Irena Kuczyńska
Najnowsze na blogu Region szamotulski

Mieczysław Kwilecki – zasłużony Wielkopolanin z Oporowa

Dzisiaj zapraszamy do Oporowa w powiecie szamotulskim, gdzie przez 63 lata żył i działał hrabia Mieczysław Kwilecki – bardzo zasłużony dla Wielkopolski – „pan z wyglądu i zachowania”.

Przez 30 lat był dyrektorem Hotelu Bazar w Poznaniu, w Teatrze Polskim miał swoją lożę ale jego pasją było Oporowo i gospodarstwo wiejskie.

Dziś po kwitnącym majątku Mieczysława Kwileckiego – położonym 4 km od Ostroroga, pozostał opuszczony  pałac, zabudowania folwarczne i resztki parku dworskiego.

W kościele parafialnym w Ostrorogu, który przebudował  jego pradziadek Adam Kwilecki, jest tablica, którą ufundowali urzędnicy majętności Oporowo, po śmierci Mieczysława hrabiego Kwileckiego  w roku 1918.  Nie doczekał on odzyskania niepodległości.

Tablica w kościele parafialnym w Ostrorogu

Do 1939 roku dzisiejsza ulica Wroniecka w Ostrorogu nazywała się ulicą Kwileckich. Wiodła z miasteczka do majątków tej zacnej wielkopolskiej rodziny.  W Dobrojewie do 1939 roku gospodarował syn kuzyna hrabiego Mieczysława Kwileckiego – pana na Oporowie, któremu poświęcamy ten artykuł.

Informacje o rodzinie Kwileckich oraz  zdjęcia z ich rodzinnego archiwum  zdobył Michał Dachtera – administrator profilu Ostroróg na kartach historii. To Michał – pasjonat historii Ostroroga i okolicy, zainspirował mnie do wspólnego pisania  tego postu.

Cofnijmy się zatem do połowy XIX wieku, kiedy do Oporowa przyjeżdża Mieczysław Kwilecki – prawnuk Adama Klemensa Kwileckiego, który w 1774 roku (jeszcze przed II rozbiorem Polski i przyłączeniem Wielkopolski do Prus) kupił Oporowo z  Bobulczynem od Kalkreutów. O Adamie Kwileckim napiszemy innym razem.

Adam Kwilecki - pierwszy właściciel Oporowa - pradziad Mieczysława Kwileckiego

W połowie XIX wieku Oporowo jest folwarkiem Dobrojewa, z zarządcą, który mieszka w niewielkim podniszczonym domu. Jest jeden plus – bliskość stacji kolejowej  w Szamotułach.

Pewnie dlatego urodzony  w roku 1833 w Malińcu koło Konina, syn  Hektora ( 1800 – 1843)  i Marii Izabelli hr. Tauffkirchen und Laterano, damy dworu bawarskiego (1807 – 1855) Mieczysław Kwilecki, postanawia tu osiąść i gospodarować.

Izabela von Tauffkirchen zu Guttemberg und Englburg, żona Hektora Kwileckiego - matka Mieczysława. Fundatorka Kościoła w Licheniu, który stał się miejscem pielgrzymek. Ten portret wisi w Galerii piękności w Zamku Nymphenburg pod Monachium.  Foto udostępnił Michał Kwilecki

Mieczysław Kwilecki około roku 1863

W 1855 roku stanął w Oporowie nowy  parterowy dwór, ze skrzydłem przylegającym od wschodu. Dwa lata później Mieczysław Kwilecki się ożenił z Marią Nepomuceną Julią Mańkowską herbu Zaremba z Rudek. Panna młoda była córką Teodora Mańkowskiego, a po kądzieli wnuczką generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Jej mama Bogusława z Dąbrowskich była córką generała.

Maria Nepomucena z Mańkowskich Kwilecka około roku 1863

O rodzinie Mańkowskich z Rudek pisaliśmy już na blogu.http://irenakuczynska.pl/wielkich-ludzi-przywiodly-do-malych-rudek-kobiety/.

Ślub młodej pary odbył się 29 września 1857 roku o godzinie 19.00 w kościele św. Małgorzaty w Poznaniu. Młodych małżonków błogosławił arcybiskup Leon Przyłuski. Miodowy tydzień młoda para spędziła w poznańskim hotelu Bazar.

Rodzinni kronikarze odnotowali przyjazd Mieczysławowej Kwileckiej do Oporowa, gdzie nikt nie był przygotowany na jej powitanie. ” Wszędzie było ciemno, w kuchni jedynie dymiąca lampa naftowa, sam dom był niewielki, po trzy okna z każdej strony, kilka drzew owocowych oraz domy robotników w ruinie” – takie  było pierwsze wrażenie hrabiny Kwileckiej.

Trzeba  było wracać do Poznania, gdzie Kwileccy przeczekali  remonty oporowskiego pałacu. W Poznaniu dwa lata po ślubie urodził się pierwszy syn  Hektor.  Kolejne dzieci, z wyjątkiem Kazimierza (1863 r.) urodzonego w Paryżu i Anny urodzonej w Poznaniu (1875 r.) przyszły na świat  w Oporowie: Władysław (1860 r.), Jadwiga (1861 r.), Maria (1870 r.) oraz Julia (1877 r.).

  Hrabina Maria z Mańkowskich Kwilecka z córką Jadwigą urodzoną w roku 1861 w Oporowie

Mieczysław Kwilecki  spędzał dużo czasu w Poznaniu, ale „jego pasją było gospodarstwo wiejskie” – pisze Andrzej Kwilecki w cytowanej już książce „Wielkopolskie rodziny ziemiańskie”. Kiedy Mieczysław przejmował majątek (1000 ha ziemi i 700 ha lasu), do Oporowa należał Bobulczyn. Wkrótce dokupił 700 ha na Kluczewie.

Kiedy w 1863 roku zmarł  bezpotomnie jego brat Kazimierz, odziedziczył po nim  Siedlnicę w powiecie wschowskim. Po śmierci brata Władysława  przejął ogromny klucz gosławicki wraz z Malińcem, w którym się urodził.  W sumie było to 6 000 ha.

Kolejne 6000 ha kupił na licytacji majątku Grodziec w powiecie konińskim. Były tam liczne folwarki: Janów, Królików, Łagiewniki, Lipice i Lądek.  W skład majątku wchodził browar, cegielnia, gorzelnia, młyn wodny, parowy oraz wiatrak.

Grodziec był własnością wdowy niejakiej  Bielińskiej i był w fatalnym stanie z uwagi na nałożoną kontrybucję – 163 tys. rubli srebrem – za pomoc, której udzieliła ona  powstańcom styczniowym. Kwilecki miał kupić majątek, by ten nie przeszedł w obce – czyli pruskie ręce.

Po zakupie majątku w Grodźcu, Kwilecki pozwolił byłym właścicielkom mieszkać w starym pałacu. Posyłał im nawet jedzenia i wspierał w inny sposób. Bielińskie miały zatrudnić się w pałacu, bo „miały dużo długów”.

Mając tak duży majątek z pałacami w Malińcu i Grodźcu, gdzie obok starego pałacu, był też nowy, Kwilecki na rodową siedzibę wybrał sobie Oporowo, które  jak pisał Andrzej Kwilecki,” nie było ładnie położone, brakowało jeziora, a do własnych lasów było daleko”.

Pocztówka - rok 1913

W 1877 roku  postanowił rozbudować istniejący budynek w Oporowie. Zatrudnił wybitnego polskiego architekta – Zygmunta Gorgolewskiego, którego dziełem życia był Teatr Wielki we Lwowie. W Wielkopolsce wg jego projektu zbudowali pałac Twardowscy w Kobylnikach. O czym też pisaliśmy na blogu:http://irenakuczynska.pl/palac-w-kobylnikach/. Projekt Gorgolewskiego realizował  Marian Cybulski z Poznania.

W ciągu krótkiego czasu powstał w Oporowie piętrowy wysoko podpiwniczony pałac z użytkowym poddaszem o powierzchni ponad 1000 metrów kwadratowych.

Przed pałacem, od strony wschodniej zbudowano stajnię i oficynę rozdzielone bramą wjazdową, a na północ od pałacu wzniesiono  – trzykondygnacyjny spichlerz, prawdopodobnie według projektu Zygmunta Gorgolewskiego oraz nieco później kuźnię i gorzelnię.

Los  był łaskawy dla Mieczysława. W 1883 roku po bezpotomnej śmierci swojego stryja Arsena – powstańca listopadowego, odziedziczył on rodzinny Kwilcz, który słynął z urody. Zwano go ze względu na położenie „Szwajcarią kwilecką”. Jednak nie przeniósł się do Kwilcza. Zarządzał ogromnym majątkiem z Oporowa.

I robił to świetnie. Może dlatego, że w młodości studiował w Paryżu ekonomię i agronomię, gdzie uczył się nowoczesnego gospodarowania?  Był nowatorem. Jako jeden z pierwszych  podjął  stosował dreny na polach, wprowadził też nawozy sztuczne oraz mechaniczną uprawę.

Oporowo słynęło z  zarodowej hodowli bydła holenderskiego oraz owiec, najpierw odmiany Negretti a później Rambouillet’y, za co hrabia otrzymał liczne nagrody na wystawach europejskich i amerykańskich. Za owce i wełnę otrzymał złoty medal w Wiedniu i w Berlinie.

Majątek w Oporowie odwiedzały wycieczki rolników z Niemiec a wielu młodych ludzi chciało od Kwileckiego w Oporowie uczyć się gospodarowania. Córka Maria Żółtowska w swoim pamiętniku napisała, że „życiową pasją ojca było gospodarstwo wiejskie, na czym znał się bardzo dobrze”. Oporowo było na liście majątków odwiedzanych przez wycieczki rolników z innych części Polski i z Niemiec.

Z Dobrojewa pojechałyśmy do Oporowa, położonego w pobliżu majątku innych Kwileckich (Dobrojewo należy do Stefana Kwileckiego, Oporowo do Mieczysława). Tutaj oprowadzono nas po podwórzu, pokazując niespotykane gdzie indziej w Wielkopolsce budynki gospodarcze z prasowanej cegły ze sklepieniami na szynach, podpartymi żelaznymi filarami. Nie znam się na tym zupełnie, to dziedzina Michała, oglądałam więc te budowle bez szczególnego zainteresowania. W znanej szeroko oporowskiej oborze obejrzałyśmy kilkadziesiąt wspaniale utrzymanych krów holenderek.

Fragment książki – Marianna i róże: życie codzienne w Wielkopolsce w latach 1890-1914 z tradycji rodzinnej; Poznań 2008 – Autorzy Janina Fedorowicz, Joanna Konopińska

 Oporowo i Bobulczyn około roku 1913

Pan na Oporowie był jednym z najbogatszych mieszkańców Prowincji Poznańskiej. Jego majątek szacowano na 1 750 000 marek. Dniówka robotnika w Poznaniu wynosiła 1 3 marek, a obiad w poznańskiej restauracji kosztował 1 markę. Nie  bez powodu Mieczysław Kwilecki zyskał przydomek „Wielki”.

Ale nie tylko gospodarowanie go zajmowało. W historii Wielkopolski II połowy XIX wieku zapisał się jako społecznik, działacz polityczny i społeczny. W kręgu ziemian wyróżniał się wyglądem i zachowaniem.

Każdy przyjazd Mieczysława bryczką lub karetą do Bazaru w Poznaniu, gromadził licznie obserwującą go gawiedź. Był wysoki, przystojny, z imponującymi bokobrodami, zawsze starannie ubrany, do późnego wieku trzymał się prosto, zachowywał się z godnością. Uchodził w Poznańskiem za wielkiego pana. Był znany z dowcipnych wypowiedzi, ciętych ripost, które potem sobie powtarzano - napisał o swoim przodku Andrzej Kwilecki w książce "Wielkopolskie rody ziemiańskie".

Mieczysław Kwilecki pełnił wiele funkcji w życiu publicznym. Maria Strzałko w „Materiałach do dziejów rezydencji w Polsce” podkreśla, że można go zaliczyć do grona bardziej zasłużonych dla Wielkopolski osób”.

Wśród „zasług” wylicza zakup broni dla powstańców roku 1863, za co ukarano go 3-miesięcznym więzieniem, wystąpienia w obronie spraw narodowych w Izbie Panów Sejmu Pruskiego, do której został wysunięty przez innych właścicieli ziemskich.

Przez 50 lat aktywnie działał Kwilecki w Towarzystwie Pomocy Naukowej, gdzie też był prezesem. Od założenia Dziennika Poznańskiego w 1859 r., aż do swojej śmierci był prezesem Rady Nadzorczej Towarzystwa akcyjnego „Dziennik Poznański”. Był jednym z założycieli Towarzystwa Oświaty Ludowej. Działał w Centralnym Towarzystwie Gospodarczym.

W „Historii Wielkiej Księstwa Poznańskiego”  Stefan Karwowski napisał, że „Mieczysław Kwilecki poświęcił się służbie publicznej, a prawością charakteru i nadzwyczajną uprzejmością i usłużnością zjednywał sobie serca współobywateli”.

Dużo czasu spędzał w mieście Poznaniu. Kiedy w 1875 roku, po wielkich staraniach,  poznaniacy budowali Teatr Polski, był jednym z jego fundatorów. Do końca życia miał własną lożę w teatrze, gdzie bywał z żoną Marią na przedstawieniach.

Teatr Polski pocz. XX wieku.

Przez 30 z górą lat był Mieczysław Kwilecki dyrektorem administracyjnym hotelu Bazar w Poznaniu, a przez kolejnych 9 lat przewodniczącym rady nadzorczej. A wiemy, że Bazar był miejscem gdzie spotykali się Polacy służący sprawie polskości pracą organiczną. Kwileccy, podczas pobytu w Poznaniu, zawsze zatrzymywali się w Bazarze.

Działał też na niwie gospodarczej.  W 1870 r. zorganizował wystawę rolniczą w Szamotułach. Był jednym z inicjatorów budowy cukrowni w Szamotułach oraz syropiarni i mączkami we Wronkach. W 1870 r. założył bank „Bank Rolniczo-Przemysłowy Kwilecki, Potocki i Spółka”, który  był jednym z największych polskich banków w zaborze pruskim. W trudnych czasach Mieczysław wspierał bank własnymi środkami.

W 1872 r. brał udział w założeniu Banku Włościańskiego, w którym aż do śmierci były członkiem rady nadzorczej. Od 1901 r. był honorowym członkiem zarządu Centralnego Towarzystwa Gospodarczego. Mieczysław był również wiceprzewodniczącym okręgu poznańskiego Związku Producentów Okowity w Niemczech (1898 – 1914).

Jego synowie Hektor i Kazimierz zostali nakłonieni przez ojca do „szukania nafty w Galicji” , gdzie uzyskali oni prawo do eksploatacji nafty i wosku ziemnego na  obszarze 800 ha w okolicach Rymanowa. Akcja zakończyła się w 1889 roku powołaniem Towarzystwa Akcyjnego z Hektorem Kwileckim w zarządzie i jego bratem Kazimierzem w radzie nadzorczej.

Za czasów  Mieczysławostwa Kwileckich Oporowo było też centrum życia kulturalnego, literackiego, naukowego i muzycznego, o czym możemy przeczytać w Złotej księdze ziemiaństwa (1929).

Działo się tak głównie za sprawą Marii – żony Mieczysława. Była to osoba niezwykle światła, bardzo dobrze wykształcona, o szerokich zainteresowaniach.

Urodziła się w Źrenicy 28 grudnia 1837 r. jako córka Bogusławy Bogumiły Dąbrowskiej herbu własnego, autorki słynnych Pamiętników, wierszy, artykułów i kilku sztuk teatralnych oraz Teodora Mańkowskiego herbu Zaremba – ziemianina i założyciela domów handlowych.


Bogusława Bogumiła z Dąbrowskich - Mańkowska - matka Marii - żony Mieczysława Kwileckiego (z Oporowa), Barbary -  żony Stefana Kwileckiego (z Dobrojewa), Napoleona Mańkowskiego (właściciela Rudek, dziadka Magdaleny Potworowskiej). Mańkowska była córką gen. Henryka Dąbrowskiego.

Około 1850 r. roku Maria wraz z rodzicami i rodzeństwem, przeprowadziła się do majątku Rudki koło Ostroroga, który Mańkowscy przejęli po spokrewnionych z nimi Cieleckich.

W 1855 roku rozegrał się rodzinny dramat.  W trakcie burzy Teodor Mańkowski został stratowany w Poznaniu przez własnego konia, zmarł krótko po ty zdarzeniu w Rudkach, gdzie podobno został pochowany.

Po matce Bogusławie Mańkowskiej Maria odziedziczyła zainteresowanie literaturą, napisała i wydała dwukrotnie „Powiastki ludowe”.

Dochód ze sprzedaży książeczki, gdzie na końcu znajdował się też tekst piosenki "Szło dziecię z fujarką" z nutami Żeleńskiego, był przeznaczony na Towarzystwo Ludoznawcze w Poznaniu - mówi Łukasz Bernady - regionalista z Szamotuł.

W Oporowie był zwyczaj codziennego czytania literatury i prasy a  dzieci Mieczysławostwa znały wszystkie utwory swojej babci Bogusławy.

W Oporowie prowadzono dom otwarty. Nierzadko gościli tu znani ludzie. Wielu z nich  chciało poznać Marię, wnuczkę bohatera narodowego generała Jana Henryka Dąbrowskiego – twórcy Legionów Polskich.

Na pewno często do Oporowa przyjeżdżali krewni z pobliskiego Dobrojewa – gdzie gospodarował Stefan Kwilecki – stryjeczny brat Mieczysława – ożeniony z Barbarą Mańkowską – siostrą Marii Kwileckiej. Łączyło ich podwójne pokrewieństwo i wielka zażyłość. Ale Kwileckim z Dobrojewa należy się oddzielny artykuł.

Dobrojewo po styczniu 1900, a przed listopadem 1910 - na zdjęciu - na dole Franciszek Maria Kwilecki, do góry z wąsami i bokobrodami - Mieczysław Kwilecki; ksiądz pośrodku to dziekan Sypniewski z Ostroroga, Pani w Koku w czerni w środkowym rzędzie to Barbara Kwilecka z Mańkowskich wdowa po Stefanie Kwileckim, matka siedzącego powyżej też Stefana ( właściciela Jankowic ), siostra Marii z Mańkowskich Mieczysławowej Kwileckiej. Foto udostępnił Michał Kwilecki

Tymczasem wracamy do oporowskiego pałacu, gdzie bywali artyści m.in.  Julian Fałat – jeden z najwybitniejszych polskich akwarelistów, przedstawiciel realizmu i impresjonistycznego pejzażu,   Marceli Krajewski (malarz, powstaniec styczniowy) czy Władysław Żeleński (kompozytor, pianista).

To do jego piosenki „Szło dziecię z fujarką” słowa napisała Maria z Mańkowskich Kwilecka – żona Mieczysława Kwileckiego.

Ale najwybitniejszym gościem, który nawiedził Oporowo, był Ignacy Jan Paderewski – wielki artysta, którego przyjazd do Poznania w grudniu 1918 roku, dał impuls do wybuchu powstania wielkopolskiego.

Ale wizyta u Kwileckich miała miejsce  28 lat wcześniej. Maria Kwilecka, pod wpływem listu swej ciotki z Drezna, która zachwyciła się młodziutkim pianistą z Polski, postanowiła wysłać do mistrza Paderewskiego zaproszenie na koncerty do Poznania i na gościnę do Oporowa.

Ignacy Paderewski 1891

Po kilku dniach przyszła odpowiedź. W lutym 1890 roku Ignacy Jan Paderewski przyjechał  do Oporowa, gdzie przebywał blisko trzy dni i zagrał dwa spontaniczne koncerty dla domowników. A oto relacja córki Kwileckich:

Pierwsze wrażenie dziwne […] mała drobna figurka, mizerny, potargany, długie włosy w lokach zwichrzonych koloru marchwi. Czy to poza na artystę, na oryginalność ? Rozmowa łatwa, od razu interesująca. Ożywiał się, przeistaczał, oczy modre jak akwamaryna blasku nabierały. Dużo wypoczywał w swoim pokoju. Chodził z papą po ogrodzie, podwórzu. Mówił, że dawno już jeździ i znużony jest, wdzięczny za oklaski, ale fatygujące dodawać nadprogramowe kawałki, gdy się już samym programem wyczerpanym, przed koncertem ma zawsze wielką tremę i od południa nic nie je, że nie zdarzyło mu się jeszcze być tak przyjętym do rodziny i do domu. Rozczulał się ciszą wiejską. Mówił, że to prawdziwe wakacje dla niego […] Z sąsiedztwa nikogo się nie uwiadomiło, bo Paderewski pragnął wypoczynku, jeżeli, to z Dobrojewa stryjostwo może na kolację raz zjechali. Czy Hektor dojechał, nie pamiętam, możliwe. Fortepian stał zamknięty. Pamiętam 2 kolacje i wieczory. Pierwszego wieczora, po kolacji i herbacie ogólna rozmowa. Pewnie koło 10-tej Mam mu mówi: „niech się pani nie krępuje nami, niech pan jak będzie chciał wypocząć, idzie spać, nic się dziwić nie będziemy, niech się pan czuje całkiem jak u siebie w domu.” Na to on: „ten zamknięty fortepian mnie zaciekawia, wolno otworzyć, parę klawiszy uderzyć…” Stojąc wziął parę akordów, powiedział, że miły głos, siadł i z dwie godziny grał – ja usiadłam w narożniku na najdalszej kanapie. Czas mi prędko przeszedł – muzyka to była inna, jak wszystko co dotąd słyszałam, to były jakby chóry anielskie, chwilami znowu jak wojskowa cała kapela, to znowu kościelna […] nie do pojęcia, że spod jego cienkich i zdawało się słabych palców wychodziły tony tak silne głębokie, a niekiedy delikatne […] i to z tego czarnego pudła, na którym zwykle bębnili i mnie czasem prawie do łez doprowadzali […] Nazajutrz pytał mnie, czy mnie nie znudził, powtórzyłam mu, że to po raz pierwszy raz w życiu, co z przyjemnością słucham fortepiany […] Drugi wieczór wcześniej zaczął grać […] bo już nazajutrz po obiedzie jechaliśmy do Poznania, a wieczorem już miał być koncert. Korzystając ze zjazdu, były dwa bale dobroczynne […] Jednego wieczoru, pewnie ostatniego, może być, że Paderewski nocnym pociągiem wyjeżdżał, po kolacji bazarowej byliśmy z Paderewskim zaproszeni do pani Potworowskiej na herbatę, fortepian otwarty i bez wielkiego zaproszenia Mistrz zaczął grać, nie tracąc czasu na żadne ceregiele […] Tak minęły prędko te dni poświęcone muzyce. Na fortepianie w Oporowie olejną farbą białą wypisał się datę, kiedy to na nim grał mistrz. Później w parę lat dopisało się datę bytności Wł. Żeleńskiego. Było zaprojektowane wprawić płytkę metalową z wyrytymi napisami, ale do tego nie doszło. „

Maria Kwilecka  spotkała się z Paderewskim jeszcze w 1918 r., gdy ten dał impuls do wybuchu powstania wielkopolskiego.

W 1919 r. roku, czyli rok po śmierci Mieczysława Kwileckiego, w Oporowie gościł wraz ze swym pułkiem, wtedy jeszcze podpułkownik Władysław Anders. Wtedy w Oporowie mieszkała najmłodsza córka Kwileckich – Julia, która studiowała malarstwo w Krakowie i Paryżu i   wyszła za mąż za wybitnego rzeźbiarza – Ludwika du Puget.

Z prawej pułkownik Władysław Anders
Julia z Kwileckich du Puget z synem Jackiem - portret Olgi Boznańskiej

Ale wracamy do Mieczysława Kwileckiego. W 1917 roku obchodzili z Marią 60 rocznicę ślubu. Rok później, nie doczekawszy  powstania II Rzeczpospolitej Polskiej, hrabia zmarł. Pracownicy majątku ufundowali mu tablicę pamiątkową, która znajduje się w kościele w Ostrorogu.

  Maria i Mieczysław Kwileccy obchodzili w 1907 roku złote gody

Mieczysław zmarł w 1918 roku, w 1907 roku  obchodził z żoną 50 rocznicę ślubu.

  Nekrologi w prasie poznańskiej

Po jego śmierci Oporowo (wraz z folwarkami) oraz Kwilcz (wraz z folwarkami) przejął  Dobiesław – syn przedwcześnie zmarłego syna Kwileckich Hektora.

Dobiesław Kwilecki – wnuk Mieczysława

 Wnuk Mieczysława Kwileckiego - także Mieczysław z Malińca - Gosławic ( z lewej) był adiutantem generała Józefa Hallera w wojnie z bolszewikami. Foto udostępnił Michał Kwilecki

Doczekała tego jego babcia Maria z Mańkowskich Kwilecka. Ale nie doczekała  ślubu swojej wnuczki Marii du Puget z hrabią Stefanem Żółtowskim 2 sierpnia  1924 roku w kościele parafialnym w Ostrorogu. Ślubu młodej parze udzielał ks. dr Włodzimierz Sypniewski.

Relację ze ślubu hrabianki zamieściła 'Gazeta Szamotulska". Z relacji m ojej babci Józefy Ratajczakowej wiem, że nazajutrz po ślubie hrabianki, ona brała ślub z  moim dziadkiem Wincentym. Dekoracja kościoła pozostała z poprzedniego dnia. 

Maria Kwilecka przeżyła swojego  małżonka o 6 lat. Zmarła w maju roku 1924 w Oporowie.

Majątek w Oporowie był w rękach rodziny Kwileckich do 1939 roku. Podzielił los innych ziemiańskich dóbr.  Po wojnie w pałacu była szkoła podstawowa.

Po wojnie w pałacu była szkoła podstawowa dla dzieci z Oporowa i Bobulczyna, biuro PGR oraz kaplica
Kaplica miała być w dawnej sypialni Kwileckich

W 2007 roku, należący do Skarbu Państwa pałac –  dzieło Zygmunta Gorgolewskiego i Mieczysława Kwileckiego zniszczył pożar.

Zdjęcie zrobione w parku w latach 50. XX wieku  Zabudowania projektowane przez Zygmunta Gorgolewskiego - rok 1994

Ostatni właściciel Oporowa Dobiesław Kwilecki został aresztowany przez NKWD, przeszedł przez obóz w Kozielsku, po amnestii odbył z grupą Polaków wędrówkę pieszą przez ZSRR. Zmarł w Kazachstanie w 1942 roku.

  Resztki pałacu rok 2017 foto Michał Dachtera
      Oporowo 2017

Zdjęcia archiwalne ze zbiorów rodziny Kwileckich, rodziny Madalińskich, Biblioteki Narodowej Polona, UMiG Ostroróg, profilu Ostroróg na kartach historii na portalu Facebook (od internautów), z prywatnych zbiorów Michała Dachtery i z publikacji Andrzeja Kwileckiego.
Współpraca przy pisaniu tekstu Michał Dachtera
Skomentuj na Facebooku