Irena Kuczyńska
Pleszewianie Region Pleszewski

Zgrany tercet: pan Zygmunt, przyczepa i Ursus w podróży po Polsce

Zygmunt Kuś wyruszył w podróż po Polsce Ursusem C-328. Zarówno pojazd jak i kierowca są w doskonałej formie. Rok temu zrobił 3500 km, objeżdżając Polskę wzdłuż granic.

Dokąd pojedzie w tym roku, jeszcze nie wie. Ale kurs wziął na północ, gdzie chce zdążyć na 16 czerwca do Łazów na III Nadmorski Zlot Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych.

9 czerwca 2017 roku w samo południe wyruszył…

Dzisiaj w samo południe żegnaliśmy pleszewianina w firmie jego synów przy ul. Poznańskiej. Ostatni rzut oka w ciągnik, który jest 15 lat młodszy od pana Zygmunta, ostatnie buziaki od żony Grażyny, córki Joanny i wnuczki Agatki. Uścisk dłoni Marcina Siereckiego z firmy Domer.

Na starcie był obecny Tadeusz Żychlewicz junior, który zadbał o promocję. Podobnie jak w ubiegłym roku, okleił przyczepę herbami miasta i powiatu, żeby każdy wiedział, skąd się wywodzi podróżnik.

Tadeusz Żychlewicz, Irena Kuczyńska, Zygmunt Kuś przed startem

W tym roku pan Zygmunt wiezie też kamerkę, która będzie rejestrować każdy jego ruch. Pan Tadeusz potem będzie kręcić filmiki i zamieszczać je na profilu Pleszew Polska, tak, żeby na bieżąco wiedzieć, gdzie jest aktualnie pan Zygmunt.

W przyczepie podróżnik ma wszystko, czyli tapczan z czterema zmianami pościeli, łazienkę z zapasem ręczników, kuchnię z wodą i butlą gazową i w pokoiku kanapy, gdzie może wypić sobie kawę czy posiedzieć, kiedy pada deszcz.

Zygmunt Kuś podpisuje Certyfikaty dla przedstawicieli mediów

Bo w czasie deszczu, pan Zygmunt nie jedzie. Wiekowy Ursus C-328 nie ma ochrony przeciwdeszczowej. Ale ma drugie siodełko. Może pan Zygmunt liczył na to, że żona będzie mu towarzyszyć? Ale raczej nie, bo chyba ta samotna podróż jest mu do szczęścia potrzebna.

Zygmunt Kuś opowiada. Z prawej na przyczepie jest mapa z trasą ubiegłorocznej podróży

Jedzie sobie bocznymi drogami, dokąd  chce. Zatrzymuje się na nocleg gdzie chce, je co chce, jeśli chce to zwiedza, jeśli chce, to zatrzymuje się i rozmawia z ludźmi. Nic go nie ogranicza. I ta wolność mu się podoba.

W piątek 9 czerwca w samo południe odjechał. Kilka razy puścił dymek, kilka razy włączył sygnał i pojechał w kierunku stacji paliw a potem na Gizałki.

Pomachał rodzinie i … odjechał

Kierował się na Gniezno przez Wągrowiec i Wrześnię.  Po godzinie od wyjazdu  zadzwoniła dzien nikarka  z radia z Wrześni, z pytaniem,  kiedy pan Zygmunt tam może być, bo ona chce z naszym podróżnikiem rozmawiać.

Od logistyki jest Tadeusz Żychlewicz, więc odesłałam ją do niego. W końcu to on obserwuje przyjaciela na ekranie. To on zaopatrzył go w koszulki z logo  podróży,w czapeczkę, to on zrobił mu okolicznościowe kartki oraz Certyfikaty dla osób, które się  podróżnikiem zainteresują.

Certyfikaty dla sympatyków

Ma też pan Zygmunt okolicznościową pieczątkę z napisem na otoku: Podróżnik Zygmunt Kuś – Ursusem  C-328 przez Polskę 2017. W środku oczywiście ciągnik.

Takie kartki Zygmunt Kuś będzie rozdawać

Tak więc każdy, kogo los zetknie na drodze z pleszewskim podróżnikiem, może liczyć na pieczątkę lub nawet na Certyfikat.

W ubiegłym roku Zygmunt Kuś dotarł do miejsc, których nigdy wcześniej nie widział. Gościł w Kruszynianach u Tatarów Krymskich, zwiedzał dawną kopalnię złota w Złotym Stoku, opalał się nad Soliną.

Przyczepa jest oklejona zdjęciami z ubiegłego roku

Wszędzie był witany z atencją. W sklepie dawano mu nawet bułki za darmo. Kiedyś stanął przyczepą przy kościele. Rano zobaczył  grupę ludzi. Bał się, że to proboszcz go chce pogonić. Tymczasem to był wójt i miejscowi radni, zaciekawieni i usatysfakcjonowani spotkaniem z pleszewianinem.

Czasem nie kasują od podróżnika za olej napędowy, czasem sprawdzą ciśnienie w oponach „za Bóg zapłać”. Zapraszają do domu na kolację, ale pan Zygmunt odmawia. Ma zasady, śpi w swojej przyczepie. w swoim  małym domku na kółkach – żartuje Grażyna Kuś.

Czasem go ludzie częstują, czymś obdarowują, o on „Jak Janosik czy Robin Hood, od jednych przyjmuje, a drugim daje”.

Przed wyjazdem pana Zygmunta przebadała dr Adela Grala – Kałużna a Ursusa przejrzał sam mistrz. Ostatnie mycie Ursusa miało miejsce na oczach dziennikarzy.

Ostatnie mycie ciągnika

Bo Ursus choć wiekowy, bo to rocznik 1964, jest bardzo sprawny. Pan Zygmunt kupił go 3 lata temu. Kiedyś używali go w PGR-ach, potem  przechodził z rąk do rąk. Kiedyś w Broniszewicach jeździł na nim mały Tadziu Żychlewicz, jak przyjeżdżał do babci. Ale pan Zygmunt kupił go w Gizałkach i wyszykował.

Ursus przetestowany

Dwa lata temu objechał Wielkopolskę, rok temu zrobił 3500 km wzdłuż granic Polski. w tym roku sobie jedzie przed siebie, bez planu. Musi zdążyć na 16 czerwca do Łazów na III Nadmorski  Zlot Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych.  Już tam na niego czekają.

Na 20 sierpnia musi dotrzeć do Wilkowic na XVI Ogólnopolski Festiwal Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych  im. Jerzego Samelczaka.  W ubiegłym roku do Wilkowic przyjechała żona Grażyna i wnuki.

W ubiegłym roku żona myślała, że się zniechęci, ale on nawet przyczepy nie rozpakował do końca. Myślał i przygotowywał się do tej podróży.

Pan Zygmunt jest bardzo skromny. Onieśmielają go wywiady, rozmowy, zdjęcia, filmy. Mówi, że współczuje celebrytom. Przez te trzy miesiące czuje się jak celebryta, bo uganiają się za nim gazety, stacje radiowe i telewizyjne.

Dziennikarze pytają, Kusiowie odpowiadają

Zygmunt Kuś jedzie wolno i podziwia przyrodę. Kiedyś, jako kierowca, pędził autostradami i widział asfalt. Teraz  sobie to rekompensuje, cieszy się i zachwyca otaczającym światem. I promuje Pleszew. Niektórzy dopiero od niego usłyszeli o naszym mieście

A my będziemy śledzić trasę  i mu kibicować. Auto ma oklejone reklamami firm, które wsparły instalację urządzeń umożliwiających filmowanie trasy oraz zdjęciami z ubiegłorocznej podróży.

Szerokiej drogi panie Zygmuncie

Aktualności z trasy znajdziemy na profilu Pleszew Polska na Facebooku.

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku