Irena Kuczyńska
Region Pleszewski Z historii

Kuczkowska Pani wyniesiona z płonącego kościoła

historia kościółka św. Marcina w Kuczkowie

W  nocy z 2 na 3 sierpnia 1922 roku w drewniany kościół w Kuczkowie uderzył piorun. Z pożogi udało się uratować cudowny obraz Matki Boskiej Kuczkowskiej.

Obraz kuczkowskiej Madonny trafił do nowego, murowanego kościoła, który zbudowano w zupełnie innym miejscu.

Historia kuczkowskiej parafii została dość szczegółowo opisana przez Stanisława Małyszkę w książce  „Z dziejów Krzywosądowa i okolic”.

To tam przeczytałam o tragicznej sierpniowej nocy roku 1922, kiedy to w drewniany kościółek pod wezwaniem św. Marcina biskupa, uderzył piorun.

Na szczęście, ogień zauważył mieszkający nieopodal w budynku szkolnym., nauczyciel  Andrzej Zarycki. To on, prawdopodobnie jako pierwszy, pobiegł do płonącego kościoła i wyniósł z niego tabernakulum z Najświętszym Sakramentem.

Być może wezwał też sąsiadów, którzy wynieśli z kościoła obraz Matki Boskiej Kuczkowskiej, figury i inne kościelne sprzęty. Nie zachował się, niestety, żaden szerszy opis tamtych tragicznych godzin.

Uratowane przedmioty kultu trafiły do tymczasowej kaplicy, którą urządzono właśnie w budynku szkoły i tam odprawiano msze święte i nabożeństwa.

W sierpniu 1922 roku kuczkowska parafia nie miała duszpasterza. W kwietniu zmarł ks. Józef Jurek. Posługę w Kuczkowie pełnił dojeżdżający z Sowiny ks. Kasprzak.

Kiedy w 1923 roku przyszedł do parafii nowy proboszcz ks. Walerian Murach, będący wikariuszem w parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Pleszewie, zmobilizował on parafian do budowy nowego kościoła.

Jak już wspomniałam, stanął on  na nowym miejscu na parceli podarowanej przez ówczesnego właściciela majątku w Kuczkowie Willego Beckera.

Ale zanim opiszę okoliczności budowy  nowego kościoła, wrócę jeszcze do starego. Niestety, nie żyje już nikt, kto mógłby nam o tym kościółku opowiedzieć.

Dawno odeszli parafianie, którzy byli w nim chrzczeni, przyjmowali w nim pierwszą Komunię św., wiązali się węzłem małżeński, byli żegnani i odprowadzani z niego na miejsce wiecznego spoczynku. Zachowało się tylko stare zdjęcie, które mi udostępnił Stanisław Małyszko.

Z informacji, które zebrał wynika, że drewniany kościółek został zbudowany dwieście lat wcześniej – w roku 1725, czyli w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów, kiedy królem Polski i Litwy był  August II Mocny z dynastii Sasów.

Ów kościół sąsiadował od strony wschodniej z parkiem pałacowym, od południa ze wspomnianą już starą szkołą, a od północy z obejściem plebanii. Prezbiterium miał zwrócone na wschód, a wieżę na zachód.

Przy kościele były stare nagrobki i drewniana szkieletowa dzwonnica. Teren przykościelny był otoczony murem z cegły. Brama wejściowa  znajdowała się od strony zachodniej.

Naprzeciwko bramy, po drugiej stronie drogi, stał przed I wojną światową drewniany krzyż. Potem ustawiono tam figurę Matki  Boskiej. Stoi tam do dziś.

Nie wiem, co się znajduje na miejscu spalonego kościoła. Nie wiem, czy jest na tym miejscu jakiś kamień z tablicą, która go  upamiętnia?

Jeśli nie ma, to może warto ją umieścić. Wszak drewniany kościółek nie był pierwszym w Kuczkowie. Wg źródeł historycznych, na które powołują się autorzy monografii „Diecezja Kaliska. Parafie, Kościoły, Kaplice” ks. Michał Kieling i ks. Sławomir Kęszka, parafię kuczkowską erygowano na przełomie XIV i XV wieku czyli za królów z dynastii Jagiellonów.

Jest nawet znane imię pierwszego proboszcza z 1409 roku. Był nim niejaki Adam. Najstarszy dokument z parafialnego archiwum pochodzi z 1488 roku.

W „Liber Beneficiorum” prymasa Polski Jana Łaskiego w latach 1511 – 1523 znajduje się zapis o kościele parafialnym w Kuczkowie, uposażonym w XV wieku przez rodzinę Kuczkowskich herbu Wąż.

Na szczególną uwagę zasługuje karta z napisem „Erectio Parochalis Ecclesiae in Kuczkowo 1521”. Jest to pierwsza pisemna wzmianka o istnieniu kościoła w Kuczkowie. Na pewno,  był on drewniany.

Zapis po wizytacji biskupa w roku 1639 wspomina o obrazie Matki Bożej: „Ołtarz posiada Obraz bardzo Chwalebnej Dziewicy Maryi, niosącej narodzonego Jezusa” – czytam na stronie internetowej parafii pw. św. Marcina w Kuczkowie.

Autorzy monografii potwierdzają, że zarówno obraz Matki  Boskiej jak i drewniana późnogotycka rzeźba z XV wieku przedstawiająca Matkę Bożą z Dzieciątkiem na lewej ręce i berłem w prawej ręce, znajdowały się w kościele już w roku 1690.

Zostały przeniesione do  nowego, zbudowanego w roku 1725, staraniem dziekana pleszewskiego ks. Zalewskiego oraz dwóch kolatorów: Stefana Gostyńskiego notariusza ziemskiego kaliskiego i Piotra Koźmińskiego – sędziego ziemskiego kaliskiego. Stary, drewniany kościół, prawdopodobnie się rozsypał.

Minęło kilka lat i obraz Matki Boskiej z kościoła w Kuczkowie zaczął słynąć łaskami. Szerzył się kult maryjny. Wokół obrazu pojawiły się wota. W 1754 roku było ich 152. Przynieśli je pielgrzymi w podziękowaniu za otrzymane łaski.

W 1763 roku część z nich przetopiono i wykonano srebrną, złoconą i trybowaną sukienkę, w którą przystrojono obraz.

W tym czasie świątynia kuczkowska otrzymuje od Stolicy Apostolskiej zgodę na udzielanie odpustu zupełnego w dzień narodzin Najświętszej Maryi Panny czyli 8 września.

A obraz określa się zdaniem „continens gratiosam Imaginem BVM plurimis annis in hoc loco clarescentem” czyli Kościół zawierający obraz NMP przyjmowany przez wiele lat jako w tym miejscu cudownie jaśniejący.

A potem przyszły rozbiory Polski. Kuczków znalazł się pod zaborem pruskim, ale kult Matki Bożej Kuczkowskiej nie ustawał. Pojawiały się kolejne wota podarowane m.in. przez właścicielkę Kuczkowa Teresę Kuczkowską.

Trzy odpusty: na św. Marcina biskupa – patrona kościoła, św. Antoniego z Padwy i Narodzenia Matki Bożej ściągały do Kuczkowa rzesze pielgrzymów.

W 1831 roku skradzione zostały korony z obrazu, ale jeszcze w tym samym roku wierni zebrali pieniądze na nowe korony.

O cudownym obrazie Matki Boskiej w kościele w Kuczkowie w diecezji gnieźnieńskiej pisał w 1902 roku w Krakowie o Wacław z Sulgostowa w rozprawie pt. „O cudownych obrazach w Polsce Przenajświętszej Matki Bożej”.

„Jeszcze wtedy, o czym wspominają przekazy pisemne, obraz uznawano za łaskami słynący. Notowano też w specjalnej księdze niezwykłe i cudowne wydarzenia związane z nadprzyrodzoną ingerencję Matki Najświętszej. Z czasem kult w Kuczkowie nieco osłabł, nabierając charakteru jedynie lokalnego, choć do dziś trwa tu nabożeństwo do Maryi” – napisał w Roczniku Pleszewskim 2002 ówczesny proboszcz ks. Jerzy Nowak.

Wracając do tragicznych wydarzeń z sierpnia 1922 roku,  kiedy spłonął drewniany kościół w Kuczkowie, trzeba powiedzieć o okolicznościach budowy nowej murowanej świątyni.

Wykonanie projektu  powierzono znanemu wówczas architektowi Stefanowi Cybichowskiemu, którego dziełem był kościół Chrystusa Króla w Jarocinie, kościół w Cielczy, św. Teresy w Kruszwicy, w Helu, Gniewkowie.

Po wielu trudach i wysiłkach młodego proboszcza ks. Waleriana Muracha, przy wydatnej pomocy patrona ziemskiego, von Beckera, który oddał parcelę pod budowę i w znacznej części ją finansował, przy pomocy parafian, udało się w ciągu czterech lat, wybudować nowy kościół  w stylu neobarokowym.

Foto Tobiasz Reimann

Konsekracja odbyła się 19 listopada roku 1927. Do Kuczkowa zjechał prymas Polski kardynał August Hlond.

W ołtarzu głównym kościoła,  znajduje się otoczony kolumnami i rzeźbami aniołów, uratowany z pożaru – słynący łaskami obraz Matki Bożej Kuczkowskiej. Zasłaniany on jest zasuwą z obrazem św. Marcina – patrona kościoła i parafii.

Nowy obraz namalowała kilka lat temu kuczkowianka Maria Grzybek. Obok obrazu znajduje się gablota z wotami. Wśród nich srebrne sukienki ze złoceniami z 1763 roku, zakładane niegdyś z okazji odpustu. W roku 1992 obraz  przeszedł gruntowną konserwację w pracowni konserwatorskiej w Bydgoszczy.

Najstarszym zabytkiem w kościele jest figura Matki Bożej z XVII wieku, przy filarach, na których wsparty jest chór muzyczny z organami. Maryja (wysokości ponad 180 cm) trzyma małe Dzieciątko, a w drugiej ręce berło, po przeciwnej stronie wisi również dużo starszy od kościoła krucyfiks.

 Foto Monika Rubas "Opiekun"

Nowy proboszcz ks dr Adam Zmuda bardzo ożywił kult Matki Boskiej Kuczkowskiej. Na ścianie głównej kościoła pojawił się duży baner z kopią obrazu.

W 2009 roku ks bp Stanisław Napierała wyraził dekretem zgodę na oficjalne wpisanie kościoła w Kuczkowie na listę sanktuariów maryjnych w diecezji.

Foto Tobiasz Reimann

Dziennikarce dwutygodnika „Opiekun” Anice Nawrocką opowiedział o cudach, które miały miejsce za sprawą Matki Bożej Kuczkowskiej. Odnotowane są w „Księdze cudów i łask za przyczyną Kuczkowskiej Pani „.

 Foto Monika Rubas - "Opiekun"

Pierwszy miał miejsce w 1937 roku, kiedy konało dziecko a lekarze bezradnie rozkładali ręce. Matka poszła do kościoła modlić się przez obrazem MB Kuczkowskiej. Kiedy wróciła, usłyszała głos synka: „Mamo, daj mi jeść, bo jestem głodny!”.

Drugi cud wydarzył się w roku 1973. Do beczki z wodą wpadło dziecko i odnaleziono je po kilku godzinach. Było sine, ale matka błagała Matkę Boską o życie dla niego, nawet w zamian za jej życie. W szpitalu okazało się, że dziecko odratowano, co miało „zszokować lekarzy”. Ów parafianin żyje i chodzi do kuczkowskiego kościółka.

Zdarzyły się też inne cuda. W czasie okupacji niemieckiej nie zniszczono żadnego krzyża przydrożnego ani żadnej kapliczki w okolicach Kuczkowa. Zasługa to Willego Beckera – właściciela Kuczkowa i jednego z fundatorów  kuczkowskiego kościoła. Miał  zagrozić śmiercią każdemu, kto odważy się zniszczyć znaki wiary.

Chociaż był protestantem, oddał ziemię pod katolicki kościół, dołożył się do jego budowy, miał w nim nawet swoją kolatorską ławkę, gdzie siadywał podczas większych uroczystości kościelnych. Kuczkowianie wspominają go jako dobrego człowieka.

Teraz parafianie z Kuczkowa, Krzywosądowa, Chrzanowa, Jankowa, Ordzina, razem z proboszczem ks Adamem Zmudą marzą o koronacji obrazu Matki Boskiej Kuczkowskiej – o czym można przeczytać w dwutygodniku diecezji kaliskiej „Opiekun”.

Skan strony z książki Stanisława Małyszki "Z dziejów Krzywosądowa i okolic". Na zdjęciu górnym dobrodziej kościoła w Kuczkowie - Niemiec Willy  Becker. Zdjęcie dolne to pocztówka sprzed 1914 roku czyli z czasów zaboru pruskiego. W prawym górnym rogu drewniany kościół, który spłonął i stara szkoła, gdzie urządzono tymczasową kaplicę po pożarze w 1922 roku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku