Cały dom jest pełen Edwarda – mówi Krystyna Horoszkiewicz 3 lata po odejściu męża

Irena Kuczyńska2 lipca 202120min0
Poznali się w Poznaniu na juwenaliach -  Arabka i Winnetou, ona była na I roku stomatologii, on na V roku medycyny. Dwa lata później się pobrali. Przeżyli razem prawie pół wieku - Krystyna i Edward Horoszkiewiczowie.
Horoszkiewiczowie.jpg

W czerwcu minęły trzy lata od śmierci Edwarda, ale w ich domu przy ulicy Zachodniej wszystko pozostało tak, jak gdyby wyjechał na czas jakiś i miał  tu wrócić. Gabinet lekarski  w ostatnich latach życia pleszewianina stał się pracownią malarsko – rzeźbiarską. Na biurku rzeźby, na sztalugach niedokończone obrazy…

Dawny gabinet lekarski pełen rzeźb, obrazów

W kolejnym pokoju biblioteka wypełniona książkami, wśród których wiele dotyczy historii, zwłaszcza Kresów, z których pochodził. Na jednej półce stoją książki autorstwa Edwarda, wiersze, wspomnienia z Wołynia, z którego musiał z rodzicami uciekać, historia pleszewskiego lecznictwa, wspomnienia z czasów posłowania na Sejm….

Na biurku dra Edwarda Horoszkiewicza

W kuferku teczki pełne dokumentów, papierów, zdjęć. Na biurku rozłożona książka, na ścianach zdjęcia rodziców, córek, obrazki, dyplomy…

Trzeci pokój, kiedyś zajmowany  przez młodszą córkę, też jest „pełen pana Edwarda”, w kredensie komplet talerzy ze zdjęciami Pleszewa, w szufladach albumy,  pamiątki, dyplomy.

Krystyna Horoszkiewicz przy księgozbiorze prywatnym męża

Miałam przy moim mężu bardzo ciekawe życie, takie prawdziwe, nie usłane różami. Realizowałam się przy nim, ale nie mogłam rywalizować z jego pracą – podkreśla Krystyna Horoszkiewicz.
Kiedy wspomina, jak się poznali, w jej oczach zapalają się iskierki.

Była studentką I roku stomatologii, miała 17 lat, przyjechała do Poznania z Końskich, bo w stolicy Wielkopolski  starszy brat Zdzisław kończył medycynę i miał mieć na młodszą siostrę baczenie. A miłość swojego życia poznała dzięki przyjaciółce, która z Edwardem Horoszkiewiczem  pracowała w kole naukowym i chwaliła się, że ma fajnego kolegę.

Spotkaliśmy  się kilka razy, ale on bardziej pytał o sprawy naukowe, raz zaprosił mnie do kina, ale zawsze kolokwium było ważniejsze, mówił: idź się uczyć! „ – wspomina pani Krystyna.
A potem  były juwenalia. Koleżanka pojechała do Wrocławia a Krystyna, w przebraniu Arabki, stała w dużej grupie i nagle pod zegarem dostrzegła Winnetou, który powiedział: „zabieram Cię w jasyr”.

Trzy dni trwało studenckie święto. Edward całował Krystynę w czoło na pożegnanie pod akademikiem, raz kupił bukiet fiołków, adorował w piwiarni „Słowiańska”. A potem były wakacje. Ona pojechała do domu, on na praktyki do Kijowa. Na drugim roku już byli parą. Edward  był na VI roku, pracował w kole naukowym, miał zostać na uczelni.

O zmianie planów życiowych zadecydował przypadek. Edward pojechał do Pleszewa po zaświadczenie, że  przed podjęciem studiów pracował tam jako felczer.  Teraz zaproponowano mu pracę na etacie lekarza. I … podpisał umowę.  Krystyna była pewna, że w tej sytuacji znajomość się rozpadnie. Po skończeniu II roku studiów pojechała do domu, a on pojechał do pracy do Pleszewa.

Wbrew przewidywaniom, znajomość trwała. Kiedy była na III roku studiów, Edward ją odwiedzał w Poznaniu. W wakacje wzięli ślub. Młodemu małżeństwu  przydzielono w Pleszewie mieszkanie w bloku przy ul. Poznańskiej a Krystynie zaproponowano  stypendium fundowane z Pleszewa.

Zdjęcie ślubne Krystyny i Edwarda Horoszkiewiczów

W listopadzie przyszło na świat dziecko, po tygodniu Krystyna wróciła na studia. Córeczkę w Parzewie wychowywali teściowie a ona przyjeżdżała na niedziele z Poznania do dziecka, wszystkie egzaminy zdawała przed terminem.

W 1971 roku, jako pierwsza na roku, zdała egzamin końcowy. Kiedy 16 czerwca zgłosiła się w Pleszewie do pracy, kolejny raz była w ciąży. Zaawansowanej. Dziesięć dni później urodziła Małgosię. Jako stypendystka otrzymała mieszkania w bloku przy ul. Hanki Sawickiej, dzisiaj ul. Bolesława Krzywoustego.

I w tym bloku przez lata toczyło się życie rodzinne i zawodowe,  bo Krystyna otworzyła w jednym pokoju gabinet stomatologiczny. Pracowała też jako stomatolog zakładowy w Przychodni Obwodowej przy ul. Poznańskiej,  w Obrabiarkach, w Trójce, w PZGS-ach, potem też w spółdzielni stomatologicznej. W domu czasem przyjmowała prywatnie do godziny 22.00.

Edward Horoszkiewicz pracował w szpitalu, marzyła mu się chirurgia, ale że w Pleszewie był tylko jeden ginekolog,  dr Lis,  musiał zmienić plany.

Edward Horoszkiewicz

Kiedy w 1974 roku likwidowano w Polsce  powiaty, służba zdrowia  była bardzo rozdrobniona, oddzielnie funkcjonował szpital, oddzielnie przychodnia i pogotowie. W 1975 utworzono w Pleszewie Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej, do którego należały też ośrodki zdrowia w gminach. Dyrektorem został Edward Horoszkiewicz. Wtedy zaczęły się zabiegi wokół budowy nowego szpitala.

Żona lekarza wspomina, że nie było to łatwe, bo wszystkim okolicznym miastom marzyły się szpitale. Pamięta, że razem z Alojzym Staszewskim, I sekretarzem  Komitetu Powiatowego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Pleszewie załatwili plany budowy i w czynie partyjnym zaczęli kopać i zalewać fundamenty. Staszewski uważał, że „czynu ludzi pracy, władza nie odrzuci”  i miał rację – mówi Krystyna. Budowa szpitala  w Pleszewie została zatwierdzona.

Budowa szpitala w Pleszewie

Tymczasem z dwójką dzieci i gabinetem stomatologicznym, Horoszkiewiczowie wciąż mieszkali w bloku przy Hanki Sawickiej ale rozglądali się za działką pod budowę. Miasto dawało takie działki w wieczyste użytkowanie. I dostali  przy ulicy Zachodniej obok Barbary i Andrzeja Knastów i Jolanty i Janusza Markiewiczów. Były to działki dla służby zdrowia.

Lata 80. były dla  rodziny bardzo złe. Chociaż Krystyna zapisała się do „Solidarności”, jak większość pracowników NZOZ-u a  Edward  przyjął do pracy na oddział dziecięcy lekarza – działacza „Solidarności”,  wciąż spotykali się z ostracyzmem.

Nieszczęście przyszło nagle. Budując szpital, Edward Horoszkiewicz przeżył pierwszy zawał. Miał 46 lat. Ale po rekonwalescencji wrócił do pracy. Z okazji 22 lipca 1982 roku  oddawano do użytku nowy szpital w Pleszewie. I tu rechot historii: w 1989 roku, Edward jako poseł na Sejm kontraktowy, Święto Odrodzenia Polski, znosił.

Pleszewski szpital budowa na ukończeniu
Otwarcie szpitala w Pleszewie 22 lipca 1982 roku

Tymczasem jest rok 1985, Horoszkiewiczowie kończą budowę domu przy Zachodniej. W ostatni dzień roku szkolnego córki przyszły ze świadectwami na budowę domu przy Zachodniej  i oświadczyły, że nie wracają już do bloku. Wtedy zaczęło się koczowanie w nowym domu, gdzie trwały prace wykończeniowe.

We wrześniu tego roku przyszedł drugi zawał. Karetka zawiozła doktora  do szpitala do Poznania na Długą. A żona ze szwagierką jechały autem za karetką. Z szpitala przy Długiej przewieziono go do lecznicy w Aninie a Krystyna co tydzień jeździła do męża w odwiedziny, najpierw autem do Kalisza, potem pociągiem „Odrą” do Anina, gdzie  robiono mu koronarografię.

Krystyna nie ukrywa, że to był dla niej bardzo  trudny czas. Mąż chory, dom nieukończony, małe dzieci i kredyt. Ale – jak mówi – ludzie jej pomogli. Młoda lekarka, która przyszła w Aninie na dyżur, obejrzała Edwarda  i powiedziała, że ma on szansę na leczenie w Belgii i w Szwajcarii. Ale jak tam się dostać? – zastanawiała się żona.

I znów szczęśliwy zbieg okoliczności, w Belgii była operowana dr Bartecka, którą znali, bo w latach 70. była ordynatorem interny w pleszewskim szpitalu.  Dzięki lekarzom Pietrzakowi, Kołodziejowi udało się wydeptać ścieżkę w ministerstwie zdrowia, potem jeszcze paszporty, wizy i 3 stycznia 1986 roku samolotem transportowano  Edwarda do szpitala w Belgii. Razem z nim leciała 16 – letnia dziewczyna. Krystyna zatrzymała u sióstr zakonnych, które znaleźli Barteccy.

Towarzyszyła mężowi przez 3 tygodnie. W tym czasie przyglądała  się belgijskiej służbie zdrowia, gdzie wszystko było zorganizowane z myślą o pacjencie. Zdumiała się, kiedy przed operacją przyszła dietetyczka pytać męża,  co lubi jeść. A zaraz po operacji prof. Stalphen pozwolił jej zobaczyć męża. Cieszyła się, bo nie wiedziała, czy razem wrócą do Polski…

W maju pojechali razem do Rzymu na dziękczynną pielgrzymkę. A potem Edward  Horoszkiewicz wrócił do pracy w szpitalu, tylko dyżurów nie brał.  Czuł się tak dobrze, że w 1989 roku wystartował do Sejmu z listy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, ale „namaszczenia od towarzyszy nie dostał” – wspomina żona. Dostał się do Sejmu i był aktywnym posłem

Pamiątki z czasów bycia posłem na Sejm Kontraktowy

Kiedy skończyło się posłowanie, przegrał  konkurs na dyrektora NZOZ. Został w szpitalu, pracował na oddziale ginekologii, w pracowni „K”.

Nastał w Polsce ten czas kiedy lekarze zaczęli przechodzić na własną działalność. Postanowiliśmy połączyć swoje praktyki i stworzyliśmy Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej  – wspomina  Krystyna Horoszkiewicz. Były to lata 1995/96.

Pleszewskie młyny przechodziły restrukturyzację, poradnię stomatologiczną, gdzie pracowała Krystyna, przeniesiono z Przychodni  Obwodowej przy ul.  Poznańskiej do gabinetu, który pozostał w młynach.

Krystyna dostrzegła potencjał w budynku przy Wyspiańskiego, postanowili więc wydzierżawić piętro a w przetargu kupili sprzęt. I tak zaczęliśmy budować kapitalizm, na początku tylko z prywatnej praktyki, potem przyszły kontrakty z kasami chorych w końcu młyny sprzedały nam cały  budynek – wspomina moja rozmówczyni.

W budynku  przy Wyspiańskiego utworzyli Centrum Usług Medycznych i pracowali, potem już razem z córką Paulą, która ukończyła stomatologię na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu.

W 2001 roku Rada  Miejska w Pleszewie przyznała Edwardowi Horoszkiewiczowi tytuł Zasłużonego dla Rozwoju Miasta i Gminy Pleszew.

Dni Pleszewa 2001 – Edward Horoszkiewicz został wpisany na listę Zasłużonych dla Rozwoju Miasta i Gminy Pleszew, obok Krzysztof Szac – lider „Solidarności” w Pleszewie w latach 1980/81, Mieczysław Kołtuniewski

Kolejna choroba Edwarda przyszła nagle, mimo iż symptomy pojawiały się wcześniej, bo wieńcówka dawała o sobie znać. To  było 7 marca 2008 roku. Ale o chorobach  męża pleszewianka nie chce opowiadać. Uważa, że  miał jakąś opiekę na górze…

Przeżyli razem ponad pół wieku, jeśli dodać czasy narzeczeństwa. Do złotego wesela zabrakło 2 miesięcy.

Po odejściu męża Krystyna  Horoszkiewicz została sama w wielkim domu pełnym pamiątek po Edwardzie. Wspomina różne sytuacje ze wspólnego życia, między innymi tę, kiedy Jan Piasecki zachęcił jej męża do pisania. A on podjął wyzwanie. Tym samym wypełnił wolę ojca, który prosił  go, żeby  opisał losy mieszkańców Wołynia.

Pozbierał  więc wspomnienia, dokumenty i tak powstała książka „Zamordowane dzieciństwo” o Bakalarce pod Łuckiem, gdzie urodził się w grudniu 1937 roku (ale podczas repatriacji mama mu jeden rok dodała) o rzezi Polaków na Wołyniu w 1944 roku, o ucieczce z rodzinnych stron. Córki Paula i Małgorzata były z wnukami na planie filmu  „Wołyń” a cała rodzina na premierze.

Edward Horoszkiewicz pisał  też wiersze, fraszki, sentencje, spisał historię pleszewskiej służby zdrowia. Lubił i potrafił rzeźbić. Jak przestał pracować zawodowo, zamienił gabinet na pracownię.  Był człowiekiem renesansu, robił doskonałe wino, uwielbiał ogród i wszystko mu w nim rosło.

Jakim był ojcem, mężem, dziadkiem? – Dobrym, prośbą można było u niego wszystko załatwić. Nie było podziału obowiązków na damskie i męskie. W niedziele przygotowywał śniadania, gotował wspaniały ukraiński barszcz jajecznicę. Potrafił rozwiązywać problemy z córkami, spojrzał i wiedziały o co chodzi.

Krystyna przyznaje, że jej mąż  miał charakter przywódcy, zawsze był wybierany na lidera. Był bardzo dobrym synem, zwłaszcza mama  była dla niego ważna.

A życie u boku takiego lidera? Jakie było? – Ciekawe ale nie usłane różami. Realizowałam się przy nim, lubił kiedy kobieta się rozwija. Ale z jego pracą nie mogłam rywalizować. Zresztą nawet nie chciałam – podkreśla Krystyna Horoszkiewicz i zamyśla się nad zdjęciami, które dokumentują jej życie w Pleszewie, w którym przeżyła ponad pół wieku.

Arabka i Winnetou

W czerwcu 2021 roku obchodziła 50 – lecie pracy w Pleszewie. Pół wieku dba o zęby pleszewian.

50 lat pracy Krystyny Horoszkiewicz w Pleszewie
50 lat pracy Krystyny Horoszkiewicz
Strona z książki o rodzinie Horoszkiewiczów – Edward i Krystyna oraz ich dzieci

Czytaj też:

Ciekawa historia kamienicy „po Sąginie”, przy ul. Poznańskiej 35   TUTAJ

Film „Wołyń” z udziałem rodziny Horoszkiewiczów z Pleszewa  TUTAJ

Będzie ulica Edwarda Horoszkiewicza  TUTAJ

Lekarz napisał książkę TUTAJ