze.

Ze Lwowa do Pleszewa

Niewątpliwie w dawnym zaborze pruskim, było wielkie  zapotrzebowanie na jednych i drugich. W związku z czym z Galicji jechała do Wielkopolski inteligencja. Bezsprzecznie tym sposobem do Krajowego Zakładu Psychiatrycznego w Dziekance pod Gnieznem, trafił świeżo upieczony lekarz ze Lwowa. Dwa lata później był już w Pleszewie. Najpierw był zatrudniony w Kasie Chorych, potem otrzymał posadę z mieszkaniem, po zmarłym lekarzu,  w Sobótce. Edward Horoszkiewicz, w cytowanej już książce o historii pleszewskiej służby zdrowia pisze, że w 1932 roku dr Sągin wrócił z rodziną do Pleszewa i zamieszkał w “budynku przy ulicy Ogrodowej”.

Doktor kupił kamienicę i musiał ją opuścić

W 1935 roku “kupił od niemieckiego banku budynek przy ulicy Poznańskiej 35″. Godny uwagi jest fakt, że krótko przed wybuchem II wojny światowej, ukończył rozbudowę nieruchomości poprzez dobudowanie drugiego piętra”. Na tej budowie był zatrudniony ojciec Anny Wujs – Józef Politowicz.  Ania zna to z opowiadań rodziców. Niestety, nie nacieszył się długo domem. W 1939 roku, został wysiedlony z rodziną do Opoczna w Generalnym  Gubernatorstwie. Pracował w Marcinkowie w gminie Machory jako lekarz gminny.

Klasztor w kamienicy po doktorze Sąginie

Tymczasem w budynku przy ul. Poznańskiej 35,  zamieszkały pleszewskie siostry służebniczki. W artykule autorstwa Siostry Rut Szymanowskiej zamieszczonym w “Roczniku Pleszewskim 2002” pt.  “Siostry Służebniczki Maryi w Pleszewie” czytamy, że w 1939 roku siostry musiały opuścić klasztor. Okupanci urządzili tu  “Ortslazarett” a później w szpital rezerwowy tzw. “Reserve Lazarett”. Bez wątpienia było to równoznaczne z odebraniem siostrom szpitala, budynków i całego gospodarstwa. Zakonnice mieszkały w 8 różnych domach w mieście. Największe skupisko sióstr było w budynku przy ul. Poznańskiej 35, w domu doktora Kazimierza Sągina. Warunki były trudne: brak wody i urządzeń sanitarnych, brak elektryczności – pisze siostra Rut. W kamienicy była konspiracyjna kaplica, przechowywano też Najświętszy Sakrament.

Powrót do Pleszewa

W 1945 roku Sąginowie wrócili z wysiedlenia  do Pleszewa. Doktor Sągin, natychmiast po powrocie z Generalnego Gubernatorstwa, zaczął pracę. W kwietniu 1945 roku uczestniczył w identyfikowaniu zwłok  Polaków zamordowanych i pochowanych w 1939 roku w Lasku Malińskim.TUTAJ

Wkrótce Kazimierz Sągin został dyrektorem pleszewskiego szpitala, który należał do zgromadzenia sióstr służebniczek. Był też lekarzem szkolnym, pracował  w ubezpieczalni społecznej i w Przychodni Obwodowej. W 1957 roku ulokowano ją w  budynku przedwojennej landratury czyli starostwa przy ul. Poznańskiej.Więcej TUTAJ

Parter dla Sąginów

Po powrocie z wysiedlenia Sąginowie nie odzyskali swojego domu. Pozwolono im zamieszkać na parterze. Piętra zostały zasiedlone przez pleszewskie rodziny.  W 1956 roku mieszkanie w kamienicy przy ul. Poznańskiej 35, otrzymali państwo Karolakowie – rodzice Hanny Cierniak zd. Karolak. To pani Hanna mi o tych czasach opowiedziała.

Z Hanną Cierniak nad starymi zdjęciami

Pleszewianka pamięta, że na parterze mieszkali państwo Sąginowie. Doktor miał w swoim mieszkaniu gabinet, gdzie przyjmował pacjentów. Pielęgniarką była  pani Baranowa.

Radomscy i Wojciechowscy na piętrze

Na pierwszym piętrze w latach 50. XX w. mieszkali państwo Radomscy ze Zbyszkiem, Markiem i córką Bernadetą oraz państwo Wojciechowscy z Tadkiem, Zbyszkiem i córką Marylą. Pani Wandzia Radomska często przed południem przychodziła do mojej mamy na ploteczki. Około 14.00 zrywała się, mówiąc: Heniutek za chwilę przyjdzie z pracy, a ja obiadu nie mam – wspomina pani Hanna.

Karolakowie w mieszkaniu z balkonem

Jej rodzice mieszkali na drugim piętrze. Mieli dwa duże pokoje i jeden malutki pokoik. Do kuchni wchodziło się wprost ze schodów, z kuchni przechodziło się do pokoju, za którym był długi korytarz, potem z lewej drugi pokój i z prawej mój pokoik. Na końcu korytarza łazienka – opowiada pani Hania. Do ich mieszkania należał długi balkon, który biegł wzdłuż całego mieszkania. Z balkonu rozciągał się widok na ogród państwa Sąginów, gdzie w latach 70. zbudowano Dom Kultury. Do ogrodu nie było wolno dzieciom wchodzić. Natomiast podwórko było dostępne dla wszystkich lokatorów. Pani Sąginowa hodowała koty i gołębie.

Na balkonie – mama Hanki Karolak z bratową Hanka Karolakówna na balkonie przylegającym do mieszkania. W tle ogród państwa Sąginów

Podwórko wspólne z piekarnią

Godnym uwagi jest fakt, że drugie piętro Karolakowie dzielili z panią Błaszczakową, która miała dwa pokoje.  Wchodziło się do nich ze wspólnego korytarza. Łazienka była wspólna. Brama, którą widać na starym zdjęciu, wiodła na podwórko. Była otwierana wtedy, kiedy pan Szlachta przywoził węgiel. Z lewej strony, przy bramie stał domek państwa Olenderków. Pani Hania pamięta, że podwórko było wspólne z piekarnią PSS-ów Społem, gdzie wypiekano chleby oraz placki znoszone tu z całego  miasta. Bogumiła Borkiewicz  pamięta, że z ulicy Poznańskiej wchodziło się do bramy.  W tej bramie było mieszkanie,  w którym w 1931 roku urodziła się moja mamusia, mieszkali tam przez okres całej wojny – wspomina pleszewianka.

Dobre życie w kamienicy po doktorze Sąginie

Z wielkim sentymentem pani Hania wspomina życie w kamienicy przy ul. Poznańskiej 35. Tu mijało moje dzieciństwo z Jolą Wodyńską i Marylą Wojciechowską. Wystarczyło, że krzyknęłam: mama, idę latać i biegłam, słysząc za sobą: a kiedy wrócisz? – mówi pleszewianka.

Hanna Cierniak zd. Karolak z koleżankami po maturze ale jeszcze w czasach życia w kamienicy przy ul. Poznańskiej 35
Na Poznańskiej było bezpiecznie, prawdopodobnie dlatego, że aut w latach 50. za dużo nie było. Naprzeciwko mieszkali państwo Szuszczyńscy, którzy mieli spedycję, obok w domu Kowcuniowie, było z kim biegać. Pani Hanna pamięta, że kiedy się sprowadzili na Poznańską 35,  jej ojciec Tadeusz Karolak – I Sekretarz Komitetu Miejskiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej  w Pleszewie, miał  blisko do pracy. Siedziba partii mieściła się w budynku przedwojennego starostwa.

Widok z okna na ulicę Poznańską

Przychodnia Powiatowa w dawnym starostwie

Kiedy w 1956 roku powstał powiat pleszewski, siedzibę partii przeniesiono do białego domku (dziś siedzib a ZUS) na ul. Ogrodową, a w dawnym starostwie, dr Kazimierz Sągin organizował Przychodnię Powiatową.  Przede wszystkim tam  pracował od rana do wieczora, jako kierownik i jako jedyny lekarz. O czym pisze w w/w książce Edward Horoszkiewicz.  W 1960 roku zrobił specjalizację z dermatologii. W swoim domu, zwanym w tym artykule kamienicą po doktorze Sąginie,  prowadził  poradnię dla milicjantów i ich rodzin.

Kolejne wyprowadzki z kamienicy

Pani Hanna w kamienicy przy Poznańskiej 35 mieszkała do 1970 roku. Tam odbyło się jej wesele. W jednym pokoju się jadło, w drugim tańczyło. Po ślubie pleszewianka wyprowadziła się do męża. Krótko po niej, z kamienicy wyprowadzili się rodzice. Dostali mieszkanie w bloku przy ul. Zielonej.

Wesele w 1970 roku

Ale wtedy państwo Sąginowie już nie żyli. W roku 1967 odszedł  dr Kazimierz Sągin (rok 1967), trzy lata później jego  żona Maria. Ich groby znalazłam na cmentarzu przy kościółku św. Floriana. Naprowadziła mnie na nie Dorota Żak, której  o lekarzu Sąginie, opowiedział tata – Zdzisław Drążewski. A ona parę szczegółów przekazała mnie.

Groby państwa Sąginów na cmentarzu przy kościółku św. Floriana, w połowie głównej alei z lewej strony

Nagrobek dr.Kazimierza Sągina, który służył pleszewianom, najlepiej, jak potrafił

Zanim opowiem o dalszych losach kamienicy po doktorze Sąginie, w której swoje siedziby miały i nadal mają stowarzyszenia i instytucje, przytoczę wspomnienia pleszewian o pleszewskim lekarzu.

Pleszewianie wspominają doktora

Jako dziewczynka byłam właśnie w tym budynku u pana droktora Sągina. Pan doktor  zapytał mnie, co ci dziecko jest,  a ja odpowiedziałam, że mam grypę. Pan doktor  na to – a gdzie ją masz,  w kieszeni? – wspomina Teresa Mańczyńska. Jacek Błaszczyk mówi, że w 1966 roku przechodził bardzo ciężkie zapalenie płuc. Nie pomagały wówczas dostępne penicylina i streptomycyna. Dr Sągin sięgnął do starych receptur a mgr Suchocki wykonał tę recepturę i przeżyłem…Było poważnie – podkreśla pleszewianin. Dodaje, że dr Sągin  był pierwszym w Pleszewie lekarzem z tytułem doktora nauk medycznych. Drugim, młodszym, był dr Stanisław Henryk Orszyński – kolega mego śp. Ojca Franciszka.

Skąd nazwa “kamienica po doktorze Sąginie”?

Lidia Phillips doskonale pamięta doktora Sągina, który był dermatologiem a jego wierną do końca pielęgniarką była pani Wandzia, przyjaciółka jej mamy. Danuta Konieczna pamięta, że jeszcze pokolenie jej rodziców na określenie tego budynku, używało zwrotu ,, kamienica po Sąginie”. Dodaje, że  jeszcze dzisiaj można usłyszeć ten zwrot. Ja i moi rówieśnicy wiemy o co chodzi–  reasumuje pleszewianka.
Barbara Głowacka z opowieści rodziców wie, że była
“bardzo chorowita i wątła na skutek rozległych infekcji ropnych skóry”. Mama udała się z nią do dra Sągina i on ją z nich wyleczył. Prawdopodobnie chorobę przekazała jej mama, która podczas pobytu na przymusowych pracach w czasie II wojny w Niemczech,  pracowała w bardzo trudnych warunkach zdrowotnych. Także rodzice Teresy Ramsden używali zwrotu “u Sągina”, mówiąc o domu przy ul. Pleszewskiej pod numerem 35.

Ma pan żonę i dziecko, proszę schować pieniądze

Inną historię związaną z dr Sąginem, opowiedziała mi Marysia Mikołajczak. 23 marca 1946 roku, jej mama Zofia, rodziła swoje pierwsze dziecko – Wojtusia. Poród odbierała akuszerka pani Matłokowa. Ponieważ  mama bardzo krwawiła, tata pobiegł do doktora Sągina. Lekarz wsiadł na motor, posadził tatę na tylne siodełko i wrócili na ul. Podgórną, gdzie Mikołajczakowie mieszkali po ślubie. Lekarz został przy rodzącej mamie do północy, wychodząc, zostawił położnej zastrzyk. Nawet herbaty nie chciał, nie mówiąc o pieniądzach, które Leon Mikołajczak mu chciał dać. Powiedział tacie: ma pan żonę i dziecko, niech pan schowa pieniądze – wspomina opowiadanie mamy Maria Mikołajczak. W rodzinnym archiwum przechowuje dokument podpisany przez doktora Kazimierza Sągina. Dotyczy brata Wojtusia. Dziecko prawdopodobnie chorowało na dziecięce porażenie mózgowe, spowodowane niedotlenieniem mózgu w czasie porodu. Ale w latach 40. tej choroby jeszcze nie diagnozowano.

W pieczątce widnieje tytuł dr med. Kazimierz Sągin-  lekarz

Do kamienicy wchodzą urzędy

W roku 1973  do kamienicy wprowadziła się administracja Zespołu Opieki Zdrowotnej w Pleszewie. Ryszarda Tyczyńska, która mieszkała w kamienicy naprzeciwko  (teraz tam jest muzeum), doskonale to pamięta. W 1978 roku byłam tam przyjmowana do pracy w ZOZ-ie – pisze na portalu społecznościowym. W ślad za ZOZ-em, do kamienicy po Sąginie wprowadziły się inne urzędy i instytucje. To tu miał urzędować naczelnik gminy Pleszew, przed połączeniem miasta i gminy w jeden organizm.W latach 70. i 80. w  kamienicy po doktorze Sąginie odbywały się Roki Sądowe czyli sesje wyjazdowe Sądu Rejonowego w Jarocinie. Wszak po stworzeniu województwa kaliskiego, w Pleszewie zlikwidowano Sąd Rejonowy i Prokuraturę, które mieściły się przy Placu Wolności.

“Solidarność” i “Gazeta Pleszewska”

W 1981 roku pomieszczenie na nową siedzibę w kamienicy po Sąginie otrzymała Miejska Komisja Koordynacyjna NSZZ Solidarność. Uroczyste otwarcie zaplanowano na niedzielę 13 grudnia 1981 roku. W sobotę wieczorem sprzątano pomieszczenia, a przed samą północą, co wspomina ówczesny Przewodniczący Solidarności Krzysztof Szac, przyszedł z Regionu Mazowsze na nowy fax ostatni teleks, że “wprowadzają stan wojenny”. W poniedziałek, 14 stycznia 1981 roku, pomieszczenia zostały zamknięte, a klucze trzeba było oddać.
Dziesięć lat później Solidarność siedzibę odzyskała, chociaż w innym pokoju.  Pracowała tam pracowała Krystyna Tuczyńska.

Poznańska 35 – to był pierwszy adres “Gazety Pleszewskiej”, która miała siedzibę razem z “Solidarnością” i Komitetem Obywatelskim.

 Biura poselskie i projektowe

W latach 80. XX w. połowę drugiego piętra od strony Domu Kultury zajmował Terenowy Zespół Usług Projektowych, gdzie podjęła  pracę Romualda Walczak. Po 1990 roku w budynku było tu też Biuro Poselskie posła Józefa Sałaty wybranego z listy Komitetu Obywatelskiego. Eugeniusz Małecki był kierownikiem biura. Swoje biuro miało tu  Pleszewskie Stowarzyszenie Handlu i Usług. Wynajmowała tu pomieszczenia krawcowa, wynajmowali budowlańcy, urzędowało pleszewskie koło Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego.

Kamienica po doktorze Sąginie w Pleszewie przed wyburzeniem
Gazeta, kaplica, ognisko muzyczne, seniorzy

Pleszewianie podpowiadają mi, że w kamienicy po doktorze Sąginie przy  ul. Poznańskiej 35,  funkcjonowało przez wiele lat Społeczne Ognisko Muzyczne w Pleszewie. Rozbrzmiewały tu dźwięki gitary, trąbki, akordeonu, skrzypiec. Ćwiczyły tu kapele i zespoły Domu Kultury w Pleszewie.To tu, po roku 1997, przez siedem lat  na nabożeństwach spotykali się  członkowie kościoła zielonoświątkowego. Sąsiadowali  przez ścianę z redakcją  ” Życia Pleszewa” – tygodnika, który powstał w lecie 1997 roku. Przez dwa lata było tu biuro Stowarzyszenia Pleszewski Uniwersytet Trzeciego Wieku. Kiedy powstało Centrum Wspierania Inicjatyw Obywatelskich, PUTW się przeniósł na Kazimierza Wielkiego.  Stopniowo opuszczały budynek urzędy. Najdłużej pozostały stowarzyszenia i organizacje m.in.  Zarząd Rejonowy Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Pleszewie.

***

Bogumiła  Gąsiorek przypomniała mi, że do lipca 1992 roku,  na drugim piętrze od strony ul. Poznańskiej, w kamienicy po doktorze Sąginie,  znajdował się dział księgowości i kasa Zespołu Opieki Zdrowotnej. Pierwsze piętro też było zajęte przez administrację Z O Z. Tam był również gabinet dyrektora dr Edwarda Horoszkiewicza i pani dyrektor Romany Cichewicz jak również gabinet pani dr Mirosławy Trzeciak, która była dyrektorem ds medycznych – pisze Bogumiła Gąsiorek.

Co się stanie z kamienicą, kiedy sąsiadujący z nim Dom Kultury przeniesie się na dworzec kolejowy?  Burmistrz Marian Adamek w 2017 roku nie wykluczał rozbiórki obu budynków.

A oto zdjęcia, które zrobiłam 27 lipca 2017 roku

… i po kamienicy

W grudniu 2021 roku kamienica po doktorze Sąginie została rozebrana. Podobnie jak sąsiadujący z nią dom kultury. Na tym miejscu ma powstać budynek mieszkalno – użytkowy.

Aktualizacja 25 marca 2022 roku