Irena Kuczyńska
Region Pleszewski Z historii

Opowieść o rzece Ner, którą pół wieku temu wpuszczono w kanał

Ner to jedyna rzeka, która się zaczyna i kończy w gminie Pleszew.  W latach 60. Ner schowano pod ziemią. 35 lata temu Ner pokazał pazury, rozerwał rury i  woda zalała połowę miasta. Wtedy pleszewianom przypomniało się, że ich miasto leży nad rzeką.

Mało kto, idąc deptakiem  od ulicy Targowej do Ogrodowej i dalej do Sienkiewicza, zdaje sobie sprawę, że 50 lat temu, tędy płynęła rzeka.  Jedyna rzeka, która się zaczyna i kończy w gminie Pleszew.
Kiedyś w samym Pleszewie były cztery mosty na Nerze, dziś  jest jeden, a właściwie tylko jedno przęsło mostu przy ul. Sienkiewicza, gdzie rzeczka opuszcza rury i płynie przez łąki w kierunku Plant do Prosny.To na tym odcinku rzeki były młyny wodne. Pierwszy stał tu, gdzie potem powstał młyn parowy, pierwsza w mieście „fabryka mąki”. Trzykondygnacyjny budynek oddano w 1855 roku, w 1900 podwyższono go o dwa piętra. Ale wszystko zaczęło się od wykorzystania siły wody w Nerze.

Pocztówka z 1906 roku – widok na młyny z ulicy Sienkiewicza , za kamienicą z prawej był most na Nerze – pochodzi  ze zbiorów prof. Marka Marciniaka
Regionalista prof. Marian Wolniak – nauczyciel geografii w Liceum Ogólnokształcącym im. St. Staszica, pisał w latach 90. w „Gazecie Pleszewskiej”, że na Nerze było kilka  młynów  m.in. „Gadzina”, „Gadzinka”, Śmieja Młyn (taka miejscowość istnieje do dziś i Przepadłe (też jest do dziś). Taka to była rzeka.

Jeszcze w latach 50. Ner rozlewał swoje wody leniwie po łąkach. Nie było jeszcze działek przy Nerze, fabryka Aparatury kończyła się na brzegu Neru, domy przy ul. Strumykowej stały nad rzeką, a domy przy ul. Dworcowej miały rzekę za ogrodami.
Panie Aurelia i Maria Mikołajczak chodziły z ulicy Słowackiego nad Ner się bawić. Maria pamięta, że na łąkach pasły się krowy z gospodarstwa na Maliniu a w trawie rosły ogromne pieczarki.

Edyta Brania – nauczycielka geografii w Trójce  od swojej teściowej Heleny Krupińskiej słyszała, że przed wojną Ner był taki szeroki w mieście, że ona z koleżanką Anią Foterkówną, siostrą pani Zofii z Foterków Borkowskiej, chodziła się kąpać. A mieszkała blisko – w kamienicy Hausmana przy ul. Sienkiewicza.

Kiedy w latach 70. pan Marian Szóstak mieszkający w kamienicy przy ul. Dworcowej opowiadał, że w Nerze pleszewianie się kąpali i łowili ryby, nie mogłam uwierzyć.
Kąpiele w Nerze pamięta Darek Wołowicz, który do 1974 roku mieszkał przy ul. Lipowej – w budynku gorzelni, tam gdzie teraz jest market. Choć trudno w to uwierzyć, ale my naprawdę kąpaliśmy się w Nerze – pisze pleszewianin na portalu społecznościowym.

W roku 1972, kiedy przyjechałam do Pleszewa,  już Neru nie było. I  nie mogłam zrozumieć, dlaczego uczymy w szkole, że „Pleszew leży nad rzeką Ner”.
Dopiero potem odkryłam rzeczkę za łąkami przy ulicy Lipowej i w Plantach. Ale w latach 70. i 80. Ner był ściekiem. Toczył mętne białe wody, które nieładnie pachniały.

Rzeka dała o sobie znać w sierpniu 1985 roku. Lało bez przerwy trzy dni i trzy noce.  Na miasto spadło 177 cm wody. Woda z ujarzmionego Neru rozlała się na ulice, ogrody, zalała domy, uwięziła ludzi. Po mieście pływały łodzie…
Informacja o powodzi w Pleszewie ukazała się w głównym wydaniu „Dziennika Telewizyjnego”. Telefonów komórkowych i internetu nie było. Przebywający na urlopach pleszewianie, dopiero po powrocie do miasta mogli zobaczyć to, co zrobiła uwięziona w rurach rzeka, kiedy wydostała się na zewnątrz.

Trudno to sobie wyobrazić, ale ulica Targowa, Ogrodowa i Sienkiewicza – czyli dolina Neru, były nieprzejezdne. Woda rozlała się szeroko. Na skrzyżowaniu Targowej i Słowackiego pływały łodzie. Zalany był dworzec kolejki.

Mieszkańcy domów przy ul. Słowackiego – naprzeciwko parku i Strumykowej, Kolejowej, Sienkiewicz  byli przez dwa dni uwięzieni w domach, dopóki woda nie opadła, chociaż piwnice były jeszcze długo zalane.

Na ulicy Sienkiewicza ustawiono połączone platformy, które umożliwiały przejście do miasta mieszkańcom osiedla Mieszka I, (wtedy Duboise’a) i Bolesława Krzywoustego (wtedy Hanki Sawickiej) oraz wszystkich ulic za torami kolejki.

Zalane były ogrody działkowe nad Nerem. Potem tłumaczono, że kiedy zaczęło lać, nie zadbano o oczyszczanie wlotu Neru do rur przy ulicy Lipowej. Woda niosła gałęzie i inne przedmioty, które zatkały wlot w rury.

Po tej powodzi, jedynej chyba w dziejach miasta Pleszewa, bo dopóki rzeka sobie płynęła w swoim korycie, było bezpiecznie, pozostały zdjęcia. Pochodzą  z archiwum Zbigniewa Haina.
Skutki powodzi pleszewianie odczuwali jeszcze długo. Woda stała w piwnicach, gdzie w sierpniu już gromadzono zapasy zimowe, słoiki z przetworami, warzywa. Wypompowywały ją służby komunalne.
W piwnicach przechowywano wiele przedmiotów, wszak w roku 1985 półki sklepowe były puste i zdobyte towary często kupowano na zapas i przechowywano.

Ner wrócił w swoje rurki. W latach 90.,  powrócił w ratuszu temat  ewentualnego odkrycia Neru w mieście i zbudowania infrastruktury rekreacyjnej. Mówił o tym radny Jerzy Jabczyński. Ale nic z tego nie wyszło.
A szkoda, bo rzeki przeżywają swój renesans, tym bardziej, że ścieków już nie wolno do nich wpuszczać, co było dość powszechne i chyba zadecydowało o zamknięciu Neru w rurach.
W Poznaniu nad Wartą tłumy plażowiczów, podobnie jest we Wrocławiu nad Odrą. Bulwary, trasy spacerowe, miejsca do rekreacji. Podczas rewitalizacji terenów pokolejowych w 2019 roku wrócił temat ewentualnego odkrycia Neru na odcinku od Targowej do Sienkiewicza.
Szczegóły TUTAJ
Chodziło nie tylko o walory estetyczne i krajobrazowe ale też o zwiększenie przepustowości rzeki w czasie obfitych opadów. Jednak na odkrycie rzeki nie wyraziły zgody Wody Polskie, dlatego obok dwóch rur, w których płynie Ner, będzie położona trzecia.
Więcej TUTAJ
Wracając do Neru, który jest głównym bohaterem tego postu,   do celów rekreacyjnych wykorzystują rzekę działkowicze. Właściciele ogródków położonych nad Nerem, często dbają o „swój” kawałek rzeki, usuwają chwasty, wykaszają brzegi, umacniają je, nawet kładki przerzucają i przechodzą na drugi brzeg, gdzie sadzą drzewa, krzewy. Niektórzy czerpią z rzeki wodę do podlewania ogródków.

Wodę z Neru pleszewianie wykorzystywali już w wiekach średnich. Maria Majczakówna w broszurze „Pleszew w wiekach średnich” wydanej przez Wydawnictwo „Kurier Pleszewski” w roku 1925 pisze, że „położenie Pleszewa nad rzeką niezmiernie przyczyniało się do utrzymania czystości, a nie każde miasto było w tym szczęśliwym położeniu”.

Badaczka pleszewskich dziejów pisze, że „wodę z rzeki rozprowadzano wodociągami  po całym mieście, które były znane od dawna. Dzięki temu w Pleszewie w XVI wieku było kilka łaźni”. Ówcześni mieszkańcy miasta uważali kąpiel za najskuteczniejszy środek przeciw wszelkim chorobom – pisze badaczka pleszewskich dziejów Maria Majczakówna.

I coś jest na rzeczy. W lipcu 2017 roku podczas prac przy rozdzielaniu sieci kanalizacyjnej na ulicy Łąkowej wykopano dwumetrowy kawałek drewnianej rury, prawdopodobnie od wodociągu. Znalezisko zabezpieczono i wysłano do ekspertów, którzy określili wiek drewna na końcówkę XVI wieku. Rura od wody mogła być pozostałością wodociągu sprzed kilkuset lat. Doprowadzał on do miejskich łaźni wodę z Neru.

Rura wykopana w lipcu 2017 roku przy ul. Łąkowej
Więcej TUTAJ

Podczas prac modernizacyjnych sieci kanalizacyjnej w ulicy Sienkiewicza odkryto resztki mostu, który zasypano podczas zakrywania Neru.
Więcej  TUTAJ

Co wiemy o Nerze, oprócz tego, że leży nad nim Pleszew? Wypływa z okolic Kowalewa. To do źródeł Neru pleszewski oddział PTTK zorganizował  kilka lat temu rajd. Prowadził go Marcin Czerwiński, a uczestniczyła w nim z grupą młodzieży Edyta Brania – nauczycielka geografii w pleszewskiej Trójce.

Wycieczka do źródeł Neru – z prawej nauczycielka Edyta Brania. Zdjęcie robił Marcin Czerwiński – uczniowie trzymają kartkę z lokalizacją
Spod Kowalewa rzeczka płynie w kierunku północno – zachodnim, by na wysokości Suchorzewa zmienić kierunek na północno – wschodni.  Od Piekarzewa zmierza na wschód, prosto na Pleszew.

Lipowa – Ner przed wpuszczeniem w kanał
Płynie wolno wzdłuż działek przy ulicy Wierzbowej do Lipowej. Tam jest wpuszczona w kanał i płynie pod ziemią, a spacerowicze na deptaku i klienci marketu Biedronka nawet nie wiedzą, że „chodzą po rzece’. Ulica Strumykowa jest pozostałością koryta rzeki.

Lipowa – stąd rzeka płynie rurami

Deptak na Nerze

Ulica Strumykowa – dolina Neru

Deptak

Za tym murkiem przy chodniku na Sienkiewicza Ner płynie dalej w kierunku Plant

Za Pleszewem Ner przybiera kierunek północno – wschodni.Po obu stronach rzeczki przysiadły zabudowania niewielkiej wsi Zawady. Są tu resztki kolejnego młyna na Nerze.  Podczas rajdu PUTW zrobiłam zdjęcia Neru, który tworzy meandry w lesie.

Pod Zawadami
Nasza pleszewska rzeka, wpada do Prosny pomiędzy Rokutowem i Turowami. W pobliżu Rokutowa jest ceglany most, który zbudowali Niemcy w 1942 roku. Jest on turystyczną atrakcją.

W Rokutowie na rozstaju dróg

Foto mostu Edyta Brania

Na moście – zdjęcia z rajdu Pleszewskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku

Jeśli chcemy zobaczyć, jak mały – 15 – kilometrowy Ner łączy się z dużą Prosną, wystarczy zostawić rowery na moście i zejść na łąki. Po przejściu 200 metrów, można zobaczyć, jak się łączą rzeki.

Tak się łączą rzeki – obserwuje to wczesną wiosną wraz z synami Michał Kaczmarek

Już razem – Ner oddał swoje wody Prośnie.
Nie mam, niestety, żadnych zdjęć, na których by było widać Ner przepływający przez miasto Pleszew. Nie ma też fotek z budowy deptaka i ujarzmiania rzeki. Chyba, że ktoś ma. Wtedy dołożymy.

Aktualizacja 8 sierpnia 2020 roku

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku