Irena Kuczyńska
Z historii

Tajemnice willi przy ul. Wojska Polskiego 7

w której mieści się szkoła muzyczna

Ciekawa jest  historia budynku przy ul. Wojska Polskiego 7, w którym ma siedzibę Państwowa Szkoła Muzyczna 1 st. im. Wojciecha Kilara. Zbudowana w 1905 roku kamienica, służyła wielu ludziom i instytucjom

113 lat temu ulica, przy której zbudowano willę dla okręgowego inspektora oświaty, nazywała się Lipowa czyli Lindenstrasse, jako że były to czasy zaboru pruskiego.  Ulica wychodziła z Placu Chwały (Denkmalplatz) i wiodła w kierunku Ostrowa Wlkp. Kiedy w 1912 roku wykonano zdjęcie do kartki  pocztowej, trwała już budowa pruskich koszar.

Ulica Lipowa nr 7 pocztówka z roku 1912

Na starej pocztówce z roku 1912, zamieszczonej w albumie „Pleszew w starej pocztówce do roku 1945”, pochodzącej ze zbiorów prof. Marka Marciniaka, widać dom, otoczony parkanem. Przy ulicy rosną lipy.

W głębi widać jakiś pojazd,  może to być bryczka. Przez jezdnię przechodzi pani z małą dziewczynką. Są ubrane podobnie, w długie białe fartuszki na sukienkach. Dopiero po I wojnie światowej, kobiety skróciły sukienki.

Wiemy, że budynek wysokiego pruskiego urzędnika przylega do cmentarza ewangelickiego. Obecny Plac Wolności, ówczesny Plac Chwały – to dzielnica Pleszewa zagospodarowana przez ewangelików, którzy pojawili się w mieście na początku XIX wieku, kiedy po II rozbiorze Polski, Pleszew znalazł się w granicach państwa pruskiego. http://irenakuczynska.pl/plac-wolnosci-czyli-dawne-pruskie-centrum-pleszewa/

W 1919 roku, po Powstaniu Wielkopolskim, Pleszew, razem z całą Wielkopolską znalazł się w II Rzeczpospolitej Polskiej. Urzędy w Pleszewie przejęli Polacy.

Ulica Lipowa zmieniła nazwę na Karola Marcinkowskiego. Jako osoba, związana z Pleszewem dopiero od 1972 roku, nie wiedziałam, co w kamienicy mieściło się w dwudziestoleciu międzywojennym.

I tu pomogli mi rodowici pleszewianie. Maria Rutkowska przypomniała, że budynek został zbudowany dla powiatowego inspektora oświaty jeszcze w czasach pruskich.

Fatima Nowak – Małolepsza od swojego stryja Juliana Nowaka – 90 – letniego pleszewianina, mieszkającego przy ul. Wojska Polskiego (przed wojną Marcinkowskiego), dowiedziała się, że w czasach II Rzeczpospolitej Polskiej, w kamienicy pod nr 7, na parterze mieściła się siedziba żandarmerii wojskowej.

Odezwał się też Robert Nowak, syn pana Juliana, potwierdzając, że tata jest skarbnicą wiedzy o „naszym Pleszewku”.  Grażyna Grzeszczak od osoby, która mieszkała przed wojną w pobliżu kamienicy z nr 7, dowiedziała się, że na parterze była siedziba żandarmerii wojskowej, a na piętrze  mieszkał „pułkownik z rodziną”.

Fakt mieszkania  rodziny pułkownika Mieczysława Mozdyniewicza – komendanta 70 pułku piechoty w latach 1928 – 1935, o którym bardzo szeroko pisałam w związku z nadaniem skwerowi z armatką jego imienia, potwierdza też mieszkająca przed wojną pod „ósemką”, czyli naprzeciwko interesującej nas willi,  pani Zofia Borkowska zd. Foterek.

Zachęcam do przeczytania postu o płk. M. Mozdyniewiczu, który ożenił się z pleszewianką Anielą Janiak i w tym domu, na piątrze razem z nią przez 8 lat mieszkał. http://irenakuczynska.pl/pleszew-zawdziecza-pulkownikowi-stadion-a-pulkownik-pleszewowi-zone/

Z panią Zofią Borkowską skontaktowała mnie Anna Wujs, która też jest bardzo związana z kamienicą, którą opisujemy. Ale o tym później. Trzymajmy się chronologii. Bohaterem tego postu jest dom.

Pani Zofia Borkowska potwierdziła mi, że w latach przedwojennych, jedna z jej sióstr – Pelagia Foterkówna, którą nazywano Anią, chodziła się bawić do córeczki państwa Mozdyniewiczów.

Zdjęcie z roku 1944 – cztery koleżanki: Stoją: Zofia Foterkówna – Borkowska, Zofia Łepkówna – Mikołajczakowa, na dole  i  Maria Biadałówna – Kubiak, Pelagia – Anna Foterkówna – Kaczmarek – siostra pani Borkowskiej, która w dzieciństwie bawiła się z córką pułkownika Mozdyniewicza. Zdjęcie z czasów robót przymusowych pochodzi z archiwum Zofii Mikołajczak

Dzięki Wiesławowi Jarzębowskiemu i jego tacie Henrykowi, dopisujemy ciąg dalszy informacji o przedwojennych losach willi pod nr 7. Pan Jarzębowski pamięta, że pod „7” miał  swoją siedzibę Ogólny Związek Podoficerów Rezerwy, który zajmował się przysposobieniem obronnym rezerwistów i przedpoborowych.

Ojciec pana Jarzębowskiego Stanisław był wachmistrzem rezerwy i jednocześnie sekretarzem miasta i zastępcą komendanta obrony cywilnej.  Prowadził w tej willi wzmożone  szkolenia w lecie 1939 roku.

Kiedy wybuchła II wojna światowa, w willi pod nr 7  okupanci urządzili Arbeitzamt. To stąd pleszewskie nastolatki były wywożone do przymusowej pracy. Pani Zofia dobrze to pamięta, bo też była wywieziona, razem z Czesławem Gulczyńskim, do Kłodawy, gdzie młodzi Polacy kopali rowy i budowali bunkry.

Przed wywózką na roboty, nie uratował jej nawet pastor parafii ewangelickiej w Pleszewie Joachim Scholtz, u którego pracowała w wojnę jako pokojówka.  Ale ta historia nadaje się do opisania w kolejnym poście.

Dodam tylko, że Zosia Foterkówna „na robotach” zachorowała, wróciła do Pleszewa, a żona pastora zabrała ją do niemieckiego lekarza w pleszewskim szpitalu, który jej wyciął polipy.

Odbiegłam trochę od głównego wątku, ale pani Zosia pojawi się w historii budynku przy ul. Wojska Polskiego 7, jeszcze raz.

W 1945 roku, po ucieczce Niemców  poganianych przez „Ruskich”, budynek opustoszał. Zofia Helwiżanka i Maria Przybylanka otrzymały polecenie od inspektora oświaty w Jarocinie, żeby zorganizować tu przedszkole dla polskich dzieci. I „zebrały krzesełeczka, stoliczki i mimo wielu przykrości, przedszkole uruchomiły”.

Anna Wujs i Zofia Borkowska z pierwszą kroniką Przedszkola nr 1 w lipcu 2017 roku

Dzięki Annie Wujs, która na spotkanie u pani Zofii Borkowskiej, przyniosła kronikę Przedszkola nr 1 w Pleszewie, dowiadujemy się,  że przedszkole rozpoczęło działalność 23 kwietnia 1945 roku.

Pierwsza strona kroniki

Na starych zdjęciach widać przedszkolaki urodzone w czasie wojny. Dzieci się bawią, uprawiają grządki, leżakują. Opiekują się nimi panie, wspomniana już Zofia Helwiżanka, po zamążpójściu Soppartowa, pani Weronika Jamry, pani Wanda Gluba, pani Zofia Borkowska, która pracowała w przedszkolu w latach 50.

Powojenne przedszkolaki w budynku i przed budynkiem z prawej Zofia Soppartowa

Potem na zdjęciach widać panią Anielę Rajch, dyrektorkę, panią Łucję Bajdową. Wśród przedszkolaków rozpoznaję małego Wojtka Wujsa – męża Ani Wujs, Bożenkę Jędrzejczakównę – teraz Giezek.

W latach 50. przedszkole wystawiło  w Domu Parafialnym sztukę „Kopciuszek”, o której podobno w mieście było bardzo głośno. Przedszkole było jedynym publicznym w mieście.  Drugie prowadziły siostry służebniczki.

Aktorzy sztuki „Kopciuszek”

W latach 1978 – 1991 dyrektorką przedszkola była Anna Wujs. Wspomina ten czas ze wzruszeniem.  Pamięta wszystkie przeróbki budynku, trzeba było dostosowywać go do coraz większej liczby dzieci, do zmieniających się przepisów. Trzeba było stworzyć plac zabaw, przestała wystarczać dzieciom piaskownica i uprawianie grządek.

W latach 70. pracowała jeszcze w przedszkolu Anna Tarka  zd. Banaszyńska. To ona wspominała Annie Wujs, że w budynku „straszyć miało”.  Podobno w zimie, kiedy woźny pilnował w nocy kaflowych pieców, słyszał dochodzący z piwnic „dźwięk łańcucha”.  Mówiono, że w  piwnicach po wojnie jeszcze było małe pomieszczenie, być może karcer?

Irena Parzysz – córka Wandy Banaszyńskiej – Tarka potwierdza „że coś tam się działo” . Mama nie raz o tym opowiadała i nie jedna osoba słyszała dochodzące z piwnicy metaliczne dźwięki, kroki po schodach , nawet ksiądz tam wyświęcał piwnice. Ponoć ktoś w piwnicy w czasie okupacji niemieckiej, tam zmarł z pobicia, w małej komórce. Jako dziecko nigdy nie lubiłam tam wchodzić, czuło się dziwny chłód i strach koło tej małej komórki, do dzisiaj to pamiętam.

Pani Irena przysłała zdjęcie nauczycielek przedszkola oraz ciekawe informacje: Pamiętam też,  że przedszkole było okradzione , przez chłopaków z poprawczaka – ręczniki którymi owijali buty wisiały na płocie cmentarnym graniczącym z przedszkolem . Okradli głównie magazyn z żywnością – pisze Irena Parzysz. Dodam, że zakład poprawczy był w Pleszewie przy ul. Kaliskiej, tam gdzie teraz jest piekarnia Vogtów.

Demuth Zenona, Jagiołka Krystyna, Józefowicz Danuta , Wanda Gluba ( Andersz ,Tarka) Zofia Soppart,  Aniela Reich i Bajda Mirosława

W 1991 roku zapadła decyzja o przenosinach przedszkola do nowego budynku przy ulicy Hallera. Willa przy ul. Wojska Polskiego 7, była potrzebna dla Państwowej Szkoły Muzycznej 1 stopnia.

Przedszkole się wyprowadziło. Ale kiedy w roku 2015 obchodzono 70. urodziny, wspomnienia powróciły. Pamiętam, bo byłam. Starsze osoby ze wzruszeniem oglądały stare zdjęcia, szukały się na nich, wspominały. I to pozostanie. Tu fotorelacja z jubileuszu. http://wielkopolskie.naszemiasto.pl/artykul/przedszkole-bajka-i-bajkowy-festyn-jubileuszowy-foto,3432809,artgal,t,id,tm.html

Tymczasem we wrześniu 1991 roku do budynku wprowadzili się uczniowie i nauczyciele Państwowej Szkoły Muzycznej 1 st z długoletnim dyrektorem Dariuszem Bąkowskim na czele. Do tej pory ukończyło ją prawie 400 absolwentów.

Wśród nich takie osoby jak wspomniana już Maria Rutkowska – wykładowca Akademii Muzycznej im. I. Paderewskiego w Poznaniu, czy Adrian Furmankiewicz – gitarzysta, który na ostatni rok studiów muzycznych wyjechał do Kopenhagi. Wspomina, jak w szkole muzycznej do swojej klasy gitary, prowadzonej przez Waldemara Hartwiga, musiał przechodzić przez klasę fletów.

Szkołę pleszewską ukończyła też Kasia Zawada – studentka Akademii Muzycznej im. I. Paderewskiego w Poznaniu, zwyciężczyni Konkursu Piosenki Anny German w Moskwie.

Uczniowie pleszewskiej szkoły muzycznej uświetniają kulturalne imprezy nie tylko w Pleszewie, zdobywają też liczne nagrody w konkursach. Ale dzisiejszy post nie jest o szkole muzycznej, która zasługuje na oddzielny tekst, tylko o budynku, w którym szkoła się mieści.

W maju 2013 roku na murze willi  odsłonięto tablicę  z imieniem patrona  – Wojciecha Kilara.  Wielki polski kompozytor obiecał, że przyjedzie do Pleszewa na wmurowanie kamienia węgielnego pod  nową salę koncertową, która powstaje przy starym budynku szkoły. Niestety, odszedł przedwcześnie. Nie doczekał. Ale sala będzie za dwa lata.

Fot. Sandra Perlińska pleszew.naszemiasto.pl

Budynek przed rozbudową uwiecznił na swoim zdjęciu Zbigniew Jan Hain

Po 112 latach, przy dotychczasowym budynku szkoły stanie drugi budynek, bardzo nowoczesny. Będzie połączony z macierzystym – łącznikiem.  Fronty obu budynków – starego i nowego – będą podobne.

Makieta budynku nowego i starego

W maju ruszyły prace przy ul. Wojska Polskiego 7. Obiekt, którego koszt budowy sięga 11 000 000 zł, ma być gotowy do końca 2018 roku.

Nowy obiekt składać się będzie z sali koncertowej na 130 miejsc siedzących z pełnym wyposażeniem (m.in. dwa fortepiany z zapadnią w scenie, organy firmy Rogers wartości 650 000 zł, ekrany), mniejszej sali koncertowej, sal szkolnych.

Sala ma służyć 110 uczniom pleszewskiej szkoły. Ma też być nieodpłatnie udostępniana samorządowi powiatu oraz miasta na imprezy muzyczne, co określa porozumienie. Znaczy to, że będziemy mogli uczestniczyć w koncertach organizowanych w sali ze wspaniałą akustyką i wyposażeniem.

Dyrektor szkoły Sławomir Moch cieszy się, że udało mu się pozyskać  1 250 000 zł na termomodernizację starego budynku.

Zbudowana dla pruskiego urzędnika willa, w której mieszkał komendant 70 pułku piechoty, urzędowali żandarmi oraz funkcjonariusze okupacyjnego urzędu pracy, gdzie przez 45 lat bawiły się dzieci, a od 26 lat  uczą się  gry na instrumentach  najmłodsi pleszewianie, wzbogaci się o salę koncertową,  gdzie melomani będą oddawać się słuchaniu muzyki.

Zdjęcia wykonane na placu budowy w lecie 2018 roku         
Zdjęcia z października roku 2018
       
Już zaplanowano otwarcie sali koncertowej - szczegóły w tym linku:http://irenakuczynska.pl/paulla-zaspiewa-otwarciu-sali-koncertowej/

 

 

 

Skomentuj na Facebooku